piątek, 22 kwietnia 2016

Lauren Oliver - „Panika”



W grze nie było już żadnej radości - żadnej lekkości ani humoru. Panika, o ile Dodge się orientował, nigdy nie była taka poważna. Nigdy też nie była rozgrywana w takiej tajemnicy. Chodziło o coś więcej niż strach przed złamaniem zakazu dalszego prowadzenia gry. 


            Wyobraź sobie senne, pogrążone w beznadziei miasteczko.

            Wyobraź sobie dziewczynę, która nie wierzy, że może ją spotkać coś dobrego.

            Wyobraź sobie grę, w której każdy musi podjąć śmiertelne ryzyko, by wygrać wielką nagrodę – przepustkę do lepszego życia.
          Ta gra to Panika. Nikt nie wie, kim są sędziowie, którzy wymyślają zadania i czuwają nad przebiegiem rywalizacji. Uczestnicy zostają zmuszeni do przesunięcia własnych granic, do wyjścia poza strefę bezpieczeństwa, do stawienia czoła najgłębszym lękom.
Dziewczyna ma na imię Heather. Od zawsze pogardzała grającymi w Panikę. Ale kiedy jej chłopak odchodzi do innej, pełna wściekłości, bólu i rozpaczy zmienia swoje podejście i decyduje się przystąpić do rywalizacji. Nigdy nie spodziewała się, że to zrobi. Aż do tego lata.

                Sama nie wiem dlaczego ale byłam delikatnie uprzedzona do tej książki. Nie czytałam innych powieści autorstwa Lauren Oliver, a jednak jakoś intuicyjnie czułam się zniechęcona, pomimo pozytywnych opinii. Jednak podobno do odważnych świat należy, a zatem zaryzykowałam. I nie żałuję, ponieważ lektura minęła mi szybko i przyjemnie. 



Nikt nie powinien być szczęśliwy, kiedy my sami jesteśmy przygnębieni - a już na pewno nie najlepsi przyjaciele. Takie powinno być prawo.

        Spodobał mi się pomysł autorki na fabułę. Gra wymyślona przez Lauren Oliver jest rzeczywiście ciekawa, a wiążące się z nią niebezpieczeństwo pociągające. Panika mnie wciągnęła, choć sama graczem nie byłam. Interesowały mnie kolejne zadania oraz motywy uczestników. Jednocześnie budziła we mnie grozę. Jakkolwiek nie byłoby ona pasjonująca, wciąż jest bezwzględna i niebezpieczna, a to, co gotowi są zrobić partycypanci dla zwycięstwa, wywołuje ciarki. To krwawa gra, najczystsza adrenalina i dobry test odwagi.
           Jeśli chodzi o postaci to nie są one papierowe, zostały naszkicowane bardzo poprawnie. Jednak za żadną nie szalałam. Nie udało mi się  odnaleźć jakiegoś faworyta. Sympatyzowałam z którymiś bohaterem albo nie. Nic ponad to. Są one dość różnorodne ale jednocześnie niezbyt skomplikowane. Bardzo mi się spodobała cechująca je pozorna tajemniczość. Pozorna dlatego, że autorka starała się wykreować w nich taką aurę zagadki i poczucia, że czytelnik czegoś nie wie (to że się tego bez większego trudu domyśli jest inną kwestią). W trakcie gry okazuje się, że nikt nie jest taki, jaki się wydawał. Ludzie przekraczają własne granice, nie doceniają lub przeceniają osoby, które - jak sądzili - znają doskonale. To prosta i powszechnie znana nauka, ale o jej prawdziwości każdy człowiek musi przekonać się na własnej skórze.

Ludzie zaskakiwali. I to w najbardziej nieoczekiwany sposób. To była właściwie jedyna rzecz, której można było być pewnym.

             Panika mnie wciągnęła, czytałam z żywym zainteresowaniem, pomimo faktu, że udawało mi się domyślić kilku faktów. Akcja jest żwawa, jednak raczej nie zaskakuje. Sądzę, że każdemu czytelnikowi uda się przewidzieć niektóre wydarzenia i rozszyfrować niewiadome ale wciąż nie brakuje jakichś drobnych elementów zaskoczenia. Przewidywalność w żadnym razie nie zepsuła  mi przyjemności z lektury. Ta historia jest ciekawa i nie pozwala odkleić wzroku od druku, dopóki nie poznamy jej finału.
            Ten znowu nie powala na kolana. Po przeczytaniu miałam wrażenie niedosytu. I nie chodzi mi tutaj o samo zakończenie, choć i ono mnie niespecjalnie zachwyciło, ale mam takie poczucie, że czegoś tutaj brakuje. Niestety nie potrafię wskazać, co to takiego, niemniej taka myśl zakotwiczyła mi się w głowie.
             Kolejnym aspektem, który mi się podobał był klimat. Bardzo lekki, a nawet elektryzujący. Taką atmosferę udało stworzyć się autorce poprzez połączenie specyfiki takiego miasteczka jak Carp, niebezpieczeństwa i ekscytacji związanych z grą. Dzięki temu książkę czyta się szybko, przyjemnie i z zaciekawieniem. To dobra lektura na nużący wieczór, ponieważ szybko można uporać się z jej przeczytaniem, odpowiednio relaksuje i pozostawia miłe wspomnienia. Nie powiedziałabym jednak, że ta książka jest jakimś odkryciem. W żadnym razie. To po prostu przyjemna w odbiorze młodzieżówka. Ja zostałam pozytywnie zaskoczona.


Autor: Lauren Oliver
Tytuł: Panika
Wydawnictwo: Wydawnictwo Otwarte
Data wydania: 2 lutego 2016
Liczba stron: 360
Ocena: 6/10





źródło opisu: http://www.znak.com.pl/