środa, 13 stycznia 2016

Milena Wiktoria Jaworska - "Miles"


Są takie książki, do których ciągnie nas od samego początku i od razu gdy tylko mamy okazję, bez zastanowienia bierzemy je do ręki i zaczynamy czytać oraz takie, które dopiero muszą swoje odleżeć na półce, żeby potem móc się nimi zachwycać i żałować, że tak długo z nią zwlekaliśmy. I właśnie do tego typu można zaliczyć "Miles". Książkę, która mamy zaszczyt patronować. 

Milie jest młodą dziewczyną, która od początku musiała przestrzegać pewnych reguł, które pozwolą na zdobycie jej ojcu posady prezydenta. Nastolatka trzyma się na uboczu, większość ludzi traktuje ją jak kogoś dziwnego, kogoś, kto nie pasuje do zwyczajnego, szkolnego życia.

„Jedną z dobrych rzeczy w byciu gwiazdą jest to, że po śmierci i tak idziesz do nieba, albo przynajmniej je przyozdabiasz.”

Dziewczyna zdaje się nie zwracać na to uwagi, odnajduje się w swoim świecie, a nocami, kiedy zostaje sama, patrzy w gwiazdy i uspokaja skotłowane myśli. Wszystko się zmienia w ciągu zaledwie kilku dni, kiedy Milie zauważa, że coś dziwnego dzieje się z jej ciałem. Zmienia się jej ciało, kolor oczu, włosów, nastolatka nie jest w stanie pojąć co się z nią dzieje. Szuka odpowiedzi na swoje pytania - po części udzielają ich rodzice dziewczyny, jednak potrzebuje kogoś, kto pomoże jej przejść przez te wszystkie zmiany.

Okazuje się, że Milie jest gwiazdą, jakkolwiek by to nie brzmiało i nie chodzi tu o celebrytę - dziewczyna po prostu jest związana z gwiazdami rozświetlającymi niebo nocą. Na jej drodze staje Aries, chłopak, który od początku odbiega od swoich rówieśników. On również jest gwiazdą i to właśnie on pomoże Milie zrozumieć, co właściwie się dzieje.

Wygraną nie jest zakochać się na chwilę. Wygraną jest zakochać się na przyszłość.”

Historia jak z bajki - dwoje młodych ludzi, którzy, aby poradzić sobie z zaakceptowaniem siebie, muszą się wspierać. Przygody jakie ich spotykają są piękne ale bywają i niebezpieczne.

Ta książka zdecydowanie za długo zalegała na mojej półce, na szczęście w końcu zdecydowałam się na wybór właśnie jej. Już po pierwszych stronach wiedziałam, że nie mogę przerwać czytania, zarwałam pół nocy i na zmianę to się śmiałam, to płakałam. Przy okazji namówiłam Gosiek, by również zaczęła czytać i obie następnego dnia chodziłyśmy niewyspane, ale warto było!!! (Tak, to prawda. Godzina 23, Gosiek zaczyna czytać, bo nie może już znieść sms-ów od Fośka i sama musi sprawdzić o co chodzi w tej książce. I tak po przeczytaniu całej książki, około godziny 1 idzie spać.) 

Nie mogę uwierzyć, że tak młoda autorka jest w stanie tak pięknie pisać, a przy okazji tak działać na wyobraźnię czytelnika. Jestem pod wielkim wrażeniem. Nie mogę doczekać się kolejnej części książki, która mam nadzieję, przybliży mnie do poznania dalszych losów bohaterów, którzy zdecydowanie na długo pozostaną w mojej pamięci.

Dodatkowe słowa od Gosiek:

Zgadzam się z wszystkim, co Fosiek napisała powyżej. Nie mogła lepiej tego ująć. Ja jednak mam jeszcze coś do dodania, dlatego postanowiłyśmy napisać tę recenzję wspólnie. 

„Miłość to troska o drugiego człowieka i o jego dobro, to troska o nasz kraj i o każdą, nawet najmniejszą jednostkę, bo mały człowiek może dokonać wielkich rzeczy.”

Milena jest młodziutką dziewczyną,  która wie, co w życiu jest naprawdę ważne i przekazuje to w swojej powieści. Stosunek i miłość do rodziców był ewidentnie uwypuklony. Sytuacja, która mam n myśli bardzo mnie wzruszyła i nie mogłam przestać się uśmiechać i myśleć: Jakie to piękne! 
Milena w książce pokazuje różne obszary miłości - miłość romantyczną do Ariesa, miłość do rodziców...każdy odnajdzie w niej coś dla siebie. 

Ja również,  podobnie jak Fosiek jestem w szoku, jak tak młoda autorka mogła napisać tak dobrą książkę. Podczas czytania w ogóle nie czuć tego, że Milena jest szesnastoletnią dziewczyną oraz, że jest to jej debiut. Książka napisana jest w pięknym, lekkim języku, który wciąga czytelnika bez reszty i nie pozwala się od niej oderwać nawet na chwilę. Czytając, miałam wrażenie, że Milena urodziła się po to, aby pisać. I muszę pokusić się o stwierdzenie, że gdyby wydała tę książkę w innym wydawnictwie, na pewno okazałaby się hitem! Już nie mogę się doczekać kolejnej części. Mogę Wam jednak zdradzić, że do końca tego tygodnia Blask będzie się kręcił wokół "Miles".

Zapraszamy więc serdecznie do śledzenia bloga!

"Miłość nie potrzebuje wiele czasu, na to, żeby się pojawić, potrzebuje czasu na trwanie."