sobota, 19 grudnia 2015

"Siedem życzeń" na święta.


"Babcia Agnieszka wraz z wnukiem przygotowują mazurski Pensjonat do świąt Bożego Narodzenia. Chociaż tego roku żaden z gość nie zapowiedział swojej wizyty, oni chcą stworzyć idealne święta.
Śnieg ciągle pada, zaspy uniemożliwiają jazdę samochodom, a prąd w całej okolicy zostaje odcięty. W małym pensjonacie koło Pięknej Góry, tej Wigilii, wbrew swojej woli, spotka się kilka rodzin. Okna Pensjonatu rozświetlą się, a jego pokoje wypełni gwar rozmów. Niespiesznych, i chociaż przypadkowych, pełnych nadziei na lepsze jutro.

Tego roku kilku bohaterów Cichej 5 powróci.

W zupełnie innych okolicznościach będą musieli stawić czoło kolejnym świętom Bożego Narodzenia.

Bo czasem los musi nieustannie przypominać o tym, co ważne.

Rozświetla niebo i wskazuje nam drogę. Wystarczy nią pójść.

Jeden Pensjonat, jeden wieczór, kilka opowieści"


Tak właśnie do przeczytania książki zachęca wydawca. Taki opis możemy przeczytać na czwartej stronie okładki.  Ja zaufałam (może nie tyle opisowi, co autorkom, ale jednak). Jesteście ciekawi moich odczuć odnośnie tej książki? Zapraszam do czytania! 

Gdy tylko dowiedziałam się,  że ma powstać ta oto książka, od razu wiedziałam, że będę chciała ją przeczytać.  Rok temu miałam przyjemność rozkoszować się "Cichą 5", która bardzo przypadła mi do gustu. Musiałam sprawdzić, jak autorki poradziły sobie z tym wyzwaniem. 

Książkę dostałam już jakiś czas temu. Czekałam jednak na odpowiedni moment, aby się za nią zabrać. I w końcu, na początku grudnia chciałam poczuć klimat zbliżających się  świąt, sięgnęłam po "Siedem życzeń" i zatopiłam się w lekturze. 

"Siedem życzeń" to zbiór siedmiu opowiadań napisanych przez cenionych współczesnych polskich autorek, których książki podbijają serca tysięcy ludzi w całej Polsce. Dla mnie lektura ta była wspaniałą okazją do poznania twórczości autorek, z którymi wcześniej nie miałam okazji się zapoznać, a także sprawdzenia  znanych mi już autorek pod kątem krótkich form literackich, co bardzo mi się podobało.

Ogólnie nie przepadam za opowiadaniami, nie lubię, gdy tak szybko muszę się rozstać z bohaterami, których tak naprawdę nawet nie zdążyłam dobrze poznać. Jednak jeśli chodzi o tematykę tego zbioru, odnalazłam się w niej niesamowicie. Uwielbiam świąteczny klimat, magię, którą możemy odczuć zaczytując się w opowiadaniu, dlatego też ta książka tak bardzo mi się podobała.

Czyta się ją rewelacyjnie, opowiadania są wciągające i ciekawe. Jedne bardziej, drugie mniej. Wiadomo, zależy od gustu czytelnika. I tak ja jestem najbardziej zachwycona dwoma opowiadaniami, które podbiły moje serce od samego początku, a są nimi "Wszystko, co złote..." Agnieszki Krawczyk, które tak bardzo kojarzy mi się z filmami "Listy do M" (to moje pierwsze spotkanie z tą autorką i już wiem, że nie ostatnie) oraz "Sprawdź, czy drzwi są otwarte..." Magdaleny Witkiewicz (co mnie wcale nie zdziwiło, bo uwielbiam twórczość tej Pani). Pozostałe opowiadania również są naprawdę godne polecenia, jednak te dwa najbardziej chwyciły mnie za serce. Inni mogą zarzucić im zbyt wiele słodyczy, jednak ja właśnie tego wymagam w świątecznych powieściach / opowiadaniach. Dużo miłości, romantyzmu i oczywiście happy endu, którego nie mogło zabraknąć w tych opowiadaniach. To właśnie te opowiadania były według mnie najbardziej klimatyczne, oddające magię Świąt Bożego Narodzenia.


Książka podoba mi się bardzo, nawet mogłabym powiedzieć, że bardziej niż zeszłoroczna "Cicha 5". Przede wszystkim z tego względu, że tutaj losy większości bohaterów łączą się z kilkoma historiami. Tak, jak w "Cichej 5", każde opowiadanie było oddzielne i oprócz czasu akcji i wspólnej kamienicy nic ich nie łączyło, tutaj jest inaczej. Z bohaterami spotykamy się w różnych opowiadaniach, ich późniejsze losy wynikają z opowiadania innej autorki. Rewelacyjny pomysł.

Gratuluję autorkom, że udało im się dokonać czegoś tak fenomenalnego. Nie wiem jak inni, ale ja byłam zachwycona tą książką i z czystym sercem mogę polecić ją każdemu. Idealnie potrafi wprowadzić nas w świąteczny klimat, sprawia, że na Waszej twarzy niejednokrotnie pojawi się uśmiech i mam nadzieję, że dzięki niej poczujecie magię świąt. 

12 komentarzy:

  1. Idealna książka na zimowe wieczory, wprowadzająca nas w niesamowitą atmosferę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. ja własnie czytam opowiadania, ale S.Kinga wiec zbyt swiateczne one nie sa haha. Jakos zapomnialam sie zaopatrzyc w tym roku w typowa wigilijna ksiazke i trochę zaluje.../Karolina

    OdpowiedzUsuń
  3. Serio, mega ciekawy pomysł na połączenie opowiadań ze sobą. Chociaż nie jestem fanką świątecznej atmosfery i książek o tej tematyce, chętnie bym się przekonała co takiego nam zgotowali autorzy w środku :) Pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam książki z takim ciepłym, świątecznym klimatem. Na pewno sięgnę po nią wkrótce ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Muszę stwierdzić, że mnie przekonałaś. Na pewno przeczytam. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo chciałam ją przeczytać jak tylko zobaczyłam okładkę, a po tej recenzji chcę jeszcze bardziej ;) Niestety Cichej 5 też nie czytałam mam nadzieję, że to się zmieni i będę miała okazję obie przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo mam ochotę na tę książkę, ale najpierw muszę przeczytać "Cichą 5" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też odkąd ujrzałam Siedem życzeń mam na nią ochotę, ale okazało się że najpierw jeszcze powinnam przeczytać Cichą 5 może przed przyszłymi świętami się uda to byłby idealny czas!

      Usuń
  8. Nie słyszałam o tej książce. Z miłą chęcią się z nią zapoznam (musze poznać w końcu jakiś polskich autorów). Mam nadzieję że w przyszłym roku na święta to zrobię, bo w tym juz raczej nie dam rady.
    www.lektura.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. "Bo czasem los musi nieustannie przypominać o tym, co ważne." oj tak, to bardzo prawdziwe zdanie, nie tylko patrząc przez pryzmat świąt ale również ogólnie. /Mikołaj

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja święta spędziłam w Hotelu Bonneville w towarzystwie wielu wspaniałych osób :) Cudownie czytać takie pełne ciepła i świątecznych akcentów książki :) A te zbiorki opowiadań są świetne, gdy masz całe święta na głowie i masz kilkanaście minut, by uciec od zgiełku :) I tak na każdy dzień przedświąteczny masz jedną, cudownie magiczną historie świąteczną :)

    OdpowiedzUsuń