piątek, 26 lutego 2016

Erika Johansen - „Królowa Tearlingu”






Prawdziwego bohatera poznaje się po tym, że najbardziej heroicznych czynów dokonuje w tajemnicy. Nigdy o nich nie słyszymy. A jednak, moi przyjaciele, jakimś cudem o nich wiemy.

          Na Królową Tearlingu trafiłam zupełnie przypadkiem. Nie wiem, jak to się stało, że nie słyszałam o tej pozycji. To po prostu skandal! Kiedy przeczytałam opis byłam pewna, że to książka dla mnie. Nie pomyliłam się. Lektura mnie pochłonęła od razu.
          Kelsea dorastała w ukryciu, z dala od królewskiej twierdzy, i niewiele wie o straszliwej przeszłości Tearlingu. Jej przodkowie odpłynęli z chylącego się ku upadkowi świata, by stworzyć nowy, wolny od technologii. Jednak społeczeństwo podzieliło się na trzy zastraszone narody oddające hołd czwartemu: potężnemu Mortmesne pod rządami okrutnej Szkarłatnej Królowej.
         W dniu dziewiętnastych urodzin Kelsea wyrusza w niebezpieczną podróż do stolicy, gdzie ma zająć należne jej miejsce na tronie Tearlingu. Jednak zło, jakie odkrywa w sercu królestwa, popycha ją ku śmiałemu czynowi, który otwiera Szkarłatnej Królowej drogę do zemsty. Śmiertelnie niebezpieczni przeciwnicy – od skrytobójców po ludzi posługujących się najmroczniejszą magią krwi – snują plany zamordowania dziewczyny.
         Kelsea dopiero rozpoczyna walkę o ocalenie królestwa. Pełna zagadek, zdrad i niebezpieczeństw droga do jej przeznaczenia jest próbą ognia, z której wyłoni się legenda... lub która doprowadzi do jej upadku.


- Nie będę prosiła ludzi, by za mnie umierali, kiedy sama siedzę bezczynnie. Dlaczego nie miałabym też nauczyć się walczyć?

- Chodzi wprawdzie o wizerunek, pani, ale wizerunek w przypadku królowej jest ważny. A władanie mieczem... nie przystoi królowej.

- Nie będę mogła zachowywać się, jak przystoi królowej, jeśli będę martwa. A ostatnimi czasy zbyt często musiałam się bronić, żeby wystarczył mi sam nóż.

          Młoda księżniczka walczy o tron i swoje królestwo - nic w tym zadziwiającego czy nowego. Jednak ja jako wielbicielka takich historii, musiałam przeczytać i tę. Na dobrą książkę składa się wiele czynników, w tym sam pomysł, ale to wykonanie jest kluczem do sukcesu. Chylę czoła i z radością w sercu oraz zadowoleniem na twarzy mogę stwierdzić, że Erika Johansen napisała fantastyczną powieść. Taką, o której długo nie zapomnę, a kontynuacji będę wyczekiwać z zapartym tchem.
          Czytałam wiele bardzo przyjemnych w odbiorze pozycji, które budziły we mnie zainteresowanie i zachęcały do kontynuacji lektury. Jednak Królowa Tearlingu mnie pochłonęła. Nie mogłam się oderwać. Przyznaję, że zarywałam nocki i choć następnego dnia czułam się (i pewnie prezentowałam) fatalnie, żałowałam jedynie, że nie mogę czytać ciągiem, bo czekają na mnie obowiązki. Zdumiewająco wciągająca. Więcej takich książków, proszę!
           Decydujący wpływ na wcześniej wspomniane zjawisko ma narracja. Tę książkę czyta się z taką pasją dzięki temu, że autorka charakteryzuje się bardzo sprawnym piórem. Opisy są żywe i bardzo barwne. W żadnym stopniu nie przesadzone a jednak ujmujące i działające na wyobraźnię. To bardzo ważna cecha u pisarza.
           Kolejnym atutem są bohaterowie, którzy są wiarygodni. Bardzo polubiłam Kelsea, która jest inteligentną młodą kobietą oddaną sprawie. Podoba mi się jej rozsądek, a także to, że bynajmniej nie jest rozpuszczoną panienką a świadomą władczynią. Przy tym wszystkim jednak można zauważyć, że jest ona młoda i niedoświadczona, co czyni tę postać bardziej prawdziwą.

- Pani, twoja matka nie była dobrą królową, ale nie była złym człowiekiem. Była słabą królową. Nigdy nie byłaby w stanie pójść prosto na śmierć. Świadomość bycia straceńcem niesie ze sobą potężną moc, pamiętaj jednak, że jeśli chcesz dokonać zniszczeń, musisz mieć absolutną pewność, że robisz to dla swojego ludu i nie bezcześcisz pamięci matki. To właśnie różnica między królową a rozgniewanym dzieckiem. 

           Choć trochę o Kalsea jest wiadome, ona wciąż stanowi dużą zagadkę. Niemal wszystko w powieści jest jedną wielką tajemnicą: postacie, Tearling, Mortmesne, Szkarłatna Królowa... Kalsea wychowana z daleka od serca Tearlingu nie wie o nim praktycznie nic i uczy się o swoim kraju razem z czytelnikiem. Co więcej inni bohaterowie również budzą zainteresowanie. Na ich temat autorka ujawnia jeszcze mniej! Nie mogę się doczekać, aby poznać choć kawałeczek przeszłości Buławy czy dowiedzieć się czegoś więcej o Duchu.
          Naturalnie nie brakuje intryg, zamachów czy polityki. W końcu to na tym faktycznie polega władza. Cała opowieść wzbogacona jest również o elementy fantastyczne, które dodają jej smaku i jeszcze bardziej rozbudzają moje zainteresowanie, tym bardziej, że są intrygujące i wydaje mi się, że będą się bardzo ciekawie rozwijać.
          Moje serce tańczy z radości, ponieważ wiem, że tom drugi jest już w przygotowaniu i wkrótce ukaże się na rynku. Zamierzam go dorwać jak najszybciej tylko zdołam i oddać się lekturze. Oczekuję wiele a skrycie mam nadzieję na jeszcze więcej. Bardzo ale to bardzo zachęcam wszystkich fanów gatunku. To książka zdecydowanie godna uwagi. I ta okładka! Cudeńko!



Autor: Erika Johansen
Tytuł: Królowa Tearlingu
Wydawnictwo: Galeria Książki
Data wydania: 4 lutego 2015
Liczba stron: 486
Ocena: 10/10

Serdeczne podziękowania kieruję do wydawnictwa:


źródło opisu: Wydawnictwo Galeria Książki, 2015 r.