piątek, 30 czerwca 2017

Katarzyna Michalak - "Czerwień Jarzębin"

Jeżeli jesteście tutaj już ze mną długo, wiecie, że ja należę do zwolenników twórczości Katarzyny Michalak. Lubię jej książki za to, że mogę się przy nich rozluźnić, przyjemnie spędzić czas. Za każdym razem do tej pory byłam zadowolona z każdej przeczytanej książki tej autorki. Jak będzie tym razem? Na "Czerwień Jarzębin" czekałam bardzo długo i nie mogłam się doczekać, aż będę mogła ją przeczytać. A gdy to już nastąpiło...


...rozczarowałam się. No niestety. Szczerze mówiąc zupełnie się tego nie spodziewałam. 

Trzy przyjaciółki, trzech braci i zło, które nie odpuszcza…

Leśną Polanę spowił mrok. Kiedy już wszystko wskazywało na to, że szczęście odnalazło do niej drogę, Gabriela nagle znika. Zło, które krzywdziło, wciąż nie jest syte bólu.
Czy przyjaciele Gabrieli – i ten, który nie przestał jej kochać – zapobiegną nieszczęściu?

Majka i Julia są gotowe na wszystko, by ocalić przyjaciółkę. Jednak los sprzysiągł się przeciwko nim. Niespodziewane wydarzenia zmuszają do trudnych wyborów i jeszcze trudniejszych decyzji. A kiedy w grę wejdą uczucia – oraz przystojni bliźniacy Marcin i Patryk – można spodziewać się wszystkiego… 

Julia jest w szpitalu, Gabriela nagle zniknęła. Nikt nie wie co się z nią dzieje, gdzie jest. Wszyscy obstawiają najgorsze. Kuchta nie daje o sobie zapomnieć. Ojciec Gabrysi zostaje zabrany przez pogotowie do szpitala. Wiktor ląduje w więzieniu. 

Czy to nie za dużo złego? Mam wrażenie, że autorka przesadziła. Przez większą część trwania akcji w tej powieści bohaterowie przeżywają coś strasznego. Nie możliwe jest to, aby na ludzi w ciągu kilku dni spadło aż tyle zła. Autorka chyba zaczęła się wzorować na biblijnej historii Hioba. Takie było moje wrażenie. O ile pierwszą częścią byłam zachwycona i nie mogłam się oderwać, tak  z "Czerwienią Jarzębin" mam problem. Nie mogę powiedzieć, że ta książka jest zła, beznadziejna, nie czytajcie jej, bo tak nie jest. Ja jednak tym razem niewiele z niej wyniosłam. Za każdym razem byłam zachwycona tym, jak szybko czyta się książki Michalak, tak tym razem długo ją męczyłam. Czytanie jej nie sprawiło mi aż takiej przyjemności. Książka jest przewidywalna, a akcja ciągnie się jak przysłowiowe flaki z olejem. Niestety jest to według mnie najsłabsza książka tej autorki. 

Jeżeli chodzi o bohaterów, to mojej ulubienicy - Gabrieli tym razem praktycznie nie było. Bardzo mało się pojawiała, a szkoda, gdyż bardzo ją polubiłam w pierwszym tomie. Julia i Majka, no cóż. One nie do końca przypadły mi do gustu. Ich zachowanie przedstawione przez autorkę sprawiło, że ta książka denerwowała mnie jeszcze bardziej. 
Wiktor Prado natomiast został ukazany jako superbohater. Przystojny, męski, bogaty, ale i doświadczony przez los. W oczach innych jest ideałem, któremu za wszelką cenę od zawsze chcieli dorównać młodsi bracia. Chcieli być jak on, być uwielbiani i szanowani przez starszego brata, który nie posiadał żadnych wad. 


Niestety. Tym razem jestem na nie. I nie chcę Wam tutaj koloryzować. Pisać, że wszystko jest super ekstra, na pewno będziecie zachwyceni, że musi Wam się spodobać. Jeśli chcecie, sięgnijcie po nią, bo jestem naprawdę ciekawa Waszego zdania na jej temat. Zwłaszcza, że ja za każdym razem byłam na wielkie TAK po przeczytaniu każdej książki pani Michalak. Tym razem po prostu coś "nie pykło". Nie potrafiłam się w niej odnaleźć. Wiem jednak, że na pewno sięgnę po trzecią część. I mam nadzieję, że będzie lepsza!