poniedziałek, 27 lutego 2017

Alessio Puleo - "Moje serce należy do ciebie"



Ta książka ma chyba tyle samo zwolenników, miłośników, ile przeciwników. Wiele razy czytałam zachwyty nad nią, ale widziałam również negatywne komentarze odnośnie niej. Książka czekała na swoją kolej bardzo, bardzo długo. W końcu się doczekała. Musiałam sobie wyrobić własne zdanie na jej temat. I jeśli miałabym tak w kilku słowach o tym powiedzieć, to jestem pośrodku. Rozumiem i jedną i drugą grupę oceniającą tę książkę. No, ale po kolei. 

Ylenia, wraz z ojcem i mamą przeprowadzają się z Bogoty do Włoch. Oficjalnie powodem jest zmiana pracy przez ojca osiemnastolatki. Prawdziwy powód jest jednak dużo poważniejszy. Ylenia ma chore serce i jej jedynym ratunkiem jest przeszczep serca. Inaczej umrze. Dziewczyna zaczyna naukę w nowej szkole, w maturalnej klasie. Poznaje tam Alexa - przystojnego osiemnastolatka, który od samego początku zaczyna ją podrywać. Spędzają ze sobą coraz więcej czasu, zakochują się w sobie. Chłopak jest pewien, że nic nie jest w stanie ich rozłączyć. Potem dowiaduje się, że Ylenia jest chora i zostało jej kilka miesięcy życia. 

"Moje serce należy do ciebie. Na zawsze!" 

Książka ogólnie ma cel w sobie. Zapoznać z problemem transplantologi i nakłonić do zapisania się jako dawca narządów, dzięki czemu po Twojej śmierci ktoś będzie mógł otrzymać nowe życie, tak jak Ylenia, która bardzo długo czekała na serce. Pomysł na książkę sam w sobie jest naprawdę super. Uwielbiam książki, które mają nas do czegoś zmotywować. Tak jak "Pierwsza na liście" była o dawcy szpiku, tak "Moje serce należy do ciebie" jest o dawcach narządów. Jednak nie wyszło to tak super, jak powinno. Wykonanie szczerze powiedziawszy kuleje. 

Bohaterami są osiemnastolatkowie, uczniowie klasy maturalnej. Bohaterowie, którzy działali mi na nerwy. Strasznie. Zwłaszcza Claudio i Alex i ich "fenomenalne" pomysły, które były tak głupie, że aż ciężko było mi czytać i tak nierealne, że wierzyć mi się nie chce, że ktoś wpadł na taki pomysł. Alex przed poznaniem Yleni to taki nieokrzesany chłopaczek, jednak pod jej wpływem zmienia się, stara się być lepszym. 
Ylenia również nie jest bohaterką, za którą wskoczyłabym w ogień i którą jakoś specjalnie polubiłam. Dziewczyna jest chora, cierpi na chorobę serca, którą może uratować tylko przeszczep. 

Czasem tak już jest: wystarczy kogoś przytulić, by wymazać wszelkie ślady żalu i niechęci.

"Moje serce należy do ciebie" to typowa młodzieżówka, która powinna spodobać się młodszym czytelnikom ode mnie. Myślę, że najlepszym wiekiem będzie 13-18 lat. Ja, mając już 21 lat wyrosłam trochę z niektórych rzeczy i mówiąc szczerze niektóre sytuacje mocno mnie irytowały. 
Książkę czyta się przyjemnie, to oczywiście. Lektura jest wciągająca i można spędzić przy niej miło czas. 

Początkowo lektura była mocno schematyczna, dokładnie wiedziałam jak się potoczą losy bohaterów. Jest przewidywalna, to prawda. Zakończenie natomiast bardzo, ale to bardzo mi się podobało i mówiąc szczerze, wzruszyłam się. Po zakończeniu mogę powiedzieć, że jest to romantyczna, lekka i bardzo przyjemna. Powiem szczerze, że tak 1/3 książki nieco mnie nudziła, jednak potem autor wszystko mi zrekompensował, z nadwiązką. 

Tak jak wspominałam na samym początku, ta książka ma zarówno plusy jak i minusy. Są jej zwolennicy, jak i przeciwnicy. Ja jestem tak pośrodku. Mimo wszystko polecam wam ją, przeczytajcie, sami wyróbcie sobie zdanie o niej! 
Czytaj dalej »

poniedziałek, 20 lutego 2017

Denise Hunter - "Jak płatki śniegu..."



Eden Martelli jest zbyt pochłonięta ucieczką z sideł śmierci, by uświadomić sobie, że zmierza prosto w ramiona miłości.

Klucząc wiejskimi drogami, ona i jej oniemiały synek, zmuszeni są kryć się przed ludźmi. Zatrzymani przez awarię samochodu, bez grosza przy duszy i szans na nocleg – nie mają żadnego pomysłu na przetrwanie Bożego Narodzenia w Summer Harbour.
Pomocny i zaradny Beau Callahan doskonale rozwiązuje problemy… innych ludzi. Odszedł z biura szeryfa, aby prowadzić rodzinną plantację choinek świątecznych, ale nadal nie pogodził się ze śmiercią rodziców i nie ma sił, by stawić czoła samotności podczas świąt.
Kiedy na progu jego domu staje poszukująca pracy Eden, Beau widzi w niej odpowiedź na swoje modlitwy. Kobieta budzi zaufanie, jest bardzo sumienna i… ujmująco piękna. Z czasem okazuje się jednak, że skrywa wiele tajemnic.
U progu Bożego Narodzenia Eden dopada przeszłość.
Beau zrobiłby wszystko, by ją chronić, ale kto ochroni jego przed uczuciem do kobiety, która boi się zaufać komukolwiek?

Mówią, żeby nie oceniać po okładce. Podobno można się rozczarować. Być może coś w tym jest, ale nie tym razem. Do przeczytania tej powieści zachęciła mnie właśnie okładka, którą zauważyłam na Instagramie Wydawnictwa Dreams. Stwierdziłam, że z całą pewnością muszę ją przeczytać. Liczyłam na przewidywalną, ciepłą, lekką świąteczno-zimową powieść. 

Rzeczywistość jednak mnie zaskoczyła, muszę to przyznać. Początkowe rozdziały książki niekoniecznie mnie zachwyciły, więc zostawiłam ją sobie "na później". Wiedziałam, że w końcu przyjdzie taki dzień, kiedy będę chciała do niej wrócić i kiedy ją przeczytam. Ten czas pojawił się dość szybko. Gdy tylko zabrałam się za jej czytanie w piątek po pracy, nic się dla mnie nie liczyło. Tylko Eden, Micah, Beau i Summer Harbour. Cały wieczór spędziłam z tą książką i to była rewelacyjna przygoda. Muszę Wam przyznać, że zdecydowanie nie spodziewałam się tego, co otrzymałam. 


Mamy tutaj do czynienia z Eden i Micah - matki z dzieckiem, którzy uciekają przed niebezpieczeństwem. Chcą się ukryć, aby nikt ich nie znalazł i nie poznał. Dlatego muszą zmienić swoją tożsamość. Docierają do miejscowości Summer Harbor, gdzie psuje się im samochód, więc nie mogą uciekać dalej. Na domiar złego ktoś ich okradł z wszystkich dokumentów, pieniędzy i prywatnych rzeczy. Nie mają kompletnie nic. Eden postanawia znaleźć pracę, aby zarobić trochę pieniędzy i udać się w dalszą drogę, do lepszej przyszłości. I tak trafiają na plantację Callahanów. Jeden z braci -  Beau postanawia pomóc kobiecie. Eden jest sumienna, pracowita i...atrakcyjna. Nic więc dziwnego, że Paige, dziewczyna Beau zaczyna być zazdrosna i coś podejrzewać. Eden natomiast skrywa mroczną tajemnicę odnośnie swojej przeszłości. Boże Narodzenie staje się dla niej koszmarem. Beau robi wszystko, aby jej pomóc. 

Uwielbiam tę książkę! Sądziłam, że będzie to typowy, przewidywalny romans, a to co dostałam przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Jest to pierwsza książka autorki, którą miałam okazję przeczytać, ale mam nadzieję, że "Boskie lato", powieść, która również została wydana w Polsce przypadnie mi do gustu tak jak ta. Denise Hunter mnie zachwyciła tą wstrząsającą historią matki i dziecka. Wykreowała bohaterów w taki sposób, że nie można ich nie polubić. Oczarowała mnie postać Beau, wrażliwego, pomocnego mężczyzny, który nie zostawił Eden i Micaha na pastwę losu, ale postanowił przygarnąć ich pod swój dach i udzielić pomocy. Eden również jest moją bohaterką. Z narażeniem życia uciekała przed grożącym im niebezpieczeństwem razem z pięcioletnim synem. Swoją odwagą pokazała, że prawdziwa miłość matki do dziecka jest bezgraniczna i kochająca matka zrobi wszystko, aby jej dziecko było bezpieczne. 



Jeśli miałabym opisać tę książkę w kilku słowach, jakie by to były?  Sama się nad tym zastanawiałam.
Na pewno tajemnicza. Tak naprawdę od początku nie wiemy nic więcej oprócz tego, że kobieta z synkiem ucieka przed niebezpieczeństwem. Co się stało? Co im grozi? Dlaczego uciekają? Tego nie wiemy. 
Romantyczna. Niespodziewanie do względnie poukładanego życia Callahanów wkracza młoda, atrakcyjna kobieta. Od razu przykuwa uwagę Beau. Z biegiem czasu zakochuje się w niej, z wzajemnością, jednak życie wcale nie jest takie proste. Kobieta przyjęła sobie: żadnych mężczyzn. Czy Beau zdoła przekonać ją do tego, że miłość wcale nie musi być straszna? 
Z niesamowitymi zwrotami akcji, których czytelnik zdecydowanie się nie spodziewa i które wbijają w fotel. Akcja płynie sobie powoli, życie bohaterów toczy się spokojnie, aż tu nagle bach! i zaczyna się kryminalna rozgrywka. 

Zdecydowanie polecam tę książkę. Jestem pewna, że przypadnie Wam ona do gustu i spędzicie z nią rewelacyjne chwile. 

Muszę przyznać, że nigdy nie przepadałam za wątkami kryminalnymi, jednak ostatnio zaczęło mi się to coraz bardziej podobać. Bardzo polubiłam tajemnice, niesamowite zwroty akcji, w których czytelnik "czuje że żyje", coś zaczyna się dziać, jest rewelacja. Dlatego szukam takich książek, jeśli ktoś zna coś takiego, napiszcie mi tytuły w komentarzu. Będę bardzo wdzięczna. 


Czytaj dalej »

piątek, 17 lutego 2017

Akcja charytatywna - KSIĄŻKA W CIEMNO

Kochani, 
Dzisiaj mam dla Was coś zupełnie innego. Coś, czego tutaj, na Blasku Książek jeszcze nie było. Mój kolega ze szkoły średniej wraz ze znajomymi z NZS UEK organizują rewelacyjną akcję charytatywną! (Po kliknięciu w obrazek przeniesie Was na wydarzenie na Facebooku, do którego serdecznie Was zapraszam.)


Studenci piszą:
"Chcemy wesprzeć finansowo fundację "Wyspy Szczęśliwe", niosącą pomoc dzieciom z nowotworami. Fundacja ma przeznaczyć zebrane pieniądze na zakup specjalistycznego sprzętu medycznego oraz leków.
Ideą projektu jest zebranie jak największej ilości książek, które następnie będzie można nabyć w trakcie targów na Uniwersytecie Ekonomicznym w Krakowie.
Jak sugeruje nazwa - uczestnik nie będzie znał tytułu powieści, którą nabywa. Książki będą wcześniej specjalnie zapakowane i oznaczone, a na pokrytej papierem okładce znajdą się recenzje poprzednich czytelników.
Zachęcamy wszystkich do wzięcia udziału w zbiórce! Jeśli chcecie wesprzeć fundację, macie zakurzone książki, które leżą na waszych półkach i nie zapowiada się, żeby ktoś z nich skorzystał - przygotujcie je, adres wysyłki podamy już wkrótce. Książki oczywiście nie muszą być nowe, mogą zawierać zwykłe ślady użytkowania."

Ja oczywiście biorę udział. Nie zastanawiałam się ani chwili, gdy tylko dowiedziałam się o tej akcji. Na pewno podzielę się z nimi książkami, które zalegają na moich półkach a innym mogą przynieść radość. Jeśli ktoś z Was chciałby pomóc, chciałby dołączyć do akcji i przekazać jakąś książkę, dajcie mi znać w komentarzu, na Facebooku w  wiadomości prywatnej czy na mailu. 

Ja już książki wybrałam i oczywiście Wam pokażę, czym się podzielę. Spójrzcie: 

Książki można oddać na dwa sposoby. Pierwszy dotyczy mieszkańców Krakowa i okolic, którzy mogą przynieść osobiście książki do biura NZS w Pawilonie S na ulicy: 

Rakowicka 27 
31-510 Kraków

Książki możecie wysyłać również na adres fundacji "Wyspy Szczęśliwe" 
"Wyspy Szczęśliwe" 
ul Wielicka 265, 
30-663 Kraków

Podczas wysyłki koniecznie musicie umieścić przy adresie nazwę fundacji. 

Zbiórka książek trwa do 3 marca. Potem studenci będą je pakować, opisywać i 7-9 marca odbędzie się charytatywny kiermasz książek. O wszystkim będę Was informować, jeśli tylko będziecie chcieli. 

Zapraszam wszystkich blogerów, autorów, wydawnictwa. Dla nas to tak niewiele, a możemy pomóc chorym dzieciom.


Bardzo proszę o udostępnienie posta w
Czytaj dalej »

wtorek, 14 lutego 2017

Walentynkowy konkurs na Blasku Książek!

Witajcie kochani!

Dzisiaj Walentynki, więc postanowiłam zorganizować dla Was spontanicznie konkurs. Pomysł przyszedł mi do głowy dokładnie wczoraj wieczór i postanowiłam wcielić go w życie.  Nie przedłużając, zapraszam! 



Zasady konkursu:

1. Organizatorem konkursu jest administratorka bloga Blask Książek, a sponsorem nagrody jest  wydawnictwo Videograf. 
2. Do wygrania dwie książki - "Szept wiatru" oraz  "Gorzej być (nie) może".
3. Konkurs trwa od 14 lutego do 16 lutego. Zgłoszenia wysłane po terminie, nie będą brane pod uwagę!
4. By wziąć udział w konkursie nie trzeba być publicznym obserwatorem bloga.
5. Ze względu na fakt, iż nie wszyscy posiadają Facebooka, niewymagane jest polubienie fanpejdża Blasku Książek, niemniej, byłabym wdzięczna. (Najpierw to właśnie tam ukażą się wyniki konkursu)
6. Będzie mi bardzo miło, jeśli wstawicie podlinkowany baner konkursowy na swojego bloga, opublikujecie na Facebooku, czy gdziekolwiek, by wieść o konkursie dotarła do większej ilości osób. 
7. By wziąć udział w konkursie należy zamieszkiwać Polskę, bądź posiadać adres korespondencyjny w granicach naszego państwa.
8. Zgłoszenie (zadanie konkursowe) należy wysłać w komentarzu.
9. E-mail, nick, bądź w przypadku osób anonimowych imię i nazwisko, "Biorę udział w konkursie" oraz odpowiedź na zadanie konkursowe, należy wpisać w komentarzu pod tym postem. Zgłoszenia gdziekolwiek indziej, nie będą brane pod uwagę!

Zadanie konkursowe

Wklej w komentarzu link do Twojej ulubionej piosenki o miłości i napisz, dlaczego ją lubisz / z czym / kim Ci się kojarzy.


W komentarzu napisz również, którą książkę chcesz wygrać. 


Czytaj dalej »

poniedziałek, 13 lutego 2017

[PRZEDPREMIEROWO] Elizabeth Craft, Shea Olsen - "Flower. Jak kwiat"



Ona miała plan. Wtedy spotkała jego…
Osiemnastoletniej Charlotte nie w głowie chłopaki, randki i wielkie miłości. Ma jasno określony plan i dopnie swego. Pójdzie na studia, zrobi karierę, udowodni coś rodzinie, a przede wszystkim sobie. Przecież zawsze wiedziała, czego chce, a zwłaszcza, czego chce uniknąć – głupich, nastoletnich zauroczeń, złamanego serca, niechcianej ciąży. Gdy w jej życiu pojawia się ON, nagle o wszystkim zapomina…

A zjawia się znikąd. Wkracza do jej świata bez uprzedzenia czy pytania. Z dnia na dzień wywraca jej poukładane życie do góry nogami. Ale takim chłopakom się nie odmawia. Tate jest przystojny i pewny siebie. Ma niski, zmysłowy głos, za którym – jak się okazuje – kryje się niejedna tajemnica. Czy Charlotte go posłucha? (Którego głosu posłucha Charlotte? Tate’a czy swojego serca?)

Kolejna opowieść rodem z Kopciuszka, która skradła moje serce, chociaż nic na to nie wskazywało. 
Przyznam szczerze - przeczytałam początek i chciałam ją odłożyć. Stwierdziłam, że mi się nie spodoba, że bohaterka będzie mnie wkurzać do granic wytrzymałości. Postanowiłam jednak czytać dalej i nie żałuję. 

Poznajemy historię Charlotte, która ma w swoim życiu wszystko zaplanowane. Codziennie chodzi do szkoły, kilka razy w tygodniu po szkole pracuje w kwiaciarni,  inne dni natomiast spędza w laboratorium lub w redakcji szkolnej gazetki. Nie ma czasu na wyjścia z przyjaciółmi (których w sumie poza Carlosem, jej najlepszym i jedynym przyjacielem. Nie, nie martwcie się, oni nie będą razem, on woli chłopców.), nie w głowie jej imprezy i randki. Trzyma się z daleka od chłopaków, gdyż nie chce sobie zniszczyć życia tak jak jej babcia, matka i siostra. Pewnego dnia będąc w kwiaciarni, poznaje zabójczo przystojnego chłopaka o imieniu Tate. Rozmawiają o kwiatach, chłopak zamawia purpurowe róże i opuszcza kwiaciarnię. Potem zaczyna pojawiać się tam coraz częściej, a serce dziewczyny z dnia na dzień zaczyna mięknąć. 


Ona, zwykła, niczym niewyróżniająca się dziewczyna, szara myszka z prostego domu. On, przystojny, bogaty, a przede wszystkim...sławny. To właśnie za nim szaleje większość nastolatek na całym świecie. On jednak zakochuje się w niej, w Charlotte. Jednak życie wcale nie jest takie proste, jak mogłoby się wydawać i na ich wspólnej drodze czeka ich mnóstwo przeszkód i przeciwności losu. Jak poradzą sobie z nimi? Czy wytrwają razem w tej trudnej drodze, czy może każdy pójdzie w swoją stronę? Musicie to przeczytać! 

Tak jak wspominałam na początku. nie byłam przekonana co do tej książki. Jednak z biegiem czasu, gdy zaczęłam się bardziej zagłębiać w lekturze, spodobała mi się, naprawdę! Miłość, która nie powinna się zdarzyć, różne społeczności, on bogaty - ona biedna, zdecydowanie może kojarzyć się z Kopciuszkiem. A gdy jeszcze do tego dojdzie jego sława, zdecydowanie książka ta przypomina mi film, który kiedyś oglądałam kilka razy i naprawdę bardzo lubiłam. Mowa tutaj o "Randce z Gwiazdą". (A to wszystko przez Kamilę, która napisała na instagramie, że jej przypomina pewien film, no i faktycznie, wszystko się zgadza!) 

"Flower. Nie tylko kwiat" to nie tylko książka o miłości dwojga nastolatków. To również powieść o sile wyboru między sercem a rozumem i odpowiedzialności za dokonane wybory. 


To bardzo przyjemna lektura, idealna właśnie na ten czas, Walentynki. Czytało mi się ją rewelacyjnie. "Fower. Jak kwiat" to bardzo wciągająca książka, ja nie mogłam się od niej oderwać. Oczywiście nie jest to nic wymagającego i na wysokim poziomie, ale naprawdę warto przeczytać, choćby po to, aby oderwać się od rzeczywistości. 


Jeśli chodzi jeszcze o bohaterów, to nie powiem, czasem się wkurzałam na nich, zwłaszcza na Tate. Typowy gwiazdor, który (miałam takie wrażenie) martwi się tylko i wyłącznie o siebie. Próbuje kontrolować swoje życie w taki sposób, że nie jeden raz doprowadza swoją ukochaną do płaczu i rozpaczy. Irytował mnie niemiłosiernie i szczerze mówiąc zakończenie dla mnie mogłoby być inne. Wcale bym nie narzekała, gdyż moim zdaniem Charlotte zasługuje na więcej. Co nie zmienia faktu, że i ona czasem zachowywała się irracjonalnie. 

Niemniej jednak bardzo, ale to bardzo polecam tę książkę. Mogę rzec, że to typowa młodzieżówka, ale przyznam, że bardzo dobrze mi się ją czytało i bez dwóch zdań mogę stwierdzić, że wypoczęłam przy niej. 


Czytaj dalej »

niedziela, 5 lutego 2017

Monika B. Janowska - "Połknąć żabę"


Trzy lata zajęło Paulinie pozbycie się przykrych wspomnień związanych z drugim małżeństwem. Przeprowadzka, nowa praca – wszystko to, z czym jeszcze musiała się uporać, pozwoliło jej stanąć na nogi. Niestety, ustabilizowane już życie Pauliny ponownie zdominuje były mąż. Tym razem w charakterze… nieboszczyka samobójcy.


Paulina, podejrzewając byłego raczej o bycie zabójcą niż samobójcą, z pomocą swojej szalonej rodzinki rozpoczyna amatorskie śledztwo, wplątując się w podejrzane afery. Poznany na przesłuchaniu podkomisarz Bruno Niedziela, początkowo pełen rezerwy, zacznie odgrywać coraz większą rolę w jej życiu.



Wyobraź sobie sytuację: Jesteś u siebie w mieszkaniu, zajmujesz się domowymi sprawami. Nagle dzwoni dzwonek do drzwi. Otwierasz, a tam policjanci. Przekazują Ci wiadomość, że twój mąż popełnił w nocy samobójstwo. Mąż, z którym trzy lata wcześniej się rozwiodłaś. Twierdzisz, że to niemożliwe, żeby Grzesiek popełnił samobójstwo, to nie w jego stylu. Przecież go znałaś. Postanawiasz poprowadzić własne śledztwo, w którym chcesz udowodnić swoją rację. Z pomocą przychodzi ci najlepsza przyjaciółka i bratowa w jednym. Gdyby tego było mało, wokół ciebie trwają szalone przygotowania do ślubu twojej bratanicy, Renaty z Olusiem, a na trasie joggingowej coraz częściej spotykasz Bruna Niedzielę, podkomisarza miejscowej policji. Jesteś ciekawa, co jeszcze cię czeka? Przeczytaj koniecznie! 

"Połknąć żabę" to książka, która ciekawiła mnie od samego początku. Byłam jej bardzo ciekawa, chociaż miałam świadomość, że nie czytam kryminałów prawie w ogóle. Książka ta była jednak promowana jako pełna humoru, zabawnych dialogów i bardzo przyjemna, więc postanowiłam spróbować. I oto jestem. Przeczytanie zabrało mi dwa wieczory. Szczerze mówiąc początkowo nie byłam wcale zachwycona tą książką, mogę nawet powiedzieć, że nudziła mnie. Jednak czytając dalej, drugiego dnia pochłonęłam ją w mgnieniu oka. Wreszcie zaczęło się dziać coś ciekawszego, chociaż zdaję sobie sprawę z tego, że to typowego kryminału jeszcze jej daleko. Nie znalazłam tutaj żadnych niespodziewanych zwrotów akcji, strasznych momentów. Jest to za to bardzo przyjemna lektura, przy której z pewnością można odpocząć. Nie raz zdarzyło mi się parsknąć śmiechem podczas czytania (np. podczas sceny na cmentarzu), czy po prostu uśmiechnąć się. 

"Człowiek choćby nie wiem jak się starał, to nie jest w stanie poznać drugiego człowieka...Patrzysz na kogoś i myślisz sobie, że jest taki a taki. A potem niespodzianka. Dowiadujesz się przez przypadek, że jest zupełnie kimś innym."

Autorka kupiła mnie językiem, jakim operuje w tej powieści. Książkę czyta się naprawdę fenomenalnie, a tytuł jej powieści... no cóż. Nie wiedziałam co może on oznaczać, nigdy wcześniej się  z nim nie spotkałam. Teraz już wiem, że kiedy poradzę sobie z jakąś sytuacją, będę mogła powiedzieć, że połknęłam żabę! (oczywiście nie dosłownie!)


Jeśli chodzi o bohaterów, to miałam z nimi pewien problem. O ile główną bohaterkę, Paulinę naprawdę można polubić, tak jej siostrzenica mnie drażniła. I to bardzo. Czasem miałam wrażenie, że ona jest z kosmosu. Jej zachowania działały mi okropnie na nerwy i naprawdę współczuję Olusiowi takiej towarzyszki na resztę życia. 




Książkę polecam! Można przy niej odpocząć, nabrać sił na czekające nas ciężkie dni, można sobie również poprawić humor przy niej. Lekka, przyjemna lektura, do której przeczytania bardzo zachęcam. 

Czytaj dalej »

środa, 1 lutego 2017

[PRZEDPREMIEROWO] Sylwia Trojanowska - "Szept wiatru"

W końcu nadeszła pora, aż swoją premierę będzie miała ostatnia część historii Kaśki Laski i Maksymiliana Vinci - "Szept wiatru". Obie jej poprzedniczki wywarły na mnie duże wrażenie, dlatego bardzo nie mogłam doczekać się kontynuacji i tego, jak zakończy się historia tych dwójki młodych ludzi. Nie rozczarowałam się, jestem zachwycona!


Co byś zrobiła, gdyby przyszło ci walczyć o szczęście i miłość? Do czego byś się posunęła, aby zatrzymać to, co dla ciebie najcenniejsze? Główna bohaterka "Szeptu wiatru" szuka swego szczęścia, podejmując nierzadko trudne i kontrowersyjne decyzje. Goni za prawdą, zderza marzenia z rzeczywistością, odważnie poszukuje rozwiązań, by sięgnąć marzeń oraz by zatrzymać miłość, która całkowicie zawładnęła jej życiem. Szept wiatru to ostatnia, po "Szkole latania" i "Blisko chmur", pełna emocji odsłona historii Katarzyny Laski, młodej kobiety, która na oczach czytelników przeobraziła się z zakompleksionej i zamkniętej w sobie w rozumiejącą siebie i z podniesioną głową patrzącą w przyszłość. To również historia skomplikowanej, przepełnionej emocjami miłości, dla której można poświęcić wiele, a nawet… wszystko.


Kaśka i Maks.Dwoje młodych ludzi, którzy poznali się w Szkole latania i od razu pojawiło się u nich uczucie. Jednak jak to w życiu, nic nie jest proste. Muszą walczyć o to, żeby być razem, zdecydować, czy warto jest zmierzyć się z przeciwnościami losu, czy po prostu odpuścić. 

Kaśka jeszcze w pierwszej części odpuściłaby, jestem tego pewna. Zamknęłaby się w swoim pokoju i dniami i nocami płakała za ukochanym. Jednak ta dziewczyna zmieniła się nie do poznania. Z zakompleksionej szarej myszki stała się walczącą o swoje, pewną siebie kobietą, która nie boi się powiedzieć co myśli i zmierzyć ze światem.   



Dlatego właśnie "Szept wiatru" to nic innego jak walka o uczucie, o prawdziwą miłość, o którą zawsze należy walczyć. To książka o dążeniu do szczęścia i miłości, zmierzeniu się z problemami, które wcale nie są takie błahe, a tylko sprawiają kłopot bohaterom. 

Książka jest rewelacyjna. Wciąga niesamowicie i zachwyca. Historia Kaśki jest tak motywująca, że aż chce się ruszyć i coś zrobić, aby w końcu pomóc swojemu szczęściu do nas dotrzeć. Pióro autorki jest tak lekkie, że przez całą historię po prostu się płynie czekając na rozwój wydarzeń. Bo autorka pisze fenomenalnie i stworzyła historię tak bardzo realistyczną, że można byłoby się zastanawiać, czy nie jest oparta na faktach.



Genialnym zabiegiem było również to, że autorka dała nam wybór co do tego, jak zakończą się losy dwójki zakochanych. Napisała dwa zakończenia, które sami mamy sobie wybrać. Ja wybrałam. Jestem zdecydowanie za tym pierwszym, które wzruszyło mnie do tego stopnia, że uroniłam nie jedną łzę podczas czytania tego rozdziału. 

Bohaterowie są rewelacyjnie wykreowani, ale o tym wspominałam już przy poprzednich częściach. Uwielbiam Kaśkę, zwłaszcza po tej przemianie, która stała się wspaniałą dziewczyną walczącą o swoje szczęście i która nie boi się przeszkód, które stają na jej drodze, ale uparcie dąży do celu. 
Uwielbiam również Maksa, o którym wcześniej miałam różne zdanie, jednak w "Szepcie wiatru" zdecydowanie skradł nie tylko serce Kaśki, ale i moje. Wszyscy bohaterowie występujący w powieści są tak bardzo prawdziwi, że wcale nie zdziwiłoby mnie, gdybym któregoś z nich minęła na ulicy. A z Kaśką przyjaźń byłaby z pewnością świetnym doświadczeniem.


Godna następczyni swoich poprzedniczek. Wciągająca, emocjonująca i porywająca. Sylwia Trojanowska znów nas zaskakuje i uczy, że o prawdziwą miłość naprawdę trzeba walczyć do końca! Dodatkowo autorka dała nam do wyboru dwa zakończenia. Sam / sama możesz zdecydować,  które dla Ciebie okaże się prawdziwe. "Szept wiatru" to rewelacyjna powieść o miłości i przyjaźni, którą musisz przeczytać! 

Czytaj dalej »