niedziela, 6 października 2019

Wielka wymiana książkowa. Przeczytaj i podaj dalej...

Cześć w niedzielę!

Dzisiaj przychodzę do Was, aby Wam opowiedzieć o świetnej akcji organizowanej przez Save the magic moment oraz Socjopatkę. Tym razem jest to już ósma edycja, jednak ja biorę udział po raz pierwszy. Zaczęłam od Instagrama, bo to właśnie tam dodałam dwa pierwsze zdjęcia z książkami na wymianę. Nie sądziłam, że będzie aż tak duże zainteresowanie, naprawdę. Wymiany książkowe u mnie były przeważnie nieudane, a tutaj zapowiada się rewelacyjnie. A to za sprawą tego, że tak dużo osób się dołączyło do tej akcji. 



Na wymianę wystawiłam sporo książek, ale dużo rozeszło mi się już na Instagramie, zanim zdążyłam opublikować ten post. Na zdjęciu widnieją książki, które jeszcze zostały i którymi się chętnie podzielę z innymi. 


1. Agata Polte - "Na przekór" 
2. Anna Płowiec - "Sekrety Julii"
3. O matko i córko
4. J. E. Smith - "Odległość między Tobą a mną" 
5. Julie Johnson  - "Zakochani rozbitkowie"
6. Joanne Macgregor - "Za głosem serca" 
7. Marianne Power - "Help me" 
8. Biblia zdrowej cery. Skin doctor. 

8. Mhairi McFarlane - "Uwaga! To może być miłość"
9. Martyna Flemming - "Dom pełen cudzych mężów" 
10. Maja Komasińska-Moller - "Pogoda ducha"
11 Kristen Roupenian - "Kociarz"
12. Hermia Stone - "Joy"
13. Remigiusz Mróz - "Testament" 
14. Remigiusz Mróz - "Kasacja" 
15. Federico Moccia - "Trzy razy Ty"

I tak wyglądają właśnie moje książki na wymianę. Serdecznie zapraszam do wymiany. Mam nadzieję, że coś Wam się spodoba z tych książek i dokonamy fajnej wymiany. 

Pozdrawiam! 💖💖💖

piątek, 4 października 2019

Magdalena Witkiewicz - "Cześć, co słychać?"


Dziś wiem i widzę już nieco więcej. Nauczyłam się patrzeć, ale umiem też przymykać oczy. Ze strachu, że popełnię błąd.

Jestem taka jak inne, to wiem na pewno. Matki, żony i kochanki. Kobiety w połowie życia. Mądrzejsze niż 20 lat temu, ale za to z bagażem doświadczeń.

Pełne głęboko skrywanych tajemnic, o które nikt nas nie podejrzewa.



Czasem tęsknię za czymś, czego nie potrafię nazwać, uśmiecham się do ludzi, chociaż w sercu mam bałagan. Może coś tracę, zyskując spokój.

Bardzo dbam, by nie padły słowa, których nie można wymazać.
Nigdy jednak nie przyszło mi do głowy, jak niebezpieczne może być: „Cześć, co słychać”…



Powieść o tym, jak z pozoru zwykłe "Cześć, co słychać?"  potrafi przewrócić życie do góry nogami. 

Najbardziej smakuje to, czego nie możemy mieć. Nawet jeżeli codziennie jemy przepyszną czekoladę, to czasem zatęsknimy za ziemniakami.

I kolejna powieść Magdaleny Witkiewicz, której nie mogłam przepuścić. Mimo, iż adresowana jest ona głównie do czterdziestolatek, to ja, o połowę młodsza dziewczyna postanowiłam po nią sięgnąć, bo nie potrafię oprzeć się żadnej książce tej Pani. 

I tak z mojej perspektywy: Zuzanna, kobieta po czterdziestce. Matka, żona, wydawać by się mogło - kobieta spełniona. Jednak szara codzienność, monotonia i rutyna codziennych dni zdają się ją przytłaczać. Kobieta zaczyna pragnąć czegoś więcej. Chciałaby jeszcze raz, tak jak kiedyś poczuć motyle w brzuchu, pójść na romantyczną randkę. A w domu czeka na nią nudny mąż, który nie ma w sobie zupełnie nic z romantyka. Do Zuzanny w pewnym momencie wracają wspomnienia. Odnajduje pudło z pamiątkami z młodości, w którym znajduje listy miłosne od swojej pierwszej miłości - Pawła. Postanawia odszukać go na Facebooku. W przypływie impulsu decyduje się napisać do niego trzy słowa, które odwrócą jej poukładany świat do góry nogami. 

Uważam, że każda kobieta powinna mieć prawo o sobie decydować. Nigdy nie wiemy co nią powoduje, że podejmuje takie, czy inne decyzje. Na zewnątrz może świecić słońce, a w środku panować nieokiełznany chaos. I bardzo, bardzo smutne jest to, że często tkwi sama w tym chaosie.

Pani Magda ma w sobie to coś, co sprawia, że każda jej książka musi stać się bestsellerem. Historie jakie tworzy, bohaterowie, których kreuje i wspaniały styl pisania sprawiają, że czytelniczki uwielbiają książki tej autorki. Ze mną jest dokładnie tak samo. Każda książka Pani Magdy, po którą zdecyduję się sięgnąć równa się z wielkim zachwytem z mojej strony. 

W jakiejś recenzji przeczytałam, że tej książki nie powinny czytać młode kobiety, gdyż nie są na tyle dojrzałe, nie zrozumieją zachowania bohaterki, bo nie przeżyły w życiu tego co te starsze, nie mają tyle doświadczenia. I być może coś w tym jest. Wydaje mi się, że gdybym była w wieku porównywalnym do głównej bohaterki, przeżywałabym tę powieść w zupełnie inny sposób. Prawdopodobnie bardziej by do mnie dotarła, gdyż mogłabym się utożsamiać z Zuzanną. 

Mimo, iż tak nie było, muszę stwierdzić, że książka naprawdę bardzo mi się podobała. Autorka pisze wspaniale, co podkreślam za każdym razem. Zdecydowanie przy niej nie można mówić o nudzie, wręcz przeciwnie, jest bardzo wciągająca i nie można się od niej oderwać. 

Na koniec chciałabym Wam powiedzieć, że ta książka naprawdę mnie czegoś nauczyła i dała mi wiele do myślenia. Nauczyłam się, że naprawdę trzeba doceniać to, co się ma i nie szukać ekscytujących wrażeń tylko po to, aby na chwilę oderwać się od rzeczywistości, bo potem może być za późno, aby wszystko naprawić i wrócić do codziennego życia.

Ta historia nauczyła mnie, że nigdy, przenigdy nie należy nikogo osądzać. Że sytuacja, z której my znajdujemy wyjście, może dla kogoś być sytuacją podbramkową i niemożliwą do pokonania. Każdy medal ma dwie strony. Z zewnątrz nie widać każdej ze stron. Gdy medal trzymamy blisko siebie, w dłoni, dokładnie możemy obejrzeć za i przeciw.

środa, 18 września 2019

Magdalena Kordel - "Antolka"

Twórczość Magdaleny Kordel bardzo lubię, zwłaszcza za taką lekkość w odbiorze i poczucie humoru zawarte na łamach praktycznie każdej jej powieści. I to właśnie dlatego pewnego wrześniowego dnia postanowiłam przeczytać "Antolkę". Poza tym spotkałam się z wieloma pozytywnymi opiniami na jej temat, więc grzechem by było nie sprawdzić tego u siebie.


Niektórzy mówią, że gdy życie rzuca ci kłody pod nogi, zawsze możesz otworzyć tartak.
Antolka właśnie tego musiała się nauczyć. Nigdy nie poznała swojego ojca, a kłótnie z despotyczną i nieczułą matką stały się dla niej codziennością. Jako dziecko ciągle czekała na jakieś „jutro”, w którym miały się spełnić jej marzenia. W końcu postanowiła zostawić za sobą dotychczasowe życie i wyjechać na Mazury.

Kiedy w czerwcowy wieczór Antolka pakuje się w kłopoty w portowej knajpie, z opresji ratuje ją Janek – najbardziej wyjątkowy chłopak, jakiego dotąd poznała. Czy kilka mazurskich dni okaże się czymś więcej niż wakacyjną przygodą? Czy Antolce uda się odnaleźć własną drogę? I jakim cudem prosto z Mazur wyląduje u dawno zapomnianej ciotki, w Beskidzie Niskim?

Muszę się do czegoś przyznać. Rzadko kiedy czytam opisy książek, naprawdę. Często mam tak, że nie chcę wiedzieć o czym będzie książka i sama chcę się o tym przekonać podczas lektury. I właśnie tak było z tą książką. Zupełnie nie wiedziałam o czym ona będzie. Zaczęłam czytać...i przepadłam. 

Spędziłam z nią tak fantastyczny czas, odprężyłam się, zrelaksowałam. Właśnie takiej książki było mi trzeba w tym czasie. Lekkiej, przyjemnej. Cudownie było przenieść się na Mazury, odpocząć razem z bohaterami na żaglach. Zarówno Antolka jak i Janek są tak rewelacyjnymi osobami, że nie sposób ich nie polubić. Niejednokrotnie śmiałam się w głos czytając ich przygody. 

Antolka wychowywana jest przez matkę. Chociaż wychowywana to zbyt dużo powiedziane. Umówmy się, że mieszkają razem. Jej matka jest lekarzem i całe swoje życie spędza na dyżurach w szpitalu. Gdy dziewczynka była mała, kompletnie się nią nie interesowała. Dopiero, gdy dziewczyna ma przed sobą wybór studiów, matka zainteresowała się tematem i zmusza ją do wybrania jednego z dwóch kierunków: prawo, lub medycyna. Dziewczyna ma dość i ucieka na Mazury. W knajpie pakuje się w kłopoty i tam ratuje ją Janek i zabiera na swoją łódź. Janek mieszka w górach ze swoją rodziną. Pracuje w tartaku, martwi się o zdrowie swojego ojca. Na kilka dni wyrusza na wakacje i właśnie tam poznaje roztrzepaną Antolkę. 

Ich historia jest rewelacyjna. Bardzo dobrze mi się ją czytało i zdecydowanie będzie to idealna lektura na zbliżające się jesienne wieczory pod kocykiem. Polecam Wam bardzo tę książkę. Myślę, że nie będziecie zawiedzeni. 

sobota, 14 września 2019

Eoin Dempsey - "Anioł z Auschwitz"

Jakiś czas temu bardzo polubiłam się z literaturą wojenną, obozową i bardzo chętnie sięgam po tego typu powieści. Wszystko zaczęło się od "Kołysanki z Auschwitz", którą przeczytałam niedawno i byłam zachwycona. Wzruszyła mnie ona niesamowicie i postanowiłam sobie częściej sięgać po tego typu książki. Gdy tylko zobaczyłam zapowiedź "Anioła z Auschwitz" wiedziałam, że koniecznie będę musiała przeczytać tę książkę. Nawet nie wiecie jak się cieszę, że istnieje taka platforma do czytania e-booków, jaką jest Legimi, bo to właśnie dzięki niemu mogłam już w dzień premiery zacząć ją czytać. 


Powieść przedstawia historię Christophera, który zgłasza się na ochotnika do szeregów SS. Rozpoczyna służbę w Auschwitz, która ma polegać na nadzorze nad pieniędzmi, skradzionymi ofiarom, którzy zginęli w komorach gazowych. 

Zastanawiacie się pewnie dlaczego on się tam zgłosił? Co go do tego skłoniło? Odpowiedź jest prosta. Miłość. Rebecca. Christopher i Rebecca byli od zawsze nierozłączni. A wszystko zaczęło się w dzieciństwie, kiedy to Christopher znalazł małą Rebeccę i postanowił się nią zaopiekować. Rodzice rodzice byli przeciwni ich znajomości, jednak nic nie mogło ich rozdzielić - on Niemiec, ona Żydówka. Jednak gdy wybucha II wojna światowa, kobietę wywożą do obozu. I tak Christopher w imię miłości, aby ratować swoją ukochaną, postanawia pojechać do Auschwitz i ją odszukać. 

Młody chłopak zupełnie nie spodziewał się tego, co zastał w Auschwitz. Jest świadkiem ludobójstwa,  gdzie dziennie mordowanych jest setki, lub nawet tysiące osób. Zarówno mężczyzn, kobiet jak i dzieci. To właśnie tam, wśród tych wszystkich więźniarek nasz bohater poszukuje swojej ukochanej, z nadzieją, że jeszcze żyje i że będzie mógł jej jakoś pomóc. Codzienność w Auschwitz niejednokrotnie go przerasta, jednak robi wszystko, aby się nie złamać, aby ją odnaleźć. Chce również pomóc innym więźniom, aby przetrwali te dni w chociaż troszkę lepszych warunkach. Dla więźniów jest Aniołem, bo to właśnie dzięki niemu ta codzienność troszkę się zmienia, ulega poprawie. Jednak Christopher i tak jest załamany, ma wrażenie, że wszystko co robi, to za mało, że mógłby jeszcze bardziej im pomóc. Niestety. Rzeczywistość jest okrutna. 

Książka jest rewelacyjna. Czyta się ją naprawdę jednym tchem, chociaż tematyka obozowa do łatwych i przyjemnych nie należy. Przeczytałam ją w jeden, góra dwa dni. Tak bardzo mnie wciągnęła. "Anioł z Auschwitz" jednak jest troszkę inny, niż wszystkie. Daje nadzieję na to, że wszystko się dobrze skończy. Do końca jednak nie wiadomo jak potoczą się losy bohaterów. Zakończenie natomiast tak bardzo mnie uradowało, że możecie to sobie tylko wyobrazić. Jestem zachwycona tą książką i wiem, że Wam również przypadnie do gustu. 

P.S. Jeżeli miałabym porównywać ją do "Kołysanki..." to "Anioł..." jest zdecydowanie bardziej łagodniejszy. Kołysanka mną wstrząsnęła, tutaj tego nie było, ale mimo wszystko książka jest fenomenalna i uważam, że każdy powinien ją przeczytać. 

środa, 11 września 2019

Joanne Macgregor - "Za głosem serca"

Skuszona przepiękną, wakacyjną okładką i porównaniem do "Małej Syrenki" stwierdziłam, że będzie to idealna powieść na wakacje. Lekka, przyjemna, wciągająca. Co zatem poszło nie tak?


Oto opis, który możecie przeczytać na okładce książki: 

Nowoczesny romans zainspirowany "Małą Syrenką”, jedną z najpiękniejszych literackich historii miłosnych.


Kiedy osiemnastoletnia Romy Morgan ratuje życie hollywoodzkiemu gwiazdorowi Loganowi Rushowi, dostaje pracę jako jego osobista asystentka i z dnia na dzień znajduje się w środku ekscytującego świata filmu. Spełnia się sen Romy – między nią a Loganem zaczyna więcej niż iskrzyć. Wtedy jednak Romy odkrywa, że plan filmowy to świat iluzji i niedotrzymanych obietnic. Traci pewność, komu naprawdę może zaufać. Kiedy odkrywa mroczną tajemnicę Logana musi dokonać wyboru między miłością a zemstą.


Początkowo byłam naprawdę bardzo pozytywnie nastawiona na tę powieść, jednak gdy zaczęłam czytać i rzeczywistość okazała się być zupełnie inna niż się tego spodziewałam i jak była zapowiadana, nieco się rozczarowałam. 

Po pierwsze -  nie mam pojęcia skąd tutaj jakiekolwiek porównanie do Małej Syrenki. Gdzie? W którym miejscu? Jest mi ktoś w stanie to wytłumaczyć? Ja zupełnie tego nie widzę, kompletnie. 

Po drugie - główna bohaterka, która działała mi na nerwy. A on? Chyba jeszcze bardziej. Domyślam się, że "tak miało być", jednak strasznie mnie to denerwowało. On był wykreowany na takiego stereotypowego gwiazdora, który jest rozchwytywany, najwspanialszy itd. Ona natomiast - jak psychofanka (przed którymi tak apropo go ochraniała). Mnóstwo plakatów w pokoju jestem w stanie zrozumieć, ale wypłynięcie na głębokie wody tylko po to, aby go śledzić? Przesada. Oczywiście w pewnym momencie ratuje mu życie i dzięki temu otrzymuje pracę, jako jego osobista asystentka (przynieś, wynieś, pozamiataj).  Nie wiem, może wyrosłam już z tego typu powieści, ale ta książka naprawdę działała mi na nerwy. Zdecydowanie jestem za stara na takie książki. 

Jeżeli chodzi o akcję, to według mnie nie działo się w tej książce nic ciekawego. Czasem nawet dłużyła mi się i chciałam jak najszybciej dojść do końca lektury. Jak dla mnie? Nic specjalnego. Bardzo przeciętna lektura. 

Jednak wiem, że nastolatkom może przypaść do gustu, więc jeżeli jesteście młodszym czytelnikiem - zwróćcie uwagę na tę książkę. Tylko pamiętajcie, że ona nie ma nic wspólnego z Małą Syrenką. 
Dla starszych - nie polecam, nie odradzam (bo ona wcale nie była zła, była przeciętna) - sami zdecydujcie, czy chcecie po nią sięgnąć. Może Wy odnajdziecie w niej coś wartościowego. 

niedziela, 8 września 2019

Martyna Senator - "Z popiołów"

Cześć! 
Dzisiaj chciałabym się podzielić z Wami opinią na temat książki, którą od dawna chciałam przeczytać. Seria Martyny Senator chodziła za mną od dłuższego czasu i w końcu nadszedł ten dzień, kiedy wzięłam do ręki "Z popiołów", zaczęłam czytać... i przepadłam. Przepadłam na długie godziny.


Książka jest rewelacyjna! Przedstawia historię Sary i Michała, którzy spotykają się w dość niebezpiecznych okolicznościach. Michał ratuje Sarę przed nieznajomymi chłopakami, którzy chcieli ją okraść. Zabiera ją do baru, w którym pracuje i oferuje pomoc. Sara jest tajemniczą dziewczyną, która przez wydarzenia z przeszłości nie chce angażować się w żadne nowe znajomości. Nawet jej przyjaciółka, z którą mieszka nie zna jej sekretu. Dziewczyna najbardziej zżyta jest z babcią, którą często odwiedza. Rodziców natomiast stara się unikać. Michał małymi kroczkami próbuje zbliżyć się do dziewczyny. Czy mu się to uda? 

Tak bardzo się cieszę, że w końcu zdecydowałam się na przeczytanie tej książki. Bardzo mi się podobała. Bohaterowie są rewelacyjni, zwłaszcza Michał, którego nie sposób nie polubić. Jest wspaniałym człowiekiem. Miłym, opiekuńczym, dobrym. On też nie miał w życiu lekko, jego była dziewczyna potraktowała go okropnie i też cały czas o tym pamięta. Jednak bardzo ciągnie go do Sary. I te wszystkie ich spotkania były tak pięknie opisane, że nie sposób się było oderwać od książki. Pamiętam, że zaczęłam ją czytać w formie papierowej, a skończyłam na Legimi - w pociągu, gdy wracałam znad morza. 

W książce pojawia się też wątek muzyczny i czytając ją, przypomniała mi się książka Colleen Hoover - "Maybe Someday", którą tak bardzo lubię. To właśnie muzyka pomaga Sarze w ciężkich chwilach i to właśnie dzięki niej dziewczyna staje się bardziej otwarta i pewna siebie. 
W książce poruszone są również wątki przemocy oraz problemów rodzinnych. 

Bardzo polecam Wam tę książkę. Jestem pewna, że się nie rozczarujecie, a ja niebawem zabieram się za kolejny tom i liczę, że również będę zachwycona, tak jak przy pierwszym. 

Czytaliście książkę? Macie w planach? Koniecznie dajcie znać. 

sobota, 3 sierpnia 2019

Biblioteczki Rak'n'Rolla - pomóż i Ty!

Cześć!

U wielu z Was sobota to dzień wolny, dlatego właśnie dzisiaj się do Was odzywam z tym tematem. Kilka dni temu na Facebooku przewinął mi się post, który widzicie poniżej.



Od razu wiedziałam, że w sobotę wezmę się za segregowanie książek i kilka(naście?) z nich na pewno trafi do Fundacji Rak'n'Roll. Wierzę, że dobro wraca, więc dzielmy się nim. 
Jestem pewna, że macie na swoich półkach książki, które Wam zalegają, do których już nie będziecie wracać. 
Zachęcam Was do tego, abyście razem ze mną zrobili porządki w swoich biblioteczkach i podzielili się książkami z tymi, dla których lektura będzie odskocznią od choroby, którym taka książka sprawi choć odrobinę przyjemności w tych ciężkich dniach. 
Dajcie koniecznie znać, czy weźmiecie udział w akcji i jakimi książkami podzielicie się z innymi. 😇

piątek, 2 sierpnia 2019

"Chłopak, którego nie było", czyli najlepsza książka 2019 roku

Witajcie!
Kilka dni temu swoją premierę miała najlepsza książka przeczytana przeze mnie w tym roku. I choć 2019 rok jest bardzo udany pod kątem książek, ta z pewnością zostanie w moim sercu na dłużej. 

Martyna od dawna czeka na swoją szansę w życiu. Pracuje ponad siły w nadmorskim pensjonacie rodziców i powoli przestaje wierzyć, że cokolwiek może się zmienić. Aż pewnego dnia spotyka na plaży tajemniczego mężczyznę…

James mógłby być spełnieniem marzeń każdej kobiety, jednak zwraca uwagę właśnie na Martynę. Jako pierwszy wierzy w nią bezgranicznie i postanawia pokazać jej inny świat. Przy Jamesie Martyna odzyskuje wiarę w siebie i w to, że szczęście jest możliwe. Żadne z nich nie ma wątpliwości, że rodzi się między nimi prawdziwa miłość, gorąca i szczera. Martynie nie daje jednak spokoju fakt, że James do złudzenia przypomina chłopaka, który kiedyś był dla niej całym światem…



Ta książka jest...cudowna, wspaniała, rewelacyjna. Mogłabym tak godzinami wymieniać kolejne synonimy i ciężko byłoby przestać. Ta książka jest tak piękna, że aż nie spodziewałam się, że w takim stopniu przypadnie mi do gustu. 

Uwielbiam książki autorki. Nie znam wszystkich, ale po lekturze tej powieści, koniecznie muszę i chcę je nadrobić. Autorka wpadła na godny podziwu pomysł na fabułę. Gdy do tego dodała niesamowitych bohaterów i jej godny pozazdroszczenia styl pisania, to nie mogło się nie udać. I tak oto powstała najpiękniejsza książka romantyczna, jaką przeczytałam w tym roku. 

Co mi się w niej szczególnie podobało?
💖 bohaterowie - niby z dwóch różnych światów, a jednak połączyło ich coś najwspanialszego na świecie - miłość i przeznaczenie! Zarówno Martyna, jak i James nie są wcale przerysowani. I mimo, że James jest cudownym facetem, wiem, że tacy też się trafiają. Martyna natomiast nie miała łatwo w życiu. Od dziecka leczona u psychiatrów, wokół siebie nie miała wielu przyjaznych sobie osób. Nawet jej rodzina, rodzice i siostra traktowali ją jak przeszkodę, chorą psychicznie kobietę i osobę, która nic w życiu nie osiągnie. Gdy tych dwoje się spotyka, wiadomo, że to musi skończyć się w jeden sposób. Oboje mają trudną przeszłość, ale razem walczą o lepsze jutro. 

💖 mnóstwo emocji, które autorka dawkuje nam spokojnie, tylko po to, aby pod koniec czytelnik przeżył szok, ból i niedowierzanie. Jestem pewna, że wiele z Was podczas lektury tej książki uroni niejedną łzę. Bardzo wzruszyła mnie ta książka i wiem, że z Wami będzie tak samo.

💖 powrót do przeszłości i odrobina magii - autorka prowadzi historię w teraźniejszości oraz w przeszłości. Wspaniale było poznać obie historie równocześnie. Jestem zachwycona tym, jak autorka wymyśliła tę historię i przemyciła w niej kawałeczek magii. Nie mogę nic więcej napisać, ale...musicie koniecznie przeczytać tę książkę, aby wiedzieć, o co chodzi. 

💖 całokształt. Ta książka to naprawdę wielkie wow. Czytając ją nie raz, ani nie dwa zatrzymywałam się i sama do siebie powtarzałam "wow, jakie to jest świetne". Szok i niedowierzanie przeplatało się z zachwytem nad tą książką. "Chłopak, którego nie było" to nie jest zwykły romans, to przepiękna, niebanalna historia o miłości i przeznaczeniu, które zawsze znajdzie drogę do miłości. Jest tak wciągająca, że nie sposób się od niej oderwać, dlatego przeczytałam ją w dwa popołudnia zachwycając się lekturą. Nie chciałam jej skończyć, nie chciałam rozstawać się z tymi cudownymi bohaterami, tą niesamowitą historią. Musicie ją przeczytać. Mój egzemplarz już powędrował do koleżanki i tylko czekam, aż podzieli się ze mną swoimi wrażeniami z lektury. 

💖 no i oczywiście okładka, która jest tak piękna i fotogeniczna, a poza tym bardzo, ale to bardzo zachęca do lektury. Gdybym tylko zobaczyła ją na półce w księgarni, na pewno od razu bym ją wzięła w swoje ręce. 


Bardzo, ale to bardzo zachęcam Was do lektury tej książki. Czegoś tak wyjątkowego nie czytałam nigdy wcześniej i wierzę, że ta powieść również Wam przypadnie do gustu i spędzicie z nią wspaniałe chwile.

PS. Zdecydowanie będzie idealna na wakacje! 

niedziela, 23 czerwca 2019

Anna Bellon - "Requiem"

Anna Bellon to autorka serii "The Last Regret", którą miałam okazję czytać. Tym razem serwuje nam nową historię. Historię Alka i Łucji. I jest to zdecydowanie najlepsza książka tej autorki!




Od dwóch lat Alek chowa się przed wspomnieniami o wydarzeniu, które zmieniło jego życie. Gdy rozpoczyna studia, wszystko wydaje się układać po jego myśli. Poznaje nowych ludzi, zawiązuje przyjaźnie, a wolny czas spędza na studenckich wypadach. Przeszłość jednak po niego wraca…
Łucja w akcie buntu przeciwko apodyktycznym rodzicom, wyjeżdża na studia do Warszawy, gdzie po raz pierwszy w życiu poznaje smak wolności. Gdy w jej świecie pojawia się tajemniczy Alek, musi zdecydować, czy przyjmie go razem z bagażem doświadczeń, czy znowu wybierze ucieczkę. 
Dokądkolwiek pójdziemy, przeszłość zawsze będzie nam towarzyszyć i gdy ktoś pragnie zemsty, żadne schronienie nie jest wystarczająco bezpieczne. Nie, jeśli ta historia mogłaby potoczyć się zupełnie inaczej.


Ona i On poznali się na studiach. Ona uciekła do Warszawy od apodyktycznych rodziców. Chciała wreszcie się uwolnić i zacząć żyć własnym życiem. On nie ma znajomych, skrywa tajemnicę. Coś, co wydarzyło się dwa lata wcześniej, o czym nie potrafi zapomnieć. Poznają się na studiach, zaczynają spędzać ze sobą coraz więcej czasu i zbliżają się do siebie.

Ta książka jest cudowna. Tak jak wspominałam wcześniej, zdecydowanie najlepsza książka autorki. Spędziłam przy niej naprawdę cudowne chwile. Bohaterów nie da się nie lubić, historia toczy się naprawdę bardzo przyjemnie. Jest to z pewnością jedna z lepszych propozycji na letnie, wakacyjne czytanie. Ich historię czytałam z wypiekami na twarzy. Byłam bardzo ciekawa jak potoczą się ich losy, co knuje Igor i jaką tajemnicę skrywa Alek.

Autorka poruszyła kwestię, która jest w ostatnim czasie dość "popularna"? Nie wiem, czy to dobre określenie, ale coraz częściej w Polsce i na świecie dochodzi do tego typu incydentów. Nie powiem o co chodzi, gdyż zdradziłabym ważną część książki. Requiem to nie tylko historia miłości Alka i Łucji. To również opowieść o stracie, bólu, zemście, ale i pogodzeniu się z przeszłością. To wspaniała lektura, która z pewnością umili Wam wakacyjne dni. Bardzo polecam tę książkę!

Poza tym...na pewno widzieliście już jej zdjęcia na Instagramie, Facebooku, lub gdziekolwiek. Ona jest taka piękna, że aż sama chciałabym mieć ją na swojej półce. 💕 Ja czytałam ją jako ebooka, w Legimi, dlatego zdjęcie nie oddaje ani w 10% tego, jaka ta okładka jest piękna!

A jakie są Wasze idealne książki na wakacje? Piszcie tytuły!  

środa, 22 maja 2019

Sprzedawca Marzeń - Richard Paul Evans

Witajcie Kochani we czwartek!
Dzisiaj chciałabym Wam przekazać kilka słów na temat książki "Sprzedawca marzeń" Richarda Paula Evansa.  Zdecydowanie jest to książka, na którą warto zwrócić uwagę, jeżeli jeszcze nie mieliście okazji jej przeczytać. Dodam również, że niedługo będzie miała premiera drugiej części. Czekam na nią z niecierpliwością, gdyż losy Charles'a zrobiły na mnie naprawdę dobre wrażenie i jestem bardzo ciekawa, jak potoczą się dalej!



Autor w książce opowiada historię Charlesa Jamesa, który w młodzieńczych latach uciekł z domu, pojechał do Kalifornii, aby rozpocząć życie od nowa. Tam poznał Monikę, która potem została jego żoną. Teraz Charles jest obrzydliwie bogaty. Stać go na wszystko, co tylko sobie wymarzy. Jego zawód? Sprzedaje marzenia! Właśnie te o dobrym życiu, dużych zarobkach. Wygłasza konferencje, sprzedaje produkty. Wszystko idzie mu gładko. Do czasu, aż spotyka człowieka, którego syn kupił od Charles'a te marzenia. Od tego czasu wszystko się zmienia, a James nie do końca potrafi sobie z tym poradzić.

Książka jest genialna! Przeczytałam ją dosłownie w pół dnia. Bardzo interesująca i niesamowicie wciągająca. Muszę przyznać, że dawno nie czytałam nic Evansa i cudownie było wrócić do jego twórczości. "Sprzedawca marzeń" to książka, która z pewnością zmusza do przemyśleń, do zastanowienia się nad tym, jak Ty postąpiłbyś na miejscu bohatera? Jakie kroki i decyzje podjąłbyś? Czy pochłonęłyby Cię pieniądze tak jak głównego bohatera? Czy jednak wybrałbyś rodzinę i inne wartości?

Jest to wyjątkowa książka i jestem pewna, że większości z Was przypadnie do gustu. To książka, która wskazuje, jakie wartości naprawdę są ważne w życiu. I zdecydowanie nie są to pieniądze i bogactwo. Myślę, że każdy powinien ją przeczytać i zastanowić się nad tym, jakimi wartościami kieruje się w życiu.

3 czerwca swoją premierę będzie miała książka "Podróż tysiąca mil". Jest to druga część z serii "Opowieści sprzedawcy marzeń", na którą bardzo czekam i jestem strasznie ciekawa jak potoczą się losy bohatera. Bardzo mocno trzymam za niego kciuki, aby wszystko mu się udało, ponieważ polubiłam go. Mimo, iż nie jest on człowiekiem do końca dobrym, mam nadzieję, że w kolejnej części zmieni się na lepsze po tym, co go spotkało.

niedziela, 19 maja 2019

Jak sprzedać książki w SkupSzopie? Instrukcja krok po kroku.

Cześć!
Wiele z Was pisało do mnie na Instagramie - na czym polega sprzedawanie książek w SkupSzopie, jak się do tego zabrać, jak to wygląda itd., dlatego postanowiłam napisać o tym posta. Dzisiaj krok po kroku przeprowadzę Cię po każdym punkcie tego naprawdę łatwego procesu. Zaczynajmy! 

Na początku musimy ściągnąć aplikację SkupSzop na telefon.

Włączamy aplikację i pojawia nam się takie okienko jak na obrazku 1. Bierzemy książkę, szukamy jej kodu i skanujemy go. (2)


3. Pokazuje nam się cena. I albo chcemy ją sprzedać, więc klikamy "Dodaj do listy książek", albo jeżeli oferta nam nie odpowiada, klikamy "skanuj nową" i sprawdzamy cenę kolejnej książki.

4. Gdy mamy już całą listę książek do sprzedaży i chcemy zakończyć sprzedaż, klikamy "Podsumowanie".

5. Następnie wpisujemy swój adres e-mail i klikamy "Sprzedaj książki".

6. Na maila przychodzi nam "koszyk" do zaakceptowania. Klikamy na niego, sprawdzamy, czy wszystko jest ok. I przechodzimy do kolejnego punktu.


8. Wypełniamy nasze dane adresowe, pod które ma przyjechać kurier i odebrać od nas paczkę.

9. Następnie wybieramy sposób, w jaki chcemy wysłać książki. Ja zawsze wybierałam kuriera, ponieważ jest darmowy, przyjeżdża na miejsce i jest to zdecydowanie wygodniejszy sposób. Druga możliwość jest taka, że wysyłamy książki do nich na adres, a oni zapłacą nam 7 zł więcej. Według mnie jest to nieopłacalne, ponieważ za wysyłkę zapłacimy zdecydowanie więcej, niż 7 zł. Następnie otrzymujemy taki komunikat i przechodzimy na maila.


Na mailu czeka na nas informacja o złożonej ofercie. Teraz czekamy na akceptację tytułów. U mnie za każdym razem odbywało się to bardzo szybko (około 10-20 minut). Piszą, że w dni robocze może to trwać do 1 godziny, a w dni wolne od pracy dłużej, wiadomo.
Gdy już będzie gotowe, od razu przychodzi mail z informacją o zaakceptowaniu sprzedaży. Czasem zdarza się tak, że niektóre książki są odrzucone, z jakichś powodów. Moje akurat wszystkie zaakceptowane, więc przechodzimy do naszego konta w SkupSzopie, aby potwierdzić deklarację.

Wchodzimy w nasze konto -->  Historia transakcji --> Sprzedane książki --> Potwierdź deklarację.

Następnie musimy ją jeszcze raz potwierdzić, a potem "drukuj deklarację". Deklarację trzeba wydrukować, podpisać i włożyć ją do pudła razem z książkami.

Następnie zamawiamy kuriera (możemy sobie wybrać dzień, w który chcemy, aby przyjechał), pakujemy paczkę i czekamy, aż przyjedzie odebrać książki. Przed przyjazdem kuriera możemy sobie ewentualnie zmienić datę odbioru paczki. 
Na maila przychodzi nam również taka instrukcja w jaki sposób zapakować paczki, jak to ma wyglądać, aby wszystko poszło sprawnie i bez problemu. 

Tak to wygląda. Kilka dni po dotarciu książek do SkupSzopu otrzymujecie wiadomość na maila, a za niedługo na koncie pojawiają się też pieniądze. 

Jeżeli mielibyście jakieś pytania odnośnie sprzedaży przez SkupSzop, zapraszam na maila: blaskksiazek@gmail.com. Znajdziecie mnie również na Instagramie i Facebooku. Chętnie odpowiem na każde pytanie w miarę możliwości. :) 

środa, 15 maja 2019

Tomasz Kieres - "Zawsze będę przy Tobie"

Przedstawiam Wam jedną z najlepszych książek przeczytanych w tym roku! ❤️

Czy można kochać tylko raz w życiu? A co, gdy nasza miłość odejdzie? Na zawsze, niespodziewanie. Tęsknota, ból, poczucie winy. Co by było gdyby...ona i dziewczynki może by żyły. A teraz? Jednak w jego życiu pojawia się inna kobieta, a nawet dwie. I co teraz? Czy będzie w stanie je pokochać tak, jak kochał żonę i córki?



Paweł kilka lat temu w wypadku samochodowym stracił żonę i dwie córki. Do tej pory nie potrafi się z tym pogodzić. Żyje z dnia na dzień, unika kontaktów z innymi ludźmi. 
Natalia jest kobietą samotnie wychowującą nastoletnią córkę. Tych dwoje spotyka się na imprezie u znajomych, na którą żadne z nich nie miało najmniejszej ochoty. Zaczynają rozmawiać i z biegiem czasu zaczynają się do siebie zbliżać. Jednak traumy, które w nich siedzą, nie chcą pozwolić na to, aby w ich życiu zagościło szczęście. Jak potoczą się ich losy? 

Autor, Tomasz Kieres od samego początku promowany jest jako polski Nicholas Sparks. Nie wiem czy wiecie, ale Sparks jest zdecydowanie moim ulubionym pisarzem od dawien dawna, dlatego, gdy tylko zobaczyłam to porównanie wiedziałam, że ta książka musi się znaleźć u mnie na półce. I tak się stało. Czy faktycznie autor pisze na miarę Sparksa? 

Tak! Zdecydowanie jest to idealne porównanie. Sparks w polskim wydaniu! Coś pięknego. A nawet może trochę lepiej niż Sparks (albo ten "stary" Sparks, bo ostatnio coraz słabiej u niego).
Cudowna, wspaniała, rewelacyjna historia. Bardzo wzruszająca. I Ci bohaterowie - zero sztuczności, samo życie! I Maja, córka Natalii - jak ja uwielbiam tę dziewczynę! Wielka fanka muzyki, która od samego początku polubiła Pawła! Szalona dziewczyna, która ukradkiem podgląda go po szkole podczas wykonywanych czynności koło domu, a potem przesiaduje z nim dużo czasu w księgarni, którą prowadzi.

"Zawsze będę przy Tobie" to idealna książka dla każdej romantyczki. I każdej fanki Sparksa! Historia Natalii i Pawła zdecydowanie znalazła miejsce w moim sercu i przez długi czas na pewno z niego nie wyjdzie. Czegoś tak pięknego dawno nie czytałam. Nie mogę przestać myśleć o tej książce. Będę polecać ją dosłownie każdemu. I czuję, że zaraz ktoś się do mnie zgłosi, abym pożyczyła. Pożyczę, jasne, że tak, bo warto przeczytać tę książkę. 

Jeżeli się wahacie, czy przeczytać, czy nie. Zróbcie to, naprawdę warto. Jestem pewna, że ta powieść Was zachwyci. 

niedziela, 12 maja 2019

Książki na maj

Witajcie Kochani!
Niedawno pisałam Wam, że chcę zredukować ilość nieprzeczytanych książek, które od dawien dawna są w mojej biblioteczce i czekają na swoją kolej. Gdybym się za to nie wzięła, pewnie dalej by czekały i mogłyby się nigdy nie doczekać. 

Tak wygląda mój stosik książek do przeczytania na maj! Bardzo się cieszę, że wylosowałam właśnie te książki, ponieważ "Singielka w Londynie" i "Zakochane Trójmiasto" już dawno chciałam przeczytać, ale oczywiście były książki "ważniejsze". Super by było, gdyby oprócz tych udało mi się przeczytać coś jeszcze! 


1. Ursula Nuber - "10 przykazań dla silnych kobiet"
2. Agnieszka Przybysz - "Przyciągnij miłość"
3. Maja Komasińska-Moller - "Pogoda ducha"
4. Marta Matulewicz - "Singielka w Lodynie"
5. Antologia "Zakochane Trójmiasto" 

Jestem ciekawa, czy ktoś z Was czytał którąś z tych książek i jak Wam się podobały? Dajcie mi znać, chętnie poczytam Wasze opinie na ich temat. 😊

środa, 8 maja 2019

Anna Dąbrowska - "Nauczyciel tańca. Rewolta"

Rok temu czytałam rewelacyjną książkę. O tańcu, miłości, ale i cierpieniu. Pamiętam, że bardzo mi się podobała i zachwycałam się nią przez długi czas. Teraz autorka napisała drugą część, więc koniecznie musiałam ją przeczytać. I tak w moje ręce wpadła książka "Nauczyciel tańca. Rewolta". 

Akcja powieści toczy się 6 lat po wydarzeniach z poprzedniej części. Kaja i Dominik pobrali się, mają małą córeczkę i razem wychowują Sarę, którą czytelnicy poznali już w pierwszej części. Jednak 6 lat po ślubie nad ich małżeństwo nadciągają czarne chmury. Rutyna i kryzys w małżeństwie sprawia, że Kaja i Dominik zaczynają się od siebie oddalać, mają przed sobą tajemnice. A na dodatek pojawiają się znajomi z przeszłości, którzy zaczynają mieszać w ich życiu. 

Nauczyciel tańca. Rewolta to zdecydowanie bardzo emocjonująca powieść, która pokazuje, że życie nie zawsze jest takie idealne i kolorowe, jakie miało być. Bohaterowie zapominają o tym, aby dbać o siebie nawzajem, co doprowadza ich do takich, a nie innych wydarzeń w ich życiu. Sporo się dzieje, pojawiają się też nowi bohaterowie, którzy mają różne intencje. 


Gdybym miała w skrócie powiedzieć o czym jest "...Rewolta", to powiedziałabym, że to powieść o miłości, o walce o miłość, o małżeństwie, rodzinie, tańcu. O tym, że nie zawsze jest kolorowo. O tym, że jeżeli naprawdę nam zależy, to trzeba walczyć. Do końca. Nie poddawać się. Bo miłość i rodzina to najważniejsze wartości w życiu. 

Na zakończenie powiem, że jest to bardzo fajna książka, którą czytało się naprawdę przyjemnie. Poza tym jest wciągająca, bez dwóch zdań. Przeczytałam ją naprawdę bardzo szybko i spędziłam przy niej bardzo miłe chwile.

Autorka również słynie z tego, że musi namieszać w życiu bohaterów, więc nie myślcie sobie, że będzie tak łatwo. Nic z tego. Zakończenie jak zwykle bezbłędne. I myślałam, że tym razem będzie spokojniej, ale nie. Autorka zaskakuje! Bardzo zaskoczyło mnie również zachowanie jednego bohatera powieści. Zupełnie się nie spodziewałam.

Ci, którzy czytali pierwszą część doskonale znają głównych bohaterów. Jednak nie ma problemu z tym, aby czytać tę książkę jako osobną, niezależną powieść. Akcja powieści toczy się sześć lat po wydarzeniach z pierwszej części, więc wszystko jest "nowe". Bardzo polecam tę książkę. Idealna na wiosenne wieczory. 😍