czwartek, 10 września 2015

Maurice Druon - „Królowie przeklęci. Tom I”





"Każdy niesprawiedliwy czyn, nawet jeśli został popełniony w imię sprawiedliwości, niesie z sobą przekleństwo"

         Królowie przeklęci to pierwszy tom wznowionego cyklu Maurice Druona, w którym połączono trzy części tejże serii: Król z żelaza, Zamordowana królowa oraz Trucizna królewska. Miałam przyjemność przeczytać kilka książek historycznych, dlatego też śmiało mogę stwierdzić, że gustuję w tym gatunku. Piękna okładka i pochwały samego George'a R. R Martina, odniosły pożądany skutek - zapragnęłam tę powieść przeczytać.
          Czasy panowania Filipa IV Pięknego to okres zmian i twardych rządów, bogaty także w polityczne rozgrywki, dworskie intrygi, zdrady, a nawet w klątwy. To za jego panowania Francja zwiększyła swoje terytorium i umocniła swoją pozycję w świecie, upadł Zakon Templariuszy, osądzono i ukarano cudzołożące księżniczki ale przede wszystkim skupiono całą władzę w rękach króla. Ciężka praca Filipa Pięknego szybko została zmarnowana przez jego słabego następcę, Ludwika X, zwanego Kłótliwym, którego nieporadne rządy pogrążyły królestwo w chaosie i zniweczyły wysiłek jego ojca. Co przyniesie przyszłość przeklętym dziedzicom Filipa Pięknego, a więc i Francji oraz jej mieszkańcom?
          W poprzednim tygodniu ukazała się recenzja Katedry heretyczki, której akcja również ma miejsce we Francji, choć sto lat wcześniej. Maurice Druon równie skrupulatnie podszedł do swoich powieści historycznych, prezentując czytelnikom garść zwięzłych faktów, okraszonych fantazją autora, która jednak w żadnym razie nie zagroziła gatunkowi tejże książki. Bynajmniej nie oznacza to, że Królowie przeklęci to zbiór suchych, nudnych informacji o XIV-wiecznej Francji. Przeciwnie, Duron w sposób bardzo zgrabny i ciekawy opisuje wydarzenia tamtego okresu, dzięki czemu odbiorca bez trudu przyswaja wiadomości, o których czyta.
          Koniecznie muszę uświadomić osobom zainteresowanym Królami przeklętymi, że choć to sam Martin poleca ten cykl i zapewnia o jego znakomitości, nie należy się spodziewać drugiej Gry o tron. Bowiem poza tym, że akcja obu serii uplasowana została w dalekiej przeszłości, nie łączy ich wiele więcej. Maurice Druon jak każdy pisarz ubarwił nieco materiał, nad którym pracował, podczas kiedy Martin całą swoją opowieść zbudował na wybranych faktach i postaciach, zatem w przypadku jego twórczości można jedynie mówić o podwalinach historycznych. Jest to zupełnie inny rodzaj literatury, co fan Gry o tron natychmiast zauważy. Należy mieć na uwadze, iż Królowie przeklęci to powieść historyczna. W istocie bardzo dobra, jednak nie została w najmniejszym stopniu rozbudowana o wątki fantastyczne: nie występują smoki, ożywieni umarli, czarownice... Na magię składają się w niej wyłącznie zioła i przesądy. Nic ponad to. Jako fanka Gry o tron i osoba nastawiona na prozę w tym stylu, czuję się nieco rozczarowana. Nie mam też najmniejszych wątpliwości, co do tego, że czytelnicy mi podobni także tego uczucia doświadczą, jeśli będą meli podobne oczekiwania do moich.
          Bohaterów występujących w powieści można śmiało podzielić na dwie grupy: działających na rzecz Francji oraz takich, których zajmują wyłącznie własne interesy. Autor zaprezentował nam szeroką gamę głupców i karierowiczów. Jego umiejętność kreacji bohaterów mogę bez obaw pochwalić. Duron poradził sobie ze stworzeniem bohaterów, którzy są wielowymiarowi, choć ich intencje i przyświecające im idee znamy od początku, po sam koniec. Nie sposób ująć w słowa, ileż ja nerwów zjadłam z frustracji, którą nieprzerwanie wywoływał u mnie Ludwik Kłótliwy, jego wuj Walezjusz i im podobni pazerni głupcy. Z niektórymi postaciami  nawet sympatyzowałam. Nie mieli nas oni jednak szokować, zatem nie jest to z mojej strony zarzut.
          Akcja się nie wlecze, natomiast nie należy się spodziewać jej zaskakujących zwrotów, gdyż takowe nie mają miejsca. Pomimo znacznej objętości Królów przeklętych, nie męczyło mnie czytanie. Zdarzenia przebiegają w równomiernym tempie, co umożliwia czytelnikowi przyjemny odbiór treści. Nie występuje nawał informacji, jak i nie trzeba martwić się ewentualnymi zastojami akcji, które nie występują. Czyta się lekko i przyjemnie, choć niektóre zwroty i słowa mogą zafrasować czytelnika, jeśli nie są objaśnione, a to się zdarza.
          Polecam tę lekturę każdemu, kto gustuje w powieściach historycznych. Królowie przeklęci godnie reprezentują swój gatunek. Uważam, że akcja promocyjna z George'm R. R. Martinem, choć skuteczna, była niepotrzebna, gdyż wprowadziła odbiorców w błąd. Powtarzam: proza Druona NIE JEST drugą Grą o tron. Niewykluczone, że Martin się Mauricem inspirował ale ci pisarze nie napisali bliźniaczych cykli. Osobiście jestem rozczarowana, ponieważ spodziewałam się czegoś innego, jednocześnie jednak podkreślam, że jest to dobra książka, a osoby będące świadome, czego  mogą się spodziewać, nie powinny być rozczarowane.


Autor: Maurice Druon
Tytuł: Królowie przeklęci. Tom I
Wydawnictwo: Otwarte
Data wydania: 3 czerwca 2015
Ilość stron: 720
Ocena: 7/10


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania bardzo dziękuję księgarni:
 bonito.pl