sobota, 30 stycznia 2016

J.K. Rowling - "Harry Potter i Kamień Filozoficzny" wersja ilustrowana

Mam 20 lat i nigdy wcześniej nie czytałam Harrego Pottera.  Tak. Nigdy wcześniej mnie do niego nie ciągnęło. Bardzo dużo osób z mojego otoczenia uwielbia Pottera i przyznaje, że to była ich książka / seria dzieciństwa. Wiem, że właśnie od tej książki wiele osób zaczęło historię z czytaniem. Jednak ja nie z tych. Ogólnie z fantastyką jestem raczej na bakier. Kiedyś jedynie czytałam mnóstwo książek o wampirach, wilkołakach, wróżkach i innych podobnych, ale to "zamiłowanie" dawno mi przeszło.
I od dawna obiecywałam sobie, że w końcu dam się skusić i przeczytam chociaż jeden tom, jednak nie było mi z nim po drodze. A potem dowiedziałam się o ilustrowanej wersji, która ma być wydana w Polsce i przepadałam. Wiedziałam, że będzie to idealna okazja, żeby się zapoznać z Harrym. No i tak zaczęłam czytać.
Jeśli ktoś kocha nas aż tak bardzo, to nawet jak odejdzie na zawsze, jego miłość będzie nas zawsze chronić.




Byłam bardzo, ale to bardzo pozytywnie nastawiona do tej książki. I to mi chyba przeszkodziło. Bo początkowo wcale nie byłam przekonana do niej. Czytałam, bo czytałam, ale nie było większych wrażeń typu "wow, jakie to genialne". Czytało się dobrze, ale to tyle. Hogwart? Okej,  może być. Nie zrobił na mnie jakiegoś piorunującego wrażenia. (Oczywiście tylko początkowo, bo potem się zauroczyłam!)

Są takie wydarzenia, które - przeżyte wspólnie - muszą się zakończyć przyjaźnią...

Dopiero gdy w powieści padła nazwa Kamień Filozoficzny zaczęło się robić ciekawie! Akcja ruszyła i toczyła się swoim, dobrym tempem. I nagle zaczęłam się wszystkim interesować. A dlaczego, a po co, kim on jest, co zrobił, w końcu jej magia zaczęła przechodzić i na mnie. Do tego stopnia, że nie potrafiłam się od niej oderwać. Czytałam głównie nocami, gdy tylko znalazłam czas. I wciągnęła mnie bez reszty. 

Poznałam bohaterów, którzy mnie oczarowali. Harry do jedenastego roku życia mieszkał z ciotką Petunią i wujkiem Vernonem, którzy go wychowywali po śmierci rodziców Pottera. Chłopiec w ich domu czuł się samotny, niekochany i zupełnie niepotrzebny. Ciągle był wyśmiewany przez kuzyna, Dudley'a. Poniżany i wyzywany nie miał łatwego życia w domu Dursley'ów. Ponadto wokół niego czasem zdarzały się rzeczy, których nie sposób wytłumaczyć. W dniu jedenastych urodzin spotyka olbrzyma o imieniu Hagrid, który wyjawia mu wielką tajemnicę. Otóż...chłopiec nie jest zwykłym człowiekiem, jest czarodziejem.

Z pomocą Hagrida trafia do Szkoły Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie, a wcześniej na słynny Peron 9 i 3/4, który jest chyba najsłynniejszym peronem na świecie. W Hogwarcie zaczyna pobierać nauki, poznaje nowych znajomych. Z jednymi się zaprzyjaźnia (Ron i Hermiona), z niektórymi toczy zacięte boje (Malfoy). Przeżywa cudowne, magiczne przygody, które interesują czytelników na całym świecie.  Uczy się latać na miotle, gra w quidditcha, poznaje magiczne zaklęcia i przepisy na eliksiry. Próbuje również odnaleźć tytułowy kamień filozoficzny i odkryć tajemnicę, jakiej strzeże Puszek (i wcale nie jest to milutki piesek, jak mogłoby się wydawać).

Tak jak wspominałam, początkowo wcale nie byłam zauroczona tą książką. Dopiero później, gdy akcja w Hogwarcie zaczęła pędzić, coś zaczęło się dziać, magia, zagadki, tajemnice, ciekawi bohaterowie. Wtedy odpłynęłam. Tak dosłownie. Wkroczyłam w świat magii i nic nie było mnie w stanie z niego wyciągnąć. Nie mogę jednak powiedzieć, że pokochałam tę krainę, ten świat, tych bohaterów. Na to chyba jednak jest jeszcze za wcześnie. Pewne jest jedno, na pewno przeczytam kolejną część / kolejne części. A miała to być tylko jedna, no cóż. Już się nie mogę doczekać, aż będę miała w swoich rękach kolejny tom, a wraz z nim na pewno kolejne ciekawostki ze świata magii, tajemnice i cudowni bohaterowie.

Autorka jest geniuszem, to muszę przyznać. To, że potrafiła stworzyć tak wspaniałą i ciekawą magiczną krainę, wykreowała tak nieprzewidywalnych i charakterystycznych bohaterów i napisała to wszystko tak prostym, przyjemnym i lekkim w odbiorze to jest prawdziwa sztuka. I należy się jej za to wielki szacunek. Nie bez powodu miliony, a może nawet miliardy czytelników na całym świecie zachwyca się tą historią.

Jeśli chodzi natomiast o to wydanie, ilustrowane - to jest mistrzostwo świata. Nie przypuszczałam, że będzie to aż tak piękna książka. Prześliczne rysunki wykonane przez Jim Kay'a (niektóre z nich możecie podziwiać na zdjęciach powyżej), idealny papier, wspaniała jakość książki i sznureczek, który służy nam jako zakładka. Wydanie to jest magiczne, sami możecie się przekonać oglądając zdjęcia. Nie sądziłam jednak, że w takiej książce (liczącej 246 stron) zmieści się cały pierwszy tom, jednak udało się to bez problemu. i dzięki temu możemy mieć na swojej półce takie cudo. 

Jest to z pewnością idealna książka dla wszystkich Potterheads (fanów Harrego Pottera), jak również dla tych, którzy jeszcze nie mieli okazji zapoznać się z historią najsławniejszego Czarodzieja. Książka ta będzie idealnym prezentem na każdą okazję i jestem pewna, że się na niej nie zawiedziecie! Nie spotkałam się z nikim, komu by się ta książka i jej wydanie nie spodobało, więc sami rozumiecie...jeśli jeszcze jej nie macie, musicie to zmienić!

PS. Mam również nadzieję, że cała seria zostanie zilustrowana. Jeśli ktoś wie coś na ten temat, dajcie mi znać w komentarzu.