niedziela, 5 lutego 2017

Monika B. Janowska - "Połknąć żabę"


Trzy lata zajęło Paulinie pozbycie się przykrych wspomnień związanych z drugim małżeństwem. Przeprowadzka, nowa praca – wszystko to, z czym jeszcze musiała się uporać, pozwoliło jej stanąć na nogi. Niestety, ustabilizowane już życie Pauliny ponownie zdominuje były mąż. Tym razem w charakterze… nieboszczyka samobójcy.


Paulina, podejrzewając byłego raczej o bycie zabójcą niż samobójcą, z pomocą swojej szalonej rodzinki rozpoczyna amatorskie śledztwo, wplątując się w podejrzane afery. Poznany na przesłuchaniu podkomisarz Bruno Niedziela, początkowo pełen rezerwy, zacznie odgrywać coraz większą rolę w jej życiu.



Wyobraź sobie sytuację: Jesteś u siebie w mieszkaniu, zajmujesz się domowymi sprawami. Nagle dzwoni dzwonek do drzwi. Otwierasz, a tam policjanci. Przekazują Ci wiadomość, że twój mąż popełnił w nocy samobójstwo. Mąż, z którym trzy lata wcześniej się rozwiodłaś. Twierdzisz, że to niemożliwe, żeby Grzesiek popełnił samobójstwo, to nie w jego stylu. Przecież go znałaś. Postanawiasz poprowadzić własne śledztwo, w którym chcesz udowodnić swoją rację. Z pomocą przychodzi ci najlepsza przyjaciółka i bratowa w jednym. Gdyby tego było mało, wokół ciebie trwają szalone przygotowania do ślubu twojej bratanicy, Renaty z Olusiem, a na trasie joggingowej coraz częściej spotykasz Bruna Niedzielę, podkomisarza miejscowej policji. Jesteś ciekawa, co jeszcze cię czeka? Przeczytaj koniecznie! 

"Połknąć żabę" to książka, która ciekawiła mnie od samego początku. Byłam jej bardzo ciekawa, chociaż miałam świadomość, że nie czytam kryminałów prawie w ogóle. Książka ta była jednak promowana jako pełna humoru, zabawnych dialogów i bardzo przyjemna, więc postanowiłam spróbować. I oto jestem. Przeczytanie zabrało mi dwa wieczory. Szczerze mówiąc początkowo nie byłam wcale zachwycona tą książką, mogę nawet powiedzieć, że nudziła mnie. Jednak czytając dalej, drugiego dnia pochłonęłam ją w mgnieniu oka. Wreszcie zaczęło się dziać coś ciekawszego, chociaż zdaję sobie sprawę z tego, że to typowego kryminału jeszcze jej daleko. Nie znalazłam tutaj żadnych niespodziewanych zwrotów akcji, strasznych momentów. Jest to za to bardzo przyjemna lektura, przy której z pewnością można odpocząć. Nie raz zdarzyło mi się parsknąć śmiechem podczas czytania (np. podczas sceny na cmentarzu), czy po prostu uśmiechnąć się. 

"Człowiek choćby nie wiem jak się starał, to nie jest w stanie poznać drugiego człowieka...Patrzysz na kogoś i myślisz sobie, że jest taki a taki. A potem niespodzianka. Dowiadujesz się przez przypadek, że jest zupełnie kimś innym."

Autorka kupiła mnie językiem, jakim operuje w tej powieści. Książkę czyta się naprawdę fenomenalnie, a tytuł jej powieści... no cóż. Nie wiedziałam co może on oznaczać, nigdy wcześniej się  z nim nie spotkałam. Teraz już wiem, że kiedy poradzę sobie z jakąś sytuacją, będę mogła powiedzieć, że połknęłam żabę! (oczywiście nie dosłownie!)


Jeśli chodzi o bohaterów, to miałam z nimi pewien problem. O ile główną bohaterkę, Paulinę naprawdę można polubić, tak jej siostrzenica mnie drażniła. I to bardzo. Czasem miałam wrażenie, że ona jest z kosmosu. Jej zachowania działały mi okropnie na nerwy i naprawdę współczuję Olusiowi takiej towarzyszki na resztę życia. 




Książkę polecam! Można przy niej odpocząć, nabrać sił na czekające nas ciężkie dni, można sobie również poprawić humor przy niej. Lekka, przyjemna lektura, do której przeczytania bardzo zachęcam.