poniedziałek, 25 stycznia 2016

Akcja wywiad: Milena Wiktoria Jaworska!

Witajcie kochani! 
W tamtym tygodniu posty prawie się nie pojawiły. Ania jedynie uratowała sytuację dodając w piątek recenzję. Najbliższe trzy tygodnie jednak tak właśnie będą wyglądać. Sesja przed nami. Mnóstwo nauki, zaliczenia, kolokwia i egzaminy, które właśnie przed nami. Wszystko to powoduje że nie ma czasu na czytanie i pisanie postów dla Was. Bardzo mi z tego powodu przykro, ale mimo mojej miłości do tego bloga, sesja ważniejsza. Mam nadzieję, że to zrozumiecie. 

Dzisiaj przychodzę do Was z kolejnym postem z "Akcji wywiad", której dawno tutaj nie było i pasowałoby ją odświeżyć. Mam nadzieję, że po sesji uda mi się wszystko nadrobić. Na dziesięć pytań odpowie dzisiaj Milena, młodziutka autorka książki "Miles", której recenzję mogliście już tutaj zobaczyć i BOOK TOUR organizowany u nas. (Jeszcze można się zgłaszać!) 


1. Na początek może opowiesz naszym czytelnikom cos o sobie?
Nie wiem, co ciekawego mogłabym opowiedzieć o sobie czytelnikom „Blasku książek”, ponieważ osobiście uważam, że nie ma we mnie nic nadzwyczajnego. Jestem przeciętną nastolatką, która przemierza szkolne korytarze i większość czasu poświęca na naukę. W wolnych chwilach piszę, czytam i recenzuję książki. Oglądam dużo filmów w tym nie tylko filmy pełnometrażowe, ale też vlogi czy seriale. Uwielbiam poznawać nowych ludzi, dzielić się z nimi opiniami czy doświadczeniami, to sprawa, że łatwo mi wypowiadać się na różne tematy i pisać.

2. Od jakiej książki, zaczęła się Twoja przygoda z pisaniem?
Na moim laptopie znajduje się około 15 różnych tekstów, dokończonych bądź też nie, które pisałam od czwartej klasy szkoły podstawowej aż do teraz jednak te, które powstały przed „Miles”, nie wydają mi się wystarczająco dobre, by je publikować (chyba, że znajdę chwilkę, aby je poprawić). Początkowo pisałam opowiadania i teksty z gatunku fanfiction, jednak nie były one do końca przemyślane, ponieważ  gdy byłam młodsza po prostu bawiłam się słowami, nie mając pojęcia, co z tego wyniknie. Nie żałuję tamtych dni, były na swój sposób piękne, lekkie i naiwne. I w stu procentach wyrażały moje nastawienie do życia.

 3. Skąd tak młoda osoba czerpie pomysły na historie tak barwne jak te opisane w książce?
Moją największą i zwykle trafną inspiracją są ludzie, ich zachowania, to w jaki sposób wyrażają emocje oraz różne sytuacje, których doświadczyli obserwowani przeze mnie przechodnie (totalnie anonimowi), bądź też ja sama.

W przypadku „Miles” największą inspiracją było dla mnie nocne niebo oraz  najpiękniejsze uczucie na świecie. Chciałam przede wszystkim uhonorować moich zmarłych dziadków, którzy nauczyli mnie tak patrzeć na miłość, jak to pokazałam w książce, ale też postawili mnie przed tym uczuciem już jako małą, niedoświadczoną dziewczynkę i pozwolili obserwować pięknie rozwiniętą relacje między nimi, ale również między nimi a moimi rodzicami oraz z kolei mną. To był mój priorytet. Podziękowanie im za to, czego mnie nauczyli, co mi dali i co mam nadzieję na długo pozostanie we mnie. Podziękowanie za tą małą część ich samych we mnie.

Biblioteczka Mileny! 
 4. Jak Twoi bliscy zareagowali na to, że piszesz, a później, że wydałaś książkę?
Rodzice byli zaskoczeni, bo nie mieli pojęcia, co ja robię w swoim pokoju, gdy się zamykam. Nie podejrzewali mnie o jakieś głupoty, bo ufają mi, jednak chyba nie spodziewali się również czegoś takiego, czegoś twórczego. Moje przyjaciółki odwróciły się ode mnie i niestety o tym również muszę powiedzieć, ponieważ większość ludzi widzi tylko korzyści jakie płyną z bycia autorem, a nie dostrzega idących za tym minusów tj. brak zrozumienia wśród rówieśników, bądź też wrogie nastawienie ze strony grupy polskich autorów, ze względu na to, że debiutujesz w wieku szesnastu lat i robisz im konkurencję, gdy większość z nich to autorzy 20+, którzy nigdy nie mieli możliwości wydania swoich tekstów w tym wieku, a Ty ją masz ze względu na rozwój cywilizacyjny.

 5. Czemu akurat gwiazdy? Marzy Ci się podróż w kosmos, czy po prostu kierowałaś się intuicją?
Gwiazdy są nieprzypadkowe. Po stracie dziadków nawiedziła mnie pewna myśl, pewne wyobrażenie, do końca nie wiem, jak to nazwać. Mianowicie znalazłam miejsce, które jest punktem naszego spotkania – to niebo. Szczególnie te nocne, gdy rozświetla je blask. Ja mogę na nie patrzeć bez przeszkód, widząc niesamowite, magiczne światło, a oni tam właśnie są i to niebo rozświetlają dla mnie, by móc zobaczyć mój uśmiech. To wyobrażenie (zostańmy przy tej opcji, chyba jest najtrafniejsza) pomogło mi stworzyć „Miles”. Stworzyć świat równoległy do tego, w którym jestem. Coś lepszego.


6. Utożsamiałaś się z główną bohaterką, czy raczej nie macie wspólnych cech?
Millie ma wiele moich cech, jednak posiada również takie zalety, których mi brakuje. Ma w sobie to, co ja bym chciała mieć np. poczucie własnej wartości. Ona myśli „ja nie chcę każdego”, ja myślę „mnie nikt by nie zechciał”. W każdym razie osobiście lubię tą bohaterkę i cieszę się, że uwolniłam ją ze swoich myśli.


 7. Twoja powieść jest raczej z gatunku fantastyki, czytając też skłaniasz się ku tego typu książkom?
Tak, fantastyka to jedyny gatunek literacki, który – moim zdaniem – nie ogranicza ludzkiej wyobraźni. Bardzo się cieszę, że napisałam książkę fantastyczną i jestem w trakcie tworzenia kolejnych dzieł w tym nurcie, jednak gdy czuję potrzebę odpoczynku od świata „myślowej iluzji”, piszę historie realne, lekko obyczajowe.


8. Jak reagujesz czytając recenzje "Miles"? Może, wolisz unikać opinii innych?
Czytam recenzje „Miles” bardzo chętnie. Wszelkie opinie i te negatywne i te pozytywne pomagają mi w pisaniu. Zawsze lepiej wiedzieć, w czym jesteśmy lepsi, a gdzie jeszcze coś nam kuleje. Ze względu na to, że chciałabym pisać lepiej, zwracam uwagę na opinię innych. Przecież jestem autorem dla ludzi, dla czytelników i to im ma się historia spodobać. Jasne, wszystko z umiarem, bo każdemu nie dogodzę, ale  mogę spróbować być lepszą w tym, co robię. Nie osiądę na laurach, bo to do niczego nie prowadzi.

 9. Zdradzisz nam, co dalej będzie z Miles? Masz dla nich jakieś niebezpieczne przygody?
Nie chciałabym zdradzać, co jeszcze czeka na fanów „Miles” , jednak przyznam, że kolejna część jest dla mnie wyjątkowo wymagająca, ponieważ niszczy pewien porządek, który panował w części pierwszej, począwszy od tego, że zmienia się świat przedstawiony, przenosimy się na Naos. W tym momencie muszę stworzyć wszystko od początku, ze zwróceniem uwagi na szczegóły i drobiazgi. Przyznam, że pod względem fabuły czeka wszystkich również niemały szok, ale obiecuję, że nikogo z pasjonatów Millie i Ariesa nie skrzywdzę.

10. Co sprawia, że jesteś szczęśliwa?

To pytanie jest wyjątkowo trudne. Największym szczęściem człowieka jest jednak drugi człowiek, a w szczególności ten, który darzy Cię miłością. Tylko tyle.

PS. Wiem, że wszyscy pytacie mnie o wyniki konkursu świąteczno-noworocznego. Muszę Was przeprosić, ale przed sesją nie uda mi się tego ogarnąć. Za dużo nauki, za mało czasu i takie efekty. 
Przepraszam Was bardzo...