środa, 6 kwietnia 2016

Iwona Żytkowiak - "Dokąd teraz"



Lili Czarnecka to zdecydowanie nie należy do grona ludzi przeciętnych, czy też niewiele oczekujących od życia. Od dziecka była wpoiła sobie, że jest kimś wyjątkowym, kogo należy podziwiać i spełniać wszelkie zachcianki. Była podziwiana, szczególnie przez męskie grono, które doceniało jej urodę i klasę, z jaką okazywała swoją wyższość nad innymi. Właśnie przez to zachowanie i brak skromności doszło do sytuacji, które niekoniecznie powinny się wydarzyć. Ciężko stwierdzić, czy to właśnie przez nieodpowiedzialność Lili, czy innych osób, wydarzyło się coś bardzo złego, co po latach miało dopiero wyjść na światło dzienne.

Lili ma córkę Sarę, z którą nie ma takiego kontaktu jakiego oczekuje się od rodziców. Lili nigdy nie brała aktywnego udziału w  wychowaniu córki, zajmowała się tym babcia Sary, podczas gdy matka zajmowała się stworzeniem wygodnych warunków życia. Nie chodzi o to, że nie myślała o córce, myślała, tylko nie potrafiła zawrzeć z nią więzi, kupowała prezenty, odwiedzała ją, ale mimo wszystko nie odnajdywała się w roli matki.

Kobieta lubiła wygodne życie, a to, że była piękna pozwalało jej na wiele, dzięki temu właśnie uwiodła Samuela i nie tylko jego. Lili wie jak wpływać na  mężczyzn, dzięki temu nigdy nie musiała przesadnie starać się o nikogo, a i tak każdy facet jadł jej z ręki i robił co tylko chciała.

Od samego początku nie podoba mi się zachowanie głównej bohaterki Lili, spotkało ją coś naprawdę strasznego, temu nie mogę zaprzeczyć, ale mam wątpliwości, czy aby na pewno Lili nie była niczemu winna? Po co te prowokacje, ciągłe starania o to, by wszyscy ją widzieli i podziwiali? Nie rozumiem tego zupełnie i mam wrażenie, że to był jeden z powodów, że Lili nie potrafiła dogadać się z córką i traktowała przedmiotowo facetów.

Książka ogólnie jest bardzo dobra, napisana w taki sposób, że ciężko się z nią rozstać i jak już się zacznie, trzeba skończyć. Jest jednak pewien szkopuł, bohaterka, która niekoniecznie wszystkim przypadnie do gustu, mi nie przypadła, mimo to myślę że warto przeczytać. Może to przestroga dla młodych, żeby zachowywali się godnie, a dla starszych, żeby cenili to co mają wokół siebie, bo może przyjść czas, kiedy mimo woli, coś zostanie nam odebrane...