czwartek, 23 czerwca 2016

Maria Czubaszek - „Nienachalna z urody”



Uważam, tak samo jak mój ukochany Woody Allen, że świat zmierza do katastrofy, a życie jest jak nogi. Niezależnie od tego czy krótkie, czy długie, zawsze są do dupy. 

         Podobno panią Marię się kocha albo nienawidzi. Jeśli już muszę zadeklarować się, w którejś z tych grup, wybrałabym tę pierwszą. Co prawda nie śledziłam kariery Marii Czubaszek, jednak znałam ją jako osobę medialną, która nie bała mówić się tego, co wszyscy inni przemilczali. Jej śmierć była dla mnie szokiem, jednak przede wszystkim zrobiło mi się przykro, bo tak niewiele wiedziałam o tej niezwykłej kobiecie. Kiedy więc otrzymałam możliwość, aby przeczytać jej autobiografię, nie mogłam nie skorzystać.
         Przeczytałam Nienachalną z urody, uporządkowałam sobie myśli w głowie, a następnie zdałam sobie sprawę z pewnego faktu - że będę musiała napisać opinię o tej książce. Ta refleksja skłoniła mnie do kolejnej, a mianowicie do tego, że... ja nie potrafię pisać recenzji biografii, autobiografii, i tym podobnych! Jednak spróbuję zrobić to najlepiej, jak potrafię!

Dwa dni w życiu są dla mnie kompletnie nieważne: wczoraj i jutro. Nie wspominam i nie planuję. Nie wspominam i nie planuję. Nie rozpamiętuję naszej historii, choć, jak mówią, naród bez historii, to nie naród. Na szczęście ze mnie nie jest żaden naród. 

         Z literaturą tego typu problem jest taki, że ciężko ją ocenić. Nie mogę skomentować fabuły, jej realizacji, wiarygodności bohaterów, czy akcji. A zwykle na tym się skupiałam. Mogę jednak napisać o narracji, a jest ona znakomita. Pani Maria pisze żywo, przejrzyście i z humorem. W każdym zdaniu czuć ten jej charakterystyczny pazur. Dzięki temu czyta się bardzo szybko i przyjemnie, bo lektura wciąga. Z przyjemnością przewracałam strony, aż z zaskoczeniem stwierdziłam, że właśnie przeczytałam ostatnią.
         Często słyszę od swojej mamy, abym rozmawiała ze starszymi od siebie, bo są skarbnicą wiedzy. Jest to oczywiście prawda i właśnie tak, od samego początku traktowałam tę książkę - jak lekcję. Z wciąż rosnącą ciekawością czytałam o życiu pani Marii. Jej dzieciństwie, młodości, wieku średnim aż do momentu pisania tej książki. Razem z autorką śmiałam się z przewrotności i ironii losu.


Jeśli mam być szczera, to wydaje mi się, że przyczyną mojego wyglądu, bardziej niż papierosy, jest wiek. Ale gdyby jakaś organizacja społeczna chciała wykorzystać mnie do kampanii ostrzegającej przed zgubnymi skutkami palenia, to oczywiście mogę w niej wystąpić. Ba, mogę nawet pokazać zdjęcia z czasów, gdy nie paliłam. Mam na nich taką gładziutką buzię, bez zmarszczek i białe ząbki. Co prawda miałam wtedy pięć lat, ale nie paliłam. 

         Oprócz dziejów swego życia, Maria Czubaszek zawarła w tej książce również własne poglądy na różnorakie tematy. Począwszy od filozofii życiowej, a na poglądach politycznych skończywszy. Opowiada o ludziach, których spotkała na swojej drodze, wyborach i błędach, które popełniła, jak i o swoich sukcesach. Porusza trudne tematy, których - jak już wielokrotnie udowodniła - się nie boi, takich jak aborcja, eutanazja czy kara śmierci. A wszystko to opisane jest z charakterystycznym dowcipem autorki i, jak sądzę, bezgraniczną szczerością.
         Nienachalna z urody została wzbogacona o fotografie Marii Czubaszek, z mężem i przyjaciółmi. Ale nie tylko, występują również teksty satyryczki, które stanowią świetny, wartościowy przerywnik oraz urozmaicenie.
         Sięgnęłam po tę lekturę, ponieważ chciałam dowiedzieć się, kim była Maria Czubaszek. Muszę przyznać, że ta książka przerosła moje oczekiwania. Lektura była czystą przyjemnością, została napisana fantastycznie, a pani Maria była tak niesamowitą osobą, jak przypuszczałam. To bardzo przykre, ale, przed publikacją wiele razy musiałam zmienić „jest” na „była”. Bardzo trudno mi się do tego przyzwyczaić. Serdecznie polecam każdemu, kto chciałaby poznać bliżej poznać Marię Czubaszek.
       
       
Autor: Maria Czubaszek
Tytuł: Nienachalna z urody
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data wydania: 17 maja 2016
Liczba stron: 272
Ocena: 10/10



Za egzemplarz serdecznie dziękuję:


Opinie na temat tej książki, w tym moją, znajdziecie na stronie księgarni Matras!