sobota, 3 października 2015

[PRZEDPREMIEROWO] Magdalena Witkiewicz - "Po prostu bądź"

"Może z czasem mnie pokochasz...Życie jest zbyt krótkie, by przejść przez nie samotnie. Po prostu bądź."

Od kiedy tylko dowiedziałam się, że Pani Magdalena Witkiewicz pracuje nad nową powieścią, gdy pojawiały się pierwsze wzmianki o niej w sieci, kiedy pojawiła się okładka - wiedziałam, po prostu wiedziałam, że chcę ją przeczytać. To był taki impuls. Nieważne, że nawet nie wiedziałam o czym ona będzie. Tak, dokładnie. Nie wiedziałam. Nie czytałam opisu nawet, bo po co? I tak wiedziałam, że muszę przeczytać i wiedziałam, że się nie rozczaruję. Czy faktycznie tak było? 

W pobliżu zawsze był przyjaciel. Jego przyjaciel, któremu nie wolno było czuć.

Ale możemy się umówić
I zawrzeć pewien pakt

Zaopiekował się nią na dobre i na złe.
Ktoś do nich dołączył, a on nadal trwał.

Pewnie nie taką miłość
wymarzyłaś sobie w snach

Miłość przychodzi bezszelestnie, nikogo nie uprzedza.
Równie cicho odchodzi niezauważona. 

Lecz może pokochasz mnie
Za jakiś czas.


"Czasem życie jest gorzkie. Jak piwo bez soku. Wstrętne, jak czysta wódka. Ale mimo to żyjemy dalej. I cieszymy się życiem, prawda?"

Tak naprawdę nie wiedziałam ile powiedzieć o treści, aby nie zdradzić za dużo, bo siła tej książki, tkwi właśnie w tajemnicy. Dlatego postanowiłam nie mówić nic. Po raz pierwszy na tym blogu nie dowiecie się ode mnie nic na temat fabuły, zero streszczeń, nic. Tylko opis zaczerpnięty z Lubimy Czytać i moja recenzja. Tyle powinno Wam wystarczyć. Jeśli tak będzie, będę prze szczęśliwa, że udało mi się Was nakłonić nie tyle samą treścią, co emocjami. Sami musicie odkryć co kryje się za tą tajemnicą i jak wygląda dalsze życie bohaterów. A warto. Naprawdę warto poznać tę historię. 

"Czas leczy rany, a blizny mają to do siebie, że blakną. Po pewnym czasie nie są już widoczne. Można też je przykryć tatuażem..." 

Po raz pierwszy w życiu podczas czytania powieści zorganizowałam "relację na żywo" na moim fanpejdżu na Facebooku. Tam opisywałam najświeższe emocje, jakie towarzyszyły mi podczas czytania. Dzieliłam się z Wami cytatami, zdjęciami. Podobno wielu z Was zachęciłam do sięgnięcia po tę powieść. Mam nadzieję, że ta recenzja przekona Was jeszcze bardziej. 

 "W życiu nie chodzi o to, by robić to, co wypada. Chodzi o to, by robić to o czym marzysz. Bo jeżeli umiesz marzyć, to jest już połowa sukcesu."

Początkowo, gdyby mnie ktoś zapytał, o czym jest ta książka, bez wahania odpowiedziałabym, że o spełnianiu marzeń. Główna bohaterka, wbrew swoich rodziców, swojej rodziny postanawia zawalczyć o swoje marzenia. Idzie na studia, aby spełniać się w tym, co naprawdę dobrze jej wychodzi, aby poznać nowych ludzi, robić to, co kocha i co sprawia jej najwięcej przyjemności. 
Jest to również książka o sile przyjaźni, która przetrwa wszystko. Paulina na swojej drodze spotyka naprawdę rewelacyjnych ludzi, którzy są z nią w każdych chwilach jej życia. W tych dobrych i szczęśliwych cieszą się razem z nią, a w tych tragicznych pomagają im przejść przez to i wyjść na prostą z podniesioną głową. Zawsze są gotowi przybyć z pomocą i wspierają ją jak tylko mogą. 
To książka o miłości. Najpierw zakazanej, potem pięknej, najszczęśliwszej, wspaniałej, miłości aż po grób. Takiej, o jakiej każda z nas potajemnie (albo nie) marzy. O mężczyźnie, który będzie ją kochał nad życie, nosił na rękach, sprawiał, że poczuje się najszczęśliwszą osobą na świecie. 
To mimo wszystko też książka o stracie najbliższej osoby, emocjach towarzyszących temu wydarzeniu, bólowi, smutkowi, niedowierzaniu. I o powolnym wychodzeniu na prostą dzięki pomocy przyjaciół, którzy są gotowi zrobić dla niej wszystko. I na końcu to powieść o nadziei na lepsze jutro, o odbudowywaniu relacji z innymi ludźmi, przebaczeniu i pogodzeniu się z własnym losem. 

"Zapomniałam, że miłość, to uczucie podobne do puszystej i miękkiej pierzynki, którą człowiek okrywa się w chłodne, zaśnieżone wieczory. Uczucie, którym człowiek owija się niczym ciepłym szalem. Z drugiej strony miłość jest krucha niczym lód. A po lodzie należy stąpać bardzo ostrożnie. Trochę strachu, euforia szczęścia. Niepokój i zachwyt. Życie." 

Już wiecie o czym jest ta książka, teraz pora na to JAKA ona jest. Jest cudowna, wspaniała, rewelacyjna, przepiękna, wzruszająca, emocjonująca, wciągająca, genialna! Tak, jest genialna. Myślałam, że "Pierwszej na liście" nie przebije nic, a tutaj taka niespodzianka. "Po prostu bądź" jest lepsza. To znaczy...jest inna, ale według mnie bardziej wzruszająca, chwytająca za serce. No i bardzo wciągająca. Przeczytałam ją w jeden wieczór. Zajęło mi to cztery godziny (w których wchodziłam na Facebooka dodawać relacje i miałam inne przerywniki). Często nie mogłam się od niej oderwać. 
Pani Magda pisze rewelacyjnie, trzeba to przyznać. I choć jest to dopiero moje drugie spotkanie z jej twórczością, wiem, że na pewno nie ostatnie. I już zaczynam polować na inne jej książki, które po prostu muszę przeczytać. 
Książka bez dwóch zdań spełniła moje wymagania. Ba! Była dużo lepsza niż w moich najśmielszych oczekiwaniach. Czegoś aż tak dobrego się nie spodziewałam. To prawdziwy majstersztyk. Historia, która tak naprawdę mogłaby zdarzyć się każdemu z nas. Bohaterowie tak realistyczni, że bez problemu można się z nimi utożsamiać. 

 "Zapominamy, że słowa nie służą tylko temu, by ranić. Są po to, by nas jeszcze bardziej do siebie zbliżać. By pomóc rozwiązać konflikty i nieporozumienia." 

Nawet nie wyobrażacie sobie, co ja przeżywałam czytając tę książkę. Już na początku stwierdziłam, że jest genialna. Że ją uwielbiam, kocham i będę polecać wszystkim wokół. Początkowo było to szczęście, radość. Bardzo cieszyłam się z tego, że Poli tak dobrze się wszystko układa, ma takie fajne, poukładane i szczęśliwe życie. A potem TRACH. Autorka mnie rozwaliła. Rozwaliła mnie tym, co zaplanowała dla bohaterów, nie mogłam pogodzić się z takim losem, podobnie jak bohaterka. Były łzy, smutek, rozpacz, niedowierzanie. (Jak to było na "świeżo" możecie zobaczyć pod tym linkiemAutorka złamała mi serce, żeby potem, krok po kroczku posklejać je na nowo. I tak, udało się jej to. Chociaż na początku nie byłam przekonana do takiego obrotu spraw. 

 "Trochę mi przykro, że wszystko się zmienia. My się zmieniamy...Najpierw do czegoś zmierzamy za wszelką cenę, a potem, gdy już mamy to w zasięgu ręki, odechciewa nam się."

Poza tym...wydawnictwo Filia jak zwykle nie zawiodło mnie pod względem wydania książki. Okładka jest obłędna, to trzeba przyznać. Bardzo zachęca do przeczytania. Poza tym do powieści dołączone są maile, które tak uwielbiam w książkach. Jest to świetny przerywnik od zwykłego tekstu. No i cudowna, rewelacyjna playlista, która idealnie wpasowuje się w wydarzenia, które mają miejsce w powieści. Dodaje emocji i potęguje je. Piosenki są wybrane fenomenalnie, nikt by tego lepiej nie zrobił. Gratulacje! 


"Pojechałem nad morze.Pogoda doskonale oddawała mój nastrój. Na morzu sztorm, a w moim sercu bałagan".

Nie chcę, żeby ta recenzja była zbyt długa, żeby Was odstraszała swoją objętością, dlatego na koniec...polecam ją wszystkim tym, którzy mają ochotę na KAWAŁ DOBREJ POLSKIEJ LITERATURY WSPÓŁCZESNEJ. Jestem pewna, że się nie zawiedziecie, ba! Będziecie równie zachwyceni jak ja, albo nawet jeszcze bardziej, o ile się tak da. 

 "Życie jest za krótkie, żeby siedzieć w jednym miejscu i tkwić naburmuszonym na cały świat."

Wszystkich zainteresowanych zachęcam do zapoznania się z "relacją na żywo" pod linkami: pierwszydrugitrzeciczwartypiąty podsumowujący