niedziela, 30 października 2016

K.N.Haner - "Na szczycie II - Gra o miłość"
























Kontynuacja historii szalonej i kontrowersyjnej miłości Rebeki i Sedricka.
Cudowne wakacje Reb i Seda dobiegają końca. Czy powrót do rzeczywistości okaże się równie bolesny jak to, że Rebeka będzie musiała przetrwać rozstanie z ukochanym? Czy niedaleka przeszłość i wspomnienia z dzieciństwa nie będą przeszkodą w budowania szczęścia?
Uczucie, które połączyło tych dwoje, ponownie zostanie wystawione na próbę. Demony przeszłości powrócą, a wróg nigdy nie zapomina. Gra toczyć się będzie o najważniejszą stawkę. O miłość.


"Na szczycie" przeczytałam od razu przy okazji premiery i nie mogłam się doczekać kontynuacji. Dość długo kazano nam na nią czekać, ale gdy tylko otrzymałam taką możliwość, zabrałam się za czytanie od razu. I zabrało mi to dwa popołudnia. 

Historia wciągnęła mnie od pierwszych stron. Nie mogłam przestać czytać, nie sposób się było od niej oderwać. Wakacje na Karaibach właśnie się skończyły i trzeba wracać do rzeczywistości. To dla Seda i Reb oznacza jedno - rozłąkę. Sedrick wraca w przerwaną trasę koncertową, Rebeca ma się opiekować małą córeczką Simona i Kary. Gdy tylko Sed wyjeżdża, na horyzoncie pojawia się przystojny mężczyzna, Thomas, który ma dla dziewczyny propozycję nie do odrzucenia. Jednak, czy jest to bezinteresowna propozycja? Tego musicie dowiedzieć się sami czytając tę powieść. 
























Powiem tak. Książka podobała mi się, czytałam ją, nie mogąc się oderwać. Historia porwała mnie, zatopiłam się w życiu Rebecci i Sedricka. Autorka napisała naprawdę mocną książkę, działo się w niej wiele. Coś, czego się nie spodziewałam. Myślałam, że już nic nie może mnie zaskoczyć, a tu jednak. Zaskoczenie jednak było bardzo pozytywne, gdyż nie było tam zbyt dużo słodkości i sielanki. 

Było jednak coś, co mi się nie podobało. Główni bohaterowie naprawdę mnie denerwowali. A zwłaszcza Reb, którą miałam niejednokrotnie ochotę udusić własnymi rękoma, gdyby tylko było to możliwe. Decyzje, które podejmowała, wszystko to, co robiła wkurzały mnie okropnie. Ale można to przeżyć, potem już nawet nie zwracałam na to uwagi, bo nie było czasu. Tyle się działo, akcja tak szybko się toczyła. I oczywiście nie mogło zabraknąć zwrotów akcji i zakończenia, które mnie dobiło i teraz tym bardziej nie mogę się doczekać kolejnego tomu, który (jak przypuszczam) rozwali mnie. 

























"Na szczycie. Gra o miłość" nie jest to może pozycja górnych lotów, ale niewątpliwie można się przy niej zreaksować. A mnie ostatnio wyłącznie o to chodzi. Chcę się zrelaksować, odpocząć, więc jest to dobra książka, gdy nie oczekujecie od niej niczego ponad to. 

Czytaliście pierwszą część? Koniecznie musicie przeczytać drugą!

6 komentarzy:

  1. Och, jak ja nie trawię irytujących bohaterów! Chyba odpuszczę sobie tę serię, bo w kolejce czeka zbyt wiele powieści, które wydają się ciekawsze.

    OdpowiedzUsuń
  2. Raczej nie planuję poznać tej historii w najbliższej przyszłości.

    OdpowiedzUsuń
  3. Mnie także strasznie irytowała Reb. Czasami miałam ochotę porządnie zdzielić jej po głowie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Coś te główne bohaterki strasznie irytują w tych nowościach wydawniczych :D Twórczości K.N. Haner jeszcze nie znam, chociaż to nazwisko - czy raczej pseudonim - wraca do mnie coraz częściej i bardzo jestem ciekawa, o co tyle szumu. Tym bardziej, że opinie na temat jej książek są z reguły podzielone. Nie ma co, muszę się przekonać na własnej skórze, czy te powieści przypadną mi do gustu :)
    Pozdrawiam,
    rude-pioro.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. NIe czytałąm tej książki, muszę nadrobić I tom. Jednak z braku czasu, nieprędko to się stanie.

    OdpowiedzUsuń

Cześć!
Bardzo się cieszę, że tutaj jesteś. Chciałabym, abyś podzielił(a) się swoim zdaniem na temat przeczytanego postu. Będzie mi bardzo miło.