sobota, 14 października 2017

Co czytają polscy autorzy? #1 Elżbieta Rodzeń

Hej, cześć, witajcie! 
Dzisiaj przychodzę do Was z zupełnie innym postem. Czegoś takiego jeszcze tutaj nie było i szczerze mówiąc, nie spotkałam się z tym nigdzie indziej. Zapraszam Was na serię postów "Co czytają polscy autorzy?". Posty będą się pojawiały najprawdopodobniej raz na dwa tygodnie, czyli dwa posty miesięcznie (w drugą i 4 sobotę miesiąca). Jeżeli macie jakieś propozycje co do tego, kto mógłby się tutaj pojawić, dajcie mi koniecznie znać!

Na pierwszy ogień pani Elżbieta Rodzeń -  autorka takich książek, jak m.in "Zimowa miłość" i
"Przyszłość ma twoje imię".




1. Jak zaczęła się Pani przygoda z książkami?
Moi rodzice bardzo dużo mi czytali. Najpierw mama czytała mi bajki i wiersze, teksty niektórych mam w pamięci do dziś. Kiedy byłam trochę starsza, do czytania mi dołączył także mój ojciec, który zjawiskowo intonował tekst „Lisa Witalisa”, a sam uwielbiał na równi ze mną „Kajka i Kokosza”. To jedne z moich najlepszych wspomnień z dzieciństwa.

2. Ulubiona książka z dzieciństwa.
Bardzo długo była to „Mała księżniczka” F. H. Burnett. Jest w niej absolutnie wszystko to, co lubią małe dziewczynki.

3. Ulubiona lektura szkolna.
Zdecydowanie „Ten obcy”. Uwielbiam styl Jurgielewiczowej. To była pierwsza książka z tak genialnym rysem psychologicznym, z jaką zetknęłam się w życiu. Właściwie jeśli spojrzeć na to z dzisiejszej perspektywy, to można powiedzieć, że miała ona największy wpływ na to, co dziś czytam i co sama piszę.

4. Znienawidzona lektura szkolna. 
Próbowałam wybrać jedną, ale zbyt dużo przychodzi mi do głowy… Nienawidziłam epoki Romantyzmu, więc wszystkie lektury przypisane do niej były dla mnie męką.

5. Ulubione gatunki książkowe oraz te znienawidzone. 
Lubię literaturę młodzieżową, książki obyczajowe, romanse. Nie lubię kryminałów, zwłaszcza takich, w których autor mota się, aby koniecznie wyprowadzić czytelnika w pole, a i tak zawsze są jakieś morderstwa i ktoś, kto docieka kim jest zabójca.


6. Książki papierowe czy e-booki, a może audiobooki? 
Audiobooki zdecydowanie są u mnie na pierwszym miejscu, choć musiałam się dość długo przyzwyczajać do skupiania na nich uwagi. Uwielbiam, gdy ktoś mi czyta, ale trudno znaleźć osobę, którą mogłabym ciągać za sobą i zmuszać do czytania. W dodatku mogę słuchać w nocy, sprzątając, czy zajmując się rękodziełem. Jedynym problemem jest to, że mało książek wychodzi w formie audiobooka.

7. Pierwszy cytat z jakiejkolwiek książki, który przychodzi teraz Pani do głowy to...
Słabo sobie radzę z cytatami z książek, nawet z własnych, niestety… Chyba bardziej skupiam się na emocjach, niż na słowach. Pamiętam bajki i wiersze. W moim domu natomiast wisi wyszyty na płótnie cytat z R. Frosta (nie jestem wielką fanką poezji, ale Frost i Wittman postrzegają świat w taki sposób, w jaki i ja go widzę):
„Zdarzyło mi się niegdyś ujrzeć w lesie rano
Dwie drogi: pojechałem tą mniej uczęszczaną
Reszta wzięła się z tego, że to ją wybrałem”

8. Książka, która złamała Pani serce. 
„Morze spokoju” K. Millaj. Uwielbiam tę książkę i jej bohaterów. Moje serce było naprawdę złamane, gdy zdałam sobie sprawę z tego, że skończyłam czytać tę książkę i nie ma żadnej drugiej części.

9. Książka, która rozgrzewa serce. 
Czuję pokrzepiające ciepło w sercu, gdy czytam książki autorstwa mężczyzn, którzy opisują miłość do kobiety, czy dziecka. Dla mnie świetnym przykładem jest Charles Martin i jego powieść „Otuleni deszczem”.

10. Książki idealne na długie, jesienne wieczory.
To zależy czego się szuka. Ja lubię wzruszenia i emocje, a jeśli znajduję odpowiednią książkę, to odcinam się zupełnie od świata i to niezależnie od pory roku. Wolę wprawdzie chłodniejsze klimaty, ciepły koc i kubek z herbatą, więc dość często rozglądam się za pozycjami ze śniegiem i Bożym Narodzeniem w tle.

11. Ulubiony męski bohater.
Mam problem z podaniem jednego… Lubię inteligentnych mężczyzn z poczuciem humoru, ale i z zasadami. Nie muszą być przystojni, ale za to mogą być w pewien sposób dziwni. Najlepiej jeśli mają jeszcze jakieś oryginalne zainteresowania czy pasje. Podobał mi się bohater powieści R. Rowell „Eleonora i Park”, mam też słabość do Warnera z trylogii „Dotyk Julii”.

12. Znienawidzona bohaterka.
Kiedyś strasznie drażniła mnie Scarlett O’Hara z „Przeminęło z wiatrem”, ale wydaje mi się, że musiałam dorosnąć, aby zrozumieć złożoność tej postaci. Potwornie irytowała mnie też Anastasia Steel, bo brakowało mi w niej rozumu. Wolałabym, aby główne bohaterki były mądrymi i silnymi osobami, albo przynajmniej do tego dążyły, a nie myślały tylko o rozpadaniu się na kawałki, bo „on” raczył na nie spojrzeć.


13. Muzyka podczas czytania. Tak, czy nie? Jeżeli tak, to jaka?
Raczej nie. Jeśli już, to głównie taka bez słów, albo utwory, które dobrze znam. Wynika to z prostego faktu, że gdy słucham muzyki, lubię wiedzieć o czym jest piosenka, dlatego zawsze koncentruję się na jej słowach, a nie na czytaniu książki.

14. Koledzy / koleżanki po fachu, których twórczość Pani poleca.
Mogę polecić książki Martyny Senator, Agaty Czykierdy – Grabowskiej i debiutującej niedawno Agaty Piechoty. Wczoraj zaczęłam czytać książkę „Najlepszy powód by żyć” Augusty Docher i jak na razie przerzucam kolejne strony z wypiekami na twarzy.

15. Bardzo proszę o pokazanie swojej biblioteczki i kilka(naście, dziesiąt) słów na jej temat.
 Moja biblioteczka jest w fazie przebudowy, która wynika z tego, że wreszcie kupiłam odpowiednią ilość mebli, aby książki mogły się pomieścić. Niestety nie miałam jeszcze na tyle czasu, aby zająć się przeniesieniem wszystkich na nowe miejsce. W obecnej chwili najwięcej nadal piętrzy się na regale, który stał w naszej kawalerce, są tam jeszcze książki ze studiów i dużo tego, co już przeczytałam. Na dwóch skrzynkach (które sama skręcałam i malowałam) w sypialni stoją książki, które są dla mnie najważniejsze i te, które zaczęłam, albo zaraz zacznę i będę czytać do snu. Na białym, prawie pustym jeszcze regale, są lektury niedawno ukończone, to co czytałam w ostatnich miesiącach. W witrynach znajdują się skarby, które odziedziczyłam po ojcu, a on po swoich rodzicach. Niektóre z tych książek są z początku dwudziestego wieku, jest też kilka pisanych jeszcze gotykiem. W witrynach trzymam też to, co czytam w ciągu dnia. Jest też kilka książek, które noszę ze sobą po domu i najczęściej można znaleźć je w kuchni.



Mam ogromny szacunek do książek i nie zniosłabym, gdyby miały stać np. na podłodze. Wszystkie moje książki są w idealnym stanie (te, które dostałam w spadku, są w trochę gorszym z racji wieku) i staram się tak z nich korzystać, aby w najmniejszym stopniu ich nie zniszczyć, dlatego bardzo nie lubię ich pożyczać. 

Co sądzicie o tego typu postach? Kogo chcielibyście tutaj również zobaczyć? 
Piszcie koniecznie!