wtorek, 5 kwietnia 2016

Jo Nesbø - „Więcej krwi”




           Z twórczością Jo Nesbø spotkałam się pierwszy raz. Oczywiście o tym autorze słyszałam, a nawet planowałam, że kiedyś tam sięgnę po jakąś jego książkę. Impulsem był dla mnie wykład, na który uczęszczam, a którego tematem są właśnie powieści kryminalne. Jo Nesbø jest autorem dość płodnym, a zatem uznałam, że nie ma większej różnicy, co przeczytam. Od wydawnictwa Dolnośląskiego otrzymałam egzemplarz Więcej krwi, który ma boską okładkę, ciekawa więc byłam jak prezentuje się treść.
           Jon Hansen zdradził Rybaka - narkotykowego króla Oslo. Ucieka przed jego zemstą i trafia do małej wioski na dalekiej północy Norwegii. Tam poznaje zagadkową kobietę i jej dziesięcioletniego syna. Korzystając z ich pomocy, Jon chroni się w myśliwskiej chatce. Jednak ludzie rybaka trafiają na jego ślad i rozpoczyna się polowanie. Kto wyjdzie z niego cało?
          Swoją opinię chciałam rozpocząć od sprostowania. Więcej krwi to nie jest żaden kryminał, thriller czy nawet sensacja. Tej powieści bliżej do literatury pięknej czy nawet obyczajowej. Nie kryję swojego rozczarowania. Chciałam przekonać się jak kryminały Jo Nesbø, dzięki którym ten zdobył sławę, a nawet bogactwo, się prezentują, tymczasem przeczytałam powiastkę o zagubionym człowieku.
          Nie zrozumcie mnie źle - książka wcale źle napisana nie jest. Myślę, że jak najbardziej potrafi zaciekawić. Mimo wszystko zainteresowałam się losami Jona. Tym co, jak i dlaczego zmusiło go do takich a nie innych działań w jego życiu. Zastanawiałam się czy zostanie schwytany, itd. Jednak nie jestem wielbicielką tego typu literatury. I przyznaję, że trochę się nudziłam. Cieszyło mnie tylko, że książka jest krótka, a font spory. Dzięki temu z lekturą uporałam się w trzy dni. A to i tak kupa czasu, jak na tak krótką powieść, a nawet powiedziałabym minipowieść.
          Doceniam również klimat. Jest taki prawdziwie skandynawski. Ciężki, trochę taki ospały. Bardzo charakterystyczny dla książek, których akcja osadzona jest w Skandynawii. Atmosfera mi się rzeczywiście udzieliła i mnie delikatnie rozleniwiła. Świetnie, że to czuć.
         Co więcej widać, że Jo Nesbø pisać potrafi. Więcej krwi zostało napisane poprawnie, a wydawnictwo spisało się dobrze. Widać, że korekta rzeczywiście miała miejsce. Jak się okazuje nie jest to wcale takie oczywiste ostatnimi czasy... Co prawda książka zaskakująca nie jest. Wiele wypadków łatwo można przewidzieć. Poza specyficznym klimatem nie dostrzegłam w tej powieści nic nowego czy nadzwyczajnego. Ale też nie szukałam. Naiwnie czekałam aż w końcu choć trochę ta książka zacznie przypominać kryminał. Tak się nie stało. Zatem proszę wziąć poprawkę na to przekłamanie kategorii. Sądzę, że Więcej krwi jest dobrą minipowieścią, nad którą nawet można się zachwycić, jeśli gustuje się w literaturze tego typu. Ja nie trafiłam.



Autor: Jo Nesbø
Tytuł: Więcej krwi
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Data wydania: 21 października 2015
Liczba stron: 216
Ocena: 6/10


Bardzo dziękuję za egzemplarz do recenzji:

*opis pochodzi z okładki