poniedziałek, 27 lutego 2017

Alessio Puleo - "Moje serce należy do ciebie"



Ta książka ma chyba tyle samo zwolenników, miłośników, ile przeciwników. Wiele razy czytałam zachwyty nad nią, ale widziałam również negatywne komentarze odnośnie niej. Książka czekała na swoją kolej bardzo, bardzo długo. W końcu się doczekała. Musiałam sobie wyrobić własne zdanie na jej temat. I jeśli miałabym tak w kilku słowach o tym powiedzieć, to jestem pośrodku. Rozumiem i jedną i drugą grupę oceniającą tę książkę. No, ale po kolei. 


Ylenia, wraz z ojcem i mamą przeprowadzają się z Bogoty do Włoch. Oficjalnie powodem jest zmiana pracy przez ojca osiemnastolatki. Prawdziwy powód jest jednak dużo poważniejszy. Ylenia ma chore serce i jej jedynym ratunkiem jest przeszczep serca. Inaczej umrze. Dziewczyna zaczyna naukę w nowej szkole, w maturalnej klasie. Poznaje tam Alexa - przystojnego osiemnastolatka, który od samego początku zaczyna ją podrywać. Spędzają ze sobą coraz więcej czasu, zakochują się w sobie. Chłopak jest pewien, że nic nie jest w stanie ich rozłączyć. Potem dowiaduje się, że Ylenia jest chora i zostało jej kilka miesięcy życia. 

"Moje serce należy do ciebie. Na zawsze!" 

Książka ogólnie ma cel w sobie. Zapoznać z problemem transplantologi i nakłonić do zapisania się jako dawca narządów, dzięki czemu po Twojej śmierci ktoś będzie mógł otrzymać nowe życie, tak jak Ylenia, która bardzo długo czekała na serce. Pomysł na książkę sam w sobie jest naprawdę super. Uwielbiam książki, które mają nas do czegoś zmotywować. Tak jak "Pierwsza na liście" była o dawcy szpiku, tak "Moje serce należy do ciebie" jest o dawcach narządów. Jednak nie wyszło to tak super, jak powinno. Wykonanie szczerze powiedziawszy kuleje. 

Bohaterami są osiemnastolatkowie, uczniowie klasy maturalnej. Bohaterowie, którzy działali mi na nerwy. Strasznie. Zwłaszcza Claudio i Alex i ich "fenomenalne" pomysły, które były tak głupie, że aż ciężko było mi czytać i tak nierealne, że wierzyć mi się nie chce, że ktoś wpadł na taki pomysł. Alex przed poznaniem Yleni to taki nieokrzesany chłopaczek, jednak pod jej wpływem zmienia się, stara się być lepszym. 
Ylenia również nie jest bohaterką, za którą wskoczyłabym w ogień i którą jakoś specjalnie polubiłam. Dziewczyna jest chora, cierpi na chorobę serca, którą może uratować tylko przeszczep. 

Czasem tak już jest: wystarczy kogoś przytulić, by wymazać wszelkie ślady żalu i niechęci.

"Moje serce należy do ciebie" to typowa młodzieżówka, która powinna spodobać się młodszym czytelnikom ode mnie. Myślę, że najlepszym wiekiem będzie 13-18 lat. Ja, mając już 21 lat wyrosłam trochę z niektórych rzeczy i mówiąc szczerze niektóre sytuacje mocno mnie irytowały. 
Książkę czyta się przyjemnie, to oczywiście. Lektura jest wciągająca i można spędzić przy niej miło czas. 

Początkowo lektura była mocno schematyczna, dokładnie wiedziałam jak się potoczą losy bohaterów. Jest przewidywalna, to prawda. Zakończenie natomiast bardzo, ale to bardzo mi się podobało i mówiąc szczerze, wzruszyłam się. Po zakończeniu mogę powiedzieć, że jest to romantyczna, lekka i bardzo przyjemna. Powiem szczerze, że tak 1/3 książki nieco mnie nudziła, jednak potem autor wszystko mi zrekompensował, z nadwiązką. 

Tak jak wspominałam na samym początku, ta książka ma zarówno plusy jak i minusy. Są jej zwolennicy, jak i przeciwnicy. Ja jestem tak pośrodku. Mimo wszystko polecam wam ją, przeczytajcie, sami wyróbcie sobie zdanie o niej!