piątek, 28 września 2018

Rafał Wicijowski - "Oczami mężczyzny (nie)idealnego"

191 stron, 50 lekcji, a w nich sama prawda. Tak mogłabym w jednym zdaniu określić książkę, którą ostatnio udało mi się przeczytać.


"Oczami mężczyzny" na Facebooku śledzę od dłuższego czasu i bardzo podobają mi się teksty, które autor tam zamieszcza. Gdy tylko dowiedziałam się, że powstała książka, wiedziałam, że muszę ją mieć. Szczerze mówiąc jej cena mnie nie zachęciła do zakupu, dlatego razem z przyjaciółką powstrzymałyśmy się przed jej zakupem. Niedawno udało mi się ją kupić o połowę taniej i dzisiaj jestem tutaj, aby Wam co nieco o niej opowiedzieć. 

Książkę kupiłam w głównej mierze z ciekawości, czy znajdę w niej jakieś nowe treści, czy może wszystko jest już w Internecie (na blogu i Facebooku autora). Nie ukrywam, że każdy tekst Rafała, który przeczytałam już wcześniej, trafiał idealnie w moje serce. I nie sposób się z nimi nie zgodzić. 

Autor nie owija w bawełnę, jest szczery do bólu i pokazuje dokładnie wszystko takim, jakie w rzeczywistości jest. Nie koloryzuje, nie tuszuje męskich zachowań, przedstawia wszystko tak, jak to widzi. 

Autor przepięknie pisze o miłości. W lekcji dedykowanej Marcie, jego ukochanej, nie sposób nie westchnąć i zachwycić się tym, co się czyta. To naprawdę coś pięknego! 

Książka ta będzie genialna dla osób, które nie znają bloga i strony na Facebooku. Dlaczego? Bo wszystko w niej będzie dla nich nowe. Ja natomiast, jako wierna fanka Rafała, niektóre z tekstów znam już na pamięć, ale nadal zachwycam się od nowa. 

Zachwalam tę książkę jak tylko mogę, ponieważ skradła moje serce, natomiast do głosu muszę również dopuścić rozum, który jednak znalazł w niej trochę niedociągnięć.


Jako pierwsze, co rzuciło mi się w oczy to tekst, który jest niewyjustowany, który niemiłosiernie raził mnie w oczy. Ja nawet na blogu i wszędzie, gdzie tylko coś piszę, staram się, aby tekst był wyrównany i wyjustowany, a tutaj widzę taką wpadkę w książce, nieładnie! 

Po drugie - zupełnie niepotrzebne powtórzenia tekstu, które zdarzają się notorycznie. Gdyby je wyciąć, książka zmniejszyłaby swoją objętość tak gdzieś o ok. 30%. Nie wiem, czy wiecie jak wygląda ta książka, ale pokażę Wam to na zdjęciu poniżej. (Tutaj możecie też zobaczyć ten brak wyjustowanego tekstu po lewej stronie).

Tekst, który widzicie pod "Lekcją 27" pojawia się również na kolejnej stronie, gdzie autor wyjaśnia, co ma w niej na myśli i tak jest z każdą lekcją. Według mnie mogłoby tego już drugi raz nie być. 
Oprócz tego, że powtarza się tekst, to nawet lekcje się powtarzają! Tak jakby autor postanowił sobie, że musi być koniecznie 50 lekcji (coś a'la książki Reginy Brett - przypadek?), a nie mógł już nic nowego wymyślić, tylko pisał o tym samym, nieco innymi słowami niż wcześniej.


Podsumowując - cena zdecydowanie za bardzo wygórowana zważywszy na objętość książki, jak i fakt, że 70% tekstów możemy znaleźć na Facebooku i na blogu autora. Ja nie byłabym w stanie wydać tyle pieniędzy na nią i bardzo się cieszę, że udało mi się znaleźć ją o połowę taniej. 

Czy jest ona warta tych 50 złotych? Zdecydowanie nie. Cieszę się ogromnie, że się wstrzymałam z zakupem, ale z drugiej strony - dobrze mieć wszystkie te teksty w jednym miejscu. Nikomu jej nie oddam! 💖

Decyzję co do jej zakupu pozostawiam wam. Moje zdanie już znacie - serce mówi "TAK", rozum natomiast co innego! 😉


PS. Wiecie co mnie śmieszy najbardziej?  Ceny tej książki na OLX - u autora kosztuje 50 zł, natomiast tam możecie kupić za około 70-90 zł. Niezła promocja, prawda? 😂😂😂