piątek, 30 września 2016

Thomas Morgenstern - "Moja walka o każdy metr"

"Bałem się przed każdym skokiem, ale mimo to skakałem. Kochałem to".

Kiedy obudził się w szpitalu, nic nie pamiętał. Czuł tylko przeszywający ból i paraliżujące pieczenie twarzy. Kilka godzin wcześniej w Kulm przeżył dramatyczny upadek, po którym cały narciarski świat na moment wstrzymał oddech.
Mimo że do igrzysk w Soczi pozostał niespełna miesiąc, zdecydował, że musi tam wystartować. Rehabilitacja, powrót do formy, ale przede wszystkim walka ze strachem. Z poczuciem, że może już nigdy nie zobaczyć swojej córeczki Lilly…
W tej książce Thomas Morgenstern przypomina swoje zwycięskie skoki, opowiada o rywalizacji z Gregorem Schlierenzauerem, tłumaczy, dlaczego nienawidzi skoczni w Planicy, i wyjaśnia, czemu postanowił rozstać się z Kristiną.
Po raz pierwszy zdradza też, co naprawdę czuje skoczek narciarski. Jakie myśli towarzyszą mu, gdy z ogromną siłą uderza o twardy zeskok. I co dzieje się w jego głowie, gdy po kolejnych upadkach ponownie siada na belce

Biografie to gatunek, który czytam naprawdę bardzo rzadko, a gdy już to się zdarza, to wybieram właśnie biografie sportowców, którzy w jakimś stopniu mi imponują. Gdy tylko dowiedziałam się o premierze biografii Thomasa Morgensterna, wiedziałam, że koniecznie będę musiała ją przeczytać. 

"Każdy upadek coś w tobie pozostawia. Czasami blizny, często ból, zawsze wspomnienia."

Nigdy nie byłam jakąś wielką fanką sportów i skoków narciarskich, jednak czasem zdarzało mi się je oglądać z rodzinką w zimowe popołudnia czy wieczory. I mimo, iż zawsze kibicowałam Polakom, czy to Małyszowi, czy Stochowi, tak zawsze moim ulubieńcem zagranicznym był Thomas Morgenstern. Moglibyście zapytać dlaczego, ale nie potrafiłabym odpowiedzieć na to pytanie. 

Teraz jednak wiem więcej. Wiem, kim on tak naprawdę jest i jaki jest. I to wszystko dzięki tej książce, którą naprawdę musicie przeczytać bez względu na to, czy jesteście fanami skoków narciarskich, czy też nie.

Bo to nie jest biografia jak wszystkie inne. Po pierwsze - jest napisana przez samego Thomasa, co nie zdarza się zbyt często. Thomas w swojej biografii opowiada nam o swojej karierze, nie tylko końcówce (chociaż o tym najwięcej), ale również o początkach. O tym, jak to się rozpoczęło, jak wyglądały jego pierwsze skoki. Niemniej jednak najwięcej czasu poświęca ostatnim sezonom, w których uczestniczył jako zawodnik. Opowiada również o tym, dlaczego postanowił zrezygnować. Dokładnie tłumaczy się z tego, co postanowił. Mówi o wszystkim co przeżył, czego doświadczył. 

"To piękne, jeżeli już samą obecnością możesz sprawić komuś radość."

Pisząc tę książkę, chciał prawdopodobnie wytłumaczyć się fanom dlaczego tak zdecydował, dlaczego postanowił zrezygnować z kariery. Chciał również pewnie odpowiedzieć na plotki i niedopowiedzenia na swój temat. I zrobił to w świetnym stylu. Nie dość, że tę biografię czyta się dosłownie jak dobrą powieść, to jeszcze możemy poznać go bardzo dobrze.

Thomas opowiada o sobie i swojej karierze bardzo naturalnie, bez żadnych niepotrzebnych ubarwień. Właśnie dzięki temu możemy poznać go jako zdeterminowanego, wytrwałego, utalentowanego  i pełnego odwagi sportowca, jak również szczerego, otwartego i wrażliwego człowieka.
Na koniec powiem Wam tyle: polecam, polecam, zdecydowanie polecam! Jestem pewna, że nie będziecie żałować tego wyboru.

Książkę możecie kupić w promocyjnej cenie w Księgarni Tania Książka, Polecam!


środa, 28 września 2016

PREMIERA "Uratuj Mnie" #TheLastRegretTeam + KONKURS

Witajcie kochani!
Dzisiaj swoją premierę ma książka "Uratuj Mnie", Ani Bellon którą mogłam przeczytać i zrecenzować przedpremierowo i którą bardzo, ale to bardzo Wam polecam. Na Blasku mogliście zapoznać się z moimi ulubionymi cytatami z książki i przeczytać wywiad z Anią, a nadal możecie zadawać pytania pod wywiadem, a Ania na nie odpowie! 
Dzisiaj mam dla Was konkurs. Jeden tutaj, drugi na Facebooku w tym samym czasie, więc jeśli chcecie zwiększyć swoje szanse na wygraną, zapraszam na Fanpejdża Blasku Książek



Zasady konkursu:

1. Organizatorkami konkursu jest administratorka bloga Blask Książek, a sponsorem nagrody jest  wydawnictwo OMGBooks. 
2. Do wygrania książka - "Uratuj Mnie" - 1 egzemplarz
3. Konkurs trwa od 28 września do 10 października. Zgłoszenia wysłane po terminie, nie będą brane pod uwagę!
4. By wziąć udział w konkursie nie trzeba być publicznym obserwatorem bloga.
5. Ze względu na fakt, iż nie wszyscy posiadają Facebooka, niewymagane jest polubienie fanpejdża Blasku Książek, niemniej, byłybyśmy wdzięczne. (Najpierw to właśnie tam ukażą się wyniki konkursu)
6. Będzie nam bardzo miło, jeśli wstawicie podlinkowany baner konkursowy na swojego bloga, opublikujecie na Facebooku, czy gdziekolwiek, by wieść o konkursie dotarła do większej ilości osób. 
7. By wziąć udział w konkursie należy zamieszkiwać Polskę, bądź posiadać adres korespondencyjny w granicach naszego państwa.
8. Zgłoszenie (zadanie konkursowe) należy wysłać w komentarzu.
9. E-mail, nick, bądź w przypadku osób anonimowych imię i nazwisko, "Biorę udział w konkursie" oraz odpowiedź na zadanie konkursowe, należy wpisać w komentarzu pod tym postem. Zgłoszenia gdziekolwiek indziej, nie będą brane pod uwagę!
 
Zadanie konkursowe: 
Podziel się ze mną w komentarzu swoim ulubionym cytatem / opisem / myślą związaną z przyjaźnią (z książki, filmu, piosenki, albo może być wymyślona przez Was) i powiedz, dlaczego go tak lubisz. 

Forma zgłoszenia zależy od Was. Może być to po prostu napisana myśl, może być ona przedstawiona graficznie. To już należy do Was. Zgłoszenia przyjmuję TYLKO w komentarzach!

Na koniec zapraszam Was na mojego instagrama
 

poniedziałek, 26 września 2016

Akcja wywiad: Anna Bellon #TheLastRegretTeam

Witajcie kochani!
Dzisiaj przychodzę do Was z wywiadem z Anną Bellon, autorką "Uratuj Mnie", której recenzję i cytaty pochodzące z niej mogliście ostatnio przeczytać na blogu. Postanowiłam dowiedzieć się o niej czegoś więcej, dlatego zaprosiłam Anię do wywiadu.

Kilka najważniejszych słów o Tobie. 
Nazywam się Ania Bellon i aktualnie cieszę się ostatnimi miesiącami, które mi pozostały do zakończenia wieku nastoletniego. Na co dzień studiuję, w wolnych chwilach piszę (w te mniej wolne też), oglądam mecze hokeja lub czekam na rozpoczęcie sezonu, przez co wakacje nie są już tak przyjemne. Rzadko można mnie spotkać bez słuchawek, bo muzyka towarzyszy mi wszędzie - nawet teraz.
 
Od czego zaczęła się Twoja przygoda z pisaniem? Skąd w ogóle pomysł, aby zacząć pisać i publikować? 
Moja przygoda z pisaniem zaczęła się bardzo banalnie, bo od pracy domowej - musieliśmy napisać baśń. Spodobało mi się to i szybko się w to wkręciłam. Przez jakiś czas pisałam wiersze, potem opowiadania, aż w końcu zapisywałam całe zeszyty różnymi szkicami czegoś dłuższego, ale dopiero za ,,Uratuj mnie" wzięłam się tak na poważnie. Gdy trafiłam na Wattpad, nie rozważałam jeszcze publikowania, a ta myśl zakiełkowała we mnie dzięki rozmowom z jedną z autorek fanfiction, z którą zresztą do tej pory mam kontakt. Jej krótkie "Czemu nie?" potraktowałam chyba wtedy jak wyzwanie, bo jeszcze tego samego wieczoru napisałam prolog, zainspirowana ,,I had me a girl" The Civil Wars.

W czym Wattpad jest lepszy od np. bloga? Na blogu również mogłabyś publikować swoje powieści.
 Wattpad jest dla mnie po prostu wygodniejszy. Szukanie blogów w zakładkach kończyło się zwykle u mnie tym, że albo coś mi ginęło, albo nie pamiętałam gdzie skończyłam... Nawet obserwowanie i Bloglovin' nie rozwiązywały u mnie tego problemu, jestem na to trochę zbyt roztrzepana. Na Wattpadzie zaczynałam jako czytelnik i stwierdziłam, że jeśli dla mnie jest to wygodniejsze, to może i dla moich potencjalnych czytelników takie będzie.

I prawdopodobnie tak było, skoro Twoja książka uzyskała ponad milion odsłon. Spodziewałaś się tego?
W życiu! Do tej pory pamiętam swoją ekscytację, gdy pojawili się pierwsi czytelnicy i przez całkiem długi czas pisałam dla dosłownie garstki osób, które się w jakiś sposób udzielały. Im bliżej końca byłam, tym czytelników pojawiało się coraz więcej, jednak nawet gdy wstawiłam epilog, nic nie zapowiadało tego, że kiedyś przebiję milion. 


Jak się czułaś, gdy okazało się, że Twoje dzieło jest tak chętnie czytane i tak dobrze odbierane przez czytelniczki?
Na początku trochę dziwnie. Zawsze byłam samokrytyczna, jeśli chodzi o moje pisanie. Potrafię po pięć razy pisać ten sam akapit lub napisać coś jednego dnia, a następnego usunąć z tego połowę i zaczynać od nowa. Z czasem jednak przyszła radość, a ja czułam się coraz bardziej zmotywowana, żeby dalej pisać i się rozwijać, skoro wszystko wskazywało na to, że jestem na dobrej drodze.
 
Opowiedz mi i czytelnikom, jak to było z wydaniem  "Uratuj Mnie". Wiem, że to było jedno z Twoich marzeń.
Rzeczywiście, marzyłam o wydaniu książki przez długie lata, choć na początku nie brałam "Uratuj mnie" pod uwagę. Dopiero pod koniec zaczęłam myśleć, że może jednak warto byłoby spróbować. Jakiś czas plik odleżał na komputerze, zanim w końcu postanowiłam go wydrukować i dać maszynopis do przeczytania mojemu poloniście. Gdy uzyskałam jego aprobatę, zaczęłam zastanawiać się, co zrobić dalej i w końcu trafiłam na agencję literacką Macadamia. Tym sposobem rozpoczęłam współpracę z Kamilą Kanafą, która stała się dla mnie przewodnikiem i ogromnym wsparciem, bo nie ukrywam, że w wieku osiemnastu lat czułam się trochę jak dziecko we mgle. Jednak nawet wtedy miałam momenty zwątpienia, a podpisanie umowy ze Znak Literanova przeszło moje najśmielsze oczekiwania.

Dlaczego Pittsburgh i zagraniczne imiona? 
Od jakichś czterech lat jestem zafascynowana hokejem na lodzie. W sumie zaczęło się od Zimowych Igrzysk Olimpijskich w Soczi. Za kapitanem drużyny kanadyjskiej, Sidneyem Crosbym, trafiłam na drużynę NHL, której również jest kapitanem - Pittsburgh Penguins. Raz wstałam o pierwszej w nocy, żeby obejrzeć mecz, potem kolejny i wkręciłam się na całego. Już nawet przestałam zważać na to, że muszę zarywać noce, kompletnie się zakochałam w dynamice tego sportu, a Pensi stali się moją ulubioną drużyną. Okazało się jednak, że miłością zapałałam nie tylko do hokeja, a także do Pittsburgha, którego panoramę widywałam przy okazji każdego meczu domowego. Miasto Mostów wybrało się więc w sumie samo, a do niego powstała fabuła, nie na odwrót. Z radością też przemyciłam trochę Albuquerque, w którym mieszkał przez jakiś czas mój tata. Zagraniczne imiona przyszły więc razem z miejscem.
 

Łał. Widać, że naprawdę jesteś tym tematem zafascynowana i znasz się na tym. A jak udało Ci się wykreować tak cudownych bohaterów? Czym się kierowałaś? Co Cię inspirowało?
Starałam się stworzyć ludzi, których mogłabym mijać codziennie na ulicy, z którymi nawet mogłabym się przyjaźnić. Traktowałam ich jak ludzi z krwi i kości z nadzieją, że uda mi się to przełożyć na słowa. Inspiracji szukałam wszędzie, ale największą zawsze są dla mnie ludzie. Od kiedy piszę, baczniej obserwuję ludzkie reakcje, gesty, mimikę... Na co dzień każdy z nas przeżywa różne sytuacje i radzi sobie z różnymi problemami, więc skoro nasze życie nie jest idealne, to książkowych bohaterów też nie może być pasmem szczęścia, gdzie problemy rozwiązują się same. Dużo dała mi też muzyka -  bezkresne źródło inspiracji.

I naprawdę udało Ci się to. Bohaterowie "Uratuj Mnie" są zdecydowanie prawdziwi i tacy, których mogłabym spotkać w prawdziwym życiu.   A co sprawia Ci największą trudność w pisaniu?
Chyba największą trudność sprawiają mi sceny, w których jest dużo skrajnych emocji. Zawsze nawiązuję z moimi bohaterami pewną wieź, żeby móc wczuć się w ich własne emocje i oddać je tak dobrze, jak tylko potrafię. Przy "Uratuj mnie" zdarzało mi się ze złością zamykać klapę laptopa lub odchodzić na chwilę od pisania, żeby pójść pobiegać i ochłonąć, szczególnie przy scenach Mai.


Wiadomo już coś na temat kolejnych części? Kiedy będą wydane?
 Aktualnie pracuję nad poprawkami drugiej części, ale trudno mi w tym momencie podać jakikolwiek termin, nawet taki orientacyjny. To samo tyczy się kolejnych części.

Masz zaplanowane może jakieś spotkania autorskie, gdzie będzie Cię można spotkać, zamienić kilka słów i zdobyć autograf? 
29 października będzie można spotkać mnie na tegorocznych Targach Książki w Krakowie. Swoje "pięć minut" będę miała o godzinie 15 wraz z Agatą Czykierdą-Grabowską, jak wynika ze wstępnych ustaleń z wydawcą.

 Cudownie! W takim razie możesz się mnie tam spodziewać. Nie przepuszczę takiej okazji! :)  Już na koniec... Trzy książki (no, dobra, niech będzie, trzech autorów), które mogłabyś polecić moim czytelnikom, to...?
Fantastycznie, nie mogę się doczekać :) Wybieranie ulubionych książek to jak wybieranie ulubionych dzieci, ale niech będzie... Zdecydowanie uwielbiam Kim Holden i jej ,,Promyczka", druga część zupełnie rozłożyła mnie na łopatki, w życiu tyle nie płakałam nad książką. Bardzo lubię też pióro Tarryn Fisher, jej seria "Love me with lies" to miły powiew świeżości przy wysypie cukierkowych romansów, więc zdecydowanie polecam "Mimo moich win". I skoro w "Uratuj mnie" wspomniałam, to tutaj powtórzę - "Maybe Someday" Colleen Hoover, której raczej nikomu przedstawiać nie trzeba.

Z mojej strony to tyle. Jeśli wy chcielibyście się czegoś więcej dowiedzieć o Ani, pytajcie w komentarzu. Ania z przyjemnością odpowie na Wasze pytania!

piątek, 23 września 2016

Prosto z..."Rodzinne sekrety" Krystyny Mirek

Witajcie!
Kolejna porcja cytatów dla Was, tym razem z drugiego tomu sagi rodzinnej - Jabłoniowy Sad - "Rodzinne sekrety". Mam nadzieję, że wybrane przeze mnie cytaty przypadną Wam do gustu. Dajcie znać, który najbardziej Wam się spodobał!


















"Piękne chwile przychodzą znienacka, nie da się ich do końca wyreżyserować. Jedynym sposobem, by ich nie przegapić, jest po prostu być obok."

"Prawdziwa miłość ma swoją cenę. Kiedy raz spróbujesz smaku tego wyjątkowego połączenia dwóch osób, które niespodziewanie zaczynają tworzyć całość, już nigdy nie pragniesz innego związku."

"Są zamki, które można otworzyć na wiele sposobów. Wytrychem czy nawet swykłą spinką do włosów, ale bywają też takie, do których pasuje wyłącznie jeden klucz. Istnieją też takie serca, do których trafić może tylko jeden człowiek. Jeśli się go straci, pozostaje już tylko samotność."

















"Czasem dobrze jest dostać od życia mocnego kopa w tyłek, może cię on wyrzucić a nową drogę, której sam byś nigdy nie znalazł."

"O rodzinę zawsze warto walczyć, choćby nie wiem co."

"Uczuć się nie zapomina. Niektóre same mijają, ale inne zostają aktualne na zawsze, zwłaszcza pierwsza prawdziwa miłość. Nawet jeśli ta miłość przyszła późno."

















"Miłość to energia. Czasem rozprasza cię tak bardzo, że trudno ją dostrzec. Ale to jeszcze ie znaczy, że zniknęła. Po prostu jej nie widzisz. Wystarczy jednak pozbierać te wszystkie kawałki i znów ułoży się w całość."

"Ktoś, kto wymyślił miłość był chyba pijany. Inaczej dobrze by się zastanowił, zanim wypuściłby w świat taką wybrakowaną usługę."

"To nigdy nie mija - pomyślała Maryla. Można mieć czterdzieści lat, własne życie, dzieci i poglądy, a ciepłe kakao przygotowane dłonią kochającej mamy, zawsze ma kojącą moc. I jest wciąż potrzebne"

wtorek, 20 września 2016

Krystyna Mirek - "Rodzinne sekrety. Jabłoniowy Sad."

Krystyna Mirek to pisarka, której twórczość uwielbiam. To dzięki niej zaczęłam czytać książki polskich autorów. Nic więc dziwnego, że każda nowa książka przez nią wydana, od razu znajduje miejsce na mojej półce. "Rodzinne sekrety" długo czekały na swoją kolej. Wcześniej nie było odpowiedniego momentu, aby się za nią zabrać. Dopiero, gdy miałam czytelniczy zastój, spróbowałam sięgnąć po nią. I wiedziałam, że będzie to dobry wybór. Chociaż nie sądziłam, że aż tak dobry. 



"Rodzinne sekrety" to druga część losów rodziny Zagórskich, których mogliśmy poznać w książce "Szczęśliwy dom". 

Burza i zawierucha, która niespodziewanie nadeszła nad domem Zagórskich, zniszczyła sad i doprowadziła do tego, że z jabłek, które rosły na drzewach prawie nic nie zostało. Dodatkowo, gdyby tego było mało, w rodzinie Zagórskich również zaczęło dziać się nieciekawie. Alfred, brat Jana niespodziewanie wraca do Polski po wielu latach nieobecności. To może oznaczać tylko jedno - kłopoty. Księgarnia, dom, sad - wszystko to jest bardzo bliskie sercu Jana i bez nich nie potrafi wyobrazić sobie życia. Kłopoty finansowe, które spadają na niego zmuszą go do podjęcia bardzo trudnej decyzji. I właśnie to spowoduje prawdziwą rewolucję. Córki, idąc za śladem ojca, postanawiają zawalczyć o to, na czym im najbardziej w życiu zależy. 

Aniela, samotna mama Ani wyrusza do Warszawy, aby odnaleźć mężczyznę, w którym kiedyś, przed laty zakochała się i o którym do tej pory nie może zapomnieć. Maryla natomiast postanawia zawalczyć o prawdziwą rodzinę dla swoich chłopców. Jan również decyduje się na bardzo odważny krok, którego zdecydowanie się po nim nie spodziewałam!

"Rodzinne sekrety" to kontynuacja losów rodziny Zagórskich. Tym razem autorka skupiła się głównie na Anieli i Maryli i to im poświęciła najwięcej miejsca w powieści.
Aniela, to zdecydowanie moja ulubienica, dlatego też ten tom tak bardzo mi się podobał. Bardzo cieszyłam się, że mogłam poznać trochę bardziej tę bohaterkę. Aniela to matka samotnie wychowująca swoją siedmioletnią córkę, Anię. Nikt nie wie, kim jest ojciec dziewczynki. Kobieta nigdy nikomu nie powiedziała nic na jego temat. Wiemy tylko, że nadal bardzo go kocha i nie potrafi przestać o nim myśleć. Dlatego wyjeżdża do Warszawy, aby spotkać się z nim. Co z tego wyniknie, musicie dowiedzieć się już sami. Nie mogę Wam nic więcej zdradzić, ale gwarantuję Wam, że warto!


 Maryla natomiast to matka wychowująca dwójkę synów. Rozstała się z mężem, rzuciła go, a po jakimś czasie zaczęło do niej docierać, że to chyba nie był dobry pomysł. Wszystkie związki, w jakie wchodziła z mężczyznami, zawsze szybko się kończyły. Nie wiedziała dlaczego. Dopiero po jakimś czasie uzmysłowiła sobie, dlaczego tak jest. O ile Anielę uwielbiam, tak za Marylą nie przepadam (mało powiedziane!).

"Rodzinne sekrety" to podobnie jak pierwsza część, historia opowiadająca losy rodziny Zagórskich. W przeciwieństwie do pierwszego tomu, ten jest bardziej dynamiczny, emocjonujący, a na pewno zdecydowanie mniej sielankowy. Tajemnice z przeszłości, niespodziewane wydarzenia i problemy, jakie życie stawia przed rodziną spowodują, że akcja naprawdę toczy się niesamowicie szybko. Książkę czyta się w obłędnym tempie, na jednym wdechu. Nawet się nie obejrzycie, a już będziecie ją kończyć i z niecierpliwością będziecie wyczekiwać kolejnego tomu, dokładnie tak jak ja.

Sagi rodzinne to książki, które mogłabym czytać cały czas. Wprowadzają one we mnie taki fajny nastrój, który sprawia, że naprawdę ciężko mi jest się oderwać od takich książek. Poruszają problemy, które mogą naprawdę spotkać kogoś z nas w prawdziwym życiu. A jeśli jeszcze autorką jest pani Krysia, to musi być hit, bo u niej wszystko jest perfekcyjne! Cudowni bohaterowie, zupełnie nieprzerysowani, tacy, których możesz minąć na ulicy, tak samo historia, którą autorka przedstawiła mogłaby zdarzyć się każdemu z nas. Prawdziwe problemy, które zdarzają się na każdym kroku, sprawiają, że książkę czyta się jeszcze lepiej. Poza tym wspaniałe pióro autorki tylko dodaje uroku tym książkom i dzięki temu nie można się od niej oderwać.

Polecam tę książkę dosłownie wszystkim, a zwłaszcza tym, którzy chcą przeczytać o czymś, co w życiu jest naprawdę ważne. Miłość, przyjaźń, rodzina i stosunki w niej panujące. Autorka zwraca uwagę na to wszystko i stara się, abyśmy nie zapomnieli co w życiu tak naprawdę jest najważniejsze. To piękna lekcja życia zawarta w prawie 400 stronach, którą powinniście przeczytać, zastanowić się nad nią i wziąć do serca. 

sobota, 17 września 2016

Prosto z..."Uratuj Mnie" #TheLastRegretTeam

Witajcie kochani!
Dzisiaj przychodzę do Was z cytatami z książki "Uratuj Mnie", której recenzję możecie przeczytać tutaj. Jestem pewna, że gdy zapoznacie się z tymi cytatami, nie będziecie się wahać ani chwili, czy jest sens przeczytać tę książkę. Nie przedłużając, zapraszam! 


"Umierać od środka, to zgubić elementy układanki, która kiedyś była całością. Stopniowo przestawać czuć cokolwiek poza zionącą pustką, by stać się tylko bezużyteczną skorupką. Matrioszką, która - gdy wyciągasz z niej kolejne drewniane laleczki - okazuje się niekompletna, bo brakuje tej ostatniej, najmniejszej. I nie masz pojęcia, gdzie jej szukać."



"Zrozumiałam, że stało się to, przed czym się tak uparcie broniłam. Uzależniłam się od Kylera. Tak po prostu. Nie trzeba znać kogoś długo, aby na stałe ulokował się w naszym życiu. Musi tylko znaleźć drogę prosto do naszego serca, poruszyć wszystkie właściwe struny. Czasem już poznając kogoś, wiesz, że będzie dla ciebie kimś ważnym. I nie mówię tutaj o miłości od pierwszego wejrzenia. Nigdy w nią nie wierzyłam. Wierzyłam natomiast w to, że każdy człowiek spotkany na naszej drodze nie staje na niej przypadkiem."

"Przyjaciel... To tylko słowo, prawda? Ale za nim kryje się osoba. Osoba, która cię nie ocenia, gdy zachowujesz się irracjonalnie. Która popycha cię, gdy brakuje ci odwagi. Ale też taka, która uświadamia ci twoje błędy."
"Bo przyjaciele nie są tylko od pocieszania, gdy użalasz się nad sobą. Są od kopnięcia cię w tyłek, kiedy chcesz się poddać."

"Czasem coś nas przeraża, ale jeśli tak jest... Wtedy częstokroć warto spróbować i wykorzystać każdą szansę, by niczego nie żałować."

"Nawet największy bałagan może zmienić się w coś pięknego. Gdy nadejdzie ten moment, nie cofaj się i zaryzykuj..."

"Gdy w twoim życiu pojawia się ten właściwy chłopak, problemy nie odchodzą jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Przeszłość wciąż jest twoją przeszłością i tak już pozostanie." 

"Gdy życie daje nam drugą szansę, nie możemy jeszcze raz przeżyć przeszłości i naprawić swoich błędów. Możemy za to przeżyć resztę życia tak, jak tego chcemy. Tak, by już niczego nie żałować."

"Nie oglądaj się za siebie, bo to wszystko masz już za sobą. Patrz przed siebie, bo tam są twoja przyszłość i wszyscy, którzy cię kochają." 

"Nie proś życia o wieczność, proś je o to, by po prostu było. Czasem jest złe. Czasem jest wręcz beznadziejnie złe. Ale właśnie wtedy, właśnie wtedy, gdy już gorsze być nie może, może być tylko lepsza. I kiedyś będzie. Jeśli tylko będziesz o nie walczyć." 

"Można było kochać lody Ben & Jerry's. Dziesiąte wcielenie Doktora Who. Ale co innego kochać... kogoś. Bo wtedy "kocham cię" to nie były już tylko słowa. To było zaklęcie. Obietnica."


"Być zakochanym to dobrowolnie oddać komuś część siebie i przyjąć to, co ten ktoś oferuje nam, trzymając to w otwartych dłoniach. I nie dało się tego zamknąć w jednym "kocham". I tak, krócej było powiedzieć właśnie tylko tyle, to jedno słowo. Ale to mogło być też aż tyle, gdy mówiło się to, patrząc komuś w oczy, szepcząc z czułością czyjeś imię."


I jak Wam się podobają? Jeśli macie jakieś swoje ulubione cytaty z tej książki, koniecznie napiszcie je w komentarzu! 

piątek, 16 września 2016

[ZAPOWIEDŹ] Nicholas Sparks - "SPÓJRZ NA MNIE"

SPÓJRZ NA MNIE
(SEE ME)
Nicholas Sparks

tłumaczenie: Maria Gębicka-Frąc
premiera: 28 września 2016 r.
OSIEMNASTA POWIEŚĆ KRÓLA ROMANTYCZNYCH OPOWIEŚCI!



Collin nie miał szczęśliwego dzieciństwa. Wychowywał się i kształcił w szkołach wojskowych, w których był bezlitośnie gnębiony, a i rodzice nie  poświęcali mu uwagi. Stało się to przyczyną jego problemów z panowaniem nad sobą i zatargów z policją.
Maria dorastała w przyjaznym otoczeniu, zawsze czuła wsparcie rodziny i jej doping w trakcie studiów prawniczych oraz na początkach swojej kariery zawodowej.
A jednak, na przekór swoim doświadczeniom, zostają parą. Wkrótce Maria zaczyna dostawać dziwne i przerażające wiadomości od anonimowego prześladowcy. Wydaje jej się, że wie, kto chce zagrozić trwałości ich związku, ale czy ma rację?
„Spójrz na mnie” przypomina nieco wcześniejsze powieści Nicholasa Sparksa, takie jak  „Anioł stróż” czy „Bezpieczna przystań”, w których prosta historia o miłości zmierzała w stronę historii z dreszczykiem. Jednak w przeciwieństwie do poprzednich książek, jest o wiele mniej przewidywalna, ma wiele zupełnie niespodziewanych zwrotów akcji.

SPARKS UMIEJĘTNIE MYLI TROPY, A ZAKOŃCZENIE PRZEWRACA PODEJRZENIA CZYTELNIKA DO GÓRY NOGAMI

Nie wiem jak wy, ale ja jestem bardzo ciekawa tej powieści i już nie mogę się doczekać kiedy będę mogła ją przeczytać!

środa, 14 września 2016

[PRZEDPREMIEROWO] Anna Bellon - Uratuj mnie. The Last Regret #1
























"Normalne życie Mai skończyło się, gdy zginął jej ukochany brat. Pogrążyła się w żałobie, zerwała kontakty z wszystkimi przyjaciółmi. Liczyły się tylko książki i muzyka.
Prawdziwe życie Kylera może się dopiero zacząć. Gdy skończy liceum, przestanie się przeprowadzać, zmieniać szkoły, gdy uwolni się od toksycznego ojca. Na razie jedyną ucieczką pozostaje muzyka. I prowokowanie otoczenia napisami na koszulkach.
W nowej szkole Kyler poznaje Maię. I postanawia się z nią zaprzyjaźnić. Ale czy dziewczyna, która odtrąca od siebie wszystkich, jest na to gotowa? Czy Kyler ma w sobie tyle siły, by nie odpuścić?
I czy to na pewno przyjaźń?"

Ostatnimi czasy trafiam na debiuty, które zdecydowanie mogę, a raczej muszę polecić innym. Tym razem jest to powieść polskiej autorki (!), która zasłynęła tą powieścią na Wattpadzie. To właśnie tam Ania zaczęła publikować wymyśloną przez siebie historię i szybko zyskała rzeszę fanów! Czytelnicy pokochali ją za nietuzinkowych bohaterów, cudowną historię i styl pisania, którymi oczarowała tysiące osób. 
Wattpad do platforma, w której użytkownicy mogą zamieszczać swoje opowiadania, pisać komentarze pod innymi historiami i czytać inne. Jest to idealne rozwiązanie dla osób, które marzą o wydaniu książki. Dzięki Wattpadowi została wydana np. seria After, której jeszcze nie miałam okazji przeczytać, ale już niebawem to nadrobię, a teraz "Uratuj mnie", która jest wspaniała!






















Gdy otrzymałam możliwość recenzowania i otrzymania tytułu ambasadorki "Uratuj mnie" byłam przekonana, że Anna Bellon to jakaś kolejna zagraniczna autorka, która swoją powieścią podbija świat, a ja o niej jeszcze nie słyszałam. Do głowy by mi nie przyszło, że Ania jest Polką.  Tak samo przy czytaniu. Dopiero gdy skończyłam czytać, zainteresowałam się tym kim jest autorka tej cudownej powieści. I zaskoczyło mnie nie tyle, że to Polka,  bardziej to, że dziewiętnastoletnia! 

Z mojej reakcji możecie wywnioskować, że "Uratuj mnie" to książka na miarę tych zagranicznych. Wiele się słyszy i mówi, że polscy autorzy odbiegają od tych zagranicznych. Jednak Anna Bellon i jej książka "Uratuj mnie" całkowicie temu zaprzecza. Przysięgam, że byłam w wielkim szoku, gdy dowiedziałam się, że autorką jest Polka. Wiecie co to była za duma? Teraz chciałabym, żeby to samo przeżyli to Ci, którzy tak bardzo krytykują polską literaturę. Żeby przeczytali tę książkę i dopiero potem ocenili to, czy naprawdę Polacy piszą tak źle. A nie piszą. Ja się o tym przekonałam już dawno temu i uwierzcie, że z większą chęcią sięgam po polskie tytuły, niż po zagraniczne! 






















Kolejna polska powieść new adult. Polscy autorzy coraz częściej decydują się napisać tego typu książkę, bo wiedzą, że czytelnicy je uwielbiają, głównie płci żeńskiej, nie oszukujmy się. Mimo, iż można by było przypuszczać, że wszystkie tematy zostały już wyczerpane, a kolejne książki, które powstają niczym grzyby po deszczu, są marnymi kopiami pierwowzorów, nie jest tak. Przynajmniej nie przy tej książce. Autorka zadbała o wszystko. Pomysł, który zakorzenił się w jej głowie był naprawdę obłędny. Historia przedstawiona w powieści uwiodła mnie, dosłownie. Nie mogłam przestać o niej myśleć przez długi czas. Z niecierpliwością wyczekuję jakiejkolwiek informacji odnośnie drugiej części. 

Mam tylko jedną jedyną uwagę do tej książki, ale to tylko dlatego, że chciałabym się jednak do czegoś przyczepić, żeby nie było zbyt kolorowo (chociaż i tak będzie, wiem). Chodzi o imiona głównych bohaterów i miejsce akcji. Skoro książka napisana została przez Polkę, szkoda, że zarówno imiona jak i miasto, w którym rzecz się dzieje, nie są polskie. Wiem, że mogłoby się to udać, chociaż biorąc za przykład książkę Agaty Czykierdy-Grabowskiej i jej "Jak powietrze", w której do dzisiaj jestem zakochana i jest to jedna z moich ulubionych książek przeczytanych w tym roku. 






















Książka napisana jest rewelacyjnie. Zarówno fabuła, historia jaką przekazuje nam autorka, cudowni bohaterowie (zwłaszcza Kyler, na którego punkcie oszalejecie tak jak ja!), których wykreowała i relacje między nimi sprawiają, że książka powala na kolana. A gdy do tego dodamy jeszcze przyjemny w odbiorze język i styl, jakim posługuje się autorka, otrzymamy powieść, od której nie można się oderwać. 

Nie mogłabym zapomnieć oczywiście o podziękowaniu dla Pani Justyny Mroczek z wydawnictwa OMGBooks, która tak pięknie zajmuje się promowanymi tytułami. Nasza współpraca zarówno przy "Jak powietrze", tak również teraz, przy "Uratuj mnie" to sama przyjemność! Oby więcej takich cudownych ludzi. 

Wydawnictwo wpadło na cudowny pomysł obdarowania nas, blogerki, które włączyły się w promowanie tego tytułu i zostały ambasadorkami, wspaniałym prezentem, jakim jest koszulka z logiem "The Last Regret Team" - dokładnie taką samą, jaką możecie podziwiać na okładce. Cudowna niespodzianka, za co serdecznie dziękuję!

Polecam tę książkę wszystkim, bez względu na wiek, bez względu na uprzedzenia do polskich autorów. Spróbujcie, przeczytajcie, zobaczcie, że warto!






czwartek, 8 września 2016

Magda Stachula "Idealna"



Anita prawie nie wychodzi z domu. Podgląda ludzi przez kamery miejskiego monitoringu. To jej okno na świat, które pozwala kontrolować wszystko i wszystkich. I zapomnieć o sypiącym się małżeństwie oraz dziecku, które bardzo chciałaby mieć. 
Pewnego dnia znajduje w szafie sukienkę, której nie kupiła. Później szminkę, która jej nie pasuje. Potem wydarza się coś jeszcze…
Ktoś wie o niej wszystko. I powoli realizuje swój plan.
 
Anita jest młodą kobietą, która bezskutecznie stara się zostać matką. Adam - mąż Anity nie może dłużej znieść obsesyjnego starania się o dziecko. Ich związek staje pod wielkim znakiem zapytania. Małżeństwo nie potrafi ze sobą rozmawiać, mijają się bez słowa lub kłócą o najdrobniejszą rzecz. 
 
Kobieta oprócz wizyt u ginekologa i kilku wypadów do sklepu prawie nie wychodzi z domu. Świat ogląda przez oko kamery, jej ulubionym miejscem jest Praga, którą zwiedza przez kamerę umieszczoną w pociągu. Podróżuje wirtualnie z pasażerami pociągu i poznaje pewną ciekawą parę, na którą niecierpliwie czeka za każdym razem patrząc w ekran komputera. 
 
Staranie o dziecko i ciągłe konflikty w domu doprowadzają do wielu nieprzemyślanych decyzji, które skomplikują życie pary, szczególnie kiedy na horyzoncie pojawia się inna kobieta...
 
Marta nie pojawia się w ich życiu przypadkiem. Ma skrupulatnie opracowany plan, niestety Anita ani Adam nie zdają sobie z tego sprawy i stają się coraz łatwiejszymi ofiarami... Ta kobieta postawiła sobie za cel doprowadzić swój plan do końca i nic ani nikt nie jest w stanie jej powstrzymać. 
 
Sami musicie zobaczyć jak kończy się ta historia, ja przekonałam się o tym bardzo szybko - dwie nieprzespane noce... Z trudem powstrzymałam się, żeby nie zajrzeć na koniec książki i zobaczyć jak to wszystko się skończy. Ta książka naprawdę jest IDEALNA, wywołuje tyle emocji, że ciężko mi ją porównać do jakiejkolwiek innej... Mimo zmęczenia czytałam dalej i próbowałam rozszyfrować jak to wszystko się skończy - nie udało się, zakończenie zupełnie mnie zaskoczyło i to kolejny plus dla autorki! 

Jestem pod ogromnym wrażeniem i mam nadzieję, że po takim sukcesie, jakim jest ta książka, autorka szybko zaskoczy nas kolejnymi równie dobrymi historiami. Gratuluję talentu!

piątek, 2 września 2016

Prosto z..."Tylko Ty" Feerico Moccia

"Dla świata możesz być tylko zwykłym człowiekiem, ale dla mnie jesteś całym światem"

"Mówi się, że każda podróż to ucieczka bądź odkrycie. Jeśli nie odnajdę Ani, może odkryję samego siebie."

"Jesteś każdą chwilą, która wypełnia mój dzień..."

"Co zostaje, kiedy miłość się kończy? Wspomnienia, z początku piękne, świeże, wyraźne, potem coraz bardziej bolesne, jak kawałki ostrego szkła. Z czasem się zacierają i sami nie wiemy, czy to dobrze, czy źle, że mogą zniknąć na zawsze."

"W miłości nie ma reguł. Chcesz robić to, czego pragniesz, czujesz namiętność, która pali cię od środka, i zapominasz o całym bożym świecie, na nikogo się nie oglądasz, chcesz tej drugiej osoby, i koniec. Miłość jest czerwona, mój drogi, czerwona jak ogień."


"Nie ma piękniejszej rzeczy, niż powiedzieć komuś, że się go kocha, i w odpowiedzi zobaczyć iskrzące się miłością oczy."


"Jeśli nie będziesz miał wielkich marzeń, niczego nie osiągniesz."

"Kiedy jest ci z kimś dobrze, kiedy pragniesz tego drugiego człowieka najbardziej na świecie, nic innego się dla ciebie nie liczy, nie męczy cię stanie w kolejce, nie dbasz o to, czy masz na talerzu ostrygi, czy mięso z puszki."

"Nie wiem, czy istnieje przeznaczenie, ale jeśli tak, to dla mnie ty nim jesteś."

"Możesz wstać bardzo wcześnie rano, ale twoje przeznaczenie wstanie godzinę wcześniej. Ktoś kiedyś powiedział, że szczęście nie istnieje, zatem nie pozostaje nam nic innego, jak próbować być szczęśliwym inaczej. Nie wiem, jak jest naprawdę, czy ono istnieje, czy nie, wiem tylko, że teraz przepełnia mnie radość, i chciałbym zatrzymać wskazówki zegara, by ta chwila szczęścia trwała wiecznie."