Magdalena Kordel - "Antolka"

Twórczość Magdaleny Kordel bardzo lubię, zwłaszcza za taką lekkość w odbiorze i poczucie humoru zawarte na łamach praktycznie każdej jej powieści. I to właśnie dlatego pewnego wrześniowego dnia postanowiłam przeczytać "Antolkę". Poza tym spotkałam się z wieloma pozytywnymi opiniami na jej temat, więc grzechem by było nie sprawdzić tego u siebie.


Niektórzy mówią, że gdy życie rzuca ci kłody pod nogi, zawsze możesz otworzyć tartak.
Antolka właśnie tego musiała się nauczyć. Nigdy nie poznała swojego ojca, a kłótnie z despotyczną i nieczułą matką stały się dla niej codziennością. Jako dziecko ciągle czekała na jakieś „jutro”, w którym miały się spełnić jej marzenia. W końcu postanowiła zostawić za sobą dotychczasowe życie i wyjechać na Mazury.

Kiedy w czerwcowy wieczór Antolka pakuje się w kłopoty w portowej knajpie, z opresji ratuje ją Janek – najbardziej wyjątkowy chłopak, jakiego dotąd poznała. Czy kilka mazurskich dni okaże się czymś więcej niż wakacyjną przygodą? Czy Antolce uda się odnaleźć własną drogę? I jakim cudem prosto z Mazur wyląduje u dawno zapomnianej ciotki, w Beskidzie Niskim?

Muszę się do czegoś przyznać. Rzadko kiedy czytam opisy książek, naprawdę. Często mam tak, że nie chcę wiedzieć o czym będzie książka i sama chcę się o tym przekonać podczas lektury. I właśnie tak było z tą książką. Zupełnie nie wiedziałam o czym ona będzie. Zaczęłam czytać...i przepadłam. 

Spędziłam z nią tak fantastyczny czas, odprężyłam się, zrelaksowałam. Właśnie takiej książki było mi trzeba w tym czasie. Lekkiej, przyjemnej. Cudownie było przenieść się na Mazury, odpocząć razem z bohaterami na żaglach. Zarówno Antolka jak i Janek są tak rewelacyjnymi osobami, że nie sposób ich nie polubić. Niejednokrotnie śmiałam się w głos czytając ich przygody. 

Antolka wychowywana jest przez matkę. Chociaż wychowywana to zbyt dużo powiedziane. Umówmy się, że mieszkają razem. Jej matka jest lekarzem i całe swoje życie spędza na dyżurach w szpitalu. Gdy dziewczynka była mała, kompletnie się nią nie interesowała. Dopiero, gdy dziewczyna ma przed sobą wybór studiów, matka zainteresowała się tematem i zmusza ją do wybrania jednego z dwóch kierunków: prawo, lub medycyna. Dziewczyna ma dość i ucieka na Mazury. W knajpie pakuje się w kłopoty i tam ratuje ją Janek i zabiera na swoją łódź. Janek mieszka w górach ze swoją rodziną. Pracuje w tartaku, martwi się o zdrowie swojego ojca. Na kilka dni wyrusza na wakacje i właśnie tam poznaje roztrzepaną Antolkę. 

Ich historia jest rewelacyjna. Bardzo dobrze mi się ją czytało i zdecydowanie będzie to idealna lektura na zbliżające się jesienne wieczory pod kocykiem. Polecam Wam bardzo tę książkę. Myślę, że nie będziecie zawiedzeni. 

Komentarze

Publikowanie komentarza

Cześć!
Bardzo się cieszę, że tutaj jesteś. Chciałabym, abyś podzielił(a) się swoim zdaniem na temat przeczytanego postu. Będzie mi bardzo miło.