sobota, 28 maja 2016

Remigiusz Mróz - „Rewizja”


            Żona i córka robotnika z Ursynowa giną tragicznie w niewyjaśnionych okolicznościach. Ich polisa na życie jest tak duża, że towarzystwo ubezpieczeniowe nie spieszy się z jej wypłaceniem. Pogrążony w żałobie mężczyzna spodziewa się problemów, ale to, co go spotyka, przechodzi jego najśmielsze obawy...
Ubezpieczyciel odmawia wypłaty, twierdząc, że to robotnik zamordował rodzinę. Zaraz potem prokuratura stawia mu zarzuty, a on rozpoczyna walkę o uniewinnienie i własny honor. Pomaga mu prawniczka, która niedawno pogrzebała całą swoją karierę.

            O Remigiuszu Mrozie się trochę nasłuchałam. I to pozytywnych opinii, dlatego byłam jego twórczością zaciekawiona. Żałuję jedynie, że dopiero po fakcie sprawdziłam, iż Rewizja to już trzeci tom serii... No ale raz się żyje! Dość mylące są okładki, które są do siebie aż przesadnie podobne, a i tytuły wciąż mi się plączą, ponieważ nie śledziłam serii od początku więc niewiele mi mówią, stąd pomyłki. Jednak książkę przeczytałam, bo trzeba być twardym i sumiennym.

- Dziękuję, ale spasuję, jeśli chodzi o wykład na temat policyjnych relacji - wpadł jej w słowo i zabrał butelkę. - Jak ty to wszystko ogarniasz?
- Co? Życie?
- Nie, tego akurat nie ogarniasz - odparł i zatoczył krąg ręką nad kilkoma wyrokami. - Miałem na myśli to. 
- Tego też nie ogarniam. 

            Autor zdaje się posiadać pewien specyficzny talent, który miałam już okazję zaobserwować u innych pisarzy. Mianowicie potrafi niesamowicie rozwlekać akcję. Sto stron tej powieści, możnaby z powodzeniem opowiedzieć w dwóch zdaniach! Zdarzało mi się łapać na tym, iż przeczytałam już konkretną (sporą) liczbę stron, a mimo to nic ciekawego się z tego nie dowiedziałam. To niestety męczące. To tomisko mogłoby być cieńsze, co najmniej, o połowę, gdyby tak nie przeciągać i darować zbędne opisy.
           Z tego powodu lektura mnie momentami nudziła. Nie powiem, czytało się dość sprawnie, ponieważ font jest sporych rozmiarów, jednak mi się momentami aż za bardzo dłużyło. Akcja nierzadko się wlekła. Z niecierpliwością wyczekiwałam jakichś przełomowych wydarzeń, które nadałaby szybszego tempa.

Weszła do auta i powitała kierowcę uśmiechem. Miała dzisiaj dobry nastrój. 
- Wcześnie zaczynamy? - zapytał mężczyzna, odwzajemniając uśmiech. 
Przechyliła się między siedzeniami i spojrzała na zegarek. 
- ósma to wczesna pora na rozpoczęcie roboty? Nie sądzę. 
- Miałem na myśli... - Urwał i postukał otwartą dłonią w kark. 
- A, chlanie - odparła lekkim tonem. - Przeciwnie zaczęłam dziś nieco później. Miałam trochę spraw do ogarnięcia, 
Kierowca puścił do niej oko w lusterku. Postanowiła to zignorować, by niepotrzebnie nie wkurzać się przed procesem. 
- Jakaś uroczystość? - zapytał, patrząc na jej ubiór. 
- Rozprawa sądowa. 
- Zaśmiał się pod nosem, jakby zażartowała. 
- Coś nie tak? - zapytała . - Najpierw coś do oka wpadło, teraz do gardła?

           Jeśli chodzi o bohaterów to jestem rozdarta. Z jednej strony jest Joanna Chyłka, która niewątpliwie jest bardzo oryginalną postacią, zaś z drugiej Kordian Oryński, który jest... nijaki. Przy tym pozostali bohaterowie są jedynie nakreśleni, nie poznałam ich bliżej (może w poprzednich tomach wyglądało to inaczej). Być może nie musiałam, ponieważ ewidentnie to właśnie Joanna i Kordian mają największe znaczenie dla fabuły.
           Chyłka w istocie jest bardzo ciekawa. To bohaterka, która wywoływała we mnie wiele emocji, nierzadko sprzecznych. W  Rewizji Joanna przeżywa ciężki czas, a jej postępowanie, sposób bycia i refleksje bardzo często budziły mój sprzeciw, potępienie czy nawet obrzydzenie. Ta kobieta to świetny prawnik, ale przy tym jest rasistką, zgorzkniałym cynikiem bez taktu i problemami z alkoholem. Przyznaję, że byłam rozdarta między specyficzną sympatią a pogardą, kiedy obserwowałam jej poczynania. Podziwiam autora za wykreowanie tak ciekawej i oryginalnej postaci, niełatwo taką spotkać. Szkoda tylko, że Kordian jest tak nudny, a reszta postaci - bezosobowa.

- Kupiłem auto - odezwał się z dumą w głosie. 
- Że co proszę?
- Mam samochód. Używany za dziesięć tysi.
- Ale... - zaczęła Joanna i urwała, otwierając szeroko oczy. Przyciszyła ryczących z głośników Ironsów. - Ale jak to możliwe, Zordon? Ty i samochód?
- Tak.
- Przecież to jakaś aberracja - oceniła. - Zdradziłeś te swoje tramwaje? 
- Nadal mam do nich sentyment - odparł, spoglądając w kierunku torów po lewej stronie. - Ale zaspokajam go czytając bloga tego gościa, który mówi "wi-tajcie, wi-tajcie". Tramwaj numer cztery. (oho, kolega po fachu!)

           Na pochwałę zasługują dialogi. Są dynamiczne, ostre i charakterne. A to wszystko za sprawą niepokornej Chyłki, która rzuca trafnymi ripostami, jakby tę umiejętność wyssała z mlekiem matki. Tylko dzięki dialogom nie wynudziłam się śmiertelnie w czasie lektury. Są mistrzowskie, chylę czoła. Oby więcej takich w powieściach się pojawiało.
           Jednak starcie upadłej prawniczki z wielką korporacją to nie wszystko. W Rewizji poruszone zostały takie problemy jak rasizm i alkoholizm, a to tylko wierzchołek góry lodowej. Wątki obyczajowe napisane zostały dobrze i zdecydowanie w Rewizji dominują. Mnie niestety ta powieść do sięgnięcia po tomy poprzednie i przyszłe nie zachęciła. Źle mi się nie czytało, jednak oczekiwałam fajerwerków. Najpewniej dlatego moje rozczarowanie jest tak duże.
            
Autor: Remigiusz Mróz
Tytuł: Rewizja
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Data wydania: 30 marca 2016
Liczba stron: 624
Ocena: 6/10


Za egzemplarz serdecznie dziękuję:



Tę książkę oraz opinie na jej temat, nie tylko moją, możecie Państwo znaleźć na stronie księgarni Matras!

źródło opisu: www.czwartastrona.pl