poniedziałek, 13 lutego 2017

[PRZEDPREMIEROWO] Elizabeth Craft, Shea Olsen - "Flower. Jak kwiat"



Ona miała plan. Wtedy spotkała jego…
Osiemnastoletniej Charlotte nie w głowie chłopaki, randki i wielkie miłości. Ma jasno określony plan i dopnie swego. Pójdzie na studia, zrobi karierę, udowodni coś rodzinie, a przede wszystkim sobie. Przecież zawsze wiedziała, czego chce, a zwłaszcza, czego chce uniknąć – głupich, nastoletnich zauroczeń, złamanego serca, niechcianej ciąży. Gdy w jej życiu pojawia się ON, nagle o wszystkim zapomina…

A zjawia się znikąd. Wkracza do jej świata bez uprzedzenia czy pytania. Z dnia na dzień wywraca jej poukładane życie do góry nogami. Ale takim chłopakom się nie odmawia. Tate jest przystojny i pewny siebie. Ma niski, zmysłowy głos, za którym – jak się okazuje – kryje się niejedna tajemnica. Czy Charlotte go posłucha? (Którego głosu posłucha Charlotte? Tate’a czy swojego serca?)

Kolejna opowieść rodem z Kopciuszka, która skradła moje serce, chociaż nic na to nie wskazywało. 
Przyznam szczerze - przeczytałam początek i chciałam ją odłożyć. Stwierdziłam, że mi się nie spodoba, że bohaterka będzie mnie wkurzać do granic wytrzymałości. Postanowiłam jednak czytać dalej i nie żałuję. 

Poznajemy historię Charlotte, która ma w swoim życiu wszystko zaplanowane. Codziennie chodzi do szkoły, kilka razy w tygodniu po szkole pracuje w kwiaciarni,  inne dni natomiast spędza w laboratorium lub w redakcji szkolnej gazetki. Nie ma czasu na wyjścia z przyjaciółmi (których w sumie poza Carlosem, jej najlepszym i jedynym przyjacielem. Nie, nie martwcie się, oni nie będą razem, on woli chłopców.), nie w głowie jej imprezy i randki. Trzyma się z daleka od chłopaków, gdyż nie chce sobie zniszczyć życia tak jak jej babcia, matka i siostra. Pewnego dnia będąc w kwiaciarni, poznaje zabójczo przystojnego chłopaka o imieniu Tate. Rozmawiają o kwiatach, chłopak zamawia purpurowe róże i opuszcza kwiaciarnię. Potem zaczyna pojawiać się tam coraz częściej, a serce dziewczyny z dnia na dzień zaczyna mięknąć. 


Ona, zwykła, niczym niewyróżniająca się dziewczyna, szara myszka z prostego domu. On, przystojny, bogaty, a przede wszystkim...sławny. To właśnie za nim szaleje większość nastolatek na całym świecie. On jednak zakochuje się w niej, w Charlotte. Jednak życie wcale nie jest takie proste, jak mogłoby się wydawać i na ich wspólnej drodze czeka ich mnóstwo przeszkód i przeciwności losu. Jak poradzą sobie z nimi? Czy wytrwają razem w tej trudnej drodze, czy może każdy pójdzie w swoją stronę? Musicie to przeczytać! 

Tak jak wspominałam na początku. nie byłam przekonana co do tej książki. Jednak z biegiem czasu, gdy zaczęłam się bardziej zagłębiać w lekturze, spodobała mi się, naprawdę! Miłość, która nie powinna się zdarzyć, różne społeczności, on bogaty - ona biedna, zdecydowanie może kojarzyć się z Kopciuszkiem. A gdy jeszcze do tego dojdzie jego sława, zdecydowanie książka ta przypomina mi film, który kiedyś oglądałam kilka razy i naprawdę bardzo lubiłam. Mowa tutaj o "Randce z Gwiazdą". (A to wszystko przez Kamilę, która napisała na instagramie, że jej przypomina pewien film, no i faktycznie, wszystko się zgadza!) 

"Flower. Nie tylko kwiat" to nie tylko książka o miłości dwojga nastolatków. To również powieść o sile wyboru między sercem a rozumem i odpowiedzialności za dokonane wybory. 


To bardzo przyjemna lektura, idealna właśnie na ten czas, Walentynki. Czytało mi się ją rewelacyjnie. "Fower. Jak kwiat" to bardzo wciągająca książka, ja nie mogłam się od niej oderwać. Oczywiście nie jest to nic wymagającego i na wysokim poziomie, ale naprawdę warto przeczytać, choćby po to, aby oderwać się od rzeczywistości. 


Jeśli chodzi jeszcze o bohaterów, to nie powiem, czasem się wkurzałam na nich, zwłaszcza na Tate. Typowy gwiazdor, który (miałam takie wrażenie) martwi się tylko i wyłącznie o siebie. Próbuje kontrolować swoje życie w taki sposób, że nie jeden raz doprowadza swoją ukochaną do płaczu i rozpaczy. Irytował mnie niemiłosiernie i szczerze mówiąc zakończenie dla mnie mogłoby być inne. Wcale bym nie narzekała, gdyż moim zdaniem Charlotte zasługuje na więcej. Co nie zmienia faktu, że i ona czasem zachowywała się irracjonalnie. 

Niemniej jednak bardzo, ale to bardzo polecam tę książkę. Mogę rzec, że to typowa młodzieżówka, ale przyznam, że bardzo dobrze mi się ją czytało i bez dwóch zdań mogę stwierdzić, że wypoczęłam przy niej.