poniedziałek, 29 lutego 2016

WYNIKI KONKURSU!

Witajcie kochani!
Dziś przychodzimy do Was w końcu z długo wyczekiwanymi wynikami konkursu. Wiele z Was zarzuca nam nieuczciwość. Jednak wszystko jest tak jak być powinno. Nagrody są, tylko był problem z wyłonieniem  zwycięzców i brak czasu. Nic nas nie tłumaczy. Zatem:


Wyniki konkursu literackiego:

Miejsce 3 - Maja Kaczkowska maja@xiang.pl - "Śnieżynki" Liliana Fabisińska

Miejsce 2 - Jasmine -aga18ilm@interia.eu - "Czas pokaże" Anna Ficner-Ogonowska & "Zimowa opowieść" -  Jeanette Winterson

Miejsce 1 - Ewa Grzelak - tomczakewa@wp.pl - Harry Potter i kamień filozoficzny (egzemplarz ilustrowany) J. K. Rowling, Każdego dnia i Pewnego dnia David Levithan.


Wyniki konkursu na instagramie:

Miejsce 1 - @dzieckowksiazkach_ - Papierowe miasta John Green, Paragraf 5 Rebelianci Kristen Simmons.
Miejsce 2 - @boska_safona - Marzenie Łucji Dorota Gąsiorowska i Czas pokaże Anna Ficner - Ogonowska.
Miejsce 3 - @ksiazko_milosci_moja - Anioł burz Trudi Canavan.



Przepraszamy za opóźnienie, a zwycięzców prosimy o kontakt  :)

PS. Na naszym Facebooku w sobotę pojawił się konkurs z okazji Dnia Kobiet. 



Czytaj dalej »

piątek, 26 lutego 2016

Erika Johansen - „Królowa Tearlingu”






Prawdziwego bohatera poznaje się po tym, że najbardziej heroicznych czynów dokonuje w tajemnicy. Nigdy o nich nie słyszymy. A jednak, moi przyjaciele, jakimś cudem o nich wiemy.

          Na Królową Tearlingu trafiłam zupełnie przypadkiem. Nie wiem, jak to się stało, że nie słyszałam o tej pozycji. To po prostu skandal! Kiedy przeczytałam opis byłam pewna, że to książka dla mnie. Nie pomyliłam się. Lektura mnie pochłonęła od razu.
          Kelsea dorastała w ukryciu, z dala od królewskiej twierdzy, i niewiele wie o straszliwej przeszłości Tearlingu. Jej przodkowie odpłynęli z chylącego się ku upadkowi świata, by stworzyć nowy, wolny od technologii. Jednak społeczeństwo podzieliło się na trzy zastraszone narody oddające hołd czwartemu: potężnemu Mortmesne pod rządami okrutnej Szkarłatnej Królowej.
         W dniu dziewiętnastych urodzin Kelsea wyrusza w niebezpieczną podróż do stolicy, gdzie ma zająć należne jej miejsce na tronie Tearlingu. Jednak zło, jakie odkrywa w sercu królestwa, popycha ją ku śmiałemu czynowi, który otwiera Szkarłatnej Królowej drogę do zemsty. Śmiertelnie niebezpieczni przeciwnicy – od skrytobójców po ludzi posługujących się najmroczniejszą magią krwi – snują plany zamordowania dziewczyny.
         Kelsea dopiero rozpoczyna walkę o ocalenie królestwa. Pełna zagadek, zdrad i niebezpieczeństw droga do jej przeznaczenia jest próbą ognia, z której wyłoni się legenda... lub która doprowadzi do jej upadku.


- Nie będę prosiła ludzi, by za mnie umierali, kiedy sama siedzę bezczynnie. Dlaczego nie miałabym też nauczyć się walczyć?

- Chodzi wprawdzie o wizerunek, pani, ale wizerunek w przypadku królowej jest ważny. A władanie mieczem... nie przystoi królowej.

- Nie będę mogła zachowywać się, jak przystoi królowej, jeśli będę martwa. A ostatnimi czasy zbyt często musiałam się bronić, żeby wystarczył mi sam nóż.

          Młoda księżniczka walczy o tron i swoje królestwo - nic w tym zadziwiającego czy nowego. Jednak ja jako wielbicielka takich historii, musiałam przeczytać i tę. Na dobrą książkę składa się wiele czynników, w tym sam pomysł, ale to wykonanie jest kluczem do sukcesu. Chylę czoła i z radością w sercu oraz zadowoleniem na twarzy mogę stwierdzić, że Erika Johansen napisała fantastyczną powieść. Taką, o której długo nie zapomnę, a kontynuacji będę wyczekiwać z zapartym tchem.
          Czytałam wiele bardzo przyjemnych w odbiorze pozycji, które budziły we mnie zainteresowanie i zachęcały do kontynuacji lektury. Jednak Królowa Tearlingu mnie pochłonęła. Nie mogłam się oderwać. Przyznaję, że zarywałam nocki i choć następnego dnia czułam się (i pewnie prezentowałam) fatalnie, żałowałam jedynie, że nie mogę czytać ciągiem, bo czekają na mnie obowiązki. Zdumiewająco wciągająca. Więcej takich książków, proszę!
           Decydujący wpływ na wcześniej wspomniane zjawisko ma narracja. Tę książkę czyta się z taką pasją dzięki temu, że autorka charakteryzuje się bardzo sprawnym piórem. Opisy są żywe i bardzo barwne. W żadnym stopniu nie przesadzone a jednak ujmujące i działające na wyobraźnię. To bardzo ważna cecha u pisarza.
           Kolejnym atutem są bohaterowie, którzy są wiarygodni. Bardzo polubiłam Kelsea, która jest inteligentną młodą kobietą oddaną sprawie. Podoba mi się jej rozsądek, a także to, że bynajmniej nie jest rozpuszczoną panienką a świadomą władczynią. Przy tym wszystkim jednak można zauważyć, że jest ona młoda i niedoświadczona, co czyni tę postać bardziej prawdziwą.

- Pani, twoja matka nie była dobrą królową, ale nie była złym człowiekiem. Była słabą królową. Nigdy nie byłaby w stanie pójść prosto na śmierć. Świadomość bycia straceńcem niesie ze sobą potężną moc, pamiętaj jednak, że jeśli chcesz dokonać zniszczeń, musisz mieć absolutną pewność, że robisz to dla swojego ludu i nie bezcześcisz pamięci matki. To właśnie różnica między królową a rozgniewanym dzieckiem. 

           Choć trochę o Kalsea jest wiadome, ona wciąż stanowi dużą zagadkę. Niemal wszystko w powieści jest jedną wielką tajemnicą: postacie, Tearling, Mortmesne, Szkarłatna Królowa... Kalsea wychowana z daleka od serca Tearlingu nie wie o nim praktycznie nic i uczy się o swoim kraju razem z czytelnikiem. Co więcej inni bohaterowie również budzą zainteresowanie. Na ich temat autorka ujawnia jeszcze mniej! Nie mogę się doczekać, aby poznać choć kawałeczek przeszłości Buławy czy dowiedzieć się czegoś więcej o Duchu.
          Naturalnie nie brakuje intryg, zamachów czy polityki. W końcu to na tym faktycznie polega władza. Cała opowieść wzbogacona jest również o elementy fantastyczne, które dodają jej smaku i jeszcze bardziej rozbudzają moje zainteresowanie, tym bardziej, że są intrygujące i wydaje mi się, że będą się bardzo ciekawie rozwijać.
          Moje serce tańczy z radości, ponieważ wiem, że tom drugi jest już w przygotowaniu i wkrótce ukaże się na rynku. Zamierzam go dorwać jak najszybciej tylko zdołam i oddać się lekturze. Oczekuję wiele a skrycie mam nadzieję na jeszcze więcej. Bardzo ale to bardzo zachęcam wszystkich fanów gatunku. To książka zdecydowanie godna uwagi. I ta okładka! Cudeńko!



Autor: Erika Johansen
Tytuł: Królowa Tearlingu
Wydawnictwo: Galeria Książki
Data wydania: 4 lutego 2015
Liczba stron: 486
Ocena: 10/10

Serdeczne podziękowania kieruję do wydawnictwa:


źródło opisu: Wydawnictwo Galeria Książki, 2015 r.

Czytaj dalej »

środa, 24 lutego 2016

"Serce za serce, czyli co to znaczy kochać" - ks. Jan Twardowski


"Serce za serce, czyli co to znaczy kochać" to zbiór wierszy autorstwa ks. Jana Twardowskiego. Opowiadają one o pięknej, prostej miłości. Dzięki nim możemy zobaczyć ją w codziennym życiu, bez fajerwerków, zbędnego szumu, po prostu sercem. 

Ks. Twardowski pisze o miłości dwojga ludzi, miłości do bliźniego, o tym jak kochać. To piękne wiersze, które wyrażają więcej niż najbardziej oryginalne wyznanie miłości. To dzięki takim ludziom jak ks. Twardowski możemy zobaczyć piękno drugiego człowieka na co dzień. 

Te wiersze bardzo podnoszą na duchu. Czytałam głównie wieczorami, kiedy to najwięcej myśli nawiedza człowieka. Czytałam, czytałam i doszłam do wniosku, że właśnie o taką piękną, czystą miłość powinniśmy walczyć. Ks. Twardowski pięknie pisze o miłości, każdy kolejny wiersz jest nawiązaniem do wzajemnych relacji i to w tym wszystkim najbardziej mi się podoba. 

Polecam tę książkę każdemu, jeden wiersz dziennie, tak żeby przypomnieć sobie, co jest w życiu najważniejsze. Tak niewiele trzeba by być szczęśliwym i cieszyć się z małych rzeczy, ks. Jan właśnie tego nas uczy. 

Jeśli jesteście pewni, że wiecie wszystko o miłości, sprawdźcie się, jeśli nie jesteście - tym bardziej spróbujcie się czegoś dowiedzieć. Gwarantuję mnóstwo pozytywnych emocji i uśmiechu od ucha do ucha. 

Za możliwość przeczytania książki, dziękuję:
Znalezione obrazy dla zapytania święty wojciech wydawnictwo
Czytaj dalej »

piątek, 19 lutego 2016

Victoria Aveyard - „Szklany miecz”









Jestem bronią z krwi i kości, mieczem w ludzkiej postaci. Urodziłam się, żeby zabić króla, zakończyć wprowadzony przez niego terror, zanim rozhula się na dobre. 

          W tamtym roku na rynku pojawił się debiut Victorii Aveyard pt. Czerwona królowa, który to wzbudził wiele emocji. Sama miałam okazję przeczytać i zrecenzować tę pozycję pozytywnie. Książka bardzo mi się podobała, a zatem byłam bardzo podekscytowana premierą kontynuacji. Z przyjemnością oddałam się lekturze, a teraz śpieszę, aby Wam trochę o niej opowiedzieć.
          Walka pomiędzy rosnącą w siłę armią rebeliantów a światem, w którym liczy się kolor krwi, przybiera na sile. Mare Barrow ma czerwoną krew, taką samą jak zwykli ludzie. Jednak jej zdolność kontrolowania błyskawic – nadprzyrodzona moc zarezerwowana dla Srebrnych – sprawia, że rządzący chcą wykorzystać dziewczynę jako broń.
            Mare odkrywa, że nie jest jedyną Czerwoną, która posiada umiejętności charakterystyczne dla Srebrnych. Są też inni. Ścigana przez okrutnego króla Mavena wyrusza na wyprawę, aby zrekrutować Czerwono-Srebrnych do armii powstańców gotowych walczyć o wolność. Wielu z nich straci życie, a zdrada stanie się chlebem powszednim. Mare musi też zmierzyć się z mrokiem, który ogarnął jej duszę. Czy sama stanie się potworem, którego próbuje pokonać?


Tak bardzo chcę przestać uciekać. Chcę móc się zatrzymać i mieć pewność, że nikt przez to nie zginie. To jednak nie jest mozliwe. Muszę biec dalej, muszę krzywdzić siebie, żeby się uratować, i krzywdzić innych, żeby ratować innych. Krzywdzę Kilorna, Cala, Shade'a, Farley, Niksa i wszystkich pozostałych na tyle głupich, żeby iść za mną. Przeze mnie oni również zaczynają uciekać. 


           Znakomicie się bawiłam w czasie czytania Czerwonej królowej, choć wytknęłam jej w swojej opinii sporo minusów. Jednak wartka akcja, świetny pomysł na fabułę i sprawne pióro autorki mnie zauroczyły, a główna bohaterka mnie w sobie rozkochała. Z zadowoleniem muszę stwierdzić, że Szklany miecz został napisany o niebo lepiej. Wciąga jeszcze bardziej i nie daje mi wielu powodów do narzekania. 
          Mare wciąż mnie zachwyca. Nie tylko dlatego, że ma silny charakter, potrafi postawić na swoim i zna własną wartość. Moim zdaniem tocząca się w niej wewnętrzna walka została przedstawiona bardzo dobrze - budziła emocje. Zmiana jaka zaszła w tej postaci jest rzeczywiście zauważalna. Jak na dłoni pokazane jest, że nie tylko otoczenie musi poznać nową Mare Barrow, ale i sama Mare musi siebie zaakceptować. Niestety okoliczności nie pozwalają jej w spokoju uporać się z demonami własnej duszy - nie ma na to czasu. Działając jako buntowniczka gdzieś po drodze na nowo uczyła się tego, jaka jest i kim się stała. Jej determinacja i odwaga mi imponowały. Z zainteresowaniem analizowałam jej osobowość. Podziwiałam ją i jej współczułam. Jedno jest pewne - dziewczyna od błyskawic to postać ciekawa i choć robi wrażenie, przede wszystkim należy jej współczuć. 

Boję się samotności bardziej niż czegokolwiek innego. Dlaczego więc to robię? Dlaczego odpycham od siebie ludzi, których kocham? Co jest ze mną nie tak?
„Nie wiem”.
I nie wiem, jak się powstrzymać. 

          Narracja miejscami bywała dość chaotyczna, co jednak moim zdaniem wyrażało to zagubienie gnębiące Mare. Rany na duszy i sercu Mare, jej nienawiść, miłość, współczucie i brak litości - wszystko to było widoczne jak nie dłoni. Bez trudu wczułam się w jej sytuację. Narracja była również dynamiczna i plastyczna. Dzięki temu czytało się szybko i przyjemnie. 
          W tym tomie czytelnik nie kluczy już z Mare po krętych korytarzach pałacu, w których unosi się gęsta atmosfera intryg i zdrad, ale podróżuje po Norcie. Poznajemy miasta, wyspy i różnego rodzaju zakątki. To wspaniałe, że autorka nie zamknęła akcji w jednym miejscu, a postanowiła poszerzyć pojęcie czytelników nie tylko małymi wzmiankami a rozległymi opisami. 

Obnażam zęby w grymasie. 
- Błyskawica nie zna litości. 
Kiedyś się przypatrywałam, jak moi bracia przypalali mrówki za pomocą odłamków szkła. To, co się teraz dzieje, wygląda podobnie - tyle że gorzej. 

           Pomimo faktu, że rozdarcie wewnętrzne głównej bohaterki jest bardzo ważnym aspektem tej książki, postacie drugoplanowe nie zostały porzucone. Ich uczucia i sytuacja były mi równie bliskie. Obserwując ich zachowanie miałam wrażenie, że mogliby to być ludzie z krwi i kości. Troszczyłam się o nich i przejmowałam ich losem. Pojawiło się kilku nowych bohaterów o niezwykłych talentach.
           W Szklanym mieczu wiele się dzieje. Victoria Aveyard trzyma  czytelników w niepewności, nadaje akcji mordercze tempo, by na koniec zostawić czytelnika z rozdziawionymi ustami. Takiego zakończenia się nie spodziewałam. Mocne, niespodziewane i miażdżące. Co będzie dalej? To pytanie zadaje sobie z pewnością każdy po lekturze tej powieści. Nie mogę się doczekać aż poznam odpowiedź. 
Cisza unosi się nad nami niczym obłoczki pary, które wydychamy. 
-Jeśli zginiesz, to cię zabiję. 
Przyjaciel uśmiecha się smutno. 
- I nawzajem. 

          Szklany miecz prezentuje się fantastycznie wśród innych tytułów gatunku. To kawał świetnej historii oprawionej bardzo smacznie. W czasie lektury bawiłam się znakomicie. Z zainteresowaniem śledziłam akcję, związałam się z bohaterami i chcę więcej. Mam nadzieję, że nie przyjdzie mi długo czekać na tom trzeci. Polecam tę serię wszystkim fanom gatunku. Jeśli lubicie silne charaktery, tak jak ja, będziecie zachwyceni.

Autor: Victoria Aveyard
Tytuł: Szklany miecz
Wydawnictwo: Otwarte
Data wydania: 17 lutego 2015
Liczba stron: 560
Ocena: 9/10



Serdecznie dziękuję za egzemplarz Wydawnictwu Otwartemu!



źródło opisu: http://otwarte.eu/book/szklany-miecz

Czytaj dalej »

poniedziałek, 15 lutego 2016

Akcja Wywiad: Nina Majewska-Brown

Witajcie kochani!
Dzisiaj przychodzę do Was z kolejną odsłoną "Akcji Wywiad". Tym razem kilka pytań zadałam pani Ninie Majewskiej-Brown, która jest autorką "Wakacji" oraz "Zwyczajnego dnia", których recenzje mogliście przeczytać na tym blogu.  Zapraszam do czytania!


1. Od czego zaczęła się Pani przygoda z pisaniem? 
W zasadzie zawsze lubiłam bawić się słowem, zanurzać w świecie fantazji i wyobraźni. Gdy pojawiły się dzieci, odkryłam, że można je zaprosić do tego świata i oplątać historią, którą będą chciały słuchać jeszcze i jeszcze. To nasze wspólne magiczne, wieczorne chwile, których nie podejrzewałam o to, że zaowocują książką. Choć w rzeczywistości do napisania powieści zachęcił mnie mąż, który zapewne miał dosyć mojego niekończącego się słowotoku i liczył na chwile ciszy w domu.

2. Od czego według Pani zależy "powodzenie" debiutu na rynku wydawniczym?
Od dobrego maszynopisu i ogromnego szczęścia. Osób, które próbują swoich sił w pisaniu, jest tak wiele, że wydawnictwa zalewane są morzem maszynopisów, przez które zapewne trudno się przebić. I tu pojawia się ten element szczęścia, by ze stosu innych tekstów akurat ten, a nie inny pozostał w ręku recenzenta dłużej i by go zainteresował.

3. Dlaczego miejscem akcji "Wakacji" jest akurat Barcelona?  Nie ukrywam, że to był jeden z czynników, który zadecydował o tym, żeby sięgnąć po Pani książkę. Barcelona to takie moje marzenie. 
To zupełny przypadek. Byliśmy z rodziną na wymarzonych wakacjach w Barcelonie i właśnie tam, podczas spaceru na La Rambli mąż rzucił pomysł, że, skoro wiecznie i zawsze mam tyle do powiedzenia, powinnam napisać książkę. Trochę mnie zaskoczył, choć w rzeczywistości wyzwolił iskrę, która od dawna się we mnie tliła. I tak zaczęłam patrzeć na miasto z innej perspektywy, utrwalać w głowie obrazy i aromaty: knajpek, placów, ulic, przyglądać się ludziom. Jednocześnie zrodził się szkielet historii, który wystarczyło tylko uzupełnić.

4. Czy "Wakacje" to wyłącznie fikcja literacka? Czytając, czułam się jakby ta historia zdarzyła się naprawdę. 
Zdecydowanie to fikcja. Bohaterowie, ich perypetie, dziwne sytuacje są wyssane z palca, choć oczywiście w pewien sposób inspirowane rzeczywistością. Lubię przyglądać się ludziom, słuchać tego co mają do powiedzenia, w co się ubierają. To bardzo pouczające, w wielu przypadkach zabawne, zawsze tak samo ciekawe.
Zbyt bardzo cenię przyjaciół i relacje jakie przez lata udało nam się wypracować, by odważyć się kogoś opisać. Byłoby to bardzo niemoralne i nie mogłabym spojrzeć na siebie w lustrze. Dlatego miałam tak duży problem z nadaniem imion bohaterom by nikt ze znajomych nie odnalazł się w opowieści.

5. Pamięta Pani swoje pierwsze opowiadanie, które było napisane do szuflady? O czym ono było?
Do szuflady, jak każda szanująca się nastolatka, pisałam głównie wiersze, które tu i ówdzie, ku mojej ogromniej satysfakcji były drukowane. Dopiero gdy zostałam mamą dojrzałam do napisania czegoś dłuższego i tak na użytek własny i dzieci powstała historyjka o aniołku, który wiecznie miał jakieś kłopoty: a to śmierdziały mu nóżki, a to zasypiał, podczas gdy miał czuwać, a to lubił plątać dzieciom w nocy włoski, etc.

6. Która scena z "Wakacji" lub "Zwyczajnego dnia" jest Pani ulubioną?
W "Wakacjach" najbardziej poruszają mnie dwa momenty: w kostnicy i msza w kościele przed pogrzebem. Pisząc je rozwarstwiałam własne emocje nacierając się bólem i samotnością, jednocześnie życząc sobie, bym nigdy nie stała się ich beneficjentem.
Natomiast w "Zwyczajnym dniu" jest kilka scen, które szczerze mnie bawią: droga na porodówkę, wyprawa z teściem do domu Joanny, wizyta siostry i jej narzeczonego. Ich ciężar gatunkowy jest oczywiście inny.

7. Którego bohatera z Pani książek lubi Pani najbardziej, a którego najmniej?
Lubię wszystkich bohaterów. Najbliższa jest mi oczywiście Nina, która powstała z najbardziej odległych i skrywanych moich osobistych obszarów. W rzeczywistości lubię bawić się kreowaniem każdej postaci, budowaniem jej świata i języka. To takie małe intelektualne wyzwania, by każdy z nich uchylał nieco zasłonę własnych emocji i filozofii.

8. Kogo z polskich współczesnych autorów ceni Pani najbardziej? 
Czytam bardzo dużo, może nie wszystko co mi wpadnie w ręce, ale na co w danym momencie mam ochotę i przy czym odpoczywam: Romę Ligocką, Jerzego Pilcha, Janusza Głowackiego, Artura Andrusa i moją ulubioną Marię Czubaszek, ale też przekornie wracam do starszych rzeczy np. Zapolskiej. Uwielbiam bajkowe światy fantasy anglojęzycznych pisarzy chociażby Terrego Goodkinda.

9.Bardziej motywujące są dla Pani opinie krytyczne, czy raczej te pozytywne?
Te pierwsze zawieszają w optymizmie, ale pozwalają zweryfikować to, w co być może zbyt bardzo się zapędziłam i zapętliłam. Drugie dodają skrzydeł i sprawiają, że chce mi się pisać dalej.



10. Co pani sądzi o akcji ,,Polacy nie gęsi i swoich autorów mają”?
Świetny pomysł i radość, że nareszcie pojawili się ludzie, którzy dostrzegają potencjał w rodzimej literaturze. Cieszę się, że jesteśmy już po okresie zachłystywania się literaturą obcojęzyczną, choć oczywiście był to potrzebny czas, dzięki któremu pojawiły się na rynku wielkie nazwiska w doskonałych przekładach.

11. Mówi się, że w obecnych czasach mało jest osób czytających książki. Jak się Pani do tego odniesie?
Obserwując znajomych, dzieciaki w szkole i ruch w księgarniach, mam wrażenie, że intensywnie czyta tylko niewielka grupa społeczeństwa. Szkoda, że pozostali nie chcą korzystać z wyobraźni, do uruchomienia której zmusza książka. Gdy bywam u przyjaciół we Włoszech, czy Niemczech obserwuję modę na chodzenie do bibliotek, które są przyjazne, często z kawą w tle i interesującym programem. U nas, w większości przypadków kontakt z biblioteką ogranicza się tylko do szkoły. Brakuje mody na czytanie.

12. Czy zmieniłaby Pani coś w którejś ze swoich książek? Tak patrząc z perspektywy czasu. 
Merytorycznie raczej nie, natomiast wygładziłabym niektóre miejsca językowo.

13. Czy "Zwyczajny dzień" to ostatnia część, czy może będzie jeszcze jakaś kontynuacja? Bo zakończenie może sugerować, że jeszcze coś będzie i że to nie koniec losów Niny.  

Jestem w trakcie pisania trzeciej części "JAK SIĘ NIE ZAKOCHAĆ" , mam też pomysł na opowiedzenie początku historii widzianej oczami Bartka, co niewątpliwie będzie sporym wyzwaniem i jeszcze nie do końca jestem pewna, czy uda mi się zmierzyć z męskim punktem widzenia.


Bardzo dziękuję Pani Ninie za odpowiedzi! Mam nadzieję, że wywiad Wam się podobał. Powstał on przy okazji współpracy z PNGiSAM
Czytaj dalej »

sobota, 13 lutego 2016

Regina Brett - "Twój dziennik"

Witajcie kochani!
Tak dawno mnie tutaj nie było. Ciągle tylko sesja, sesja, egzaminy. Niczym innym nie żyłam. Ale od teraz zabieram się ostro za czytanie i ogarnianie bloga, więc mam nadzieję, że będzie już tylko lepiej!
Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją książki, która jest bardziej jak dziennik, czy kalendarz. Mowa tutaj o "Twoim dzienniku" autorstwa Reginy Brett! 

Regina Brett na naszą prośbę napisała 12 zupełnie nowych lekcji, z których większość jest inspirowana jej dwukrotnym pobytem w Polsce. Każda z tych lekcji otwiera miesiąc, którego dni (każdy na oddzielnej stronie) opatrzyliśmy inspirującymi cytatami z książek Reginy i symbolicznym rysunkiem nawiązującym stylistycznie do okładek ich polskich wydań.

TWÓJ DZIENNIK to osobisty notatnik i wyjątkowy kalendarz z myślami Reginy na każdy dzień i nową lekcją na każdy miesiąc.

To źródło Twojej codziennej inspiracji.

 insignis.pl

Regina Brett to kobieta, która zasłynęła książką "Bóg nigdy nie mruga", a kolejne stały się również bestsellerami. I tak przyszła kolej na coś innego. Książkę, która jest bardziej dziennikiem, kalendarzem, plenerem, a w pewnym sensie również motywatorem. 

"Twój dziennik" zawiera 12 felietonów, na każdy miesiąc. Nie byłabym jednak sobą, gdybym każdego miesiąca czytała po jednym. Przeczytałam wszystkie na raz. Przez jeden wieczór. Na jednym wdechu. Nie potrafiłam się oderwać. Bo autorka pisze tak pięknie, tak prosto i prawdziwie, że aż się wierzyć nie chce. Potrafi kilkoma słowami sprawić, że rzeczy z pozoru oczywiste nabierają większego sensu i widzimy je z zupełnie innej strony, niż wcześniej. 

Lekcje przeczytane, "zadanie odrobione", więc zastanawiałam się co zrobić z tą książką. Zasadniczo mogłabym ją zostawić na półce, która leżałaby i kurzyła się. Jednak po jakimś czasie postanowiłam, że zrobię z niej mój prywatny dziennik, pamiętnik. I tak mi służy do dnia dzisiejszego.

Tak jak wspominałam, możecie tę książkę traktować jako zwykłą lekturę do poczytania i odstawienia na półkę, ale możecie również wykorzystać ją w jakiś kreatywny sposób! Czy to będzie dziennik (tak jak w moim wypadku), kalendarz, planer czy cokolwiek innego - wszystko zależy od Was. 

Bardzo podoba mi się to, w jaki sposób został wydany. Jest on bardzo uniwersalny, można go używać przez kilka/naście/dziesiąt lat, gdyż nie są dokładnie przypisane dni tygodnia do dat. Jest to rewelacyjne rozwiązanie, które od razu mi się rzuciło w oczy i zostało w pamięci do teraz. 

Wspaniała pozycja, która podobała mi się już dawno i wiedziałam, że muszę ją mieć. Lekcje są skierowane dokładnie do nas, Polaków. Niejednokrotnie autorka wspomina nasz kraj i zachwyca się nami, Polakami, co było bardzo miłe podczas czytania artykułów. 

Polecam wszystkim tę książkę Reginy Brett. Jeśli znacie jej poprzednie książki, nie muszę dodawać nic więcej, po prostu przeczytajcie. Ci natomiast, którzy nie czytali, w tej książce będą mieli okazję zapoznać się z tym, jak autorka pisze i zdecydować, czy sięgać po inne książki. Ja twierdzę, że warto! Genialna pozycja. Polecam serdecznie! 

Czytaj dalej »

piątek, 12 lutego 2016

Robert Galbraith - „Żniwa zła”





          Nie jest tajemnicą, że jestem zakochana w serii o Cormoranie Strike'u. Dwa poprzednie tomy bardzo mi się spodobały i z niecierpliwością oczekiwałam trzeciego. Wieść o premierze Żniw zła bardzo mnie ucieszyła. Co więcej darzę tę serię wyjątkowym sentymentem, ponieważ gdy tylko dowiedziałam się po przeczytaniu Wołania kukułki, że jest to książka pióra J. K. Rowling, piszącej pod pseudonimem, sięgnęłam po Harrego Pottera, w którym to nadal jestem oczarowana. Ale o tym już z pewnością wspominałam. Jestem wielbicielką twórczości tej autorki więc łapczywie rzuciłam się do czytania Żniw zła.
          Biuro detektywistyczne Cormorana Strike'a radzi sobie doskonale. Wraz ze swoją współpracownicą, Robin Ellacott, nie narzekają na brak zleceń po dwóch głośnych sprawach rozwikłanych przez tę parę. Rutynę przerywa paczka, którą Robin otrzymuje od nieznanego nadawcy, a właściwie jej zawartość, czyli... kobieca noga. Od razu staje się jasne, że przesyłka przeznaczona jest dla Cormorana, który nie tracąc czasu skompletował listę prawdopodobnych sprawców. Policja jednak nie jest przekonana do teorii Strike'a, dlatego ten decyduje się rozpocząć śledztwo na własną rękę. Zagrożone są nie tylko interes i kariera detektywa, ale i życie Robin.
         Nie wiem czy Was zaskoczę ale jestem lekturą zachwycona! J. K. Rowling mnie w ogóle nie zawodzi. Kolejny raz przeżyłam wraz z Robin i Cormoranem fantastyczną przygodę, pełną zwrotów akcji, mylących tropów i emocji różnego rodzaju, choć każde jest równie intensywne.

Piękno można znaleźć prawie wszędzie, jeśli człowiek przystanie, żeby się rozejrzeć, lecz codzienna walka o przetrwanie sprawia, że łatwo zapomnieć o istnieniu tego zupełnie darmowego luksusu. 

          Wątek kryminalny jest niemniej interesujący i skomplikowany, co w poprzednich częściach. Autorka ponownie zmusza czytelnika do myślenia, zmyla go, podsuwa fałszywe ślady. Bywały momenty, kiedy byłam gotowa postawić wszystko na jednego z podejrzanych. Wówczas jednak jakiś nowy fakt obalał moje, wydawałoby się, niezachwiane przekonanie o jego winie. Typowe, taki ze mnie detektyw, jak... sami wiecie co.
          Również i w tym tomie nie brakuje brutalności, zboczeń czy innych niesmacznych a nawet zatrważających wydarzeń. Wspomniane w tytule zło wisi ponad głowami bohaterów niczym smog i nie pozwala odetchnąć czystym powietrzem, nie tylko postaciom ale i czytelnikowi. Jego obecność jest bardzo wyczuwalna i przytłaczająca. Pewną otuchą dla mnie było to, że nie przeżywałam samotnie tej wszechobecnej grozy - Robin również bardzo się tym przejmowała i starała się z tym walczyć.
          Poza zepsuciem wyczuwalnym w atmosferze, czytelnik ma możliwość zmierzyć się z nim bardziej bezpośrednio. A dzieje się tak za sprawą rozdziałów, w których sprawca dzieli się swoimi myślami. Niestety mi w żadnym stopniu nie pomogły dociec tożsamości poszukiwanego mordercy. Muszę nawet przyznać, że nierzadko mieszały mi w głowie, ale przede wszystkim budziły we mnie niesmak i trwogę.

Nikt, kto tam nie żył, nie był w stanie zrozumieć, że Londyn jest krajem samym w sobie. Nawet mając Londynowi za złe, że skupia więcej władzy i pieniędzy niż jakiekolwiek inne brytyjskie miasto, nie mógł wiedzieć, że bieda ma specyficzny smak tam, gdzie wszystko kosztuje więcej, gdzie nieustannie podziały między tymi, którym się powiodło, a tymi, którym nie, są zawsze boleśnie widoczne. 

          Czymś nowym, czego nie było w poprzednich tomach, jest przyłożenie większej uwagi do życia prywatnego bohaterów. Oczywiście biografia Cormorana i Robin została nakreślona już wcześniej, były to jednak krople w oceanie. O wiele bliższa w Żniwach zła staje się czytelnikom Robin, bowiem autorka znacząco uchyla drzwi do jej życia. Jednak również kawałek mrocznej historii Strike'a wyłania się przed czytelnikami. Bardzo ciekawa jest też relacja tych dwojga, która wcale nie jest tak prosta, jak oboje by tego chcieli.
         Żniwa zła mnie satysfakcjonują, a jestem wielką fankę tej serii. To potężne tomisko nie znudziło mnie nawet przez moment, przysporzyło mi wiele zabawy i aktywnej (intelektualnie!) rozrywki. Emocjonalnie również mnie rozruszało, a mój wielki apetyt na przygody tej pary jeszcze bardziej wzrósł. Och, ja nieszczęsna! Kiedy doczekam się kontynuacji? Ileż to dni przyjdzie mi oczekiwać na tom czwarty? Zdecydowanie zbyt wiele. Po raz kolejny zachwyciłam się warsztatem, pomysłowością i sprawną narracją J. K. Rowling. Niech mnie ona zaskakuje jak najczęściej. Oczywiście pozytywnie! Polecam serdecznie, a lenie, które jeszcze  nie przeczytały Wołania kukułki, niechaj żałują i natychmiast ten błąd naprawią!


Autor: Robert Galbraith
Tytuł: Żniwa zła
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Data wydania: 13 stycznia 2016
Liczba stron: 480
Ocena: 8/10


Bardzo dziękuję za egzemplarz:

Czytaj dalej »

niedziela, 7 lutego 2016

Podsumowanie stycznia 1/2016

Witajcie!

Pierwszy miesiąc roku 2016 już za nami. Był on bardzo emocjonujący z uwagi na liczne zaliczenia i zbliżającą się sesję, która wciąż trwa. A jednak ogólną nerwowość wśród studentów łagodziła piękna pogoda i... lektura. To właśnie książki trzymały nas w styczniu przy życiu, ponieważ nie na czytanie miałyśmy zatrważająco mało czasu. Tak czy owak, oto prezentujemy Wam kolejne czytelnicze zestawienie.


Ann
1. Agnieszka Haska & Jerzy Stachowicz - Bezlitosne. 
Najokrutniejsze kobiety dwudziestolecie międzywojennego - 352 strony
2. Miriam Collee - W Chinach jedzą księżyc - 304 strony
3. C.J. Daugherty & Carina Rozenfeld - Tajemny ogień - 392 strony

Ilość przeczytanych stron: 1048

Mój wynik jest naprawdę żałosny. Aż przykro patrzeć na te ubogie liczby. Niebawem jednak wpadnie mi kilka wolnych dni, które zamierzam poświęcić lekturze w 60%! 30% planuję poświęcić swoim serialom, a pozostałe 10% to wszystko inne. :)

Gosiek
1. Katarzyna Michalak - "Spełnienia marzeń" - 272 str.
2. Milena Wiktoria Jaworska - "Miles" - 228 str.
3. J.K. Rowling - "Harry Potter i kamień filozoficzny" wersja ilustrowana - 248 str. 

Ilość przeczytanych stron: 748 


748 stron za mną w minionym miesiącu. Szczerze? Jestem zaskoczona, że jest ich aż tyle. Od połowy miesiąca nie czytałam w ogóle nic. Zaliczenia, kolokwia i zbliżająca się sesja skutecznie powstrzymywały mnie od czytania książek. A i tak nie było tak źle. 


Blog w liczbach! 

Facebook: 2848 (+73)
Instagram: 759(+75)
Liczba wyświetleń bloga: 750800 (+18500)
Liczba obserwatorów: 692 (+8)
Liczba komentarzy: 8652 (+321)
Najpopularniejszy post stycznia: W Chinach jedzą księżyc
Najaktywniejszy komentator: dwieperspektywy
Czytaj dalej »

sobota, 6 lutego 2016

Postanowienia Noworoczne Book Tag / Gosiek

Cześć wszystkim!
Tak jest. Gosiek jest inteligentna. Posta z postanowieniami noworocznymi publikuje w lutym. A tak serio...miałam go zrobić w styczniu, jednak nawał nauki, innych obowiązków, jak również życie towarzyskie (które dziwnym trafem rozkwitło właśnie w czasie "przedsesyjnym") spowodowało, że miałam zdecydowanie mniej czasu na bloga. STOP. Nie miałam go w ogóle. I tak właśnie przygotowuję dla Was posta z postanowieniami noworocznymi. Zatem do dzieła!
Dodaj napis

1. Autor, którego książkę chciałabyś przeczytać w 2016 roku (którego książki jeszcze nie czytałaś).
Remigiusz Mróz! Z całą pewnością. Już od dawna się zbieram i chciałabym przeczytać coś tego autora, ale jakoś tak nigdy nie jest mi z nim po drodze. Poza tym zupełnie nie wiem od jakiej książki zacząć. Jedni twierdzą, że od "Kasacji", inni znów że od "Ekspozycji". A Wy co mi proponujecie? 

2. Książka, którą chciałabyś przeczytać. 
Jest tego mnóstwo, więc naprawdę nie potrafię nic wybrać. Przede wszystkim chciałabym przeczytać książki, które zalegają mi na półkach od dłuższego czasu, a są nie przeczytane. Jest ich sporo. 

3. Klasyka, którą chciałabyś przeczytać. 
"Przeminęło z wiatrem" i "Wichrowe wzgórza" aktualnie te mnie najbardziej kuszą. Już w tamtym roku chciałam się za nie wziąć, jednak nie wyszło. Mam nadzieję, że w tym roku będzie lepiej! 

4. Książka, którą chciałbyś przeczytać jeszcze raz. 
"Maybe someday". Nie wiem czemu, ale to właśnie ona mi teraz przyszła do głowy. Albo jeszcze cała seria "Ostatnia Spowiedź", którą kocham nad życie. Poza tym głównie będę się skupiać na tych, które są jeszcze nie przeczytane. 
5. Książka, którą masz od długiego czasu i chcesz ją przeczytać.
"Kochając Pana Danielsa"  - zdecydowanie! Książka czeka na mnie bodajże od czerwca, kiedy to wygrałam ją na fanpejdżu Filii i do tej pory nie miałam okazji jej przeczytać. Kusi mnie bardzo, ale chyba za bardzo boję się rozczarowania. 
6. Duża książka, którą chciałabyś przeczytać.
Chyba nie mam takiej, niestety. 

7. Autor, którego już wcześniej czytałaś i chcesz przeczytać więcej. 
Richard Paul Evans, zdecydowanie! On ma tak piękne książki, że muszę przeczytać ich jak najwięcej, a najlepiej wszystkie! 

8. Książka, którą dostałaś na święta i chcesz ją przeczytać. 
Niestety, nie dostałam na święta żadnej książki. 

9. Seria, którą chcesz przeczytać (zacząć i skończyć).
Pamiętniki Wampirów! Wreszcie chciałabym ją zacząć, a co będzie dalej? Zależy czy pierwsza część mi się spodoba!

10. Seria, którą chcesz skończyć (którą już zaczęłaś).
Harry Potter! Tak. Jestem po lekturze pierwszego tomu i chcę więcej! Mam nadzieję, że uda mi się przeczytać chociaż kilka części, a najlepiej całą serię!

11. Bierzesz udział w czytelniczych wyzwaniach? Jeśli tak to ile książek chcesz przeczytać w 2016 roku?
Biorę udział, to za dużo powiedziane, ale chciałabym przeczytać te 52 książki w roku, poza tym chciałabym przeczytać trochę pozycji, które zalegają mi na półkach. I to by było chyba na tyle. 

Mam nadzieję, ze podobają się Wam moje plany. Dajcie znać, czy czytaliście coś z wymienionych przeze mnie pozycji i jak Wam się podobały. 
Czytaj dalej »

piątek, 5 lutego 2016

#Liebster Blog Award/ Ann



Do tego TAGu zostałam nominowana już dawno temu, jednak z powodu sesji nie miałam czasu go wykonać. Teraz nadrabiam zaległości. Pytania dostałam od Uli z bloga As Kier pisze, są ciekawe więc zapraszam!


1. Jakiej książki/serii najbardziej nienawidzisz i dlaczego?
Dotychczas jeszcze żadnej książki nie obdarzyłam tak silnymi emocjami.

2. Jakiej potrawy nie lubisz tak bardzo, że nigdy więcej nie weźmiesz jej do ust?
Czarniny. Odkąd w dzieciństwie mnie okłamano, że to zupa z czekolady, nie mogę na nią patrzeć.

3. Książek jakiego autora bądź wydawnictwa nie trawisz?
Zdecydowanie nie podchodzą mi książki wydawnictwa Novae Res. Bardzo tam trudno o dobry kawałek literatury, moim zdaniem.


4. Czy jest coś, czego nie lubisz w blogowaniu? (w końcu wszystko ma swoje wady i zalety ;))
Może nie nie lubię, ale presja czasu jest odczuwalna. Mam np. egzaminy, jakieś rodzinne imprezy, czy coś jeszcze innego, ale jednocześnie nie mogę zaniedbać bloga. Chwilami jest trudno to wszystko podźwignąć. Jednak widocznie moja miłość do Blasku i jego Czytelników jest o wiele silniejsza.

5. Jakich zabiegów w książce nie lubisz najbardziej (happy end, śmierć głównego bohatera, zwroty akcji...)?
Nienawidzę przewidywalności. Kiedy czytam książkę oczekuję zaskoczenia!


6. Co przeszkadza Ci w czytaniu?
Nic mi nie przeszkadza w czytaniu poza mną samą. Nie mogę czytać tylko wtedy, kiedy targają mną jakieś silne emocje - wtedy mam trudności ze skupieniem. Inne rzeczy nie mają na mnie żadnego wpływu.

7. Jaka jest Twoja najbardziej znienawidzona postać literacka?
Nie nienawidzę konkretnego bohatera. Nienawidzę każdej jednej postaci, która jest tzw. ciepłymi kluchami. Nie ma charakteru, nie potrafi się na nic zdecydować i tylko wciąż sprawia problemy, próbując "pomóc".

8. Czego nie lubisz, a musisz robić to codziennie (lub często)?
Wstawać rano! Nienawidzę rano wstawać. Niczego i nikogo nie darzę taką nienawiścią, jaką czuję do mojego budzika.



9. Jak rozładowujesz ciężką atmosferę?
Paplam bez sensu, a potem zamykam się zażenowana. W pewnym momencie taka sytuacja zaczyna mi przeszkadzać, wpadam w irytację i wrzaskiem próbuję wyegzekwować zgodę. Świetna ze mnie mediatorka, wiem, wiem.

10. Jaki jest Twój sposób na przeprosiny po kłótni?
Nie mam. Przeprosiny przychodzą mi dość trudno, a kiedy już to robię nie kajam się, a po prostu przyznaję do błędu. Większość ludzi to docenia.


11. Jak opiszesz w 5 słowach "nienawiść"?
Najbardziej niszczące uczucie, jakie istnieje.


Tradycyjnie do wykonania tego TAGu nominuję wszystkich zainteresowanych. Pytania pozostają takie same, bo są fajne. :D


*wszystkie grafiki NIE SĄ mojego autorstwa, pochodzą z Internetu
Czytaj dalej »

środa, 3 lutego 2016

Andrea Portes - "Jak najdalej stąd"



Luli to trzynastoletnia dziewczyna, która musi znosić alkoholizm rodziców, romanse matki i ciągłą nieobecność ojca. Do tego wszystkiego nie jest lubiana wśród rówieśników, nie ma wystarczająco dużo pieniędzy, by im dorównać - przez to jest odrzucana. Ciągle chodzi głodna i nie potrafi czerpać radości z życia. 

Kiedy zdaje sobie sprawę z tego, że ojciec opuścił ją na dobre, decyduje się na ucieczkę. Postanawia żyć tak, by niczego jej nie brakowało. Mając zaledwie 13 lat dochodzi do wniosku, że najlepszym sposobem na życie będzie uwodzenie bogatych mężczyzn, którzy dadzą jej co tylko będzie chciała. 
Jakże to naiwne... Przez swoje zachowanie trafia na podłych ludzi, którzy są skłonni zrobić wszystko, by osiągnąć cel. Nie ominą jej przygody z narkotykami, kradzieżami i prostytucją. 

Zdaje się, że mimo cierpienia jakie odczuwa, nadal upiera się, że podjęła dobrą decyzję uciekając z domu i decydując się na takie życie. Jej ciało dotykają obrzydliwi faceci, którzy nie zwracają uwagi na jej wiek, zaślepieni chęcią zaspokojenia swoich potrzeb. 

Najgorsze jest to, że Luli w jakiś sposób czerpie przyjemność z tego co się dzieje. Czuje się bezpiecznie przy mężczyźnie który ją krzywdzi i boi się, że sobie nie poradzi bez niego. Przez to wszystko dalej brnie w ten chory układ, który niczego dobrego nie przyniesie. 

Czytając tę książkę nie potrafiłam otrząsnąć się z szoku. Luli to zaledwie trzynastoletnie dziecko, a jej zachowanie przypomina kobietę, która wiele już w życiu przeszła i niczego się nie boi. Ja się bałam, byłam przerażona czytając co stanie się dalej i nie mogłam uwierzyć w to, jakie odczucia towarzyszyły jej przy tym wszystkim...

Książka zdecydowanie dla ludzi o mocnych nerwach, bo mimo, iż czytam wiele podobnych historii, to nie potrafiłam do niej podejść z dystansem, Czytając stałam się tą małą Luli, która nieświadoma zagrożeń brnie dalej w pułapkę... Mimo to bardzo polecam tę książkę, ponieważ to lekcja życia, jakiego nie życzyłabym najgorszemu wrogowi. Niestety mam świadomość, że w dzisiejszym świecie jest to ogromne zagrożenie...

Czytaj dalej »