środa, 13 września 2017

Mądrości z "Bóg w wielkim mieście"

Tak właśnie wygląda mój egzemplarz "Bóg w wielkim mieście". Czytając, nie mogłam się powstrzymać co jakiś czas przed zaznaczeniem jakiejś ważnej myśli. Było tego całkiem sporo, co widać na załączonym zdjęciu poniżej. Dzisiaj chciałabym się podzielić z Wami właśnie takimi mądrościami życiowymi znalezionymi w tej książce. 



Jako pierwsze to życzenia na nowy rok 2016, które krążyły po Internecie, a których całość możecie przeczytać TUTAJ

Możesz mieć wady, być lękliwy i czasem poirytowany, ale nie zapominaj, że Twoje życie jest największym przedsiębiorstwem świata.Tylko Ty możesz zapobiec jego fiasku.Wielu Cię ceni, podziwia Cię i Cię kocha. Chciałbym, żebyś pamiętał, że być szczęśliwym, to nie znaczy mieć niebo bez burzy, drogę bez wypadków drogowych, pracę bez wysiłku, relacje bez rozczarowań.
Być szczęśliwym to znaleźć siłę w przebaczaniu, nadzieję w walkach, bezpieczeństwo na scenie strachu, miłość w niezgodzie.
Być szczęśliwym nie znaczy tylko doceniać uśmiech, ale też zastanawiać się nad smutkiem. To nie tylko świętowanie sukcesów, lecz także uczenie się na błędach. To nie tylko czucie radości pośród aplauzów, ale bycie radosnym anonimowo.
Być szczęśliwym to uznać, że warto żyć, pomimo wszelakich wyzwań, nieporozumień i kryzysów.
Być szczęśliwym to nie fatum losu, ale zdobywanie przez tych, którzy potrafią podróżować wewnątrz siebie samego.
Sebastian Fabijański na pytanie: Kim jest dla ciebie Bóg w wielkim mieście? 
Einstein zapytany o Boga odpowiedział: "Nie ma ciemności. Jest tyko brak światła". Tak mi się to kojarzy. Wieżowce, korporacje, bloki, centra handlowe, domy - wszystko w ich cieniu, jak w labiryncie, a miedzy tym wszystkim światło.
Tomek Schuchardt:
Wiara to siła do trwania w związku, do przewalczania problemów. Mówię o tym, bo w każdym związku póki wszystko się układa, to jest dobrze. Gorzej, gdy pojawia się problem. Wierzę, że jeśli uda nam się poskromić egoizm i wpuścić w to miejsce choćby jedno z trzech (wiara, nadzieja, miłość), musi się udać.
Wszystko jest kruche, ulotne, a to znaczy, że mamy tu, a ziemi, limitowany czas i nie wiadomo, czy ten czas się jutro nie skończy. Dlatego zamiast marnować go na głupoty typu kłótnie, nienawiść i życie byle jak, trzeba go wykorzystać, żeby pięknie żyć tu i teraz.
Agnieszka Cegielska: 
Bądź zmianą, którą sama chcesz widzieć w świecie. Nie oczekuj tej zmiany od świata. Pierwsza daj uśmiech - i zobaczysz, co się będzie działo. Zobacz, jak się zmieni twoje otoczenie. Być może trzy osoby nie zareagują, a dopiero czwarta odda ci ten uśmiech. Ktoś kiedyś powiedział: "Jeśli masz zrobić w życiu coś wartościowego, żeby pomóc zmienić myślenie czy postępowanie chociaż jednej osobie, to naprawdę warto to zrobić."
Maciej Musiał:
Lubię myśleć, że z Panem Bogiem jest trochę jak z GPS-em. My cały czas skręcamy nie w tę stronę, w którą trzena, a On w sekundę to przelicza i rysuje nową trasę, więc zawsze masz możliwość dojechania do właściwego celu. Droga może być oczywiście dłuższa, trasa bardziej kręta, ale w końcu z Nim się nie zgubisz.
Katarzyna Olubińska, autorka:
Tymczasem zaufanie nie jest przecież tylko deklaracją. Jeśli się komuś naprawdę ufa, to można powierzyć mu ważne sprawy i spać spokojnie, nie trzeba się już martwić. Skoro wierzę w Boga i ufam Mu, wyznaję, ze jest wszechmogący, to mogę być spokojna, bo wszystko, co mnie spotyka, jest pod kontrolą. I to nie pod byle jaką, bo przecież Bogu nic się nie może wymknąć.
Kiedy uświadamiam sobie, jak ulotne jest życie, wstydzę się za siebie. Tego ciągłego kręcenia się wokół własnej osi, zamartwiania, stawiania na swoim za wszelką cenę. Ciągle ja, ja ja... Tylu ludzi czeka na naszą miłość. Życie jest dziś. Dziś mogę mieć naprawdę ostatnią szansę, żeby kogoś przytulić, wykonać długo odkładany telefon, pójść z kimś na lody, uśmiechnąć się, powiedzieć: "kocham", "dobrze, że jesteś", "dziękuję", albo "przepraszam".
Mam wrażenie, że  całe nasze życie jest właśnie takim sztormem: w każdej chwili może nas coś zaskoczyć, a po chwilach słonecznych zawsze przychodzi w końcu jakaś burza.
W wielkim mieście liczy się wizerunek. Wypada bywać, wszystko wiedzieć, świetnie wyglądać i koniecznie być szczęśliwym. Trzeba oglądać wszystkie filmy i na każdy temat mieć zdanie, nawet jeśli kompletnie się nia czymś nie znasz; nie mówi się "Nie wiem". Na pytanie "Jak się czujesz?" odpowiadasz, że wspaniale, bo prawdy mówić nie wypada, zwłaszcza jeśli nie jest tak różowo, jak na to wygląda - co się często zdarza. Nie wiedzieć jednak czemu o słabości, strachu i zmęczeniu w wielkim mieście niechętnie się rozmawia, chociaż jak się uważniej przyjrzeć, widać je nawet u największych twardzieli.
Czasem myślę, co by było, gdybyśmy dziś tak naprawdę uwierzyli w siebie, w ludzi, w miłość, w powodzenie, w to, że warto być dobrym. Jakie decyzje byśmy podejmowali, wiedząc, że za naszymi plecami stoi sam Bóg, który tylko czeka, żeby pokazać nam nasze piękno, naszą wyjątkowość, nasze powołanie. Czy mając tę wiedzę, poświęcalibyśmy czas na lęk, niezgody, pretensje? Gdyby jutro był nasz ostatni dzień, jak byśmy go przeżyli? Czy żylibyśmy nadal na dwadzieścia procent, czy raczej na sto dwadzieścia?
Uczę się, że miłość to nie tylko wiersze i wzniosłe chwile, ale bycie razem w zwyczajności, pokonywanie razem problemów w rozbrajającej szczerości. To bliskość, otwartość i patrzenie na siebie w prawdzie.
Jestem zwyczajną dziewczyną, która przyjechała do wielkiego miasta zrobić karierę, a dostała dużo więcej, odkryła swoje korzenie, więcej: odnalazła tu Boga, a wraz z Nim - siebie. Dzięki Niemu moje życie jest pasjonującą przygodą. W tym miejscu przydałby się jakiś happy end, spektakularny finał, na przykład jakieś "i żyli długo i szczęśliwie" - ale z Nim każdy mój dzień to nowy rozdział. Nie mogę się doczekać, co jeszcze ma dla mnie w zanadrzu.
Jak Wam się podobają wybrane przeze mnie cytaty? Macie jakiś swój ulubiony?