sobota, 13 sierpnia 2016

Cassandra Clare - „Pani Noc”




Gdzie ty pójdziesz, tam ja pójdę...
[...]
Nie nalegaj na mnie, abym opuściła ciebie...
[...]
Niech mi Anioł to uczyni i tamto dorzuci, jeśli coś innego niż śmierć oddzieli mnie od ciebie.

          Nocni Łowcy z Los Angeles są głównymi bohaterami powieści Pani Noc, pierwszej odsłony najnowszego cyklu Cassandry Clare zatytułowanego Mroczne Intrygi, kontynuacji bestsellerowej serii Dary Anioła.
Minęło pięć lat od wydarzeń przedstawionych w Mieście Niebiańskiego Ognia, po których Nocni Łowcy znaleźli się na skraju zagłady. Emma Carstairs nie jest już pogrążoną w żałobie dziewczynką, lecz młodą kobietą, która zamierza za wszelką cenę dowiedzieć się, kto zabił jej rodziców, i pomścić ich śmierć.
Wraz ze swoim parabatai, Julianem Blackthornem, musi się nauczyć ufać swojemu sercu i rozumowi, gdy odkrywa demoniczny spisek obejmujący zasięgiem całe Los Angeles, od Sunset Strip aż po morskie fale roztrzaskujące się na plażach Santa Monica. Gdyby 
jeszcze serce nie prowadziło jej na manowce…
          

            Muszę przyznać, że byłam dość sceptycznie nastawiona do tej książki. Sama w zasadzie nie wiem dlaczego. Cassandra Clare jest poczytną autorką od kilku lat, której nazwisko jest znane, nic więc dziwnego, że tworzy dalej, zważywszy na fakt, iż udało jej się wykreować ciekawy i oryginalny świat. Niestety po przeczytaniu Diabelskich Maszyn, które to powinny mnie zachwycić z uwagi na akcent historyczny (bo to uwielbiam), byłam rozczarowana. Autorka mnie straszliwie wymęczyła tą trylogią, dlatego troszkę z obawą zerkałam na jej najnowszą serię. Okazuje się, że niepotrzebnie.

- Prawa są bez znaczenia  - powiedział Malcolm. Ściszył głos, który jednak bez przeszkód poniósł się na półpiętro. - Nie ma rzeczy ważniejszej od miłości. I nie ma wyższego od niej prawa.

          Najbardziej w tym tomiszczu spodobali mi się bohaterowie. Szczególnie ci główni. To postaci bardzo skomplikowane, wielowymiarowe, o trudnej przeszłości, która pozostawiła na ich sercach wiele blizn. Ostatnio mam bardzo melancholijny nastrój i muszę Wam wyznać, że momentami wystarczył sam opis sytuacji bohatera, abym się wzruszyła i uroniła kilka łez. Nie sposób bowiem być obojętnym wobec losu choćby Juliana. Nie zrozumcie mnie źle - Emma jest również wykreowana fantastyczne, bardzo podoba mi się jej charakter: odwaga, zawziętość, siła, choć lekkomyślność już mniej. Jednak to Jules mnie poruszył. Jego licznemu rodzeństwu, choć znajduje się na uboczu, autorka również poświęciła swoją uwagę. Nie są oni tylko tłem, ale mają swoje własne indywidualne osobowości, pragnienia i problemy. Bardzo to doceniam.
          Intryga jest raczej prosta. Czarna magia, nekromancja - znajome klimaty. Autorka świadomie i z rozwagą prowadzi akcję, w odpowiednich momentach ujawniając strzępy informacji. Do samego końca nie domyśliłam się, kim jest antagonista (nie żebym się starała, wyłączyłam mózg w czasie lektury), a jego motywy bardzo mnie zaskoczyły. Zdradzę jedynie, że budzą wiele emocji, bardzo ze sobą sprzecznych. W końcu nic nie jest czarno-białe. Bardzo się cieszę, że Cassandra Clare tę zasadę wprowadza w życie w swoich książkach.


- Trzymaj. - Mark zdjął niebieski T-shirt, pod którym miał drugi, szary. Julian posłał mu zdumione spojrzenie. - Ubierz się przyzwoicie. 
- Dlaczego nosisz koszulkę na koszulkę? - zainteresowała się Livvy.
- Na wypadek gdyby jedną mi ukradli - odparł Mark takim tonem, jakby nie było w tym niczego nadzwyczajnego. 
Teraz już wszyscy spojrzeli na niego ze zdziwieniem, nie tylko Julian, który przyjął i włożył  ofiarowany mu T-shirt. 


          Poza faktem, że autorka kreuje rozbudowane charaktery, uwielbiam również to, że jej książki to nie są zwykłe, głupiutkie paranormal romance dla nastolatków. Cassandra Clare zawsze w swoich powieściach porusza istotne, a zarazem trudne, tematy. Nic nie jest białe lub czarne, z pozoru coś oczywistego, wcale nie jest proste, nie ma łatwych wyborów... Przekonujemy się o tym na co dzień. Bohaterowie jej powieści także.
          Mimo wszystko ma wrażenie, że ta książka mogła być krótsza. Po przeczytaniu patrzę na jej rozmiar ze znaczniej większym zaskoczeniem niż przed. Po prostu uważam, że mogłabym już streścić w kilku/kilkunastu zdaniach, podczas kiedy liczy sobie ona ponad 800 stron! Nie przeszkadza mi to jednak. Spod pióra autorki wyszły rzeczywiście rozwlekłe opisy, jednak w większości są one ciekawe i mi się nie dłużyły. Mimo to, sądzę, że  można było znaczniej krócej.


Nikt nigdy nie jest czarnym charakterem we własnej historii. 

          Panią Noc polecam fanom Nocnych Łowców, którzy nie są zmęczeni tym światem. To bardzo wciągająca i interesująca rzeczywistość, w której nie brakuje ciekawych, wielowymiarowych bohaterów, przygód i tajemnic. Ja przy lekturze spędziłam miłe chwile, nie wiem jednak czy będę kontynuowała śledzenie losów Emmy i Juliana. Bynajmniej nie dlatego, że coś mi się nie podobało w pierwszym tomie! Po prostu dla mnie opowiadanie zamieszczone na końcu Pani Noc (choć przesłodzone do przesady...) było wystarczającym zakończeniem. Do niewtajemniczonych (jak ja) - a tak, na samym końcu znajduje się opowiadanie dotyczący losów bohaterów Darów Anioła. Większość fanów sympatyzuje z Jacem i Clary dlatego też to bardzo miłe, iż autorka zdecydowała się napisać co nieco, o tym, co tam u nich się dzieje. Choć tak jak wspominam, opowiadanie jest aż nadto cukierkowe, mnie do gustu nie przypadło, ale jako fan jestem zadowolona i uspokojona. Zatem do lektury raz jeszcze zapraszam wszystkich zainteresowanych, zaznajomionych z serią Dary Anioła, której to bohaterowie w niewielkich ilościach występują i tym tomie. Nie powinniście być rozczarowani, albowiem Cassie Clare trzyma poziom, a nowi bohaterowie też skradną wasze serca!



Autor: Cassandra Clare
Tytuł: Pani Noc
Wydawnictwo: MAG
Data wydania: 30 marca 2016
Liczba stron: 828
Ocena: 8/10


Za możliwość przeczytania tej książki serdecznie dziękuję:


źródło opisu: Wydawnictwo MAG, 2016