wtorek, 8 września 2015

Mary Steward - "Lodowy petrel"


Mary Stewart to brytyjska pisarka i poetka. Urodziła się w północnej Anglii, jako córka Nowozelandki oraz miejscowego wikarego. Absolwentka Durham University, a po studiach pracowała jako wykładowczyni angielskiego i literatury.
Pierwsza książka Mary Stewart wyszła drukiem gdy autorka miała już 38 lat. "Lodowy petrel" to jej kolejna powieść.



Samotna chatka na odległej szkockiej wysepce należącej do archipelagu Hebrydy wydawała się Rose Fenemore idealnym miejscem do ucieczki przed światem i jego problemami. Tu, niczym nie niepokojona, mogła zająć się pisaniem, odbywać długie spacery po morskich skałach, obserwować ptaki gromadzące się stadami. Pojawienie się dwóch tajemniczych mężczyzn w noc letniej burzy zakłóca spokój tego romantycznego zakątka. Kim są i w jakim naprawdę celu przypłynęli na Moilę?


Po przeczytaniu tego opisu książki nie mogłam się powstrzymać i postanowiłam przeczytać ją. Decydując się na nią sama nie wiedziałam na co się porywam. Ale od początku.


Mary Steward miała świetny pomysł na napisanie książki, nawet bardzo dobrej książki, która mogłaby się stać bestsellerem, sprzedawanym na całym świecie w milionowym nakładzie. Niestety, tak się nie stało. Dlaczego?
A bo autorka bardzo spłyciła tę historię. Zapowiadało się wyśmienicie. Kolejne zagadki do rozwiązania, tajemnice do odkrycia, przekonanie się z czasem kto jest dobry, a kto zły. Jednak to nie było dane czytelnikom tej powieści.


Akcja jest mocno naciągana. Zanim się rozkręciłam i zaczęłam myśleć nad rozwiązaniem pewnych zagadek, tajemnice bohaterów zostały odkryte. Opisy krajobrazów zajmują większą część książki, co bardzo mnie męczyło przy czytaniu. Zostały też zamieszczone dokładne opisy czynności dokonywanych przez główną bohaterkę, co było bardzo nudne.

Zabrakło w tej powieści tajemniczości i zagadek do rozwiązania przez czytelnika. Autorka wszystko podała na tacy, co nie może się podobać. Nie polecam powieści "Lodowy petrel", no chyba że czytelnikom pragnącym się całkowicie odmóżdżyć.

   Autor: Mary Steward
Tytuł: "Lodowy petrel"
Wydawnictwo: Prima
Ilość stron: 207
Ocena: 3/10

15 komentarzy:

  1. Od razu zaznaczam, że to, co napiszę nie ma w namyśle być złośliwe - nic z tych rzeczy. ;) Jednak po kilkakrotnej obserwacji, doszłam do wniosku, jak bardzo recenzje Was, Autorek, różnią się od siebie. Kiedy jedna, jak chociażby Gosiek, wrzuca tutaj opinie bardzo rozbudowane, szczegółowe, tak chociażby Ty, Jackie, niezwykle krótko recenzujesz, a szkoda, naprawdę. Osobiście uwielbiam czytać recenzje, które są długie i dokładne, a nie jedynie powierzchownie opisujące książkę. Tak tylko mi się to nasunęło na myśl już jakiś czas temu czytując ten blog. ;)
    Co do samej książki - ze względu na aż tak niską ocenę, z pewnością nie sięgnę, by faktycznie nie marnować czasu. :)
    Pozdrawiam
    A.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owszem, piszę krótko, bo sama nie lubię czytać recenzji, które zajmują wiele miejsca. Uważam, że recenzja powinna zawierać niewielki opis fabuły, aby nie zdradzić wszystkiego co się będzie działo w powieści oraz moją własną, subiektywną opinię o książce. Lubię jak coś jest krótko i na temat. Każda z nas, recenzentek, ma inny, swój własny styl pisania i jednym będzie się podobało, że Gosiek pisze bardzo rozbudowanie, a każda jej recenzja przepełniona jest emocjami. Ona sama czyta takie książki, których recenzje właśnie tak powinny być napisane. Ja natomiast czytam całkiem inne gatunki i piszę to, co mi się podobało oraz to co nie.
      Dzięki opinie i za to, że nie zniechęcasz się do bloga po czytaniu moich krótkich recenzji.
      Pozdrawiam,
      Jackie

      Usuń
    2. Dzięki temu blog jest bardziej zróżnicowany i można odróżnić od siebie poszczególnych autorów postów. Nie zawsze mam też czas i chęci na czytanie długich recenzji, więc dla mnie to jak najbardziej na plus. :)

      Usuń
    3. Dzięki za opinię :) I zbijam wirtualną piątkę z Jackie :3 Też tak opisuje ludziom książki i sama lubię takie recenzje^^ I wydawało mi się czasem, że jak polecam ludziom książki tak krótko, to mają wcale mi się nie podobały xD Ale okazało się to nieprawdziwe :)

      Usuń
    4. Rozumiem, że każdy ma swój gust przecież i pisze tak, jak lubi - dlatego podkreśliłam, że broń Boże to nie był jakiś atak czy złośliwość. Po prostu tak od jakiegoś czasu rzuciła mi się w oczy ta różnorodność recenzji (a mam tak, że jak coś mi siedzi w głowie, to muszę to wylać na "wirtualny papier" :D) ale racja - na blogu prowadzonym przez kilka osób tak już po prostu jest. Jedne sięgają po gatunku wymagające dłuższych recenzji, inne osoby z kolei po takie, które można krótko opisać. Oczywiście, że się nie zniechęcam do bloga, a posty w miarę możliwości czytam wszystkie. :)
      Pozdrawiam raz jeszcze
      A.

      Usuń
  2. Za naciąganą opowieść to ja naprawdę podziękuję - mam co czytać :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Szkoda, bo opis zachęciłby mnie także do przeczytania.
    Zauwazylam tez ostatnio, ze książki które mają barwny opis na okładce czesto nie są interesujace...

    OdpowiedzUsuń
  4. Już od samego początku posta wiedziałam, że to książka nie dla mnie. Opis i notka przekonały mnie do tego jeszcze bardziej, a ocena i koniec to już totalnie. Tym bardziej, że nie lubię długich opisów, zwłaszcza krajobrazów, ani za spokojnych książek, a ta się taką wydaje. Nie przeczytam. ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Piszesz, że opisy krajobrazów zajmują większą część książki. W takim razie kategorycznie pasuję, gdyż nie lubię takiego rozdrabniania się na czynniki pierwsze. Wolę, kiedy zachowana jest równowaga pomiędzy akcją a opisami.

    OdpowiedzUsuń
  6. Szkoda, bo zapowiadało się na naprawdę ciekawą lekturę ;)
    Thievingbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Zabity pomysł. Zamordowany z zimną krwią przez nudę. Przydługawe opisy zaczynały mnie denerwować nawet u Tolkiena, bo gubiłam akcję xD A co dopiero tu, gdzie piszesz, że akcja zabijała się sama. Smutek i rozpacz.

    OdpowiedzUsuń
  8. a szkoda opis zapowiada sie obiecująco ale szkoda czasu na naciągane książki :)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  9. Pomysł może i dobry, ale naciągana akcja kompletnie mnie nie przekonuje. Zmarnowany potencjał zawsze mnie smuci.

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  10. Opis książki ciekawy, ale fajnie, że napisałaś o niej, bo teraz po nią na pewno nie sięgnę. ;)

    OdpowiedzUsuń

Cześć!
Bardzo się cieszę, że tutaj jesteś. Chciałabym, abyś podzielił(a) się swoim zdaniem na temat przeczytanego postu. Będzie mi bardzo miło.