niedziela, 6 października 2019

Wielka wymiana książkowa. Przeczytaj i podaj dalej...

Cześć w niedzielę!

Dzisiaj przychodzę do Was, aby Wam opowiedzieć o świetnej akcji organizowanej przez Save the magic moment oraz Socjopatkę. Tym razem jest to już ósma edycja, jednak ja biorę udział po raz pierwszy. Zaczęłam od Instagrama, bo to właśnie tam dodałam dwa pierwsze zdjęcia z książkami na wymianę. Nie sądziłam, że będzie aż tak duże zainteresowanie, naprawdę. Wymiany książkowe u mnie były przeważnie nieudane, a tutaj zapowiada się rewelacyjnie. A to za sprawą tego, że tak dużo osób się dołączyło do tej akcji. 



Na wymianę wystawiłam sporo książek, ale dużo rozeszło mi się już na Instagramie, zanim zdążyłam opublikować ten post. Na zdjęciu widnieją książki, które jeszcze zostały i którymi się chętnie podzielę z innymi. 


1. Agata Polte - "Na przekór" 
2. Anna Płowiec - "Sekrety Julii"
3. O matko i córko
4. J. E. Smith - "Odległość między Tobą a mną" 
5. Julie Johnson  - "Zakochani rozbitkowie"
6. Joanne Macgregor - "Za głosem serca" 
7. Marianne Power - "Help me" 
8. Biblia zdrowej cery. Skin doctor. 

8. Mhairi McFarlane - "Uwaga! To może być miłość"
9. Martyna Flemming - "Dom pełen cudzych mężów" 
10. Maja Komasińska-Moller - "Pogoda ducha"
11 Kristen Roupenian - "Kociarz"
12. Hermia Stone - "Joy"
13. Remigiusz Mróz - "Testament" 
14. Remigiusz Mróz - "Kasacja" 
15. Federico Moccia - "Trzy razy Ty"

I tak wyglądają właśnie moje książki na wymianę. Serdecznie zapraszam do wymiany. Mam nadzieję, że coś Wam się spodoba z tych książek i dokonamy fajnej wymiany. 

Pozdrawiam! 💖💖💖

piątek, 4 października 2019

Magdalena Witkiewicz - "Cześć, co słychać?"


Dziś wiem i widzę już nieco więcej. Nauczyłam się patrzeć, ale umiem też przymykać oczy. Ze strachu, że popełnię błąd.

Jestem taka jak inne, to wiem na pewno. Matki, żony i kochanki. Kobiety w połowie życia. Mądrzejsze niż 20 lat temu, ale za to z bagażem doświadczeń.

Pełne głęboko skrywanych tajemnic, o które nikt nas nie podejrzewa.



Czasem tęsknię za czymś, czego nie potrafię nazwać, uśmiecham się do ludzi, chociaż w sercu mam bałagan. Może coś tracę, zyskując spokój.

Bardzo dbam, by nie padły słowa, których nie można wymazać.
Nigdy jednak nie przyszło mi do głowy, jak niebezpieczne może być: „Cześć, co słychać”…



Powieść o tym, jak z pozoru zwykłe "Cześć, co słychać?"  potrafi przewrócić życie do góry nogami. 

Najbardziej smakuje to, czego nie możemy mieć. Nawet jeżeli codziennie jemy przepyszną czekoladę, to czasem zatęsknimy za ziemniakami.

I kolejna powieść Magdaleny Witkiewicz, której nie mogłam przepuścić. Mimo, iż adresowana jest ona głównie do czterdziestolatek, to ja, o połowę młodsza dziewczyna postanowiłam po nią sięgnąć, bo nie potrafię oprzeć się żadnej książce tej Pani. 

I tak z mojej perspektywy: Zuzanna, kobieta po czterdziestce. Matka, żona, wydawać by się mogło - kobieta spełniona. Jednak szara codzienność, monotonia i rutyna codziennych dni zdają się ją przytłaczać. Kobieta zaczyna pragnąć czegoś więcej. Chciałaby jeszcze raz, tak jak kiedyś poczuć motyle w brzuchu, pójść na romantyczną randkę. A w domu czeka na nią nudny mąż, który nie ma w sobie zupełnie nic z romantyka. Do Zuzanny w pewnym momencie wracają wspomnienia. Odnajduje pudło z pamiątkami z młodości, w którym znajduje listy miłosne od swojej pierwszej miłości - Pawła. Postanawia odszukać go na Facebooku. W przypływie impulsu decyduje się napisać do niego trzy słowa, które odwrócą jej poukładany świat do góry nogami. 

Uważam, że każda kobieta powinna mieć prawo o sobie decydować. Nigdy nie wiemy co nią powoduje, że podejmuje takie, czy inne decyzje. Na zewnątrz może świecić słońce, a w środku panować nieokiełznany chaos. I bardzo, bardzo smutne jest to, że często tkwi sama w tym chaosie.

Pani Magda ma w sobie to coś, co sprawia, że każda jej książka musi stać się bestsellerem. Historie jakie tworzy, bohaterowie, których kreuje i wspaniały styl pisania sprawiają, że czytelniczki uwielbiają książki tej autorki. Ze mną jest dokładnie tak samo. Każda książka Pani Magdy, po którą zdecyduję się sięgnąć równa się z wielkim zachwytem z mojej strony. 

W jakiejś recenzji przeczytałam, że tej książki nie powinny czytać młode kobiety, gdyż nie są na tyle dojrzałe, nie zrozumieją zachowania bohaterki, bo nie przeżyły w życiu tego co te starsze, nie mają tyle doświadczenia. I być może coś w tym jest. Wydaje mi się, że gdybym była w wieku porównywalnym do głównej bohaterki, przeżywałabym tę powieść w zupełnie inny sposób. Prawdopodobnie bardziej by do mnie dotarła, gdyż mogłabym się utożsamiać z Zuzanną. 

Mimo, iż tak nie było, muszę stwierdzić, że książka naprawdę bardzo mi się podobała. Autorka pisze wspaniale, co podkreślam za każdym razem. Zdecydowanie przy niej nie można mówić o nudzie, wręcz przeciwnie, jest bardzo wciągająca i nie można się od niej oderwać. 

Na koniec chciałabym Wam powiedzieć, że ta książka naprawdę mnie czegoś nauczyła i dała mi wiele do myślenia. Nauczyłam się, że naprawdę trzeba doceniać to, co się ma i nie szukać ekscytujących wrażeń tylko po to, aby na chwilę oderwać się od rzeczywistości, bo potem może być za późno, aby wszystko naprawić i wrócić do codziennego życia.

Ta historia nauczyła mnie, że nigdy, przenigdy nie należy nikogo osądzać. Że sytuacja, z której my znajdujemy wyjście, może dla kogoś być sytuacją podbramkową i niemożliwą do pokonania. Każdy medal ma dwie strony. Z zewnątrz nie widać każdej ze stron. Gdy medal trzymamy blisko siebie, w dłoni, dokładnie możemy obejrzeć za i przeciw.