sobota, 15 sierpnia 2015

Katarzyna Kołaczewska - "Wbrew sobie"

Jest wiele klubów książki, jednak żaden nie przykuł tak mojej uwagi jak "Kobiety to czytają". Jest to klub, w którym promowane są książki wydawnictwa Prószyński i S-ka. Od dawna przypatrywałam się ich tytułom i cały czas robiły na mnie bardzo duże wrażenie, jednak nie miałam okazji po żadną z nich sięgnąć. Do czasu.


Ewelina pragnie tylko jednego – dziecka. Jest skupiona na sobie i własnych przejściach, egoistycznie manipuluje bliskimi, nie dostrzega problemów innych ludzi, liczy się tylko ona i jej sprawy. Zachowuje się jak rozkapryszony, rozpieszczony bachor.
Zraża do siebie kochającego i oddanego męża, matkę, która za wszelką cenę chce chronić córkę przed problemami i siostrę – tę, która poświęciła dla Eweliny najwięcej.
Kiedy ujawnienie skrywanej rodzinnej przeszłości i konsekwencje własnych zaskakujących decyzji zachwieją wiarą Eweliny w siebie i zburzą wygodne życie, zrozumie, jak bardzo musi się zmienić.
Ale czy nie będzie już za późno?

"Wbrew sobie" to pierwsza książka z serii "Kobiety to czytają" jaką miałam okazję przeczytać. Przedstawione są w niej losy Eweliny, która wraz z mężem bezskutecznie stara się o dziecko, a gdy jest już w ciąży, dochodzi do komplikacji i dziecko rodzi się martwe. Ewelina popada w rozpacz, nie może normalnie funkcjonować, cały czas rozpamiętuje śmierć wyczekiwanego dziecka. Chociaż minął już rok, wydarzenie to nadal bardzo głęboko siedzi w psychice Eweliny i nadal nie potrafi się pozbierać. Jej jakże wyrozumiały i zakochany w niej do granic możliwości mąż zaczyna odczuwać negatywne skutki tego wydarzenia. Ewelina stała się zupełnie innym człowiekiem, nie potrafią się ze sobą dogadać, a pewnego dnia kobieta informuje męża, że chce się z nim rozwieść. 

"Wbrew sobie" to rewelacyjna powieść z gatunku psychologiczno-obyczajowych. Dwa te gatunki łączą się tutaj w rewelacyjny sposób tworząc wspaniałą powieść. Autorka rewelacyjnie nakreśliła portret psychologiczny bohaterów książki. 

Po pierwsze Ewelina, która ma prawie wszystko. Cudownego męża, dobrą pracę, w której zarabia świetne pieniądze, przepiękne mieszkanie. Do pełni szczęścia brakuje jej tylko dziecka, które za wszelką cenę pragnie mieć. Jednak nie jest jej to dane. Po stracie ukochanej pociechy załamuje się, przechodzi załamanie, depresję, zmienia się nie do poznania. Staje się bardzo irytującą osobą. Nie raz miałam ochotę wejść (dosłownie) w świat Eweliny i potrząsnąć nią porządnie, aby w końcu się ogarnęła i nie była taką egoistką. Swoje problemy uważa bowiem za najważniejsze i nie liczy się z nikim ani z niczym. Idealny przykład denerwującej bohaterki.

Po drugie, Justyna. Siostra Eweliny. Dziewczyny nie miały ze sobą kontaktu przez długi czas. Justyna ma bardzo chorego męża - cukrzyka z niewydolnością nerek, oraz dwójkę dzieci. Mają ciężką sytuację, zarówno materialną, jak i zdrowotną. Justyna prowadzi salon fryzjerski. Robert niestety nie jest w stanie pracować. To właśnie na Justynę spada obowiązek utrzymanie rodziny. Jest to bardzo silna kobieta, której od początku kibicowałam z całego serca. Już od dzieciństwa nie miała łatwo. Jednak jest dzielna, stara się, aby mimo wszystko jej życie wyglądało normalnie, choć nie zawsze jest łatwo. 

Kolejną osobą, o której chciałabym wspomnieć jest niejaka Patrycja Szewczyk. Menadżerka ekskluzywnego klubu ze striptizem. Kobieta zna się na rzeczy, bardzo dobrze sprawdza się w roli menadżerki. Stara się, aby personel miał do niej zaufanie i żeby nikomu nie działa się krzywda. Sama jednak jest bardzo łasa na pieniądze. Zrobi wszystko, aby tylko dostać w swoje ręce jak najwięcej pieniędzy, nieważne w jaki sposób. Nie zważa na konsekwencje. Mimo, iż ma plan. Chce te pieniądze zagospodarować bardzo ambitnie, jednak mimo wszystko denerwował mnie jej sposób bycia. 

W powieści przewija się jeszcze kilka bohaterów. Jest ich sporo, jednak nie ma problemu z tym, żeby się zorientować kto jest kim dla kogo i jaka jest jego rola w tej książce. Tak jak wspominałam, jedna bohaterka nagminnie (do czasu) działała mi na nerwy, nastomiast drugiej kibicowałam z całego serca. 

"Wbrew sobie"  to bardzo wzruszająca historia, która skrywa w sobie rodzinne tajemnice z przeszłości, która w końcu musi być wyjawiona. To, czego dowiedziałam się o głównych bohaterach sprawiło, że jeszcze bardziej nabrałam sympatii do Justyny, a zachowanie Eweliny? Można powiedzieć, że jest w jakimś stopniu zrozumiałe. 
Powieść Katarzyny Kołaczewskiej, to moje pierwsze spotkanie z twórczością tej Pani. Wcześniej chyba nawet nie słyszałam nic o niej. Jednak "Wbrew sobie" to książka, którą naprawdę warto przeczytać. Rewelacyjna fabuła, mnóstwo emocji, prawdziwi bohaterowie, których możemy spotkać wśród nas oraz język, który sprawia, że czyta się niesamowicie szybko sprawiły, że nie mogłam oderwać się od tej lektury. Polubiłam bohaterów (nawet Ewelinę, mimo wszystko) i nie chciałam, aby powieść skończyła się tak szybko. Jednak wszystko co dobre szybko się kończy. 

Zachęcam Was do sięgnięcia po tę książkę. Jestem pewna, że nie zawiedziecie się, a godziny spędzone z nią na pewno nie będą zmarnowane.