piątek, 31 lipca 2015

Sarah J. Mass - „Korona w mroku”





          Pierwszy tom cyklu pt. Szklany tron piorunującego wrażenia na mnie nie zrobił, jednak był na tyle interesujący, abym chętnie sięgnęła po kontynuację. Byłam ciekawa, jak pewne wątki zostaną poprowadzone, a także pragnęłam poznać odpowiedź na kilka nurtujących mnie kwestii. Spodziewałam się, że Korona w mroku będzie równie lekka i łatwa w odbiorze, co tom ją poprzedzający. Nie myliłam się.
          Celaenie udało się wygrać turniej o tytuł Królewskiego Obrońcy. Po wielu trudnych chwilach i niebezpiecznych incydentach, dziewczyna rozpoczyna spokojny i wygodny żywot, który upływa jej na wykonywaniu poleceń króla oraz zakupach. Niestety jej obowiązki nie kończą się na pilnowaniu porządku na balach. Celaena musi wykonywać dla króla także tajne, krwawe zadania. Jeden z jej dawnych znajomych, Archer Finn, zostaje posądzony o zdradę i działalność w spisku przeciwko koronie. Czy to możliwe, aby najpopularniejszy i najbardziej pożądany kawaler do wynajęcia był częścią tego typu konspiracji? Ponadto Oko Eleny coraz częściej alarmuje zabójczynię o jakimś niebezpieczeństwie czającym się w zamku...
          Krążyła wieść, że kolejne tomy Szklanego tronu są zdecydowanie lepsze i ciekawsze od części pierwszej. Przeczytawszy kontynuację po raz kolejny przekonałam się, że plotkom nie można ufać. W moim odczuciu Korona w mroku prezentuje się zdecydowanie słabiej od swojej poprzedniczki, co stwierdzam z przykrością.
          Największą wadą książki jest akcja przebiegająca nierówno. Przez pierwszą połowę książki czytanie szło mi jak po gruzie. Zupełnie nie mogłam się wciągnąć. Akcja się ślimaczyła i potwornie wiało nudą. W pewnym momencie zaczęłam tracić nadzieję na to, że coś się zmieni. Na szczęście moje obawy się nie sprawdziły i coś w końcu ruszyło. Momentalnie moje zainteresowanie wzrosło i szybko, bez żadnych przeszkód, skończyłam lekturę.
          Wątek miłosny został poprowadzony w przewidzianym przeze mnie kierunku, którego i wy z pewnością się domyśliliście. Niestety, tak jak wspominałam, w Szklanym tronie schemat goni schemat, dlatego też nietrudno jest przewiedzieć, jak potoczą się relacje pomiędzy głównymi bohaterami. Mnie ten mały dramacik nudził i męczył, gdyż miałam okazję już dziesiątki razy śledzić rozwój romansów tego samego typu. Autorka nas w żaden sposób nie zaskakuje. Rzeczy toczą się w sposób dla czytelnika przewidywalny.
          Ponownie wyrażę swoje ubolewanie z powodu braku ciekawych i nieszablonowych bohaterów, którzy mogliby moją opinię na temat tego aspektu diametralnie zmienić. Niestety są oni nudni. Tylko zabójczyni od czasu do czasu mnie zaskakiwała. Bywała zabawna, tajemnicza i fascynująca. Chwilami okazywała słabość, a jakimś cudem udało jej się przegapić rzecz oczywistą, za co później przyszło jej słono zapłacić. Nadal jednak darzę ją sympatią, podczas kiedy pozostałe postaci są mi, mniej lub bardziej, obojętne.
          Czytacie, co napisałam i pewnie zastanawiacie się czy właściwie warto zapoznać się z tą pozycją. Jeśli nie przeszkadza wam dość powszechna sztampowość na wielu płaszczyznach, to zdecydowanie tak. Mnie cykl Szklany tron interesuje przede wszystkim z powodu ciekawej fabuły. Wykreowany przez Sarah J. Mass świat bardzo mnie interesuje. W tym tomie autorka zaserwowała nam kolejną porcję informacji na jego temat. Poznaliśmy także historię kapitana Chaola, a ponadto kolejne fakty z przeszłości zabójczyni wyszły na jaw. Wszystko to sprawiło, że nadal jestem zainteresowana wysnutą przez autorkę opowieścią i zamierzam kontynuować jej zgłębianie.
          Zdecydowanie polecam sięgnąć po Koronę w mroku, jeśli poprzedni tom was zaciekawił. Poznaliśmy odpowiedzi na kilka pytań, a w ich miejsce pojawiły się kolejne niewiadome. Pomimo kilku de facto sporych wad, można bardzo przyjemnie spędzić czas na lekturze tej książki, jeśli się przymknie oko na jej schematyczność. Pewna negatywna wymowa mojej opinii, wynika ze zmęczenia wszechobecnymi szablonami. Mam nadzieję, że ono niebawem mi minie. Jednakowoż finał drugiej części Szklanego tronu niezwykle mnie zaintrygował. Zapowiada się bardzo ciekawie, dlatego bardzo wiele spodziewam się po Dziedzictwie ognia. Obym się nie przeliczyła.



Autor: Sarah J. Mass
Tytuł: Korona w mroku
Wydawnictwo: Uroboros
Data wydania: 2 kwietnia 2014
Ilość stron: 532
Ocena: 6/10

         
       

poniedziałek, 27 lipca 2015

Krzysztof Kotowski - "Japońskie cięcie"



Robert Czechowicz to młody chirurg, pracujący w jednym z warszawskich szpitali. Wiedzie on w miarę spokojne życie do momentu pewnego przyjęcia, na którym został poddany hipnozie. Sam ten zabieg nie wzbudzałby niczyich podejrzeń, gdyby bohater nie odwiedził po imprezie swojego dobrego przyjaciela, rzecznika prasowego rządu, Jędrzeja Morawieckiego i nie dałby mu leków na ból głowy. Okazało się bowiem, że ów leki to nie zwykły preparat tylko środek, po którym człowiek zaczyna się bardzo dziwnie zachowywać.
Morawiecki ucieka z domu, szuka go UOP, CBŚ oraz policja. Na dodatek znika żona rzecznika. Wszystkie ślady prowadzą do Czechowicza. Zaskoczony takim zainteresowaniem ze strony tajnych służb musi uciekać. Szybko orientuje się. że został wplątany w aferę, w którą zamieszani są politycy z pierwszych stron gazet, tajemnicza, ale skuteczna międzynarodowa firma archeologiczna, a także grupa znakomitych psychiatrów prowadzących nielegalne interesy na ludziach. Znajdujący się w potrzasku Czechowicz prosi o pomoc Adama Kniewicza, znanego dziennikarza telewizyjnego, który rok wcześniej wpadł w podobne tarapaty. Od tej pory lekarz zostaje wtajemniczony w sprawy, których zwykły śmiertelnik nie ma prawa poznać.

"Japońskie cięcie" ma swoje wady i zalety. Autora na pewno trzeba pochwalić za język, dzięki któremu książkę czyta się szybko i dość przyjemnie. Koncepcja powieści jest skomponowana w sposób ciekawy i intrygujący. Dzięki temu czytelnik od początku wciąga się w całą akcję. Kotowski nie szczędzi też ciekawostek z różnych dziedzin, np. archeologii, historii, psychologii człowieka. Na pochwałę zasługuje również fakt, że autor unikał rozbudowanych dialogów i metafor. Rozmowy bohaterów były rzeczowe, poprzeplatane zabawnymi komentarzami bohaterów.

A wady?

"Japońskie cięcie" to powieść sensacyjno-kryminalna, ale brakuje w niej atmosfery grozy i elementów trzymających w napięciu. Ponadto autor wprowadził zbyt wiele postaci, co przyczyniło się do chaosu w mojej głowie. Czytelnik może przez to poczuć się zagubiony. Szkoda, że Kotowski nie wplótł wątków pobocznych, które trzymałyby w napięciu w oczekiwaniu na kolejne zaskakujące wydarzenie.


W moim odczuciu „Japońskie cięcie” pozostawiło uczucie niedosytu i lekkiego rozczarowania. Pomimo wad z pewnością znajdzie wielu wiernych odbiorców.


         Autor:  Krzysztof Kotowski
Tytuł: "Japońskie cięcie"
Wydawnictwo: Rebis
Ilość stron: 244
Ocena: 5/10

piątek, 24 lipca 2015

Sarah J. Mass - „Szklany tron”





          Swego czasu o Szklanym tronie było bardzo głośno. Osobiście nie zdarzyło mi się spotkać z negatywną opinią o tej książce, co tylko zwiększyło mój zapał, by się z nią zapoznać. Sam opis nastawił mnie na lekturę bardzo pozytywnie, bo owa książka wydawała się być bardzo w moim guście. Uwielbiam silnie bohaterki, a Cealena na taką właśnie się zapowiadała. Z czytaniem uwinęłam się w trzy dni, przy czym towarzyszyło mi wiele wrażeń.
          Celaena, choć jest zaledwie siedemnastolatką, dorobiła się już mrocznej reputacji najlepszej zabójczyni w Adarlanie. Jednak popełnia błąd, zostaje złapana i skazana na dożywotnią pracę ponad ludzkie siły w kopalni w Endovier. Niespodziewanie pozbawiona nadziei dziewczyna, dostaje propozycję od księcia Doriana - może wziąć udział w zorganizowanym przez króla turnieju o tytuł królewskiego zabójcy. Celaena będzie musiała zmierzyć się na śmierć i życie z różnego rodzaju przestępcami. Jeśli uda jej się zwyciężyć - odzyska wolność, natomiast jeżeli przegra, jej wybawieniem będzie śmierć. Ktoś lub coś zaczyna mordować uczestników w wyjątkowo okrutny sposób. Czy Celaenie uda się zdemaskować zabójcę? Może nie zdąży i sama zostanie zamordowana?
          Szklany tron należy do tych książek, które czyta się szybko i bez żadnych przeszkód. Napisana jest bardzo lekko i przystępnie, co sprawia, że bez trudu chłoniemy zapisany na jej stronicach tekst, pomimo sporej ilości kartek. To idealna lektura na spokojny dzień, bo choć nasze ciała leniuchują, to wyobraźnia działa na wszystkich obrotach i z pewnością, nawet bardziej niż chętnie, mentalnie przeniesiemy się do zamku ze szkła i będziemy z boku obserwować poczynania zarozumiałej zabójczyni.
          Mam bardzo mieszane odczucia odnośnie Celaeny Sardothien. Podoba mi się, że jest pewna siebie, a nawet trochę zarozumiała, bywa zabawna i zdarzyło jej się powiedzieć coś, z czym zgadzałam się całym sercem. Skrywała także kilka sekretów, które bardzo chciałam poznać. Sam fakt istnienia kryjących się w niej dwóch, tak od siebie różnych, natur, uważam za interesujący. Bardzo mnie jednak uwierał jej wiek. Nie wiem, czym kierowała się autorka, decydując się na wykreowanie tak młodej głównej postaci. Wciąż mi przeszkadza, że zaledwie siedemnastoletnia dziewczyna jest mistrzynią w sztuce zabijania. Kurczę, Celaena jest młodsza ode mnie!
          Nie tylko lekki styl jest plusem ten powieści fantastycznej. Bardzo, ale to bardzo, spodobało mi się, że autorka rozsiała na przestrzeni całej treści malutkie strzępy informacji na temat zabójczyni. Z tego powodu z uwagą śledziłam tekst, by dopasowywać poszczególne fragmenty i dopisywać do nich własne teorie. Dobrze się przy tym bawiłam, choć nie było to zbyt wymagające zadanie.
          W tego typu książkach po prostu nie może zabraknąć wątku romantycznego. Zatem i tutaj się takowy pojawia. Nie jest on w żaden sposób innowacyjny czy zaskakujący. Z łatwością można zauważyć, w którą stronę zmierza dana relacja. Przypuszczam, że nietrudno odgadnąć, jak to wszystko się potoczy, choć pewność zyskam dopiero po przeczytaniu tomu kolejnego. Potencjalni adoratorzy stworzeni zostali pod szablon i nie sposób doszukać się w nich czegoś zaskakującego. 
          Aspekt fantastyczny nie jest zupełnie nowy, natomiast przedstawiony został w ciekawy sposób. Z zainteresowaniem poznawałam nowe fakty związane z magiczną stroną świata wykreowanego przez Sarah J. Mass i chcę wiedzieć jeszcze więcej.
          Pierwszy tom cyklu pt. Szklany tron to przyjemna w odbiorze lektura. Jeśli pominąć fakt, że autorka pisała swoje dzieło pod schemat, można je nawet uznać za dobrą książkę w swoim gatunku. Śmiało mogą po nią sięgnąć osoby gustujące w tego typu powieściach, gdyż Szklany tron napisany został bardzo przyzwoicie. Dodam tylko, że za sobą mam już Koronę w mroku, której recenzja także na blogu się ukaże, a następnie planuję przeczytać wydany zbiór opowiadań, by później grzecznie czekać aż w księgarniach pojawi się tom trzeci.


Autor: Sarah J. Mass
Tytuł: Szklany tron
Wydawnictwo: Uroboros
Data wydania: 25 czerwca 2013
Ilość stron: 520
Ocena: 7/10

         

czwartek, 23 lipca 2015

Jeffery Deaver - "Dar języków"



Zaglądając w poniedziałek na bloga część z Was pewnie się zastanawiała dlaczego Jackie nie napisała żadnej recenzji. Odpowiedź jest bardzo prozaiczna. Otóż w ostatnim czasie wiele się działo i nie miałam zbytnio głowy do czytania, a co dopiero do pisania recenzji. Przepraszam za to opóźnienie. A teraz czas na ocenę książki "Dar języków".

"Dar języków" to kolejna powieść Jeffery'ego Deaver'a, z którą miałam przyjemność się zapoznać. To historia siedemnastoletniej Megan, córce prokuratora Tate’a Colliera, która po rozwodzie rodziców nie radzi sobie z rzeczywistością. Pewnego dnia wybiera się na wizytę do psychologa. Dziewczyna po wizycie znika. Przerażeni rodzice szukają pomocy. W poszukiwania włącza się detektyw, który wiele zawdzięcza ojcu Megan. Rozpoczyna się mrożący krew w żyłach wyścig z czasem i z szaleństwem maniaka religijnego.

Czytelnik od początku wie kto stoi za porwaniem Megan. Oczywiście bohaterowie nie wiedzą początkowo nie znają tożsamości bandyty. Dzięki temu można obserwować ciekawą grę jaką rozgrywa morderca. Deaver stworzył charakterystyczny proces detektywistyczny, którego oczywiście nie mogło zabraknąć w "Darze języków". Główną cechą tego procesu jest drobiazgowość. Czytelnik obserwuje jak często bohaterowie powieści, na podstawie małych szczegółów, dochodzą do wielkich rozwiązań. Taki sposób dochodzenia prawdy jest bardzo ekscytujący.

Autor nie chce za wszelką cenę zwieść czytelnika. Powoli wykłada swoje karty na stół i rzuca światło na całą historię. 
"Dar języków" to dobry thriller, trzymający w napięciu, zaskakujący, a przede wszystkim wart uwagi czytelnika.


         Autor:  Jeffery Deaver
Tytuł: "Dar języków"
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Ilość stron: 330
Ocena: 7/10

sobota, 18 lipca 2015

Rebecca Donovan -"Biorąc oddech"



Po trudnych przeżyciach najpierw z dręczącą ją ciotką, a następnie z uzależnioną od alkoholu matką, Emma zupełnie odcięła się od tego, co było. Ale tylko pozornie. Ma nowe życie i nowych znajomych w Kalifornii, a mimo to każdego dnia ścigają ją te same wspomnienia. Broni się przed natrętnymi głosami z przeszłości, również za pomocą tego, czego tak się brzydzi – alkoholu. Tak rozpaczliwie próbuje zapomnieć i ochronić bliskich przed sobą samą…

Pamiętacie, jak zachwycałam się dwoma pierwszymi tomami tej powieści? "Powód by oddychać" oraz "Oddychając z trudem bardzo przypadły mi do gustu i nie mogłam się doczekać kolejnej, trzeciej a zarazem ostatniej części historii Emmy. Jednak, gdy już ją otrzymałam, nie miałam ochoty na nią. Długi czas leżała na półce nietknięta. Dopiero niedawno chciałam powrócić do przygód Emmy i pogrążyłam się w lekturze. 

Ta część....jest najlepsza, zdecydowanie najlepsza. Mimo, iż cały czas zachwycałam się zarówno pierwszą, jak i drugą częścią, ta jest zdecydowanie najlepsza. Najmocniejsza. Chyba nie czytałam żadnej innej książki, w której aż tak roiłoby się od emocji. Było ich naprawdę bardzo dużo, czasem nawet za dużo. 

Początkowo książka nie do końca podobała mi się. Zachowanie głównej bohaterki denerwowało mnie do granic wytrzymałości. Zupełnie nie rozumiałam jej tak bardzo nieodpowiedzialnego zachowania. Aby poczuć się lepie, Emma potrzebuje dużej ilości alkoholu i ekstremalnych przygód, które czasem nie kończą się idealnie. Tak jak wspominałam, powieść zawiera mnóstwo emocji, wszelakich, tych dobrych, jak i tych złych. Książka również jest naładowana akcją, mnóstwem zdarzeń, jakie spotykają główną bohaterkę. Poznaje mnóstwo nowych osób, które w jakiś sposób wpływają na jej życie i pozostają w nim - jedni tylko na chwilę, a drudzy dłużej. 

Bardzo polubiłam przyjaciółki Emmy, które mieszkają z nią w akademiku. Każda z nich jest inna, ale wszystkie są wyjątkowe na swój sposób. Wiele razy na mojej twarzy zagościł uśmiech, gdy tylko bohaterka miała  z nimi do czynienia. No i oczywiście pojawia się Sara, najwspanialsza przyjaciółka, jaką tylko można sobie wymarzyć (To nic, że w pewnym momencie chłopak jest ważniejszy od Emmy). Evan, który nadal kocha główną bohaterkę, nawet po tym, jak potraktowała go w poprzedniej części i który gotów byłby zrobić dla niej wszystko, aby tylko dziewczyna znów była szczęśliwa i odzyskała swoje życie. 

Uwielbiam styl autorki. Pokochałam go już od pierwszej części. Jestem pewna, że przeczytam wszystko, co wyjdzie spod pióra tej autorki. Do tej pory nie zawiodłam się na niej i mam nadzieję, że tak będzie nadal. 

Polecam tę serię wszystkim, którzy szukają w książkach mnóstwa emocji, chcą spędzić z książką miło czas i którym nie straszne jest powiedzenie "Jeszcze jeden rozdział" - bo bez tego się nie obejdzie przy tej książce, która wciąga jak magnes.

piątek, 17 lipca 2015

BlaskTV: Kuroshitsuji: Book of Circus




          Ten sezon wzbudził ogromny entuzjazm u fanów Kuroshitsuji, ponieważ opiera się na mandze. Uwielbiam to anime, nie mogłam więc się doczekać aż w końcu obejrzę ten - trzeci już - sezon. Pierwszy był fenomenalny i podbił moje serce od razu, drugi był dobry, jednak czegoś mu brakowało. Poczułam ulgę, kiedy okazało się, że Book of Circus jest na tak wysokim poziomie, a moja miłość do tej produkcji powróciła ze zdwojoną siłą.

          Ciel Phantomhive jest tzw. psem królowej, czyli jej uszami, oczami i rękami w Podziemiu. Pewnego dnia otrzymuje od niej rozkaz: musi dowiedzieć się, kto porywa dzieci oraz odnaleźć je całe i zdrowe. Młody panicz razem ze swoim piekielnym lokajem Sebastianem, dołączają do cyrku, gdzie zbiegają się wszystkie tropy.





          Sam pomysł na to anime jest świetny. Demon będący lokajem chłopca, który pomimo swojego młodego wieku nie ma w sobie już nic z dziecka do mnie zdecydowanie przemawia. Umieszczenie akcji w Anglii w okresie wiktoriańskim tylko dodaje tej produkcji uroku, którego i tak ma już dość, aby oczarować widza.



                           Wspaniali są bohaterowie. Jak już wspomniałam, Ciel jest bardzo nietypowym chłopcem. Pozostałe postacie są bardzo barwne, a ich osobowości wielowymiarowe.
Bez mrugnięcia okiem szachuje ludzkim życiem, stosuje nieczyste zagrywki, kłamie i mówi okrutną prawdę, jeśli mu się to opłaca. Chwilami można odnieść wrażenie, że znajduje się on na granicy szaleństwa, co - jak sądzę - jest prawdą. Sebastian to lokaj idealny, znakomity wywiadowca, a także skuteczny zabójca. Swoją demoniczną naturę ukrywa za fasadą nieskazitelnego sługi. Jest on na co dzień na tyle pełen wdzięku i uroku, że potrafi zwieść niemal każdego, nawet widza.

          Akcja równomiernie prze do przodu. Mogę Wam obiecać, że oglądając Kuroshitsuji nie jest możliwe, abyście się nudzili. Każdy odcinek pozostawia po sobie poczucie niedosytu i sprawia, że chce się więcej i więcej. Jak na złość sezon liczy sobie jedynie 10 odcinków! Czym zawiniliśmy, my nieszczęśni?!

           Kreska jest przepiękna. Staranna i estetyczna. Uwielbiam taki styl. Niesamowicie urokliwy.. Kolorystyka jest idealna, podobnie jak detale i tła. Kresce bez trudu kroku dotrzymuje muzyka. Piosenek z openingu i endingu mogłabym słuchać bez końca, tak samo jak i mogłabym wciąż od nowa podziwiać i zachwalać ich wizualną stronę. Cudo.

          Serdecznie polecam Book of Circus, bo jest ono fenomenalne, a jeśli jakimś sposobem tego anime jeszcze nie oglądaliście to odsyłam Was do genialnego pierwszego sezonu, a następnie do kolejnych. W Kuroshtsuji idealnie połączone zostało fantasy z dramatem i komedią. Bohaterowie są skomplikowani i bardzo zaskakujący, nie istnieją postaci proste i jednokolorowe. Kuroshitsuji to także uczta dla niemal wszystkich zmysłów. Nie odmawiajcie więc jej sobie, tłumacząc się dietą!
       
Autor: Yana Toboso
Tytuł: Kuroshitsuji: Book of Circus
Data wydania: 2014
Studio: FUNimation Entertainment,
 Aniplex, Mainichi Broadcasting, A-1 Pictures




Reżyser: Noriyuki Abe
Scenariusz: Hiroyuki Yoshino
Muzyka: Yasunori Mitsuda
Ilość odcinków: 10
Ocena: 9/10



czwartek, 16 lipca 2015

Perełki Blasku #2







Pierwsza część Perełek przypadła Wam do gustu, więc teraz czas na drugą część. Mam nadzieję, że również teraz znajdziecie coś ciekawego!



Gosiek też doda coś od siebie! 
 Na dziś to tyle. Dajcie znać co o tym myślicie!

środa, 15 lipca 2015

Diego Galdino - "Zadbam o to, żeby cię nie stracić"


 Musisz wybierać, bo jeśli nie, to inni wybiorą za ciebie.

Rozpięta między Rzymem a Sycylią romantyczna opowieść o potędze marzeń… i o drugich szansach.
Lucia opuszcza rodzinną miejscowość, bo dostała się na staż w rzymskim dzienniku i ma szansę zostać prawdziwą dziennikarką. Dziewczyna nie wzięła jednak pod uwagę czegoś fascynującego i nieprzewidzianego: nazywa się Clark Kent, pracuje w dziale kulturalnym dziennika i jest zakochanym w Rzymie Amerykaninem. Między dwojgiem młodych ludzi rodzi się coś bardzo silnego. Szkoda tylko, że los ma własne plany.

Lucia jest młodą kobietą, która próbuje znaleźć swoje miejsce w świecie. Żyje w tradycyjnej włoskiej rodzinie, gdzie niedopuszczalnym jest nie zgadzać się z wolą ojca - głową rodziny. Ona jednak pragnie dla siebie czegoś innego, chce się rozwijać, spełniać marzenia i znaleźć prawdziwa miłość.
Jest dziennikarka, która ma szansę na staż w gazecie w Rzymie. Mimo nieprzychylnej opinii rodziny, decyduje się na wyjazd. Tam poznaje prawdziwe życie, przygody. Poznaje tam również Clarka - dziennikarza, który ma niebanalne marzenia. Swoim.sposobem bycia i charakterem zdobywa serce Lucii. Sam również nie pozostaje obojętny urodzie i.osobowości.dziewczyny. To miłość jak z bajki, choć trudna do zaakceptowania. Lucia decyduje się na postawienie się rodzinie, wyjeżdża, by poinformować bliskich o swoich planach. Ten wyjazd okazuje sie być początkiem problemów i trudnych dla Clarka chwil....

Opowiadali o swoim dzieciństwie, śmiali się, bez oporów zwierzali sobie sekrety. A potem mu to powiedziała, lekceważąc roztropność i zasady taktyki: jestem twoja, nigdy nie byłam czyjaś w taki sposób i żeby to zrozumieć, nie trzeba czekać roku, miesiąca ani nawet jednej godziny. Czasami takie rzeczy się zdarzają nie tylko w filmach. Więc nie ma sensu udawać, że jest inaczej.

Autor tej książki jest również autorem "Pierwszej.kawy o poranku", której nie udało mi się jeszcze przeczytać, ale jestem jej bardzo ciekawa i z pewnościa po nią sięgnę. 

Ta książka mnie oczarowała, wzruszyła do łez i nie.mogę pogodzić się z  tym że to już koniec, choć właściwie dopiero początek.

Historia opisana przez autora z pewnością na długo pozostanie  w mojej pamięci. Nie wyobrażam sobie żeby mogło być inaczej. 

Mogę z czystym sumieniem polecić tę  książkę każdemu, kto chce wraz z bohaterami przeżyć wspaniałą.historię. Liczę, na wiecej takich.ksiazek.
 

poniedziałek, 13 lipca 2015

Andrew Gross - "Krach"



Kolejna powieść za mną. Kolejne emocje, czekanie na finał historii i zniecierpliwienie wynikające z niego. Ale było warto!

Andrew Gross to amerykański pisarz, twórca międzynarodowych bestsellerów. Jest świetny w tym, co robi, co potwierdza fakt, że jego książki zostały przetłumaczone na ponad dwadzieścia pięć języków. Czytając "Krach" nie miałam wątpliwości, że wielu ludzi czytając jego powieści czuje się świetnie.

Powieść zaczyna się morderstwem rodziny Glassmanów. Marc Glassman to znany finansista, któremu jego firma bardzo zaufała, co było początkiem ich końca. Bowiem po śmierci mężczyzny wyszły na jaw wszystkie sprawki jakie dokonał, co skutkowało bankructwem tej korporacji.
Wkrótce potem zostaje zamordowany kolejny znany finansista, a kolejna wielka firma upada.

Przypadek? Naomi Blum wie, że takie przypadki nie pojawiają się na świecie, zwłaszcza w tak wysokich kręgach, gdzie stawka jest bardzo wielka. Razem z włączonym do śledztwa byłym policjantem odkrywa spisek, który może zachwiać międzynarodowym rynkiem finansowym.
Wiele wskazuje na to, że giełdowy krach to nie tylko efekt spekulacji największych graczy, ale być może kolejna operacja terrorystów.

Powieść jest bardzo wciągająca. Autor zastosował profesjonalne nazewnictwo, co moim zdaniem, nie powinno przeszkadzać czytelnikowi w zrozumieniu ogólnego sensu tej historii.

Andrew Gross zabiera czytelnika w podróż praktycznie po całym świecie, bo oprócz Stanów Zjednoczonych główni bohaterowie w pogoni za prawdą lecą do Serbii i Londynu.
Wielu pisarzy opisuje bardzo obszernie całe otoczenie, jakby to było najważniejsze w książce. W "Krachu" nie ma niczego takiego, autor zamieścił to, co najważniejsze, czyniąc tę powieść o wiele ciekawszą.

"Krach" to bardzo interesująca i wciągająca pozycja, którą polecam na wakacyjny wieczór, który może przeciągnąć się do rana.
      
          Autor: Andrew Gross 
Tytuł: "Krach"
Wydawnictwo: Harlequin
Ilość stron: 447
Ocena: 8/10
Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję Wydawnictwu Harlequin. 




niedziela, 12 lipca 2015

Podsumowanie czerwca 6 / 2015

Witajcie!
Już prawie połowa miesiąca, a my dopiero teraz publikujemy podsumowanie miesiąca czerwca. Wszystko przez to, że dużo się dzieje, cierpimy na brak czasu i (przynajmniej Gosiek) zorganizowania. Czerwiec to dla niektórych (Ann) czas wakacji, natomiast my (Gosiek, Fosiek i Jackie) musiałyśmy zmierzyć się z egzaminem zawodowym. Dobrze, że to już koniec. Teraz tylko czekać na wyniki! 

Nie przedłużając - zapraszam do naszego podsumowania czerwca!



Gosiek:
1. Agnieszka Lingas-Łoniewska - "Szukaj mnie wśród lawendy. Gabriela." - 218 stron
2. Kiedy Cię poznałam - Cecelia Ahern - 416 stron
3. Rebecca Donovan - "Co, jeśli..." - 380 stron
4. Melissa Moretti- "Kochanek z Malty"- 312 stron
5. Beata Gołębiowska - Malowanki na szkle - 184 str. (niedokończone)
6. Rebecca Donovan - "Biorąc oddech" - 488 stron

Ilość przeczytanych stron: 1998

Nie będę tym razem dzielić książek na te najlepsze i najgorsze, bo nie jestem w stanie tego przyporządkować do tych kategorii. Przeczytałam prawie 2 tysiące stron z czego jestem bardzo zadowolona, zwłaszcza, że codziennie pracuję i mam różne obowiązki domowe,  oby tak dalej!

Jackie:

1.  Magdalena Kawka - "Rzeka zimna" - 316 stron
2. Sophie Hannah - "Buźka" - 384 stron
3. Stephen King - "Doktor Sen" - 653 stron
4. Hans Koppel - "Ona już nie wróci" - 306 stron
5. Jeffery Deaver - "Dar języków" - 330 stron

Ilość przeczytanych stron: 1989
Najlepsza książka:  "Doktor Sen"
 Najgorsza książka: BRAK
Nadszedł czerwiec, nadszedł  też czas egzaminów zawodowych. Na szczęście nie zajęły one wszystkich moich myśli i miałam trochę czasu na czytanie. W tym miesiącu jest lepiej niż w poprzednich, z czego ogromnie się cieszę!




Ann:
1. Zbigniew Chrząszcz - Tworzywo - 502 strony
2. Marek Krajewski & Jerzy Kawecki - Umarli mają głos - 304 strony 
3. Katarzyna Bonda - Pochłaniacz” - 672 strony
4. Kuroshitsuji: Book of Circus” - 10x24 min (anime)
5. „ Fate/stay Night” - 24x24 min (anime, rewatch)
6. „Fate/Zero” - 13x24 min (anime)
7. „Fate/Zero 2nd Season” - 12x24 min (anime)
8. „Fate/stay night: Unlimited Blade Works - Prologue” - 1x48 min (anime)
9. Yahari Ore no Seishun Love Comedy wa Machigatteiru. Zoku” - 13x24 min (anime)

Ilość przeczytanych stron: 1408
Najlepsza książka: Pochłaniacz
Najgorsza książka: Tworzywo

                             Najlepsze anime: „Fate/Zero 2nd Season” / 
                                                                     „Kuroshitsuji: Book Of Circus
Najgorsze anime: BRAK

          Wiem jak to wygląda, jednak nie lękajcie się! Nie zamierzam porzucić książek dla anime. Ostatnimi czasy oglądałam ich bardzo mało i potwornie zaczęłam tęsknić, staram się więc nadrobić. Tym bardziej, iż moja lista „Plan to Watch” na MAL-u zatrważająco szybko się wydłuża! Mam nadzieję, że nadejdzie dzień, kiedy będę potrafiła podzielić swoją uwagę po równo między anime a książki. ;)



sobota, 11 lipca 2015

[PRZEDPREMIEROWO] Natasza Socha - "Rosół z kury domowej"

 Literatura polska ma to do siebie, że wielu czytelników trzyma się od niej z daleka, uważając ją za gorszą niż dzieła zagranicznych autorów. Ja też tak myślałam i odkładałam na półkę polecane przez bibliotekarkę powieści polskich autorów. Dopiero w tamtym roku, gdy trafiłam na polskie powieści, które mi się spodobały, zaczęłam namiętnie zaczytywać się w literaturze polskiej. I teraz, muszę przyznać, że częściej czytam polskich autorów, niż zagranicznych i daje mi to dużo większą frajdę. 

Jest kilku takich autorów, którzy są w czołówce polskich twórców. Kilka z nich już poznałam: Krystyna Mirek, Katarzyna Michalak, Liliana Fabisińska, Magdalena Witkiewicz...i jeszcze sporo innych. Autorka, która napisała "Rosół z kury domowej", Natasza Socha również zaliczana jest do tej czołówki. Od dawana chciałam zapoznać się z jej twórczością, ale nigdy nie było mi z nią po drodze. Dopiero podczas promocji najnowszej książki pani Nataszy, która swoją premierę będzie miała 29 lipca, otrzymałam możliwość zapoznania się z jej twórczością. 

Viktoria po rozwodzie ucieka na niemiecką wieś. Chce zatracić się w depresji, ale przypadkowo poznaje trzy różne kobiety, które łączy jedno – są nieszczęśliwymi kurami domowymi. Razem wpadają na niecodzienny pomysł: będą gotować topless i kręcić filmy z kuchennych przygód! Kurze pióra opadają, a w stłamszonych gospodyniach budzi się kobiecość i seksualność.

Kura domowa, to bardzo popularne określenie na kobietę, która zajmuje się domem, wychowywaniem dzieci. Kobieta ta nie pracuje zawodowo, cały swój czas poświęca na dbanie o dom i rodzinę. Czasem jednak jest za bardzo wykorzystywana, niedoceniana, a nawet wyśmiewana. Z takimi przypadkami właśnie spotkamy się w powieści "Rosół z kury domowej", w której poznamy cztery kury domowe - Viktorię, Leę, Judith oraz Marę. Cztery kobiety, które zostały pozbawione swojej pewności siebie, ich mężowie zabrali im możliwość dokształcania się, pracy zarobkowej. Miały poświęcić się dla domu i rodziny. Szkoda tylko, że żaden z nich nie brał pod uwagę zdania i uczuć swojej żony.  Viktoria jako pierwsza bierze odpowiedzialność za siebie w swoje ręce i przekonuje do tego pozostałe trzy kobiety. 

Tak jak wspominałam, "Rosół z kury domowej" to moje pierwsze spotkanie z twórczością pani Nataszy Sochy. Po lekturze tej powieści jestem jednak przekonana, że nie ostatnie. Książka bardzo przypadła mi do gustu. Jest to niebanalna, prawdziwa historia o kobietach, jakich wiele, nie tylko w Polsce, ale na całym świecie. Pokazuje prawdziwe życie, zmaganie się z codziennymi obowiązkami, siłę fizyczną, ale i psychiczną, jaka drzemie w kobietach, którym zależy na rodzinie, cudownym domu, zadowolonym mężu...

Nie znając twórczości tej autorki nie mam żadnego porównania do innych powieści. Przed lekturą również nie miałam żadnych oczekiwań względem tej książki. Autorka jednak zaskoczyła mnie bardzo pozytywnie ciekawą fabułą, nietuzinkowymi bohaterami, prawdziwymi dialogami, wszystkim tym, co musi mieć dobra książka. I "Rosół z kury domowej" jest wspaniałą książką, którą z czystym sercem mogę polecić każdemu.
Dodam jeszcze, że czyta się ją niezwykle szybko, jest bardzo wciągająca. Naprawdę ciężko jest się od niej oderwać. Dodatkowo okładka, która urzekła mnie od samego początku. Zdjęcie przedstawia autorkę, Nataszę Sochę w masce, której używały bohaterki powieści podczas występowania w ich filmikach prezentujących gotowanie i oczywiście kurę, której nie mogłoby zabraknąć. 

Podsumowując, bardzo polecam wszystkim tę powieść, a zwłaszcza kobietom, które czasem czują się jak takie "kury domowe". Dzięki tej książce, będziesz mogła się rozerwać, a kto wie? Może wyniesiesz z niej coś więcej, niż tylko przepis na przepyszne babeczki czekoladowe czy tort bananowy. Zapraszam serdecznie do lektury, a autorce dziękuję za możliwość zapoznania się z powieścią przedpremierowo! 

Pozdrawiam serdecznie,
Gosiek

PS. Książkę przeczytałam w ramach naszego Wyzwania Czytelniczego - Lato 2015. Punkt 7. "Książka polskiego autora". - ZALICZONE

PS2. Bierzecie udział w TYM wyzwaniu? Jak Wam idzie? Koniecznie dajcie znać!

piątek, 10 lipca 2015

Kuba Ryszkiewicz & Marianna Strychowska - „Nie przebaczaj”

  


          Komiksy kojarzą mi się z nastoletnimi chłopcami, którzy z zapałem śledzą losy Kapitana Ameryki czy innego Batmana. Mimo to zawsze mnie ta forma interesowała, kiedy więc dostałam propozycję, aby się zapoznać z komiksem Kuby Ryszkiewicza i Marianny Strychowskiej, chętnie z niej skorzystałam. Tym bardziej, że jego tematem nie są superbohaterowie.
          „Nie przebaczaj” to pierwsza część komiksu rysowanego przez Mariannę Strychowską do scenariusza Kuby Ryszkiewicza, którego akcja osadzona jest w dwudziestoleciu międzywojennym na Kresach Wschodnich. Komiks gatunkowo jest mrocznym westernem, którego inspiracji można szukać w filmach Quentina Tarantino, oryginalnej trylogii „Gwiezdnych Wojen” czy w westernach, takich jak „The Unforgiven” czy „Deadwood”.
          „Nie przebaczaj” opowiada o losach rodziny – Eustachego, Marii i ich syna Tadeusza, którzy po wojnie powracają do majętności na Kresach Wschodnich. Tam przez lata wiodą spokojne życie, aż do momentu, kiedy w brutalny sposób zostają z majątku wyrzuceni przez bandę Łazara.     
          Tom pierwszy jest zaledwie wstępem do historii pełnej, jak przypuszczam, krwi, potu i łez, co sugeruje tytuł. Powojenna rzeczywistość, choć raczej ponura, pozwala Eustachemu wieść spokojne i ułożone życie po trudach krwawych walk. Jednak w jednej chwili wszystko ulega zmianie. 
          Największe zainteresowanie wzbudziła we mnie postać Tadeusza. To młody chłopak, który nie do końca wie, jak powinien zachować się w tak trudnej sytuacji. W jednym momencie musi z chłopca zamienić się w mężczyznę i wziąć odpowiedzialność także za innych ludzi. Niezmiennie, bez względu na to, co czytam/oglądam/obserwuję, fascynuje mnie jak pewne wydarzenia wpływają na człowieka i kształtują jego osobowość. Tak właśnie było w przypadku tego bohatera. Śledząc jego losy zastanawiałam się, co czuje, kim się stanie, czego w przyszłości dokona. Byłam bowiem pewna, że w życiu przyświecać mu będzie silne pragnienie zemsty. 
          Ku mojemu ogromnemu rozczarowaniu, Kuba Ryszkiewicz wszystko czytelnikowi podał na srebrnej tacy. Akcja została poprowadzona w taki sposób, że dla wyobraźni pozostało niewiele miejsca; brak niewiadomych czy jakichkolwiek warunków sprzyjających gdybaniu. Akcja idzie prosto, ani na moment nie skręcając, zawracając czy po prostu zaskakując. To duża wada.
          Styl rysowania współautorki jest interesujący. Wydaje się być dość niedbały, jednak jednocześnie jest bardzo wyrazisty i graficzny. Rysunki bardzo dokładne i szczegółowe, kontrastują z tymi bardziej misternie nakreślonymi. Co więcej stwarzają bardzo ciężki klimat, wręcz katastroficzny i nastrajają widza na kolejne brutalne sceny, których w tym komiksie nie brakuje. 
          Kolejnym aspektem, który mnie zainteresował jest wątek fantastyczny. W pierwszym tomie magia występuje w małych dawkach, jednak przy tym odgrywa ważną rolę. Na razie niewiele jeszcze o niej wiadomo. Bardzo mnie ciekawi, w jaki sposób ten wątek zostanie przez autorów poprowadzony. Przypuszczam, że magia w tej historii będzie kluczowa. 
          Nie przebaczaj to de facto prolog większej całości. Otwiera on przed autorami wiele różnego rodzaju możliwości, co skłoniło mnie do rozważenia kilku z nich, a w efekcie pobudziło moją ciekawość. Czytelnik poznaje zaledwie garstkę bohaterów, mniej lub bardziej, ważnych dla dalszych wydarzeń. Pierwszą część komiksu przeczytałam w dziesięć minut, gdzie połowę tego czasu przeznaczyłam na dokładne obejrzenie jego strony wizualnej. 
          Po zapoznaniu się z Nie przebaczaj nie zamierzam nakłaniać lub odradzać jego lektury. To zdecydowanie interesujący wstęp, pobudzający wyobraźnię i apetyt czytelnika. Zalecałabym jednak wstrzymać się z czytaniem do premiery tomu drugiego. Polecam lekturę każdemu, kto lubuje się w westernach, a przyprawa w postaci magii czy krwawe rzeźnie mu nie przeszkadzają. Pierwszy raz miałam do czynienia z komiksem i fakt, że czuję się bardziej zaciekawiona niż zniechęcona uznaję za sukces autorów. Liczę, że w kontynuacji twórcy pozwolą odbiorcom na wysilenie nieco ich mózgownic. Wszystkich zainteresowanych odsyłam na aukcję, gdzie ów komiks można kupić: http://allegro.pl/komiks-nie-przebaczaj-i5505472593.html


Autor: Kuba Ryszkiewicz 
                      i Marianna Strychowska
Tytuł: Nie przebaczaj
Wydawnictwo: Niezależne
Data wydania: 15 maja 2015
Ilość stron: 80
Ocena: 6/10

źródło opisu: lubimyczytac.pl

środa, 8 lipca 2015

Joanna M. Chmielewska - "Poduszka w różowe słonie"



Hanka to 30-letnia kobieta, ustabilizowana finansowo, która trzyma się z daleka od mężczyzn. Nie pozwala sobie na bliskość innych, bojąc się, że nie będzie mogła tego znieść. Jej dystans do ludzi nie jest jednak żadnym wybrykiem, za tym kryje się tajemnica chowana przed całym światem, by nie sprawiała kolejnego bólu. 

Kiedy umiera przyjaciółka Hanki - Ewa, ta pierwsza decyduje się na adopcję jej córki. Tak jak obiecała, chciała dać schronienie małej Ani, unikając przy tym więzi emocjonalnych z dzieckiem. 
Młoda kobieta wyrzuca sobie każdy błąd i stara się być najlepszą opiekunką, jednak skrywana tajemnica przeszłości, uniemożliwia normalne traktowanie drugiego człowieka.

Kiedy w życiu Hanki pojawia się Łukasz, świat staje na głowie. Bohaterka nie potrafi odnaleźć się w nowej rzeczywistości, boi się przyszłości a przeszłość nie pozwala o sobie zapomnieć. Czy w ramionach Łukasza znajdzie ukojenie? O tym sami musicie się przekonać...

Swoją przygodę z panią Chmielewską zaczęłam trochę nie po kolei. Najpierw przeczytałam "Sukienkę z mgieł", która mnie zauroczyła i zmotywowała, by sięgnąć po kolejne książki. "Karminowy szal" również mnie zachwycił i mimo że trochę późno, ale zdecydowałam się poznać losy kolejnej kobiety, która swoim zachowaniem zyskała moją sympatię. 

"Poduszka w różowe słonie" to książka, która w ostatnim czasie spodobała mi się najbardziej i na długo zostanie w moim sercu. Uwielbiam książki, które podczas czytania, wtapiają czytelnika w bieg wydarzeń, dzięki temu możemy głębiej przeżywać każdą sytuację. 

Gorąco polecam tę książkę!!!

Za możliwość przeczytania książki, dziękuję:
Znalezione obrazy dla zapytania wydawnictwo mg

wtorek, 7 lipca 2015

#7DeadlySinsBookTAG





Och, gorąco jest wszędzie i to nie tylko w pogodzie! Dzisiaj będzie jeszcze goręcej, a to wszystko dzięki nominacji Magdy z bloga Opinium Kosa do piekielnego TAGU. Jej wyznania możecie przeczytać tutaj.

O co w tym wszystkim chodzi? Tag polega na przypisaniu do śmiertelnego grzechu pytania odnośnie książki, adekwatnego do grzech.

PS. Akcję postanowiła kontynuować Jackie, gdyż bardzo ją to zainteresowało.

No to zaczynamy!

1. Greed czyli chciwość - Najdroższa i najtańsza książka w twojej biblioteczce. 






 Najdroższe książki jakie kiedykolwiek kupiłam to "I nie było już nikogo" oraz "A.B.C." autorstwa Agathy Christie.


 Tę autorkę kocham i uwielbiam. Za każdym razem, czytając jej powieści, rozpływam się w jej historiach.

Za każdą z tych książek dałam
około 25 złotych. Wiem, że mogłam je dostać o wiele taniej, ale ta miłość dla mnie jest bezcenna! Poluję na inne jej powieści i nie mogę się doczekać kiedy w mojej biblioteczce będą wszystkie jej książki.



 Najtańsze książki to kupione po 5 złotych w limanowskiej Biedronce.

Są to "Siła emocji. Potęga umysłu", "Ekscentryczne namiętności. Poznać i zrozumieć człowieka" oraz "Zdarzyło się naprawdę. Nie uwierzysz, dopóki nie przeczytasz".

Uwielbiam czytać różne artykuły, nieważne czego dotyczą. A w tych malutkich książeczkach jest wiele artykułów, które mieszczą się w jednym egzemplarzu, co ułatwia mi życie, ponieważ nie muszę iść do kiosku po gazetę.




2. Wrath czyli gniew - Z którym autorem/ autorką łączy cię skomplikowana relacja czyli książka, którą kochasz i nienawidzisz jednocześnie.


Nad tym punktem musiałam się zastanowić naprawdę długo. A to dlatego, że trudno tak jednoznacznie stwierdzić kto jest moim ulubieńcem, a jednocześnie kogo nienawidzę.

Myślę, że takim kimś jest Agatha Christie. Uważam ją za królową kryminału, świetną pisarkę, a jednocześnie nie lubię jak daje mi pstryczka w nos kiedy już domyślam się kto jest mordercą i całą zagmatwaną sprawę rozwiązuje na swój genialny sposób. To jest czasami takie irytujące.













3. Gluttony czyli obżarstwo - Jaką książkę możesz czytać w kółko i w kółko , nie wstydząc się tego?


Obecnie nie mam jednej książki, którą bym czytała i czytała. Kiedyś to była saga Zmierzch, ale od jakiegoś czasu taki gatunek już mnie nie kręci.

Tak jak Magda z Opinium Kosa odpowiem gatunkiem. Uwielbiam kryminały, zagadki, horrory. Ciekawi mnie także psychologia i chciałabym jakoś zgłębić ten temat przy odrobinie szczęścia.


4. Sloth czyli lenistwo - Której książki ze swojej biblioteczki nie przeczytałeś/łaś z lenistwa?

 Jakieś dwa lata temu zaczęłam czytać Tolkiena, ale jakoś szybko mnie to znudziło. Zamierzam powrócić do jego powieści, chociaż nie mam pojęcia kiedy to zrobię.


5. Pride czyli pycha - Jaką książkę jesteś w stanie omówić najdokładniej w możliwie „najmądrzejszy” sposób lub tak dokładnie jak lekturę szkolną?


.
Myślę, że byłaby to "Carrie" Stephena Kinga. Przeczytałam książkę, a także obejrzałam dwie ekranizacje, z czego jestem dumna, bo rzadko oglądam filmy.








6. Lust czyli lubieżność - Jakie cechy uznajesz za najbardziej atrakcyjne u żeńskich/męskich bohaterów literackich – podaj przykład.

Uwielbiam kiedy facet jest sarkastyczny, umie cięto ripostować, a także ma duże poczucie humoru. Takim kimś był Erick z "Na szczycie".

Lubię także, kiedy kobieta jest twardą sztuką, która potrafi poradzić sobie w wielu trudnych sytuacjach, np Reb z "Na szczycie", Naomi z "Krachu" lub Marika z "Twardzielki".

7. Envy czyli zazdrość - Jaką książkę najbardziej chciałbyś/ chciałabyś dostać w prezencie?
 
Ciężko się zdecydować na jedną książkę, dlatego napiszę, że każda powieść Agathy Christie albo Stephena Kinga jest dla mnie na wagę złota!

U mnie to już wszystko! Teraz czas na nominacje:

1. Przegląd czytelniczy
2. Znajdź wymarzoną książkę
3. Bucherwelt

poniedziałek, 6 lipca 2015

Jedyne takie wydarzenie w Polsce!


https://www.facebook.com/events/929347813770330/

Lato to czas, w którym chcemy się zrelaksować, odpocząć od codzienności. Najlepszym sposobem na spędzenie tego czasu jest czytanie. To właśnie dzięki książkom możesz przebywać w innym świecie, odsunąć na bok wszystkie zmartwienia i wejść w magiczny świat wyobraźni.

Trzy blogerki – Daria (Book Reviews) Gosia (Blask Książek) oraz Natalia (Książkowe "kocha, nie kocha") uwielbiają spędzać czas z książką w ręku, dlatego też postanowiły zorganizować Wyzwanie Czytelnicze na Lato 2015 – jedyne (jak dotąd) takie wydarzenie w Polsce. 

A przynajmniej było... do wczoraj. Przez cały tydzień  dziewczynami obmyslałysmy plan jego, zasady, różne atrakcje. Myslałysmy, że będziemy jedyne, które wpadły na taki pomysł. Niestety. Po opublikowaniu wyzwania wczoraj na Facebooku, zaczęło powstawać coraz więcej tego typu wyzwań. My ze swojego nie zrezygnujemy. Zapraszamy do wzięcia udziału, ale oczywiscie nikogo nie namawiamy, nie zmuszamy. Każdy sam zdecyduje, czy weźmie udział i spędzi z nami wspaniałe lato. Do tej pory udział w wydarzeniu zatwierdziło 160 osób, a to tylko (nie cały) jeden dzień! Dziękujemy!!!


Dziesięć książek, dziesięć punktów do wykonania, a to wszystko w dwa miesiące. Dodatkowo ciekawe konkursy dla najbardziej zaangażowanych, mnóstwo wrażeń i dobra zabawa!

Zabawę zaczynamy od 6 lipca, a zakończy się ona wraz z końcem wakacji, czyli 31 sierpnia. Mamy nadzieję, że będziemy się razem świetnie bawić, poznamy nowe, interesujące książki, podyskutujemy o nich, poznamy się lepiej! 


https://www.facebook.com/events/929347813770330/

Regulamin wyzwania!
1. Organizatorami wyzwania są trzy blogerki - Daria, Małgorzata i Natalia.
2. Wyzwanie czytelnicze trwa od 6 lipca do 31 sierpnia.
3. W każdej chwili można dołączyć do wyzwania.
4. Nie wszystkie punkty wyzwania muszą być spełnione. Czytanie ma być przyjemnością, nie przymusem.
5. Będziemy doceniać (czyt. nagradzać) najbardziej aktywnych uczestników.
6. Uczestnik, który chce wziąć udział w "konkursie" o którym mowa w pkt. 5 powinien wyrazić chęć wzięcia udziału i podać e-maila w przypiętym poście.
7. Konkursy organizowane w ramach wyzwania są wyłącznie dla osób mających adres korespondencyjny na terenie Polski.
8. W konkursach mogą wziąć udział osoby, które polubiły nasze strony na Facebooku ( Book Reviews, Blask Książek oraz Książkowe "kocha, nie kocha" oraz strony sponsorów konkursów.
9. Trzymamy dobrą atmosferę!
10. Należy pamiętać o kulturze oraz zasadach savoir-vivre'u.
11. Regulamin w każdej chwili może ulec zmianie.


Mam nadzieję, że na stronie wydarzenia będziemy mieli okazję porozmawiać na temat wybranych przez Was książek, pomóc w wyborze, doradzić w różnych kwestiach. Zatem....zapraszam na: