środa, 25 stycznia 2017

Colleen Hoover - "November 9"



9 listopada to data, która zaważyła na losach Fallon i Bena. Tego dnia spotkali się przypadkiem i od tej chwili zaczynają tworzyć dwie historie: jedna to ich życie, drugą pisze Ben zauroczony swoją nową muzą. Choć los postanawia ich rozdzielić, to wzajemna fascynacja jest na tyle silna, że nie może pokonać jej ani czas, ani odległość. Co roku 9 listopada rozpoczyna kolejny rozdział historii - tej realnej i tej fikcyjnej. Gdy nieubłaganie zbliża się koniec powieści, szczęśliwe zakończenie wydaje się jedynie mrzonką, bo historia na papierze zaczyna różnić się od tej, w którą wierzy Fallon…


"Nigdy nie uda ci się odnaleźć siebie,
 jeśli zatracisz się w drugiej osobie." 


Powiem szczerze, że zupełnie nie wiedziałam, czego mogę się spodziewać po tej lekturze. Znałam już twórczość tej autorki wcześniej i byłam nią oczarowana, więc miałam nadzieję, że i ta okaże się być równie dobra. Jednak w najśmielszych snach nie spodziewałam się tego, co otrzymałam. 

Ben i Fallon. Fallon i Ben. Poznają się przypadkowo, przypadkowo się w sobie zakochują. Przypadkowo spędzają ze sobą pierwszy 9 listopada, a potem kilka kolejnych. Początkowo, gdy dowiedziałam się o tym, że tak będzie wyglądać ich znajomość, trochę mnie to zaskoczyło, ale czytałam dalej. Żadnego kontaktowania się ze sobą przez cały rok, żadnego numeru telefonu, śledzenia na Facebooku. Nic. I 9 listopada. Jedyny dzień w roku, w którym są razem. Muszą przez ten jeden dzień nadrobić cały rok, przez który się nie widzieli. A to wszystko przez matkę Fallon, która uważa, że kobieta do 23 roku życia powinna poznać samą siebie, a nie zakochiwać się. Dlatego też Fallon postanawia "żadnych związków do 23 roku życia". 5 lat muszą czekać, aby móc być ze sobą. Czy im się uda? 

"Kiedy znajdujesz miłość, to ją trzymasz. Chwytasz ją obiema rękami i ze wszystkich sił starasz się jej nie wypuścić."

Ben to pisarz, który postanawia napisać książkę o swoim życiu. O życiu odkąd poznał Fallon. Ich coroczne spotkania mają być opisywane. Jednak nikt nie przypuszczałby, jaka jest prawdziwa wersja tej historii. Ja nie mogłam w to uwierzyć. Nie mogłam uwierzyć w to, co czytam. Autorka złamała mi serce bezpowrotnie. Wzruszyła mnie do tego stopnia, że po moim policzku zaczęła płynąć łza. Jedna, druga, trzecia. Szkoda, że nikt wcześniej nie uprzedził mnie, że do czytania konieczne będą chusteczki! Dlatego ja czuję się zobowiązana, aby wam o tym powiedzieć. Nie zasiadajcie do lektury bez chusteczek. Będą wam potrzebne, na samym końcu. Jestem tego pewna. 

Fallon z kolei to aktorka, która dokładnie dwa lata wcześniej, 9 listopada została mocno poparzona w wyniku pożaru domu jej ojca. Od tamtego czasu obwinia go za to, co się wydarzyło. Nie mają już dobrego kontaktu na linii córka-ojciec. Jej aktorska kariera również zakończyła się, zanim jeszcze na dobre się rozpoczęła. Nikt nie chciał aktorki z tak widocznymi bliznami. Jej życie zmienia się o 180 stopni w momencie, gdy poznaje Bena. Zaczyna wierzyć w siebie i jej życie staje się lepsze. 


-"Kochała mnie" w cudzysłowie

Całowała mnie pogrubioną czcionką
PRÓBOWAŁEM JĄ ZATRZYMAĆ wielkimi literami
zostawiła mnie z wielokropkiem...


Uwielbiam, kocham. ubóstwiam. To zdecydowanie najlepsza książka Colleen Hoover jaką przeczytałam i jestem pewna, że będzie jedną z najlepszych książek przeczytanych w tym roku. Byłam w niej zakochana od samego początku, gdy tylko zaczęłam czytać, a zakończeniem autorka złamała mi serce. To jest coś wspaniałego. Najlepsza książka, jaką czytałam w życiu i będę to powtarzać bez ustanku i polecać każdemu, kogo tylko spotkam! 
Autorka po raz kolejny mnie nie zawiodła, wręcz przeciwnie. Napisała przepiękną książkę. Nie spodziewałam się takiego hitu. Nawet nie wiecie, jak targała moimi emocjami podczas czytania. Raz wkurzałam się na bohaterów, tak, że chciałam rzucić tą książką, a za chwilę wybuchałam śmiechem czytając dialogi, które ze sobą przeprowadzali. Kocham, kocham, kocham! 

"Powiedziałam, że to się wie, bo taka jest prawda. Nie będziesz miał wątpliwości. Nie będziesz się zastanawiał, czy to, co czujesz, to prawdziwa miłość, bo kiedy przyjdzie, będziesz nią przerażony. Nagle zmienią się twoje priorytety. Nie będziesz myślał o sobie, ani o swoim szczęściu. Będziesz myślał tylko o tej osobie i o tym, że zrobiłbyś wszystko, by uczynić ją szczęśliwą. Nawet gdyby oznaczało to odejście od niej i poświęcenie dla niej swojego szczęścia. Tym właśnie jest miłość. Poświęceniem."

Czyż to nie jest piękne? Tak piękne, jak cała książka, którą jeśli jeszcze nie czytałeś/aś, musisz nadrobić. Jestem pewna, że będziesz tak samo zachwycony/a jak ja. A jeśli czytałeś/aś. Daj znać. Jestem ciekawa Twojego zdania!