sobota, 23 lipca 2016

Batrłomiej Grzegorz Sala - „W górach przeklętych”






           Powstający z grobu trup, upiór, dręczący żywych, odżywiający się ich ciałem lub krwią, niekiedy także mordujący swoje ofiary, należą do znanych motywów artystycznych, zaczerpniętych z licznych podań i przekazów historycznych. Książka Grzegorza Sali jest pierwszym pocztem najważniejszych wampirów Alp, Rudaw, Sudetów, Karpat i Półwyspu Bałkańskiego. Wywoływani tutaj z zaświatów nieumarli to postacie, które w wyobrażeniach Europejczyków pojawiały się w okresie od średniowiecza po lata międzywojenne. Wywodzą się z rzekomych, faktycznych przypadków wampiryzmu, o jakich wspominali świadkowie, dokumenty i prace dawnych uczonych, z ludowych legend oraz podań, nie wyłączając literatury pięknej. Wśród 28 wampirów opisywanych w książce znaleźli się m.in.: hrabina Elżbieta Batory, Brodka Duchaczowa – wampirzyca z Lewina Kłodzkiego, wampir z Bolkowa, książę Kostaki Brancovan – wampir z mołdawskich Karpat, Lord Ruthven – wampir Bałkanów. Niezwykle ciekawy i oryginalny projekt graficzny wykonał prof. Błażej Ostoja Lniski we współpracy z ilustratorką – Justyną Sokołowską.
          Nie mogłam odmówić sobie przeczytania "W górach przeklętych", gdyż swego czasu czytałam bardzo dużo powieści o wampirach. Z pewnością niejedną jeszcze przeczytałam. Uznałam więc, że konfrontacja znanej mi fikcji z faktami, czyli książką Bartłomieja Sali, to fantastyczny pomysł.
          Autor na swój warsztat bierze niemal trzydzieści wampirów, które niegdyś zatruwały życie społeczeństwu, a konkretnie - głównie plebsu. Sięga po najróżniejsze postaci - od kultowego Draculi zaczynając, a na mało komu znanej Milicy skończywszy. Jednak to nie wszystko. Bartłomiej Sala zdecydował się i omówić również miejsca, gdzie opisywane przez niego wydarzały się zdarzyły, kontekst historyczny i multum innych szczegółów, których nie ma sensu bym wypisywała.



          Godnym podziwu jest ogromny wkład pracy autora. Ta książka  jest bardzo rzetelna, a Sala nie jest gołosłowny - swoje stwierdzenia zawsze popiera dowodami. Nie brakuje również odniesień. Oprócz samego opracowania historii danego wampira, w rozdziałach znajdują się również wszelkie dzieła ich dotyczące: tytuły pozycji literackich, filmów, obrazów, sztuk teatralnych, a nawet muzyki... i zapewne nie tylko, ale nie pamiętam. Wszystko mam jednak pozaznaczane.
           Treść to jednak nie wszystko, choć o niej jeszcze nie koniec... "W górach przeklętych" wzbogacone zostało o ciekawe, nowoczesne grafiki autorstwa Justyny Sokołowskiej, które podkreślają mroczny charakter i temat tej pozycji.
            Jak już wspominałam jest to książka napisana bardzo rzeczowo, niezbyt przystępnym językiem, który zaświadcza o erudycji autora ale płynności czytania nie sprzyja. Jest również bardzo bogata w najróżniejsze informacje, aż do przesady. Czy można przedobrzyć z treścią? Po przeczytaniu " W górach przeklętych" sądzę, że tak. Bardzo szanuję autora i jego poważne oraz bardzo merytoryczne podejście do tematu, jednak w pewnym momencie miałam dość. Rozległe opisy kontekstów historycznych to po prostu za dużo. Ich czytanie bardzo mi się dłużyło, a kiedy nie opuszczałam nie odczuwałam żadnej różnicy zapoznając się później z informacjami stritce dotyczącymi krwiopijców.
          Bez wątpienia ta pozycja to dobre źródło informacji. Geneza znanych i nieznanych wampirów została w niej opisana bardzo porządnie. Niemniej samo przyswojenie treści może być nużące. Dla mnie było. Po prostu trochę tego za dużo jak na jedną książkę. Jednak jest bardzo zadowolona, że "W górach przeklętych" przeczytałam i posiadam. Poznałam wiele ciekawych postaci, a moja wiedza o znanych mi wampirów została zgłębiona. Zawsze również mogę do niej wrócić, chcąc coś sprawdzić.


Za możliwość przeczytania dziękuję serdecznie wydawnictwu:


oraz firmie:






źródło opisu: Wydawnictwo BOSZ, 2016