środa, 2 grudnia 2015

Marlena De Blasi - "Amandine"





Amandine już na początku ma ciężki start. Jej losem rządzi babcia, która nie chcąc niszczyć reputacji rodziny, próbuje pozbyć się dziewczynki. Jej bardzo młoda matka nie ma nic do powiedzenia, nie interesuje się losem dziecka, bardziej martwi ją to, że ukochany odszedł. Babcia Amandine oddaje dziewczynkę do zakonu, gdzie z dala od rodziny będzie ją wychowywać Solange pod nieprzychylnym okiem matki Paul, której zdecydowanie nie odpowiada obecność dziewczynki w jej klasztorze.

Siostry na zmianę opiekują się Amandine, robią wszystko tak, by Paul nawet nie zauważała jej obecności. Dziewczynka mimo chorego serduszka bardzo dobrze się rozwija, rośnie i zdaje się, że przywykła do warunków panujących w klasztorze. Jej niczego nie brakuje, babcia, przed oddaniem jej w ręce sióstr, zadbała, by mała miała wszystko, czego potrzebuje.

Kiedy dziewczynka dorasta, coraz bardziej chce poznać swoje prawdziwe korzenie. Z pomocą Solange opuszcza klasztor, wybucha wojna, a one obie starają się przetrwać mimo niebezpieczeństw czyhających na każdym kroku.

Niesamowita książka!!! Postawa Amandine i jej opiekunki Solange robi piorunujące wrażenie. Nie mogłam przestać czytać, a każdy rozdział pozwalał mi coraz bardziej zagłębić się w historię tej małej istoty, która okazywała niezwykłą wolę życia.



Gorąco polecam ją każdemu, jak widać na załączonym zdjęciu, nie tylko mnie spodobała się ta książka. Moja siostrzenica już rwie się do czytania (choć może raczej rwie kartki, na co jej nie pozwalam oczywiście). Myślę, że każdy powinien poznać tę historię, ponieważ daje dużo do myślenia, przy okazji wywołując ogromne emocje w czytelniku.

Za możliwość przeczytania książki, dziękuję:
Znalezione obrazy dla zapytania muza wydawnictwo

6 komentarzy:

  1. Zapowiada się ciekawie lubię takie książki od których ciężko się oderwać! To coś dla mnie!

    OdpowiedzUsuń
  2. Historia wydaje się być naprawdę ciekawa. Nie spodziewałam się, że mogłaby mnie ta książka zainteresować, myślałam, że to obyczajówka jakich wiele. Teraz jednak muszę się rozejrzeć za nią... :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Witaj
    Chciałam Ci dac znać że zostałas przeze mnie nominowana do Liebster Blog Award.
    Mam nadzieję że pytania Ci się spodobają i dołączysz do zabawy. Bardzo prosze o wiadomość
    jesli odpowiesz na moje pytania, chętnię poczytam Twoje odpowiedzi.
    Pozdrawiam serdecznie.
    http://in-my-different-world.blogspot.com/2015/12/liebster-blog-award-7.html

    OdpowiedzUsuń
  4. Chyba nie dla mnie, jednak nie potrafię uzasadnić dlaczego, moze dlatego ze bylaby smutna, a ja jakoś ostatnio mamochotę na kryminały i horrory/Karolina

    OdpowiedzUsuń
  5. Skoro od tej książki nie można się oderwać, to koniecznie muszę po nią sięgnąć ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Masz bardzo fotogeniczną siostrzenicę, mam nadzieję, że uda Ci się ją zarazić bakcylem czytania jak podrośnie :D Na początku myślałam, że to ta sama dziewczynka co na okładce :D Nie rozumiem jak można porzucić dziecko dla reputacji albo być tak przejętym sobą, żeby nie kochać małej istoty... Ludzie są dziwni.. Super, że trafiła na świetne opiekunki, które o nią zadbały :) Pewnie sama sięgnę po tą książkę :) Jestem ciekawa co spotkało te dzielne kobiety podczas wojny. Sama czytam "Światło, którego nie widać" i po 100 stronach zdążyłam pokochać bohaterów, wrzuconych w wojnę i system totalitarny, obserwujących z przerażeniem zmiany zachodzące na ich oczach.

    OdpowiedzUsuń