piątek, 27 listopada 2015

Eric-Emmanuel Schmitt - „Sekta egoistów”




Jeśli Bóg jest na poziomie Boga, nie zadowala się tym, że jest Sobą, robi coś więcej: Om tworzy. Ponieważ jest wszechmocny. Jest w stanie to zrobić. A ponieważ jest dobry, robi to. 

          Eric-Emmanuel Schmitt to postać znana i szanowana przez środowisko literackie. Miałam okazję czytać tylko jedną jego książkę, pt. Oskar i pani Róża, która to zrobiła na mnie niemałe wrażenie. W tym przypadku intrygujący tytuł i nazwisko autora, okazały się wystarczające, aby mnie zainteresować treścią. Jak prezentuje się debiut tego zacnego pisarza? Zobaczmy.
          Gérard zajmuje się badaniem języka, znudzony monotonią swojej pracy, zdaje się na przypadek i natrafia na wiekowy już tom, w którym znajduje wzmiankę na temat niezwykłego filozofa, założyciela osobliwego klubu - Sekty Egoistów. Poglądy Gasparda Languenhaerta zafascynowały badacza,  który postanowił zgłębić tę tajemnicę. 
          Gérard wyrusza na poszukiwania nie zważając na kilometry. Wkrótce zwykła ciekawostka, staje się dla niego najważniejszym priorytetem, a nawet obsesją. Badacz przestaje zwracać uwagę na wszystko, co nie ma związku z zagadkowym filozofem i jego niecodzienną opinią. 
          Egoizm powszechnie uznawany jest za coś niestosownego. Znacznie bardziej docenia się postawy empatyczne, co bardzo popieram. Niemniej takie jednostki mnie ciekawią. Uważam, że niełatwo jest być egoistą w dużo większym stopniu niż przeciętnie jest nim każdy człowiek, a Gaspard miał być egoistą totalnym, pępkiem świata, nie tylko swojego, ale i - jak uważał - każdego innego człowieka. 
          Z przykrością stwierdzam, że lektura nie jest tak porywająca, jak oczekiwałam. Nie przekonywał mnie styl autora, który wydał mi się nadęty. Sam temat powieści jest dość wymagający, bowiem filozofia, choć czasem banalna, zmusza nas do zadania sobie wielu naprawdę trudnych pytań. Pewna wyniosłość języka w Sekcie egoistów wydaje mi się zbędna. Narracja bynajmniej nie jest niezrozumiała, jednak sądzę, że może ona odpychać część potencjalnych czytelników. 
          Zdecydowanie najmocniejszym punktem jest postać Gasparda Languenhaerta, która mnie zaciekawiła. Nie w takim stopniu jak Gérarda ale jednak. Chciałam zrozumieć tok myślenia tego człowieka, rozważałam mocne i słabe punkty jego teorii i z fascynacją obserwowałam, co, jak, a przede wszystkim dlaczego, robił. Choć czasem jego zachowanie stawało się komicznie, spoglądając z większej perspektywy, śmiało można nazwać tego bohatera postacią tragiczną i konsekwentną w swoich poglądach, co można uznać zarówno za wadę, jak i za atut. 
         Bardzo żałuję, że tak mało w Sekcie egoistów jest o Sekcie Egoistów. Słowa, które składają się na tytuł tej powieści, nasuwają pewne wnioski. Sekta kojarzy się jednoznacznie z czymś złym, niebezpiecznym, mrocznym. Spodziewałam się, a raczej bardzo liczyłam, że takie elementy grozy się pojawią. Tymczasem o tytułowej sekcie była jedynie rozciągnięta wzmianka, niewiele wnosząca do treści. 
         Sekta egoistów to w ogólnym rozrachunku sporych rozmiarów wywód filozoficzny, skłaniający jednak do refleksji. Fakt, że książka jest krótka i napisana przejrzystym, dość dużym drukiem sprawiaj, że ta lektura jakoś idzie do przodu. Gdyby ta powieść była bardziej obszerna, pewnie niewiele osób by przez nią przebrnęło. Szczególnie elektryzuje zakończenie, które było dla mnie niemałym zaskoczeniem. Szanuję i bardzo sobie cenię dzieła (i ich autorów), których finał rozbija niemal wszystkie konkluzje i zmusza do przeanalizowania całej treści od początku. 
          Pozwolę sobie dać Wam, Czytelnikom pewną radę odnośnie tej lektury. Jeśli, tak jak i ja, mieliście niewielką styczność z twórczością Schmitta, lepiej zrezygnować z lektury i przeczytać inną, bardziej dopracowaną powieść tego pisarza. Zapaleni fani Erica-Emmanuela Schmitta z pewnością zapragną przeczytać debiut swojego idola, co jest zrozumiałe, gdyż jest to nie lada smaczek. Aczkolwiek osoby mniej wtajemniczone, niechaj zainwestują w coś innego, jeśli chcą po tę lekturę sięgnąć z uwagi na autora, a nie fabułę. W drugim przypadku można zaryzykować i przekonać się na własnej skórze, czy moja opinia jest, w Waszym odczuciu, słuszna. 


         Autor: Eric-Emmanuel Schmitt
Tytuł: Sekta egoistów
Wydawnictwo: Znak litera nova
Data wydania: 2 listopada 2015
Ilość stron: 208
Ocena: 6/10


Za egzemplarz z całego serca dziękuję wydawnictwu:


oraz firmie C Rh*

12 komentarzy:

  1. Przeczytałam większość książek autora, więc po "Sektę egoistów" na pewno też sięgnę :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Która najlepsza? Co polecasz jak czytałaś większość ;)

      Usuń
  2. O, a ja się też nastawiałam, że to coś na kształt "Oskara i Pani Róży"! I jak na razie tak jak i Ty czytałam tylko tą jedną. To ja może poczekam. Z tego co czytałam, dużo osób poleca "Małe zbrodnie małżeńskie" tego autora :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Oczywiście, jak to zazwyczaj przy nadrabianiu blogowych zaległości, prawie przeoczyłam Twoją recenzję, ale na szczęście rzuciła mi się w oczy od razu po stosiku :D Trochę mnie zaskoczyłaś, bo spodziewałam się czegoś naprawdę dobrego i głównie ten wątek sekty najbardziej mnie intrygował, a teraz mój entuzjazm nieco osłabł. Może jednak pójdę za Twoją radą i sięgnę po coś innego Schmitta, bo ta pozycja raczej nie przypadnie mi do gustu.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja jeszcze nie miałam okazji spotkać się z twórczością tego autora, więc posłucham Twojej rady i na początek sięgnę po inną jego książkę ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie czytałam żadnej książki autora, ale przed założeniem bloga nie zwracałam zbytniej uwagi na nazwiska, więc może przejrzę jego dorobek i trafię na coś znajomego ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. ojeju, to chyba tez raczej nie ksiązka dla mnie, wydaje mi się "za ciezka", a poki co mam ochotę czytać lżejsze książki, ot po prostu. "Oskara i Panią Różę" niestety tylko oglądałam, wiec nawet nie znam tego autora i myśle, ze własnie jak juz to po tę pozycję bym sięgnęła, a na pewno na początek/Karolina

    OdpowiedzUsuń
  7. myślę ze spodobałaby mi się ta lektura, lubię sobie pofilozofować, bardziej przemawiają do mnie takie książki.
    Chyba wasz blog jest jedynym książkowym która przykuwa moje zainteresowanie, cieszę się, że Karolina ma go w obserwowanych i dzięki temu chociaż trochę zmieniłem zdanie o blogach książkowych :)/Mikołaj

    OdpowiedzUsuń
  8. Słyszałam o książce "Oskar i Pani Róża", ale nie czytałam za to czytałam książkę "Kobieta w lustrze" tego autora i podobała mi się z tego co pamiętam, bo było to dawno już to w takim razie posłucham koleżanki i odpuszczę sobie tą książkę, lepiej przeczytam w tym czasie jakąś inną ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. A ja właśnie ruszam do BookAThonu (zaczytanego tygodnia) m.in. z książką "Oskar i Pani Róża" i zastanawiałam się nad innymi książkami autora. Filozofii od jej ukończenia na studiach (wiele lat temu ;) ) szczerze nie cierpię - dlatego zdecydowanie po tę książkę nie sięgnę. ;) Dziękuję An n. :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Mam kilka książek Schmitta w swojej małej bibliotece, muszę przyznać ze jest świetnym psiarzem. Najbardziej urzekła mnie właśnie „Sekta egoistów” która intryguje i zawiera ponadczasowe tematy. Świetnie się ja czyta.

    OdpowiedzUsuń