poniedziałek, 27 marca 2017

Natalia Sońska - "Kropla zazdrości, morze miłości"

Natalia Sońska to autorka, która swoim debiutem, "Garść pierników, szczypta miłości" skradła moje serce, zdecydowanie! Jestem zakochana w jej książkach i bohaterach, a moją ulubioną bohaterką jest Hania Bielska! Bardzo się cieszę, że powstała kolejna, trzecia i jak mniemam ostatnia część losów Hani, Wiktora, Kingi i innych bohaterów.
Z niecierpliwością wyczekiwałam momentu, aż będę mogła przeczytać tę powieść. I kolejny raz się nie zawiodłam. Spędziłam przy niej cały dzień, który przepełniony był samymi pięknymi chwilami spędzonymi wraz z bohaterami.

Kropla zazdrości, morze miłości to kontynuacja losów bohaterów dobrze nam znanych z "Garść pierników, szczypta miłości" oraz "Mniej złości, więcej miłości" (recenzje obu możecie znaleźć na blogu).



Kinga nie może pogodzić się ze stratą swojego ukochanego Daniela. Całe dnie spędza w łóżku, nie wychodzi z domu, izoluje się od wszystkich przyjaciół i rodziny. Pomocną dłoń wyciąga do niej Hania, jej najlepsza przyjaciółka, która robi wszystko, aby doprowadzić Kingę do normalności. Odbija się to jednak na jej związku z Wiktorem. Ciągły brak czasu, problemy Kingi, nowe stanowisko pracy Hani powodują, że w ich związku zaczyna się źle dziać. Ciągłe awantury, nieporozumienia doprowadzają do poluźnienia więzi między Wiktorem i Hanią. 

"Kropla zazdrości, morze miłości" to rewelacyjna książka! Czyta się ją błyskawicznie, mi zajęło to dosłownie jeden dzień (uroki zwolnienia chorobowego!). W powieści naprawdę dużo się dzieje, czytelnik od razu chce wiedzieć, jak to wszystko się zakończy. Poza tym..uwielbiam styl pisania Natalii Sońskiej, jest fenomenalny. Książkę czyta się tak lekko, chociaż w powieści poruszane są poważne tematy. W tym momencie należą się jej gratulacje za pomysłowość i kreację bohaterów, które są nieziemskie. Szczerze mówiąc nie wiedziałam, czym ta część mogłaby mnie zaskoczyć, jednak autorka stanęła na wysokości zadania i sprawiła, że spędziłam z jej książką wspaniały dzień. 


Jeśli chodzi o bohaterów, to tutaj proporcje zostały rozłożone mniej więcej po równo. Tyle samo było wątków Kingi co i Hani, co bardzo mi się podobało, gdyż nie ukrywam, że Hania to moja ulubienica. Mimo, iż ją bardzo lubię, nie raz podczas czytania chciałam dać jej w twarz lub nakrzyczeć na nią jaka to ona jest głupia, że na własne życzenie psuje coś tak pięknego, o czym czytaliśmy w poprzednich częściach. 

Kingę natomiast najbardziej polubiłam właśnie w tej książce. Wcześniej trochę mnie denerwowała, jednak tym razem moja sympatia do niej zwiększyła się o wiele. Kobieta ta dużo przeszła. Straciła ukochanego, z którym będzie miała dziecko. Mimo, iż jej żałoba trwała długi okres czasu, przez który nie ruszyła się z domu ani na krok, po jakimś czasie daje radę wstać z łóżka i zrobić coś ze swoim życiem. "Przecież jestem potrzebna swojemu dziecku, które niedługo się urodzi. Muszę się wziąć w garść." Tak też robi i w tym momencie jestem z niej dumna! 

No i Artur - grr jak ja nie znoszę tego typa w tej powieści. Nic więcej nie powiem, ale jedno Wam mogę zdradzić...będzie się działo!


"Kropla zazdrości, morze miłości" to zdecydowanie książka godna polecenia. Podczas czytania przeżywałam wszystkie wydarzenia z bohaterami. Niepokoiłam się o nich, denerwowałam się na decyzje, które podejmowali i cieszyłam się ze szczęścia, które ich spotyka. Autorka stara się nam pokazać, jak zazdrość może wpłynąć na związek dwojga ludzi. Niezastąpione okazały się również mądrości babci Janiny, które właśnie wam przytoczę: 

"To ja wam powiem tak. Kropla zazdrości jest potrzebna w każdym związku. To właśnie zazdrość, zaraz obok miłości motywuje nas do walki o drugą osobę. To ona pozwala uświadomić sobie, ile ktoś dla nas znaczy. I w końcu to dzięki niej wiemy, że w ogóle kogoś kochamy! Że chcemy mieć go dla siebie i zrobimy wszystko, by ktoś inny nas nie uprzedził. Ale musimy z nią uważać, bo to bardzo pikantna przyprawa. Wlejmy ciut za dużo i posiłek będzie nie do przełknięcia! Kropla. Kropla zazdrości wystarczy. Bo nie ma miłości bez zazdrości..."

Uwielbiam autorkę za te słowa. Spójrzcie tylko, jak to jest pięknie napisane! 


Poza tym, chciałabym się jeszcze odnieść do całej serii. 
Po pierwsze - książki są fenomenalne i polecam je gorąco wszystkim, którzy chcieliby spędzić przyjemnie czas z cudownymi bohaterami. 
Po drugie - styl autorki, który jest przepiękny. Natalia pomimo tak młodego wieku potrafi tak dobrze operować słowami, aby wydobyć z czytelnika najgłębsze emocje. 
Po trzecie - same okładki krzyczą: "Kup mnie, kup mnie. Zobacz jakie jesteśmy piękne i jak wspaniale będziemy się prezentować w Twojej biblioteczce."
Po czwarte -  tytuły książek, które po prostu uwielbiam. Nie wiem jak autorka na nie wpadła, ale to jest naprawdę coś rewelacyjnego. 

Przeczytajcie i przekonajcie się, że to co tutaj napisałam, to czysta prawda. Miłej lektury wam życzę!