piątek, 9 października 2015

Jacqueline Carey - „Santa Olivia”





          Wspominałam przy recenzji Dziedzictwa Kusziela, że kocham Jacqueline Carey. Już od jakiegoś czasu na mojej półce stała kolejna książka jej autorstwa, czyli tom rozpoczynający nowy cykl pt. Santa Olivia. Zupełnie inny od jej poprzedniej serii a jednak równie ciekawy i fascynujący. Oczekiwałam kawałka dobrej prozy. Jak to dobrze, że pani Carey zrobiła mi tę niesamowitą przyjemność i mnie nie rozczarowała!

Zwolnił, potem przystanął. 
- Tak, to właśnie robimy.
Zatrzymała się również.
- Robimy co?
- Pokazujemy ludziom, jacy mogliby być, gdyby się odważyli. 

           Santa Olivia w jednym momencie straciła status miasta i stała się strefą buforową między Stanami Zjednoczonymi a Meksykiem. Jej mieszkańcy odcięci od świata pozostawieni są sami sobie, uciśnieni przez stacjonujące tam wojsko i prężnie się rozwijającą mafię. Szansa na zmianę pojawia się w momencie, kiedy na zapomnianej przez Boga Santa Olivie pojawia się mężczyzna, który jest efektem inżynierii genetycznej. Pewne okoliczności zmuszają go do opuszczenia Santa Olivii, jednak pozostawia tam po sobie córkę, która jest równie, silna, wytrzymała i szybka, jak on. Co więcej, ona również nie odczuwa strachu. Loup w końcu odkrywa, że jej inność stwarza jej również mnóstwo możliwości, aby utrzeć nosa lokalnym przywódcom, choć jednocześnie postawi to ją w niebezpiecznej sytuacji...
          Och, ja naprawdę kocham twórczość Jacqueline Carey! Ta kobieta ma niezwykłe pióro. W historię wciągnęłam się już po przeczytaniu kilku pierwszych zdań i absolutnie przepadłam wplątując się w historię Carey, którą ta napisała z wielkim smakiem i oszałamiającą sprawnością. Santa Olivia charakteryzuje się klimatem, który, wydawałoby się, misternie utkała, do czego zresztą ma wyjątkowy talent. Tym razem autorka nie postawiła na rozbudowywanie fantastycznych wątków i alternatywnego świata ale ze zwyczajnej historii, stworzyła niesamowitą powieść.
          Właściwa akcja koncentruje się na Loup ale i na mieście, które okoliczności zamieniły w miejsce jedyne w swoim rodzaju. Jednak nie tylko Santa Olivia się odmieniła, równie wielką przemianę przeszli mieszkańcy, których różne oblicza mamy okazję poznać. Część się załamała i poddała obecnemu stanowi rzeczy, inni przyjęli role, które w panującej rzeczywistości okazały się być niezbędne, a nawet zbawienne. Wszechobecną szarość duszącą mieszkańców, rozpędzały działania siostry” Marty i księdza” Ramona, którzy - choć bez święceń - poświęcili się niesieniu pomocy i wspieraniu tych, którzy tego najbardziej potrzebują. Santa Olivia to miasto smutku i beznadziei, w którym nadzieja walczy o przetrwanie każdego dnia. Nie jest ono jednak jednobarwne, co czyni je fascynującym i sprawia, że chce się dowiedzieć na jego temat jeszcze więcej.
          Temat miłości nie jest autorce obcy, co więcej pisze o niej w sposób oryginalny. Nie zabrakło go także w Santa Olivii. Nie występuje tutaj jednak jednie miłość romantyczna, bowiem Carey mocno podkreśla relacje między przyjaciółmi, ich odwagę, dobroć i honor. Naturalnie miłość łącząca Loup i Pilar nie jest prosta tudzież banalna. Przeciwnie. Czytelnik śledzi jak to uczucie się rozwija i walczy o przetrwanie w obliczu trudności, które stają przed bohaterami.
          Narracja w tejże książce jest prowadzona w o wiele prostszych słowach niż wytworne Dziedzictwo Kusziela ale równie pieprznie, co pasuje do postaci wykreowanych przez Jacqueline Carey. Jak zapewne się domyślacie, autorka nie serwuje nam pustych, papierowych bohaterów ale ludzi, którzy mogliby żyć obok nas.
          Doprawdy, czy potrzebujecie jeszcze zachęty? Nie zwlekajcie, tylko biegnijcie do najbliższej księgarni i koniecznie kupcie tę fantastyczną powieść, która jest jedyna w swoim rodzaju. Wciąga jak tornado i nie puszcza, pomimo tego że nie znajdziecie w treści sensacyjnych pościgów, oceanu krwi czy rozbudowanych motywów fantastycznych. Polecam, polecam i jeszcze raz polecam. Nie mogę się doczekać kontynuacji.

Autor: Jacqueline Carey
Tytuł: Santa Olivia
Wydawnictwo: Piąty Peron
Data wydania: 7 marca 2012
Ilość stron: 392
Ocena: 8/10

19 komentarzy:

  1. Teraz żałuję że nie kupiłam jej kiedy była dostępna za jakieś śmieszne 5 zł ;-) ale sprawdzę może jeszcze uda się złapać jakąś promocję;-)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdzie w takich cenach książki sprzedają? :O

      Usuń
    2. A za 2,50? :D http://allegro.pl/santa-olivia-jacqueline-carey-i5712663100.html :D

      Usuń
    3. Tu Was zadziwię, bo kiedyś była za tyle w empiku podobnie jak "Partials" ;-)
      Ale Joanna i tak mnie przebiła ;-)

      Usuń
    4. Jeśli w empiku to mnie zdziwiłaś teraz okropnie :D Zwykle tam najdrożej :(

      Usuń
  2. JA akurat jeszcze żadnej książki autorki nie czytałam i póki co się to raczej nie zmieni, bo mam inne plany czytelnicze ;) Chociaż kusisz tym zachwalaniem ;)

    Bookeaterreality

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie znam tej autorki w ogóle, ale książka wygląda interesująco

    OdpowiedzUsuń
  4. Skoro wciąga jak tornado to już jestem chętna poddać się takiemu żywiołowi.

    OdpowiedzUsuń
  5. Skoro aż tak mocno wciąga, to chyba warto ją przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  6. nie kojarze aktorki, ale szczerze mowiac chyba ksiazka nie w moim typie ^^/K

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie znam ani tej autorki, ani książki, jednak fabuła wygląda bardzo interesująco ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. A ja oparłam jej się za 3,50 zł (nowa!).... Potrafisz człowieka załamać ;)

    Szkoda tylko, że nie ma na razie kolejnych tomów :(

    PS. Mam nadzieję, że się nie pogniewasz za ten mały spam, ale zapraszam do udziału w konkursie u mnie na blogu w którym można wygrać książkę "Pocałunki piasku": http://ksiazki-inna-rzeczywistosc.blogspot.com/2015/10/395-konkurs.html

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie znam tej autorki pierwszy raz o niej czytam tutaj, wysoka ocena książki widzę fajnie czytać opinie o dobrych książkach.

    OdpowiedzUsuń
  10. Pierwszy raz słyszę o tej autorce i to tak pozytywnie, że może sięgnę kiedyś po tę książkę. :)
    Pozdrawiam
    A.

    OdpowiedzUsuń
  11. Czytałam, wiążąć z nią duże nadzieje, ale przekonałam się, że to nie jest książka w moim typie. Jednak czytając twoją recenzję, miałam wrażenia jakbym w ogóle nie znała "Santa Olivii" - masz całkowicie inne spojrzenie na tę lekturę i cieszę się, że zapoznałam się z twoją opinią ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach, do mnie proza Carey trafia w stu procentach. :)

      Usuń
  12. Pierwsze słyszę, ale konieczni muszę sięgnąć! Aaaaaa, i ta okładka!
    Pozdrawiam serdecznie! ;*
    http://ravenstarkbooks.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń