poniedziałek, 29 maja 2017

Magdalena Witkiewicz - "Czereśnie zawsze muszą być dwie"

 

Drzewo czereśni potrzebuje
innego drzewa, aby rosnąć i dawać owoce.
Tak jak człowiek, gdy kocha – rozkwita. 

Interesujący tytuł, przyciągająca wzrok okładka, znajome nazwisko i mnóstwo zachwytów nad tą książką. Czy i u mnie było podobnie? Przeczytajcie! 


Magdalena Witkiewicz, to autorka, którą znają chyba wszyscy, a jeżeli nie, to zachęcam, abyście poznali jej twórczość. Przeczytałam kilka jej książek (chociaż chcę wszystkie!) i wszystkimi byłam zachwycona. Gdy tylko dowiedziałam się o premierze "Czereśnie zawsze muszą być dwie" wiedziałam, że muszę ją przeczytać tak szybko, jak to tylko możliwe. Wiedziałam, że będzie dobra. Widziałam same zachwyty nad nią, jednak to, co otrzymałam, przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Zupełnie nie spodziewałam się czegoś tak genialnego. Wiedzcie, że od dzisiaj będę polecać tę książkę wszystkim! 

Nawet nie wiem od czego zacząć, tyle emocji się we mnie nazbierało podczas jej czytania.  

Zosia Krasnopolska otrzymuje w spadku od pani Stefanii zrujnowaną willę w Rudzie Pabianickiej. Rudera okazuje się domem z duszą uwięzioną w dalekiej przeszłości. Stary dom otoczony sadem – niegdyś bardzo piękny – kryje sekrety swoich mieszkańców. Zosia powoli zgłębia jego tajemnice. Kiedy na jej drodze pojawi się Szymon, odkryje najważniejszy sekret: dowie się, czym są prawdziwa przyjaźń oraz miłość. Zrozumie, że tak jak drzewa czereśni muszą rosnąć obok siebie, by wydać owoce, tak ludzie muszą się kochać, by ich wspólna droga przez życie miała sens.

Opis bardzo krótki, teraz po lekturze mogę powiedzieć, że bardzo tajemniczy. I w żaden sposób nie odzwierciedla tego, co oferuje nam ta książka. Bo jest tego dużo, dużo więcej! 


Tak bardzo nie chcę zdradzać Wam nic więcej z fabuły, abyście miały prawdziwą frajdę z czytania, dokładnie tak jak ja. Powiem Wam tylko tyle, że poznacie tam: Marka, mężczyznę, który umie sprawiać dobre wrażenie, uroczą, wspaniałą Zosię, główną bohaterkę, którą pokochałam od samego początku! Zdecydowanie to moja bratnia dusza i jedna z ulubionych bohaterek literackich. Panią Stefanię, którą również na pewno pokochacie tak mocno jak ja. Szymona, tajemniczego przystojniaka, który skradł mi serce od samego początku. Pana Andrzeja, którego opowieści były tak genialne, że nie sposób się było od nich oderwać. Będzie również Anna, Kuba i kilku innych bohaterów, bez których ta książka nie byłaby tak genialna.

Nic nie dzieje się przez przypadek. Przypadki nie istnieją. Każde wydarzenie jest po coś. Właśnie w to uwierzyłam czytając "Czereśnie zawsze muszą być dwie". To historia o przeszłości i teraźniejszości. O tym, jak historia potrafi zatoczyć koło. Stefania i Andrzej oraz Zosia i Szymon. Wydawać by się mogło, że to dwie zupełnie różne pary, żyjące w zupełnie innych czasach, a jednak tak bardzo bliskie sobie.

"Czereśnie zawsze muszą być dwie" to opowieść o tym, co w życiu jest naprawdę ważne. Nie wykształcenie, pieniądze, pozycja społeczna, ale miłość i to, jak traktujemy drugiego człowieka. To również powieść o tym, jak jedyne wagary w życiu doprowadziły Zosię do odziedziczenia willi w Rudzie Pabianickiej i przeżycia historii tak nieziemskiej. 

Zaryzykuję stwierdzić, że "Czereśnie zawsze muszą być dwie" to najlepsza książka przeczytana przeze mnie w tym roku. I zdecydowanie najlepsza książka w dorobku literackim autorki. To ogromnie dojrzała powieść, którą czytałam z zapartym tchem, chcąc się dowiedzieć, jak ta historia się zakończy. A z drugiej strony nie chciałam, aby się kończyła. Tak bardzo zżyłam się z bohaterami, tak bardzo chciałabym posłuchać innych opowieści z życia pana Andrzeja. Ach, gdybyście wiedzieli, jak Pan Andrzej genialnie opowiada o latach trzydziestych.

Autorka jest geniuszem!  Stworzyła tak niesamowitą powieść, od której nie sposób się oderwać. Mimo, iż ma prawie 500 stron, przeczytałam ją w mgnieniu oka i chciałabym jeszcze drugie tyle! Nie dość, że wydana jest obłędnie, to okładka zdecydowanie idzie w parze z wnętrzem, na które nie mam słów, aby wyrazić, jak bardzo jestem zachwycona tą książką. Jestem pewna, że czegoś takiego nie czytaliście nigdy wcześniej i wiem, że bardzo trudno będzie teraz pobić tę książkę. 


Jeżeli nie wiecie, co kupić swojej siostrze, przyjaciółce, kuzynce, mamie, teściowej, babci, ciotce na prezent, gwarantuję Wam, że ta książka będzie idealna. Jestem pewna, że każda odnajdzie w niej coś dla siebie i będzie równie zachwycona.
Wciągająca fabuła, nietuzinkowi bohaterowie, w których nie sposób się nie zakochać i teraźniejszość połączona z przeszłością to absolutny hit! I pamiętajcie... "Czereśnie zawsze muszą być dwie".