czwartek, 7 czerwca 2018

Mamaginekolog - "Instaserial o miłości"

"Instaserial o miłości" to jedna z tych książek, które tak bardzo chciałam przeczytać od dawien dawna, ale nie było mi z nią po drodze. A gdy już ją miałam u siebie i zaczęłam czytać, w ogóle nie mogłam zrozumieć (i nadal nie mogę) czym ci wszyscy ludzie się tak zachwycają, bo według mnie naprawdę nie ma czym. 


Autorka, Nicole Sochacki-Wójcicka znana w Internecie jako Mamaginekolog postanowiła napisać książkę i ją wydać. Ale od początku. Początkowo zaczęła opisywać swoją historię na Instagramie. Jej czytelniczkom tak się ta historia spodobała, że podsunęły jej pomysł wydania jej jako książki. Mąż założył wydawnictwo imieniem ich syna i tak oto powstała książka "Instaserial o miłości".

Autorka pisze: "Jeżeli lubicie historie miłosne, jeżeli lubicie historie lekarskie, jeżeli lubicie się śmiać lub jeżeli lubicie po prostu historie, które trzymają w napięciu to jest to zdecydowanie książka dla Was."

Uwielbiam historie miłosne, lekarskie również. Na brak poczucia humoru nie mogę narzekać, a historie trzymające w napięciu to sama przyjemność. Niestety nie tym razem. 

Instaserial o miłości napisany jest w formie pamiętnika. Autorka, Nicole opisuje swoją burzliwą historię miłosną, od pierwszego spotkania ze swoim przyszłym mężem, aż do "nieszczęsnych" zaręczyn. 

Myślałam, że będzie to naprawdę coś fajnego, coś, przy czym spędzę miło czas, zrelaksuję się, odstresuję. Niestety otrzymałam zupełne przeciwieństwo. Książkę otrzymałam od koleżanki ze studiów, która ani słowem mi nie wspomniała o tym, czego mogę się spodziewać. 

Będzie to chyba pierwsza tak negatywna recenzja na tym blogu, jednak wolę przestrzec innych przed tym, co może ich czekać przy lekturze tej książki. Całe szczęście, że nie wydałam tych 39 zł na nią, bo byłyby to najgorzej wydane pieniądze w życiu. Dość. Przejdźmy do rzeczy. Książka ta nie podobała mi się. 


Po pierwsze główna bohaterka, czyli w tym przypadku również autorka. Nawet nie wiem jak powinnam nazwać taką osobę, jaką była w tym czasie Nicole. Poznaje chłopaka, tydzień później wyjeżdża za nim do Afryki, potem przeprowadza się dla niego do Londynu (chociaż on wcale szczęśliwy z tego powodu nie był). To naprawdę nic w porównaniu z historią z pierścionkiem i zaręczynami. Uwierzcie mi, że naprawdę nie wierzyłam w to, co czytam. 3/5 tej książki to uganianie się za facetem, który chyba oczekiwał od życia czegoś innego niż autorka. Nie mam zielonego pojęcia jakim cudem oni są nadal razem. Nicole zastosowała taktykę "Kuba, będziesz moim mężem, nieważne czy tego chcesz, czy nie." Do końca miałam nadzieję, że Nicole zachowa chociaż odrobinę swojej godności i się "ogarnie", jednak moja nadzieja prysła jak bańka mydlana, a końcówka była zdecydowanie najgorsza z całej książki.
Dziwi mnie to, że kobieta chciała w ogóle podzielić się tą historią, swoją prawdziwą historią z innymi ludźmi. To tak, jakbym ja wydała swój pamiętnik z życia nastoletniego, dobrze wiedząc, jakie głupoty w nim pisałam. No ale czego nie robi się dla pieniędzy i sławy? 

Po drugie styl pisania książki, który naprawdę pozostawia wiele do życzenia. Rozumiem, że autorka nie ma nic wspólnego z książkami i jest lekarzem, jednak zasady poprawnej pisowni powinny jednak obowiązywać każdego, a zwłaszcza te osoby, które planują wydać książkę. Literówki, błędy stylistyczne i czasem zupełnie niezrozumiałe zdania, to coś normalnego w tej książce. 
Była ona pisana początkowo na Instagramie, tak jak wspominałam wyżej. Mam wrażenie, że autorka nawet nie spróbowała poprawić tego, co napisała. Wygląda to tak, jak gdyby tekst był skopiowany z Instagrama i od razu oddany do druku. I te zakończenia każdego rozdziału typu "To kiedy był ten pierwszy pocałunek? (...) Dowiecie się już niebawem w #instaserialu o miłości.", które irytowały mnie niemiłosiernie, a potem zupełnie je omijałam.


Chciałam się odstresować i zrelaksować, a wyszło na to, że zdenerwowałam się jeszcze bardziej. Zachowanie bohaterki było naprawdę nielogiczne, a nawet idiotyczne. Naprawdę myślałam do końca, że kobieta opanuje się, jednak tak się nie stało, a na końcu przeszła samą siebie. Ja wam tego nie zdradzę, jeżeli nie zamierzacie czytać tej książki, zerknijcie sobie na Lubimyczytać.pl, tam dziewczyny napisały o co chodziło. 

W tym roku powstała również książka "Instaserial o ślubie". Z jednej strony chciałabym przeczytać, żeby się przekonać jakim cudem do tego ślubu w ogóle doszło i czy autorka nadal miała tak pstro w głowie, ale nie mam zamiaru wydać ani złotówki na tę książkę. Jakby ktoś miał i chciał mi pożyczyć, bardzo chętnie przyjmę, przeczytam i podzielę się z Wami kolejnymi przemyśleniami na ten temat. 

PS. Osobiście do Nicole nic nie mam. Obserwuję ją na Instagramie, dlatego ta książka była dla mnie jeszcze większym szokiem, gdyż Nicola z Instagrama, którą obserwuję aktualnie, a Nicola z książki to dwie różne osoby. Nie wiem tylko po co zdecydowała się na wydanie tej książki.