środa, 14 listopada 2018

Bartek Krakowiak - "Z buta do Maryi"

Czytelniku,
słyszałeś o Bartku, który w tamte wakacje (2017) poszedł "z buta" do Medjugorie? Z Warszawy. 1300 km. Szaleniec jakiś, wariat. Pewnie nie jedna osoba tak o nim pomyślała. 

Usłyszałam o nim właśnie wtedy, w wakacje 2017 roku. Przewijałam Facebooka i nagle zobaczyłam profil "Z buta do Maryi". No ale o co chodzi? Zaciekawiłam się od razu. Była to już końcówka jego drogi, a mi nie chciało się wracać do początku. Śledziłam jego dalsze losy, aż pewnego dnia dowiedziałam się, że powstanie książka. I już wtedy wiedziałam, że zrobię wszystko, żeby była moja. Czekałam na nią bardzo długo (bo miała być w maju!), ale pod koniec września przeczytałam wiadomość na profilu - można zamawiać! Na nic nie czekałam, zamówiłam, przeczytałam i jestem zachwycona! 

Bartek jest moim rówieśnikiem, gdy wyruszał w drogę miał 22 lata. W swojej książce opisuje każdy dzień z drogi. Wszystko to, co go spotkało, kogo poznał, gdzie spał, jacy byli dla niego ludzie. Pisał o tym, jak wyglądało wcześniej jego życie, co doprowadziło do tego, że jest w tym miejscu. A nie było kolorowo. Bartek bardzo dużo przeżył w swoim życiu, naprawdę. Niewiele brakowało, a nie byłoby go już na tym świecie. Jednak wystarczyła jedna piosenka, aby wszystko się zmieniło. Aby inaczej spojrzał na świat. I wyruszył w drogę. Drogę pełną przeciwności losu, pokus, niepowodzeń, ale i pięknych dni, wspaniałych ludzi, pomocy Boga, bez którego na pewno nie udałoby mu się tam dostać. 
Idzie bez pieniędzy, bez jedzenia - je tylko to, co po drodze dadzą mu dobrzy ludzie, których spotyka. Bartek pisze prawdziwie szczery sposób o tym co go boli, o odrzuceniu, samotności, uzależenieniach, depresji. 

Nawet nie wiecie jak cudownie było czytać tę książkę i widzieć to, jak ten chłopak się zmienia. Ile złości i nienawiści do ludzi w nim było gdy wyruszał, a potem z biegiem czasu, z każdym pokonanym kilometrem, wszystko powoli się uspakajało. Co niesamowitego. 

Ta książka dała mi tyle radości i wiary w to, że wszystko jest możliwe, że na świecie są cudowni ludzie chętni do pomocy, oraz, że z NIM niczego nie trzeba się bać. Rewelacyjna książka. Jestem nią zachwycona i wiem, że wrócę do niej jeszcze nie raz. Bo naprawdę warto. 

PS. Zapomniałam wspomnieć, że książka jest pisana w taki naprawdę prosty sposób, dokładnie tak, jak było publikowane na jego profilu na Facebooku. Do każdego dnia dołączone jest również zdjęcie z podróży, czy to jego, czy widoków, jakie mija. Mnie się podobała taka forma. 


Książka jest dość trudno dostępna. Ja ją zamówiłam na profilu "Z buta do Maryi" - pisząc w wiadomości prywatnej i myślę, że właśnie tak też możecie zrobić. 
Znalazłam również tutaj jedyną księgarnię, która sprzedaje tę książkę:  kliknij tutaj

Jestem ciekawa czy słyszeliście o Bartku i co sądzicie o tej historii. A jeżeli nie znacie, to koniecznie polecam Wam zapoznać się z nią. Uwierzcie, że warto.