środa, 6 września 2017

Elżbieta Rodzeń - "Przyszłość ma twoje imię"

Przyszłość ma twoje imię to druga książka Elżbiety Rodzeń, jaką miałam okazję przeczytać. Zimowa miłość podobała mi się ogromnie i zastanawiałam się, czy przypadkiem nie rozczaruję się tą książką, gdyż miałam co do niej spore wymagania. Nie rozczarowałam się, wręcz przeciwnie. Nie spodziewałam się, że to będzie aż tak dobra książka, a autorka stanie się jedną z moich ulubionych polskich pisarek. 



W powieści poznajemy Blankę, która trzy lata temu była ofiarą napadu na sklep. Do dzisiaj jest w rozsypce, jednak próbuje stanąć na nogach o własnych siłach. Zaczęła studia i pracę, wyprowadziła się od rodziców, odstawiła leki i przestała przychodzić na terapię. Wzięła życie w swoje ręce i próbuje wszystko sama uporządkować. Poznaje Mateusza, którego dziwnym trafem spotyka wszędzie. Na klatce schodowej (są sąsiadami), w pracy na tej samej zmianie, a nawet na zajęciach! Czy to może być coś innego niż przeznaczenie? Chyba nie. 
Dziewczyna początkowo jest bardzo nieufna i przestraszona, jednak czas spędzony z Mateuszem sprawia, że dziewczyna znów potrafi cieszyć się życiem tak, jak dawniej. 
Mateusz jest cudownym chłopakiem, który jednak ma swoją mroczną przeszłość. Jego mama zmarła, jego ojciec jest pijakiem i przez dwa lata sam wychowywał swojego maleńkiego braciszka Kacpra. Potem jednak znaleziono mu rodzinę zastępczą, w której jest do dzisiaj. Chłopak przeżył w swoim życiu naprawdę bardzo wiele. Jest on pracowity, wrażliwy na krzywdę innych, troskliwy i zabójczo zakochany w Blance.

Bohaterowie są wykreowani rewelacyjnie. Dawno nie spotkałam tak prawdziwych ludzi jakimi oni są. Jestem pewna, że każda dziewczyna po przeczytaniu tej książki będzie chciała mieć takiego Mateusza przy sobie i każdy chłopak, który sięgnie po tę książkę będzie tęsknił za taką dziewczyną, jaką jest Blanka. 

Przyszłość ma twoje imię to jedna z najlepszych książek, jakie przeczytałam w tym roku. I mogę to stwierdzić w stu procentach. Tyle emocji, ile dostarczyła mi autorka podczas lektury tej powieści, dawno nie otrzymałam w żadnej książce. 


Autorka zachwyciła mnie tą książką. Zarówno jeżeli chodzi o pomysł na fabułę, jak i samo wykonanie. Nawet nie wiecie ile emocji otrzymałam czytając tę lekturę. Autorka sprawiła że śmiałam się z bohaterami, razem z nimi przeżywałam wszystkie niepokoje i lęki, byłam z nimi, gdy opowiadali sobie o swojej przeszłości. Czułam ich ból i rozpacz na samo wspomnienie okropnej przeszłości i tego, co przeżyli. Autorka również złamała mi doszczętnie serce, przez co długo nie mogłam dojść do siebie po tym, co przeczytałam. Na szczęście potem potrafiła posklejać je na nowo.
Ta książka jest pełna emocji. Nawet sobie nie zdajecie sprawy z tego, jak ja tę książkę pokochałam. I bez wątpienia będę polecać ją każdemu, kogo tylko spotkam na swojej drodze. Bo wiem, że ona potrafi sprawić, że każdy uwierzy w siłę miłości i to, że to właśnie miłość sprawia, że wszystko zaczyna się układać i że wszystko jest na swoim miejscu.

Przyszłość ma twoje imię to cudowna opowieść o miłości dwojga młodych ludzi z trudną przeszłością. Oboje nie mieli w życiu łatwo, jednak razem mogą pokonać swoją przeszłość i sprawić, aby przyszłość nabrała kolorów. Autorka pokazuje, że prawdziwa miłość jest w stanie pokonać wszystko. Każdą przeciwność losu, każde niepowodzenie, nieporozumienie, wszystko.


Oczywiście nie wspomniałam o tym, że książkę czyta się obłędnie szybko. Mnie zajęło to weekend, a ta książka to naprawdę grubasek. Jednak, gdy tylko się wczułam w akcję, nie mogłam się od niej oderwać i wierzę, że z Wami będzie dokładnie tak samo. Polecam serdecznie!