poniedziałek, 26 grudnia 2016

Magdalena Kordel - "Anioł do wynajęcia"

"Dobre rzeczy mają to do siebie, że zawsze przychodzą znienacka."

Wigilia już za nami, a ja mam dzisiaj dla Was coś specjalnego. Jako ostatnią recenzję świątecznych książek, jakie miałam okazję przeczytać w tym roku zostawiam Wam "Anioła do wynajęcia", Magdaleny Kordel. Dlaczego?  Bo to najlepsza książka w klimacie świątecznym, jaką czytałam w życiu! 


Michalina uciekła z domu. Została sama, bez dachu nad głową, bez środków do życia. Każdego dnia modli się o to, aby udało się jej przeżyć kolejną mroźną noc. Pewnego dnia wchodzi do Kościoła i rozmawia z Bogiem. Prosi go o tytułowego Anioła do wynajęcia. Po tym wydarzeniu w jej życiu pojawiają się ludzie, którzy chcą jej pomóc i którym ona tak samo może pomóc. Czy Bóg wysłuchał jej prośby i przysłał jej tego wymarzonego Anioła, który miałby jej strzec i chronić? I kim on jest?


"Bardzo się boję, wiesz? Więc gdybyś całkiem przypadkiem tam u siebie, na górze, miał jakiegoś bezrobotnego anioła albo takiego wolnego tylko na chwilę… anioła do wynajęcia, to pamiętaj o mnie. Bardzo proszę." 

Pani Magda Kordel już dawno skradła moje serce. Najpierw "Malownicze. Wymarzony dom", potem "Uroczysko". Mniej więcej wiedziałam, czego mogę się po niej spodziewać. Miałam nadzieję, że i tym razem będę zadowolona. I byłam. Bardzo. Zupełnie się na niej nie zawiodłam, wręcz przeciwnie - "Anioł do wynajęcia" to najlepsza książka na Święta i będę ją polecać teraz wszystkim! Autorka sprawiła mi niezłą niespodziankę, że na chwilę mogliśmy się przenieść do Malowniczego, które tak bardzo polubiłam już wcześniej. 



To najbardziej magiczna książka, jaką miałam okazję przeczytać. Wokół bohaterów przydarzają się same cuda. Michalina dostaje miejsce, w którym może się schronić i czuć w nim bezpiecznie, pojawiają się osoby, które się o nią martwią, które ją kochają i którym na niej zależy. 

To książka o Świętach, tych przez duże "Ś", gdzie najważniejszy w tym czasie jest Bóg i człowiek, nie prezenty, nie czas spędzony w galeriach handlowych, aby tylko ze wszystkim zdążyć na czas i żeby było wszystko idealnie jak z gazety czy telewizji. To opowieść o Świętach, które teraz już tak bardzo rzadko się zdarzają w naszych domach. Gdzie najważniejszy jest drugi człowiek, to, aby spędzić ze sobą czas, może nawet wybaczyć pewne sprawy. Gdzie dom jest pełen rozbawionych, szczęśliwych, kochających się osób, które z niecierpliwością wyczekują tego okresu w roku. I dzieci, które z wielką ochotą wypatrują pierwszej gwiazdki na niebie, aby można było zasiąść do Wigilii. 

"Trudno przejść obojętnie wobec miłości od pierwszego wejrzenia. Można się na nią nie godzić, nawet nie wierzyć w jej istnienie, ale summa summarum w końcu  i tak okazuje się, że w tym wypadku nie ma się nic do powiedzenia. Taka miłość ma to do siebie, że po prostu się zjawia i zostaje. I na całe szczęście nie pyta ludzi o opinię."

"Anioł do wynajęcia" to najbardziej świąteczna książka, jaką czytałam w życiu. Tak, wiem, że się powtarzam i prawdopodobnie zrobię to jeszcze nie raz, ale taka jest prawda. Nigdy wcześniej czytając jakąkolwiek świąteczną książkę nie poczułam aż w takim stopniu tego klimatu świąt, tej magii, którą można wyczuć na każdej stronie. Piernik staropolski, ubieranie choinki dopiero w Wigilię, pieczenie pierniczków i przede wszystkim dobro, jakie bije od bohaterów jest nie do opisania. LUDZIE...MUSICIE PRZECZYTAĆ TĘ KSIĄŻKĘ! 

Bohaterowie są nieziemscy. Jestem pewna, że pokochacie ich dokładnie tak, jak ja. Michalina, zagubiona nastolatka o wielkim sercu, która w życiu po prostu się pogubiła. W końcu trafia na osoby, które postanawia jej pomóc, tak bezinteresownie, z dobrego serca. Nela -  staruszka, która również szukała swojego Anioła. Pełna ciepła i dobroci kobieta, jednak z ciętym językiem i uporem nastolatki, którą pokochałam całym sercem! No i Konstanty - młody mężczyzna, który poznaje Nelę i Michalinę pod Kościołem i który staje się częścią ich historii. Nie znajdziecie tutaj żadnych naiwnych czy denerwujących bohaterów, którzy działają na nerwy. Oni są nieziemscy, a z drugiej strony tak bardzo realistycznie przedstawieni. Jestem pewna, że ta historia mogłaby zdarzyć się naprawdę, gdyby tylko magia świąt otworzyła serca ludzi. 

Historia jest przepiękna, a jej wykonanie jeszcze lepsze. Pani Magda jest mistrzynią słowa. Kolejna z moich ulubionych autorek. Uwielbiam jej styl pisania i to, że w swoje powieści wplata humorystyczne historyjki. Nie raz zdarzyło mi się śmiać bez opamiętania po tym, jak pani Nela powiedziała coś zabawnego, czy zrobiła coś śmiesznego, przed czym nie mogłam się obronić.

"Dawno temu znałam kogoś, kto wierzył, że każdy ma swojego anioła i ten anioł dba o to, żeby w odpowiednim czasie na drodze człowieka, którym się opiekuje, stawali właściwi ludzie."


Polecam Wam serdecznie tę książkę. Jestem pewna, że Wam się spodoba i autorka wleje w wasze serca miłość i klimat świąt tak, jak to zrobiła ze mną.

Moim marzeniem jest przeczytać kontynuację tej historii. Jestem bardzo ciekawa jak potoczą się losy Michaliny, Neli, Konstantego i...Klary! Pani Magdo, jeśli Pani to czyta - błagam o kontynuację. 

"Anioła do wynajęcia" możecie kupić w świetnej cenie w księgarni Nieprzeczytane.pl