sobota, 10 października 2015

Augusta Docher - "Eperu. Wędrowcy"

Debiuty mają to do siebie, że czytelnicy mają czasem obawy, co do takich książek. Bo może nie wyjść, w końcu to pierwsza książka autora, który nie ma doświadczenia itp. Ja też kiedyś bałam się takich książek, podchodziłam do nich z lekką dozą niepewności.  Teraz również tak jest, jednak zdecydowanie częściej daję sobie możliwość przeczytania debiutów. W tym roku przeczytałam ich sporo i naprawdę chyba na żadnym jakoś bardzo się nie zawiodłam. Tak było również tym razem! 

Anna Wilk z pozoru jest zwykłą nastolatką, która powoli wkracza w dorosłe życie. Pasjonuje się malowaniem, wybrała studia artystyczne. Choć urodzona w Polsce, od wielu lat mieszka razem z matką i Wiką, serdeczną przyjaciółką, w Londynie. Z okazji ukończenia szkoły matki Anny i Wiki zaplanowały dziewczynom niespodziankę: wyjazd do Francji. Przebojowa Wika odkrywa, że znajdą się tam akurat wtedy, gdy niedaleko, w Cannes, odbywać się będzie słynny festiwal filmowy. A że kocha się w jednym z popularnych aktorów, Leo Blacku, wymusza na Annie wspólne pójście po autografy. Wydarzenia w Cannes wywracają życie Anny do góry nogami, bowiem Leo Black nieoczekiwanie wyławia ją z tłumu i proponuje spotkanie. Szybko pojawia się zauroczenie. Leo nie jest jednak zwykłym człowiekiem – jest Wędrowcem, człowiekiem odradzającym się w nowych wcieleniach. Jak zmieni się życie Anny i jak potoczą się losy tego niezwykłego związku?

Przeglądając blogosferę, posty na Facebooku, coraz częściej spotykałam się ze wzmiankami na temat tej książki. Większość z Was zachwycała się nią.  Twierdziliście, jaka to ona jest cudowna, wspaniała, rewelacyjna. Mnie jakoś to nie przekonało. I nie sięgnęłabym po nią, gdyby nie konkurs na fanpejdżu autorki, w którym w końcu wzięłam udział (szczerze powiedziawszy na nic nie licząc) i udało mi się go wygrać. Otrzymałam egzemplarz z imienną dedykacją, autografem i tymi cudownymi zakładkami, na które nie mogłam się napatrzeć.  A! Co najważniejsze - nawet nie wiedziałam tak naprawdę o czym ta książka jest. Po prostu się tym nie interesowałam. 

Zaczęłam czytać i poznałam Wikę i Annę, dwie przyjaciółki, które mieszkają razem (i ze swoimi mamami) w Londynie. Obie są Polkami, które kilka lat temu przeprowadziły się do Londynu. Wika jest wielką fanką pewnego aktora - Leo Blacka.  Kiedy tylko trafia się okazja, chce ją wykorzystać, aby zdobyć od niego autograf.  Przeznaczenie, szczęście, przypadek, los (wybierzcie sobie) sprawia, że w tłumie fanek Leo zauważył Annę i (co było według mnie nie do końca prawdopodobne, no ale...) postanawia ją bliżej poznać. Zaprasza ją do hotelu. Wika oczywiście namawia (a raczej zmusza) przyjaciółkę do pójścia i spotkania się z Leo (nie zapominając o autografie dla niej oczywiście). Tak właśnie rozpoczyna się znajomość tych dwojga. Znajomość, która przemienia się w prawdziwą miłość, która łączy tych dwoje na zawsze. 

I tak.  Książka ogólnie mi się podobała. Czyta się ją naprawdę rewelacyjnie, jest bardzo wciągająca, więc czytanie jej nie zabiera nam dużo czasu. Bardzo ciężko się od niej oderwać i to jest na pewno duży plus. Kolejnym plusem byli bohaterowie i to, w jaki sposób autorka ich wykreowała. Leo był czasem trochę jakby z innej planety, no ale zważając na okoliczności, że nie jest on normalnym człowiekiem, mogę to wybaczyć. Miłość, która połączyła Annę i Leo jest przepiękna. Taka silna, która zdarza się raz w życiu (no, powiedzmy, że raz). Ale nie jest to prosta miłość, bo Leo nie jest zwykłym człowiekiem. Jest Wędrowcem - człowiekiem, który odradza się w kolejnych wcieleniach. Za każdym razem, gdy umiera, rodzi się w nowym ciele. 

To piękna opowieść o miłości. Pokazuje ile wyrzeczeń, zaufania i poświęcenia się dla tej drugiej osoby trzeba włożyć, aby związek przetrwał i był jeszcze silniejszy. W powieści możemy śledzić losy bohaterów, patrzeć na ich miłość. Widzimy również błędy, jakie popełniają. Brak zaufania do drugiej osoby, zbyt wielka duma i upór. Jednak miłość, która ich łączy wybacza nawet największe przewinienia. Rewelacyjnym pomysłem również było przytoczenie fragmentu "1 listu św. Pawła do Koryntian" o miłości, który idealnie wpasował się w tę opowieść.

Okładka również jest bardzo ładna, niewątpliwie przyciąga wzrok, czcionka i podział na rozdziały również wykonane są w bardzo przejrzysty sposób. rozdziały mogłyby być jednak nieco krótsze, ale to da się przeżyć. Poza tym bardzo podobało mi się, że książka pisana jest zarówno z perspektywy Anny, jak i Leo. Uwielbiam taki sposób tworzenia powieści, bo mogę dowiedzieć się, jakie uczucia towarzyszą obojgu bohaterom. Już kiedyś wspominałam właśnie, że uwielbiam taki sposób narracji i bardzo się cieszę, że został tutaj wykorzystany. 

Ale żeby nie było zbyt pięknie, według mnie mamy za mało informacji o Wędrowcach. Autorka w tej części skupiła się bardziej na miłości tych dwoje, niż na rozwinięciu wątku o Wędrowcach. Mi to nie przeszkadzało, wręcz przeciwnie. Dawno nie czytałam fantastyki i chyba już z niej "wyrosłam".
Wiem jednak, że wielu z Was ten wątek bardzo się podobał, dlatego wydaje mi się, że dla fanów fantastyki będzie troszkę za mało tych informacji o Wędrowcach. Wydaje mi się jednak, że tom II - HABBATUM będzie za to przepełniony fantastyką. Takie przeczucie! 

Książkę polecam wszystkim zainteresowanym czy to fantastyką, aby zapoznać się z nowymi "stworzeniami" jakimi są Wędrowcy, oraz wszystkich spragnionych przepięknej historii o miłości. Jestem pewna, że będziecie usatysfakcjonowani. Ja byłam. 

Na koniec zostawiam Wam najpiękniejszy cytat o miłości, jaki wyłowiłam z tej książki: 

Miłość jest jak herbaciane liście. Nawet gdy z czasem odparuje z nich woda i pokryją się kurzem, wrzucone do wrzątku z powrotem odzyskują barwę, zapach i smak. Zasuszone uczucie pod wpływem gorącego wspomnienia też nabiera kolorów.