sobota, 10 grudnia 2016

Natasza Socha - "Biuro przesyłek niedoręczonych"


Są listy, których nie można zostawić bez odpowiedzi.

Do Biura Przesyłek Niedoręczonych trafiają listy i paczki, które nigdy nie dotarły do adresatów. Zuzanna zaczyna tam pracować, bo ją samą też prześladuje pewien niewysłany w porę list. Z czasem coraz bardziej intrygują ją tajemnice innych ludzi. Kiedy trafia na listy, których nadawcy od trzydziestu ośmiu lat nie mogą się spotkać, postanawia wziąć sprawy w swoje ręce. Ma czas do Wigilii, potem będzie za późno…

Magiczna opowieść o zagmatwanych ludzkich losach, miłości jak z bajki i nieoczekiwanych konsekwencjach życzliwości.



Zuzanna zaczyna pracę w Miasteczku w Biurze przesyłek niedoręczonych, czyli w miejscu, do którego trafiają wszystkie listy i paczki, które z jakiegoś powodu nie zostały dostarczone do odbiorcy. Przeważnie jest to zły, niekompletny adres. Wszystkie te listy trafiają do biura i są segregowane, a potem niszczone. Niektórych właścicieli listów da się jednak odszukać i tym zajmuje się Mila i Zuzanna. Chcą sprawić, aby do wszystkich paczki i listy dotarły. Zuzanna znajduje dwie koperty. Jedną seledynową, drugą niebieską. Po dłuższych wahaniach postanawia ją otworzyć. 

Dzięki temu poznajemy historię Tekli i Gaspara, którzy poznali się przypadkiem w pewne lipcowe popołudnie trzydzieści osiem lat temu, spędzili ze sobą cały dzień i obiecali sobie, że spotkają się na tym samym placu 24 grudnia o godzinie 17. Każde z nich każdego roku przychodziło tam, jednak nigdy się nie spotkali. Dlaczego? I jak potoczy się ich historia? Tego dowiecie się czytając "Biuro przesyłek niedoręczonych." 


Uwielbiam zimowe, świąteczne historie zarówno w wersji książkowej jak i filmowej. Uwielbiam wczuwać się w klimat, jaki w nich panuje, dlatego zawsze chętnie po nie sięgam. Gdy tylko zbliżał się listopad, z ciekawością wyczekiwałam zapowiedzi książkowych o tematyce świątecznej. Tego roku mam trzy, no może cztery pozycje obowiązkowe. Jedną z nich i pierwszą przeczytaną w tym roku jest "Biuro przesyłek niedoręczonych" Nataszy Sochy. 

Książka jest magiczna, właśnie taka, jakiej oczekiwałam. Zdecydowanie można wyczuć klimat nadchodzących świąt. Wszędzie wokół można spotkać życzliwych ludzi, którzy właśnie w tym czasie są bardziej skłonni do pomocy, nawet nieznanym ludziom. Jest idealna na jesienne i zimowe długie wieczory, które lepiej niż wszystkie inne nadają się do zatopienia w lekturze. 

Uwielbiam tę powieść! Bohaterowie, z którymi się spotykamy są naprawdę cudowni i dokładnie tacy, jakich możemy spotkać wszędzie wokół siebie. Zuzannę polubiłam za zaangażowanie i chęć niesienia pomocy innym. Wiedziałam, że nie odpuści i za wszelką cenę będzie chciała doprowadzić do spotkania dwójki zakochanych. Pan Stanisław - sąsiad Zuzanny z góry. Początkowo niezbyt go lubiłam, jednak po odkryciu tajemnicy, jaką skrywał, moje zdanie o nim zmieniło się o 180 stopni.

Polecam Wam tę powieść. Jest bardzo przyjemna w odbiorze, czyta się ją rewelacyjnie. Można się wczuć w  przedświąteczny klimat i poczuć magię 24 grudnia opisywaną w "Biurze przesyłek niedoręczonych." Jestem pewna, że książka wam się spodoba i będziecie równie mocno zadowoleni jak ja!  

Było to moje drugie spotkanie z twórczością Nataszy Sochy, ale jestem pewna, że nie ostatnie. Przy "Rosole z kury domowej" śmiałam się wniebogłosy, dlatego mam nadzieję, że dwie pozostałe, które czekają na swoją kolej również przypadną mi do gustu.


6 komentarzy:

  1. Będę robiła teraz zamówienie i chyba sobie wrzucę do koszyka jakąś książkę tej autorki :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zawiodłam sie na innej książce tej autorki (choć wszyscy wychwalali), wiec w stosunku do tej jestem baaardzo ostrożna. Ale okładka piękna!

    OdpowiedzUsuń
  3. Moja dobra koleżanka ją czytała, blogerka i mi ją poleciła. Może kiedyś. ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Pierwsze, co mnie urzekło w tej książce, gdy natknęłam się pierwszy raz na jej zapowiedź, to okładka. Jest przepiękna! Potem duże wrażenie zrobił na mnie opis... A później zaczęły się sypać recenzje. Po Twojej jestem jeszcze bardziej przekonana, że to niezwykła, magiczna lektura, idealna na świąteczne czy ogólnie zimowe wieczory. Chyba muszę się zaopatrzyć w ten tytuł - będzie perfekcyjnie pasował do kubka kakao i ciepłego koca :)
    Pozdrawiam,
    rude-pioro.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. "Biuro Przesyłek Niedoręczonych" to moje pierwsze spotkanie z autorką. Książka całkowicie zdobyła moje serce.

    OdpowiedzUsuń
  6. Wątek Tekli i Gaspara ciekawy, ale zbyt "po łebkach". Dlatego książka do 25 rozdziału nudna...kiedy nagle oczekujemy spotkania tych dwojga autorka streszcza to w jednym zdaniu.... Czyta się szybko ale strasznie ciężko, małam ochotę kilka razy rzucić ksiażką. Można owiedzieć że powieść Zdecydowanie dla niewymagających. Szkoda mi trocę fabuły bo można to było rozwinąć na naprawdę piękną i wzruszającą historię...

    OdpowiedzUsuń

Cześć!
Bardzo się cieszę, że tutaj jesteś. Chciałabym, abyś podzielił(a) się swoim zdaniem na temat przeczytanego postu. Będzie mi bardzo miło.