czwartek, 28 lipca 2016

Kirsty Moseley - "Chłopak który zakradał się do mnie przez okno"

Od zawsze unikam jakiegokolwiek fizycznego kontaktu. Dotykać może mnie tylko mama, mój brat Jake i… Liam. Od ośmiu lat co wieczór chłopak z domu naprzeciwko zakrada się przez okno do mojej sypialni i zasypiamy niewinnie przytuleni. Gdyby Jake wiedział, że Liam spędza u mnie każdą noc, chybaby go zabił. Liam to największe szkolne ciacho. Szaleją za nim wszystkie dziewczyny, a on zmienia je jak rękawiczki. Nie mogę go rozgryźć. W dzień zachowuje się jak megadupek, a w nocy jest ciepły i kochany. Wiem, że nie mogę się w nim zakochać – związki Liama nie trwają dłużej niż kilka nocy…

Od razu, gdy przeczytałam opis wiedziałam, że tę książkę po prostu muszę przeczytać. Jednak, gdy miałam ku temu okazję, zawsze odkładałam ją na potem. Wokół mnie większość zachwycała się nią, a ja nie miałam na nią ochoty. Podobnie jak w przypadku "Kochając Pana Danielsa". Musiałam przeczekać czas wielkiego "Booom" na tę książkę aby się za nią zabrać. I nie żałuję, bo gdy tylko zaczęłam czytać, nie mogłam przestać, nie mogłam się od niej oderwać. Zakochałam się. 

Zakochałam się w przesłodzonym do granic możliwości Liamie. Ideale, który w prawdziwym życiu nie istnieje (i tak, mam tego świadomość, ale nadal go uwielbiam!), w historii tak słodkiej, jak miód, cukierek, czekolada czy jeszcze coś innego. Młodziutkich, naiwnych bohaterach i lekkim stylu pisania autorki. 

Niektórych z Was pewnie poprzedni akapit może zdecydowanie zniechęcić do przeczytania tej książki, jednak ja spędziłam przy niej cudowne chwile. Takie słodziutkie historie czasem potrafią poprawić humor, wywołać uśmiech na twarzy czytelnika, czy po prostu pozwalają się zrelaksować. To książka zdecydowanie idealna na "odmóżdżenie się", lub po prostu dla młodszych czytelniczek. W tamtym momencie jednak właśnie coś takiego było mi potrzebne i powieść "Chłopak który zakradał się do mnie przez okno" spadła mi jak z nieba! 

Historia banalna. Najprzystojniejszy chłopak w szkole (Liam), jego najlepszy kumpel (Jake), który również należy do szkolnej elity i zupełnie przeciętna, niczym niewyróżniająca się siostra Jake'a (Amber). Tak, dobrze przypuszczacie. Liam zakochuje się w szesnastolatce, z wzajemnością oczywiście i zaczyna się sielanka (do czasu). Jednak, żeby nie było jak we wszystkich młodzieżówkach, jest jeszcze coś. Od ośmiu lat Liam codziennie w nocy zakrada się do Amber i razem zasypiają. Rano budzi się i wraca spowrotem do swojego pokoju, tak, by nikt nie zauważył. 
Wyobrażacie sobie? Mnie też wydawało się to dziwne. Dziewczyna nie potrafi zasnąć i spokojnie przespać nocy, gdy nie ma  w pobliżu Liama. To on jest jej lekiem na koszmary, bezsenność, na wszystko. Amber w dzieciństwie przeżyła coś strasznego. Coś, przez co nie potrafi w nocy zmrużyć oka, gdy nie ma w pobliżu chłopca z naprzeciwka. 

Pewnego wieczoru, kiedy miałem dziesięć lat, zobaczyłem, że Amber płacze. Zakradłem się do niej, żeby ją uspokoić i skończyło się na tym, że obom siebie zasnęliśmy. Powtórzyło się to następnej nocy i kolejnej. Ona płakała a ja przychodziłem do niej przez okno. W końcu przerodziło się to w rutynę [...].

Coś, co bardzo mi się podobało w tej książce to relacja brat-siostra (Jake-Amber). Trzeba przyznać, że Jake to naprawdę cudowny, idealny brat, jakiego chciałaby mieć chyba każda dziewczyna. To, jak troszczy się o nią, martwi się, aby nic się jej nie stało i "chroni ją" przed swoimi kolegami jest naprawdę rewelacyjne. Widać, że są bardzo zżyci ze sobą, nie wyobrażają sobie bez siebie życia i nawzajem troszczą się o siebie już od najmłodszych lat. 

- A ty jak masz na imię? - dopytywał.

- Nazywa się: "Tknij ją jeszcze raz, a dostaniesz w mordę"...

(Kochany braciszek! ;))

Książka, pomimo tego, że naprawdę jest banalna, bardzo mi się podobała. Czyta się ją rewelacyjnie, wciąga niesamowicie i można się przy niej zrelaksować. Żałuję tylko, że bohaterowie nie byli nieco starsi. Niemniej jednak dla młodszych dziewczyn (mniej niż moje 21 lat) na pewno będzie to jeszcze większa frajda i cudowna forma spędzenia wolnego czasu! 

9 komentarzy:

  1. Po twojej recenzji jeszcze bardziej mam ochotę ją przeczytać! :D

    OdpowiedzUsuń
  2. również chcę ją przeczytać, ale ja jeszcze odczekam :)
    może w zimie mnie na nią najdzie ochota :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wątpię, żebym się skusiła - miód, słodzik i orzeszki w bajkowej otoczce działają na mnie zwykle odstraszająco. Chociaż z drugiej strony... kto to może wiedzieć, czy mi się czasem nie odwidzi ;)

    Pozdrawiam i zapraszam do mnie,
    Dominika
    www.maialis.pl

    OdpowiedzUsuń
  4. Dla mnie ta książka była największym rozczarowaniem tego roku. Uważam, że to totalna beznadzieja.

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytałam bardzo sprzeczne opinie o niej, a lubię o takich książkach wyrabiać sobie własne zdanie;) Twoja recenzja wydaje mi się być taka wyśrodkowana ;) Fajnie, że zaznaczasz, że pomimo swojej banalności jest taką słodką historią. Jeśli będę mieć okazję, to chętnie po nią sięgnę jako coś lekkiego ;)
    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Przeczytałam Twoją recenzję, bo byłam właśnie ciekawa, jak do Ciebie trafiła ta książka. Widzę jednak, że całkowicie inaczej niż do mnie. To, co Tobie się spodobało - lekki styl pisania autorki, uroczy bohaterowie oraz to, że było tutaj wręcz cukierkowo - mnie odepchnęło od tego tytułu na kilometr. Ba! Wręcz jest to dla mnie jedna z najgorszych młodzieżówek, jakie miałam okazję czytać. Faktycznie lekka w odbiorze i mająca potencjał, bo pomysł na nią był ciekawy, właśnie począwszy od tego, że chłopak od 8 lat zakradał się do Amber, ale jak dla mnie wykonanie tragiczne. Okropnie irytująca główna bohaterka, która ma uraz z dzieciństwa, a jednocześnie sama momentami zachowuje się jak (by nie użyć wulgaryzmu) - "pani z ulicy", do tego absurdalne wydarzenia... No cóż, dla mnie tragedia. :D
    Ale właśnie dzięki temu widać, jak wiele jest gustów i to, co jednym się podoba, innym niekoniecznie. Tyczy się to nie tylko tego tytułu, a wielu innych. I właśnie to w literaturze jest piękne - że każdy może czuć daną lekturę inaczej, a mimo to dana książka i tak już istnieje w tym czytelniczym świecie. :)
    Pozdrawiam,
    A.

    OdpowiedzUsuń
  7. Też już sporo słyszałam o tym tytule :D I podobnie jak Ty często czekam, aż cały szum wokół jakiegoś tytułu ucichnie, bo taki boom bardziej mnie czasem odstrasza, niż zachęca do przeczytania jakiejś pozycji. Dobrze od czasu do czasu przeczytać taką słodką, idealną historię, ja szczególnie lubię takie właśnie w wakacje - kiedy głowa i ciało odpoczywają, kiedy można czytać, spędzać miło czas i nie wysilać się za bardzo przy zbyt skomplikowanej fabule. Dlatego "Chłopaka, który zakradał się do mnie przez okno" na pewno w swoim czasie przeczytam :)
    Pozdrawiam,
    rude-pioro.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Lektura jak najbardziej dla mnie. Od dnia zapowiedzi mnie intryguje. ;)
    Może kiedyś uda mi się przeczytać. ;)

    Pozdrawiam serdecznie i zapraszam do siebie na konkurs. ;)
    http://tylkomagiaslowa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Koniecznie muszę przeczytać! Nominowałam Cię do LBA - więcej informacji znajdziesz tutaj: http://artgirl12.blogspot.com/2016/08/lba-czyli-odpowiadam-na-pytania.html

    OdpowiedzUsuń