sobota, 8 października 2016

Jojo Moyes - "Kiedy odszedles"

Nie myśl o mnie za często…
Po prostu żyj dobrze.
Po prostu żyj.
Will

Tyle że Lou nie ma pojęcia, jak to zrobić. I trudno jej się dziwić.

A jednak Kiedy odszedłeś to nie tylko historia o podnoszeniu się po utraconej miłości, lecz także inspirująca opowieść o nowych początkach. Pamiętając o obietnicy złożonej ukochanemu, Lou stara się znajdować nowe powody, dla których warto czekać na każdy kolejny dzień.

Will odszedł, z czym Lou nie może się pogodzić, lecz pamięta o słowach ukochanego, które zostawił jej przed śmiercią. "Po prostu żyj." Niby nic wielkiego, a dla niej trudne do wykonania. Cały czas wspomina chwile spędzone z Willem i nie potrafi się otrząsnąć. Nie umie również zainteresować się nikim innym. Na jej drodze staje również dziewczyna, Lily. Roztrzepana nastolatka, która uciekła z domu i postanowiła odnaleźć Lou. To, kim okazała się być dziewczyna, zaskoczyło mnie co nie miara.

Pierwszej części nie czytałam, przyznaję. Historię znam jedynie z filmu, w którym jestem zakochana! Historia bardzo wzruszająca i zarazem piękna. Tego samego oczekiwałam po kontynuacji. Pięknej historii, wciągającej, wzruszającej. Niestety. Nie udało się. Nie tym razem. 

Historia była dla mnie trochę nie do końca dobra, czasem nudnawa. Okej, czasem śmiałam się, czasem byłam smutna czytając ją, jednak to nie było to, czego po niej oczekiwałam. A może miałam zbyt wygórowane oczekiwania? Nie wiem. Wiem tylko, że nie jestem jej fanką. 
Czasem miałam wrażenie, że ta książka jest napisana na siłę, jakby autorka zupełnie nie miała na nią pomysłu, a pisała tylko dlatego, że czytelniczki oczekiwały kolejnych losów Lou. Duża część tej książki jest oparta na żałobie Lou po stracie ukochanego. Z jednej strony to normalne, z drugiej jednak mam wrażenie, że to ona zdominowała całą tę książkę. 

Coś, co mi się podobało, to wprowadzenie postaci Lily, dość niespodziewanej osoby w życiu Lou. Jednak, gdzie pojawiała się Lily, tam zawsze się coś działo. Była jakaś akcja, to tylko ona trzymała mnie przy tej książce. 


Poza tym, jak dla mnie trochę za bardzo dołująca. Niestety nie wciągnęła mnie, nie czytało mi się jej jakoś specjalnie dobrze. Trochę mnie to zraziło do tej autorki. Tak jak wspominałam, pierwszej części nie czytałam, ale chcę ją nadrobić. Jestem ciekawa, czy okaże się lepsza, czy porównywalnie i po prostu styl i język autorki mi nie odpowiada.