czwartek, 31 grudnia 2015

Rick Riordan - „Miecz lata”




Jeśli wydaje się wam, że byłem obojętny albo niewdzięczny, spróbujcie mnie zrozumieć. Sposób, w jaki wyciągnąłem ten miecz z wody, był tak niesamowity, że aż mnie przeraził. Zawsze chciałem mieć jakieś supermoce. Nie spodziewałem się tylko, że moja będzie polegała na wyciąganiu śmieci z dna rzeki. Wolontariusze miejscy mnie pokochają. 

         Od dawna mam na oku twórczość Ricka Riordana. Początkowo planowałam zacząć od serii o Percym Jacksonie, jednak na mojej drodze pojawił się Miecz Lata, a ja nie potrafiłam się powstrzymać przed rozpoczęciem lektury. To jeden z nielicznych przypadków, kiedy cieszy mnie moja słaba wola. Z tą książką uporałam się raz-dwa, zważywszy na jej gabaryty. 
           MAGNUS CHASE nie jest typem grzecznego chłopca. Od strasznej nocy przed dwoma laty, kiedy mama kazała mu uciekać, a potem zginęła, żyje samotnie na ulicach Bostonu. Przetrwał dzięki sprytowi i inteligencji, będąc zawsze o krok przed policją i kuratoriami.
          Pewnego dnia Magnus dowiaduje się,przeczytaniazcze usiłuje go znaleźć – wuj Randolph, człowiek, przed którym mama zawsze go ostrzegała. Kiedy usiłuje przechytrzyć wuja, wpada prosto w jego łapy. Randolph zaczyna mu opowiadać coś, co brzmi jak brednie o skandynawskiej historii i dziedzictwie Magnusa – zaginionej od tysięcy lat broni.
         Coraz więcej elementów układanki zaczyna się jednak składać w sensowną całość. Z zakamarków pamięci Magnusa powracają powieści o bogach Asgardu, wilkach i Ragnaröku – dniu sądu. Ale Chase nie ma czasu na zastanawianie się nad tym, ponieważ świat zostaje zaatakowany przez ogniste olbrzymy i Magnus musi wybrać między własnym bezpieczeństwem a życiem wielu niewinnych ludzi.

         Czułam, że zakocham się w piórze Riordiana i się nie myliłam. Przeczytawszy tytuł pierwszego rozdziału już zostałam przez autora kupiona. Z każdym kolejnym słowem wtapiałam się w klimat tej książki i oswajałam ze stylem autora, co było łatwym zadaniem, gdyż Rick Riordan pisze bardzo lekko, przystępnie i w tak wciągający sposób, że nie jest możliwe, by odmówić sobie przeczytania kolejnego rozdziału. Lektura była więc dla mnie wielką przyjemnością.


- Paradoksalne składniki?
[...]
- On mówi o rzeczach, które nie mają prawa istnieć. Paradoksalne składniki bardzo utrudniają pracę, czynią ją niezwykle niebezpieczną. Gleipnir zawiera tupot kocich stóp, ślinę ptaka, oddech ryby, brodę kobiety. 
- nie byłbym taki pewny, czy to ostatnie jest paradoksem - zauważyłem. Szalona Alice w Chinatown ma całkiem sporą brodę.
Junior prychnął. 
- Chodzi o to, że ten sznur jest jeszcze lepszy! [...] Został utkany z najpotężniejszych paradoksów w dziewięciu światach: z wi-fi bez lagów, szczerości polityka, drukarki, która drukuje, zdrowej żywności przygotowanej na głębokim tłuszczu oraz interesującej książki do gramatyki!
- Okej, zgadzam się - przyznałem. - To wszystko nie istnieje. 

          Bezapelacyjnie urzekł mnie humor, którym Miecz Lata jest przesiąknięty. Autor z przymrużeniem oka kreuje postaci bogów, których wizerunek w mitologii jest srogi. Nie oznacza to jednak, że wątek komediowy od początku do końca przytłacza wszystkie inne aspekty tej książki. Akcja jest wartka i pełna napięcia. Nie brakuje zwrotów i różnego rodzaju zawirowań. Choć domyślałam się, co łączy z bogami Magnusa, zagadką dla mnie było, co z tym wszystkim wspólnego miała rodzina matki głównego bohatera. O co chodzi w całym tym szaleństwie i jak Magnusowi uda się odnaleźć w całej tej kabale. 
         Wielką zaletą tej książki, moim zdaniem nawet najmocniejszym punktem, jest postać głównego bohatera. Pokochałam Magnusa i jego cięty język. Jego celne komentarze, często ironiczne, bawią i budują odpowiednią atmosferę. Magnus w masie bezbarwnych głównych bohaterów, którzy mają być tylko punktem wyjściowym dla atrakcyjnego tła, jest najprawdziwszą perłą. Uwielbiam takie charaktery, mam szczerą nadzieję, że z czasem Rick Riordan będzie jeszcze bardziej ostrzył pazurki tego bohatera. 
          Na uwagę i docenienie zasługuje cała oprawa, bowiem autor wymyślił wspaniały świat przedstawiony. Chce się poznawać zasady nim rządzące oraz odkrywać wszystkie jego zakamarki. I pomyśleć, że miałam okazję poznać tylko dwa z dziewięciu światów! Świetnym akcentem są rozdziały ozdabiane dowcipnymi tytułami, które wprawiają czytelnika w nastrój już na samym początku. 

- Zamknij się, Surtr! - rzucił gniewnie Randolph. - Magnus ma miecz! Wracaj w płomienie, skądeś przybył.
- Surtr nie wyglądał na przestraszonego, aczkolwiek ja osobiści uznałbym słówko „skądeś” za bardzo przerażające.

          Miecz Lata to znakomita lektura na rozluźnienie i poprawę humoru, czyli taka, jakie lubię najbardziej. Autor idealnie wymieszał humor z dramatem, fantastykę z obyczajówką i mitologię ze współczesnością. Książkę czyta się szybko i wielką przyjemnością. Fanów autora nie muszę przekonywać, jednak polecam tę książkę wszystkim zainteresowanym. Ja z niecierpliwością będę wypatrywała kontynuacji, a czas oczekiwania będzie mi umilała lektura serii o Percym Jacksonie, którą koniecznie muszę przeczytać!


Autor: Rick Riordan
Tytuł: Miecz lata
Wydawnictwo: Galeria Książki
Data wydania: 21 października 2015
Liczba stron: 520
Ocena: 8/10


Za egzemplarz serdecznie dziękuję wydawnictwu:

źródło opisu: www.galeriaksiazki.pl

13 komentarzy:

  1. Nie wiem dlaczego, ale za Chiny nie mogę się zmusić do czytania Percy'ego Jackson'a. Wypożyczyłam pierwszą książkę i naprawdę próbowałam ją przeczytać, ale to była istna katorga... Nawet nie wiesz, jak bym chciała, żeby mi się ta seria podobała... Niestety, nie można mieć wszystkiego. Ale zgadzam się, że Riordan to najzabawniejszy autor wszech czasów! Na pewno sięgnę po "Miecz Lata" i mam nadzieję, że mi się spodoba :P
    Buziaki!
    BOOKBLOG

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oooo, mam nadzieję, że mi seria o Percym jednak przypadnie do gustu.:)
      Na pewno cię urzeknie!

      Usuń
  2. Twórczość Riordana nigdy mnir do siebie nie przekonywała, ale to dlatego, że ogólnie nie przepadam za tego typu książkami.

    OdpowiedzUsuń
  3. tym razem niestety nie skusisz mnie tą recenzją dobrą, bo to nie moje klimaty, ale recenzja super! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Przyznam, że nie czytałam jeszcze nic tego autora, więc muszę to nadrobić ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie przepadam za tym autorem, ale nawet nie potrafię określić się dlaczego. Zawsze jego książki omijam szerokim łukiem, wstyd haha :D/Karolina

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja również szybko uporałam się z Magnusem. I byłam bardzo zadowolona. :)
    Po części bałam się że Riordan przedobrzy, i będzie to Percy Jackson, z innym nazwiskiem, i innymi bóstwami, ale zostałam pozytywnie zaskoczona. W dodatku stwierdziłam że Magnus okazał się (według mnie, oczywiście) dużo lepszy niż Percy.

    Pozdrawiam i życzę szczęśliwego Nowego Roku! :D
    Podróże w książki

    OdpowiedzUsuń
  7. Niezły wynik, może się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Coś dla mojej koleżanki, która uwielbia Riordana. ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ann, znowu mi to robisz :D Znowu wyciągasz świetną i zabawną fantastykę, a tu projekty wołają o robienie, sesja się zbliża i w ogóle, miałam się ogarnąć i nie czytać xD A tu nie ma tak łatwo :D

    OdpowiedzUsuń

Cześć!
Bardzo się cieszę, że tutaj jesteś. Chciałabym, abyś podzielił(a) się swoim zdaniem na temat przeczytanego postu. Będzie mi bardzo miło.