sobota, 12 marca 2016

Brittainy C.Cherry - "Kochając Pana Danielsa"

Chyba wszędzie i wszystkim wspominałam już, że "Kochając Pana Danielsa" czekało na mnie od czerwca na półce i nigdy nie było dobrego momentu, aby sięgnąć po tę książkę. Jednak, gdy dowiedziałam się, że w Polsce ma się ukazać druga książka tej autorki, postanowiłam w końcu przeczytać tę powieść. 
Nie nastawiałam się na nic wielkiego, gdyż ostatnimi czasy spotkałam się z kilkoma negatywnymi opiniami na temat tej książki. Nie chciałam się rozczarować, więc nie liczyłam na nic genialnego. 








"Kiedy facet dostaje serce takie jak twoje, zatrzymuje je na zawsze"


Ashlyn i Gabby to bliźniaczki, które dzieli wspaniała więź. Są zarazem siostrami i najlepszymi przyjaciółkami na świecie. Nic więc dziwnego, że gdy Gabby umiera, Ashlyn zawala się cały świat. Na domiar złego matka, która zajmowała się ich wychowaniem nie radzi sobie z tym i postanawia wysłać Ashlyn do ojca, który kilkanaście lat temu zostawił je i wyjechał, i  którego dziewczyna prawie nie zna.

W podróży do nowego domu spotyka pewnego mężczyznę, który zaprasza ją na koncert swojego zespołu. "Misja Romea" brzmi naprawdę imponująco. Dziewczyna, nie znając nikogo w nowym miejscu zamieszkania, postanawia pójść do baru i posłuchać występu nieznajomego. Nie wie jeszcze, że ta noc wywróci jej życie do góry nogami.

I wszystko byłoby "pięknie, ładnie", gdyby nie wydarzenie z kolejnego dnia. Podczas zajęć w szkole okazuje się, że Daniel, którego dziewczyna poznała dzień wcześniej, to jej nauczyciel. (A jej ojciec jest dyrektorem tej szkoły). Rozumiecie co to oznacza? Oni nie mogą być razem, o ile nie chcą kłopotów. Od tej pory Daniel jest dla niej panem Danielsem.

"W życiu najlepsze rzeczy wcale nie przychodzą lekko. Zdobywanie ich jest trudne, bolesne, gorzkie. I sprawia, że osiągnięcie celu ma o wiele lepszy smak"

Ta powieść jest genialna! Nie mogę sobie darować, że czekałam z jej czytaniem tyle czasu, a mogłam tę przepiękną historię poznać już ponad pół roku temu! To historia o pięknej, prawdziwej miłości. Takiej, która zdarza się raz w życiu, której nie sposób nie zauważyć i której nie można odtrącić. Taka na całe życie.

Wiele osób twierdzi, że "Kochając Pana Danielsa" powiela schematy, które były już wcześniej w innych książkach. Racja, ale co z tego. Autorka napisała historię o zakazanej miłości między uczennicą a nauczycielem, jak wiele innych, jednak ona zrobiła to po swojemu. I zrobiła to naprawdę genialnie.

Powieść czyta się na jednym wdechu. Nie sposób się od niej oderwać, a jeśli już, to od razu chce się do niej wracać. Bardzo emocjonująca i chwytająca za serce historia, którą pokochali czytelnicy w wielu krajach. Ja również. Jest to jedna z moich ulubionych historii miłosnych.

Zarówno Daniel jak i Ashlyn mają za sobą trudną przeszłość, traumatyczne przeżycia. Dla Ash śmierć siostry bliźniaczki była ciosem prosto w serce. Dziewczyna czuła się, jakby w niej jakaś część umarła wraz z jej bliźniaczką. Gabby zostawia dla Ash jednak coś, co pozwoli jej na powrót do normalnego życia. To lista rzeczy, którą Ash musi wykonać. Do punktów dołączone są listy, które Ash może przeczytać po wykonaniu danego zadania.

Pomysł z listą rzeczy do zrobienia genialny. Gdy dowiedziałam się o jej istnieniu, czytałam dalej z uśmiechem na ustach, wiedziałam, że będzie ciekawie. I było.



"Jeśli czegokolwiek nauczyłam się w ciągu ostatnich miesięcy, to tego, że życie jest do bani, Danielu. Jest okropne. jest podłe, szydercze i obmierzłe. Mroczne i okrutne. Jednak, czasami, chwilami jest tak piękne, że wyrzuca z siebie cały mrok i zastępuje go światłem."

Daniel natomiast stracił oboje rodziców. Najpierw matkę, która została postrzelona przez  "mafię", a potem ojciec zachorował i zmarł. Daniel ma również brata, o którym jednak woli nie rozmawiać. Ogólnie mężczyzna jest zamknięty w sobie, nie mówi zbyt wiele o sobie.
Jego odzwierciedleniem jest jednak zespół - Misja Romea, w którym Daniel gra. Świetna nazwa, prawda? A gdyby tego było mało, wszystkie teksty ich piosenek są zaczerpnięte z dzieł Szekspira. Rewelacja!  Byłam zachwycona czytając tę książkę.

Tak jak wspominałam, książka jest genialna. Dawno nie czytałam czegoś równie dobrego. Napisana rewelacyjnym językiem, pochłania się ją w błyskawicznym tempie.

Jeśli byłoby coś, do czego mogłabym się "doczepić", to sama postać Daniela, który był zbyt wyidealizowany. Takich facetów jak on w prawdziwym życiu nie ma, naprawdę. Autorka go trochę przerysowała, przez co stał się aż nazbyt idealny.

"Każdy z nas ma jakieś złoto. To może być cokolwiek: piosenka, książka, zwierzę, człowiek. Cokolwiek, co sprawia, że czujesz się tak szczęśliwy, że twoja dusza płacze z czystej radości. To uczucie jak po zażyciu narkotyków, tyle, że lepsze, bo to naturalny odlot". 


Książkę polecam dosłownie wszystkim, którzy lubią gatunek New Adult. Jestem pewna, że ta książka zachwyci Was równie mocno jak mnie i stanie się Waszą ulubioną. 

A jeśli mieliście okazję ją przeczytać, dajcie znać jak Wam się podobała!