wtorek, 28 listopada 2017

W. Bruce Cameron - "Psiego najlepszego. Był sobie pies na święta"

"Był sobie pies" to książka o której usłyszałam przy okazji filmu, który jakiś czas temu wszedł do kin. Nie miałam okazji jej przeczytać, ale film obejrzałam i zdecydowanie polecam wszystkim. Gdy tylko dowiedziałam się, że będzie świąteczna wersja "Był sobie pies", wiedziałam, że koniecznie będę musiała się z nią zapoznać. I oto jest! "Psiego najlepszego. Był sobie pies na święta".


Josh Michaels z oburzeniem odkrywa, że sąsiad podrzucił mu pod drzwi ciężarną suczkę Lucy. Nie może jednak oprzeć się uroczemu spojrzeniu brązowych ślepi i chociaż nigdy nie miał zwierzęcia domowego, postanawia przygarnąć psiaka.
Kiedy na świat przychodzi pięć niesfornych szczeniaczków, Josh zgłasza się po pomoc do lokalnego schroniska. Tam poznaje uroczą i kochającą zwierzęta Kerri, która z zapałem uczy go, jak dbać o psią rodzinkę. Wspólnie przygotowują szczeniaki do adopcji w ramach świątecznego programu szukania nowych domów psiakom ze schroniska.

Wraz z upływem czasu Josh zaczyna darzyć dziewczynę coraz cieplejszym uczuciem. Im bardziej zakochuje się w Kerri, tym bardziej przywiązuje się do futrzaków, które wniosły w jego życie mnóstwo miłości. 

Kiedy zbliżają się święta i nieuchronny termin oddania szczeniaków, Josh zastanawia się, czy będzie w stanie bez nich żyć.

"Psiego najlepszego" to przepiękna, wzruszająca historia Josha, który przygarnia bezdomne, bezradne szczeniaczki, które ktoś mu podrzucił. Początkowo zupełnie nie wie, co ma z nimi zrobić, jak się nimi zająć, jednak pewna miła pani ze schroniska pomaga mu we wszystkim. Kerri ma za zadanie znaleźć rodziny zastępcze dla maluszków, jednak im bliżej terminu, w którym Josh musi oddać pieski, tym bardziej sytuacja ta łamie mu serce. 
Podczas opieki nad nimi bardzo się do nich przywiązał (i nie tylko do nich) i nie wyobraża sobie, że mógłby zostać znów sam. Kerri bardzo mu pomaga, spędzają ze sobą bardzo dużo czasu i oboje dostrzegają, że coś zaczynają czuć do tej drugiej osoby. 

W pudełku poruszyło się następne szczenię. I następne. Nie wahając się ani chwili, Josh włożył je sobie pod sweter, przyciskając do gołej skóry. Czuł, jakby dotykał małych śnieżynek.

"Psiego najlepszego" to taka bajeczna historia, można powiedzieć, że bajka dla dorosłych, ale i nie tylko, gdyż myślę, że dzieciom również przypadnie do gustu. Podczas czytania obserwujemy zmianę, jaka zachodzi w głównym bohaterze, Joshu. Poznajemy jego przeszłość, dostajemy się do jego wnętrza.Widzimy co czuje, jak się zachowuje, jaki wpływ na niego mają szczeniaczki. 



"Psiego najlepszego" to książka, z której można naprawdę wiele wynieść. Zarówno jeżeli chodzi o zajmowanie się szczeniakami, dobre traktowanie ich, jak również to, w jaki sposób psy mogą wpłynąć na człowieka, jak mogą pomóc mu się stać lepszym. Jestem pewna, że miłośnicy psiaków zachwycą się tą powieścią. 

Bardzo podobał mi się również klimat, który został delikatnie wprowadzony w powieści. Boże Narodzenie, czyli przepiękny okres w ciągu roku. Dla bohatera był to dość trudny czas, gdyż musiał pożegnać się ze swoimi ukochanymi szczeniakami, z którymi spędził sporo czasu, ale z drugiej strony otrzymał coś o wiele cenniejszego. Coś, czego nie można kupić za żadne pieniądze.

Jestem pewna, że ta książka będzie wspaniałym prezentem dla każdego. Zarówno dla dzieci, młodzieży jak i dorosłych. Bardzo wartościowa książka, która uczy, bawi i wzrusza. Polecam serdecznie!