poniedziałek, 2 listopada 2015

Estelle Maskame - "Czy wspominałam, że Cię kocham?"

Miłość jest wszystkim...
tylko nie tym, czego się spodziewasz.

Wiele osób coś pisze. Często są to opowiadania, części powieści, które pisane są do szuflady. Wiele osób nie chce się dzielić tym, co utworzyło. Spowodowane jest to głównie strachem przed ewentualnym wyśmianiem i wszechobecnym hejtem. Są jednak również tacy, którzy chcą się dzielić tym, co robią. Chcą, aby ich dzieło miało czytelników, żeby wypłynęło w świat. I dobrym sposobem publikowania takich opowiadań jest Internet. Wattpad to strona, na której wszyscy mogą publikować swoje opowiadania. Młodziutka Estelle Maskame również skorzystała z tej opcji. DIMILY powstały właśnie tam. Początkowo autorka publikowała fragmenty na Wattpadzie, w wieku 17 lat. Opowiadanie tak bardzo przypadło do gustu czytelnikom, że w końcu zarówno autorka jak i jej czytelnicy doczekali się premiery książki. 

Rodzice Eden Munro rozwiedli się już kilka lat temu, i od tego czasu dziewczyna nie widziała swojego ojca. Teraz jedzie z Portland do Santa Monica w Kalifornii, by spędzić lato z nim i jego nową rodziną: żoną i jej trzema synami, z których każdy jest obdarzony silnym charakterem. Najstarszy z nich, Tyler Bruce, to zbuntowany nastolatek o wybuchowej naturze i wybujałym ego, kompletne przeciwieństwo przyrodniej siostry. On i jego paczka biorą Eden pod swoje skrzydła, pozwalając jej doświadczyć zupełnie nowych dla niej przeżyć – imprez, plażowania i… łamania zasad. Tyler pozostaje dla niej zagadką, a im bardziej stara się go rozgryźć, tym mniej o nim wie i tym bardziej czuje, że rodzi się między nimi coś więcej. A przecież nie powinna interesować się swoim przyrodnim bratem w ten sposób. To zakazane!
Ale jak powstrzymać uczucia, których nie da się opanować?

Gdy tylko usłyszałam o tej książce, byłam jej bardzo ciekawa. Bohaterka, która zakochuje się w swoim przyrodnim bracie? Tego jeszcze nie było. Wiedziałam, że koniecznie muszę po nią sięgnąć. I tak też się stało. Gdy tylko książka do mnie przyszła, zabrałam się za jej czytanie. Już od samego początku niesamowicie mnie wciągnęła. Przeniosłam się w świat Eden, razem z nią na czas wakacji przeprowadziłam się do Santa Monica i razem z nią spędzałam ten wolny czas. 

W książce do czynienia mamy z Eden, szesnastoletnią dziewczyną, która otrzymuje od ojca propozycję spędzenia wakacji z nim i jego nową rodziną (bo jej rodzice się rozwiedli). Eden początkowo nie jest zainteresowana tym pomysłem, jednak postanawia zaryzykować. (Może nie będzie tak źle. Osiem tygodni powinna wytrzymać. Może pozna kogoś nowego?). Gdy dociera na miejsce, poznaje rodzinę i otoczenie taty i jego nowej rodziny. Orientuje się, że jej wyobrażenie na ich temat było błędne. Myślała, że będzie miała do czynienia z małymi dziećmi, a jej rodzeństwo okazuje się być całkiem duże. Najstarszy brat, Tyler jest od niej starszy o rok. No właśnie, Tyler. To on sprawi, że te wakacje Eden zapamięta na pewno na zawsze. On będzie początkowo dla niej strasznie niemiły, wręcz okropny. Jednak to tylko maska. Pod nią znajduje się prawdziwy, dobry i wrażliwy człowiek, który w dzieciństwie wiele przeszedł i dlatego teraz jest, jaki jest. Bohaterowie bardzo się do siebie zbliżą, nawet za bardzo. Ale przecież oni są przyrodnim rodzeństwem, tak nie można. Nie mogą być razem. Jednak to nie takie proste utrzymać emocje i pożądanie na wodzy, zwłaszcza, że żadne z nich nie ma na to szczególnej ochoty. 

Eden, Eden, Eden. Jaka jest Eden? Według mnie to naprawdę świetna dziewczyna. Postanawia dać ojcu szansę i spędzić z nim wakacje. Chciałaby naprawić z nim relacje. (A że ojciec jest jaki jest, cóż poradzić). Na wakacjach tęskni za mamą i ma wyrzuty sumienia, że zostawiła ją samą na całe lato (a niepotrzebnie, bo mamusia całkiem nieźle sobie radzi). Bardzo podobały mi się opisane relacje na linii Eden-mama. Fajnie było czytać, że nastolatka traktuje swoją mamę jak przyjaciółkę. Dziewczyna również zaprzyjaźnia się z miejscowymi dziewczynami - Rachael, Meghan oraz Tiffany. Często się spotykają, chodzą razem na imprezy, zakupy, fajnie spędzają wspólny czas. (Trzeba zaznaczyć, że Tiffany jest dziewczyną Tylera! Zaborczą dziewczyną!). No i Tyler. Początkowo Eden uważa go za dupka, jednak z biegiem czasu zmienia o nim zdanie, a nawet się w nim zakochuje. Chociaż wie, że nie może. 

Bohaterowie są wykreowani rewelacyjnie. Według mnie idealnie odzwierciedlają typowych nastolatków. Tylera nie polubiłam. To znaczy tak naprawdę wcale nie jest zły, tylko po prostu... Nie chciałam, żeby między nim, a Eden coś było. Nie pasują do siebie według mnie. Natomiast, mam idealnego kandydata dla niej, który intrygował mnie od samego początku. Większość narzeka na zakończenie, a dla mnie jest ono jak miód na moje serce. Czytając Epilog, na mojej twarzy cały czas gościł uśmiech. Było to rewelacyjne zakończenie, lepszego nie potrafiłam sobie wyobrazić. I chociaż domyślam się, że to moje szczęście nie potrwa długo (pewnie do kolejnego tomu), to i tak się cieszę z tego, jak potoczyło się ich życie. 

Książka jest rewelacyjna! Po prostu cudowna. Autorce można pogratulować talentu i serca włożonego w tę powieść, które wyczuwa się na każdym kroku. Czyta się ją niesamowicie, jest tak wciągająca, że przeczytałam ją w dwa wieczory (bardzo krótkie wieczory). Nie mogłam się oderwać. Chciałam wiedzieć jak potoczą się dalsze losy bohaterów. 
Mimo, iż DIMILY to nic innego jak kolejne New Adult, to jest inne. Wyjątkowe. Autorka nie do końca powiela wszystkie schematy, ale daje coś więcej, coś od siebie. Coś, co sprawia, że ta książka jest tak bardzo wciągająca i uzależniająca. Jednocześnie jest lekka i prosta w odbiorze. Czyta się ją, a raczej pochłania w naprawdę szybkim czasie. A potem tylko pozostaje rozczarowanie, że to już koniec i na kolejną część trzeba czekać nie wiadomo ile. 
Ja już się nie mogę doczekać kolejnych części, zwłaszcza, że zdjęcia na zagranicznym instagramie tak strasznie kuszą. Mam nadzieję, że kolejna część wyjdzie w Polsce jak najszybciej! 

Gdyby tego było mało, spójrzcie na okładkę, która jest...fenomenalna. Przepiękna, która wpada w oko i tak łatwo o niej zapomnieć. Na pewno też przepięknie komponuje się na półce w księgarni. 

A poniżej zdjęcie, które znalazłam na fanpage autorki. Spójrzcie tylko! Nie wiem jak Wy, ale ja nie mogę się już doczekać!