piątek, 5 października 2018

Anna Bellon - "Zaufaj mi"

Cześć!
Dzisiaj mam dla Was kolejną opinię o książce, którą przeczytałam w ostatnim czasie, a jest to "Zaufaj mi" Anny Bellon. Jest to trzecia część serii '"The Last Regret" opowiadająca losy członków zespołu, którzy koncertują po całym świecie, jak wszyscy miewają lepsze i gorsze dni, zakochują się, mają problemy, z którymi starają się sobie poradzić. 


Tutaj możecie przeczytać opinię na temat: tomu pierwszego oraz tomu drugiego.
Pierwszy i drugi tom był wspaniały. Książki tak bardzo mi się podobały, że nie mogłam się doczekać kolejnej, trzeciej już, przedostatniej części tej serii. A gdy już ją otrzymałam, to się zawiodłam. Niestety.

Miles rozstał się ze swoją dziewczyną, gdy zespół był u szczytu sławy. Korzystał z wolności ile tylko mógł i zupełnie nie szukał nowej miłości. Zupełnie niespodziewana noc, spędzona z kuzynką jego najlepszego przyjaciela zmienia wszystko w jego życiu. Nie potrafi o niej zapomnieć, a gdyby tego było mało, dziewczyna  została bez mieszkania i wprowadza się do niego. 
Kacey wyjazd na studia miał być nowym początkiem w jej życiu. Zostawia za sobą trudny okres życia, który miała w liceum, kiedy to rówieśnicy dokuczali jej na każdym kroku. I wtedy w jej życiu pojawia się Miles, jako ktoś więcej, niż tylko kolega jej kuzyna. I wtedy wszystko się zmienia. 

Tak długo czekałam na tę książkę, spodziewałam się naprawdę czegoś dobrego, ale zawiodłam się. Muszę stwierdzić, że jest to najsłabsza książka autorki. Zupełnie nie mogłam się w nią wczuć. Bohaterowie wydawali mi się byle jacy, niedopracowani, po prostu nudni. Wszystko w niej było dla mnie takie schematyczne i przewidywalne. Być może wyrosłam z tego typu książek? 
Brakowało mi Mai i Kylera, których uwielbiam, choć wiem, że oni już swoje pięć minut mieli w pierwszej części. 

Myślałam, że i tym razem doświadczę jakichś niesamowitych emocji podczas czytania, jednak nic takiego nie miało miejsca. Książka momentami strasznie mnie nudziła (zwłaszcza na początku) i tylko czekałam na to, żeby się rozkręciła. Potem było już trochę lepiej, ale mimo wszystko nie jestem z niej zadowolona. 


Liczyłam na mnóstwo emocji, jakąś akcję, wydarzenie, w którym coś by się działo, ale niestety nic takiego nie miało miejsca. Zawiodłam się, niestety. 

Dla mnie to taki typowy romans. Autorka starała się wpleść w niego problem - depresję, jednak wydaje mi się, że pomysł był rewelacyjny, a wykonanie już po prostu słabe. 

Coś, co najbardziej mi się podoba w tej książce, to bez wątpienia okładka, która jest wprost przeurocza. Nie mogę się na nią napatrzeć i myślę, że przyciągnie ona nie jednego czytelnika!